Stało się coś, czego chyba nikt nie mógł się spodziewać. Legenda Saganu Tosu i człowiek, który po prostu jest jego częścią, został zmuszony, aby pożegnać się z klubem swojego życia. Kim Myung-hwi to trener, który dokonał niemalże cudu. Z osłabioną kadrą, bez jakichkolwiek funduszy i mając do dyspozycji głównie wychowanych przez siebie zawodników z akademii, poprowadził Sagan Tosu do pierwszej dziesiątki J.League. Jego zespół przez wiele kolejek znajdował się w czołówce tabeli i był drużyną, która najdłużej pozostawała bez straty gola w lidze. O „rewolucji” w ekipie z wyspy Kiusiu pisaliśmy już w marcu i cały tekst znajdziecie TUTAJ. Dzisiaj całe Tosu musi żegnać Kima.

To bardzo smutna chwila zarówno dla trenera Kima, jak i dla ludzi związanych z klubem oraz kibiców. Po 11 latach spędzonych w Saganie Tosu, Kim Myung-hwi odchodzi z klubu. Jeszcze smutniejszy od samego odejścia jest jego powód. Otóż urodzony w Japonii Koreańczyk padł ofiarą „anonimowego donosu”, który wpłynął do władz ligi. W liście zawarte były informacje dotyczące mobbingu i znęcania się Kima nad zawodnikami. Oczywiście są to informacje szokujące, ale… zarówno piłkarze, także Ci z akademii, jak i pracownicy Tosu wzięli stronę trenera. Nikt nie zgadzał się z treścią listu i osoby pracujące z Kimem publicznie wyrażały poparcie dla szkoleniowca. Od razu na myśl przychodzi analogiczna sytuacja, kiedy to oskarżony o podobne praktyki został Cho Kwi-jae, a więc kolejny koreański trener urodzony w Japonii. Sprawa Cho była bardzo głośna i po całkiem udanym czasie w Shonan Bellmare (dwa mistrzostwa J2, puchar ligi japońskiej) został on zmuszony do odejścia z Hiratsuki. Nigdy jednak zarzuty jakie były mu stawiane przez anonimowych donosicieli nie zostały potwierdzone. Cho szybko znalazł nowy klub, z którym w tym roku awansował do J1.League. Mowa o „fioletowych” z Kioto.

Niestety w przypadku Kima Myung-hwi sytuacja wygląda tak samo. Anonimowy donos do władz ligi, niepotwierdzone do dzisiaj zarzuty, zawodnicy biorący stronę trenera, ale i tak wszystko zakończone odejściem „oskarżonego”. Najwięcej pretensji można mieć w tej sytuacji do J.League. Liga znów nie wytłumaczyła sytuacji w sposób transparentny, nie odparła, ale też nie potwierdziła zarzutów, które wyciekły do wiadomości publicznej, ani nie przeprowadziła odpowiedniego „śledztwa”. Efektem jest drugie odejście zasłużonego trenera z klubu J1.League, z powodu „anonimowego donosu”. Z boku obie te sytuacje wyglądają bardzo niepoważnie i pokazują, że każdy może napisać anonimową wiadomość do władz z oskarżeniami w stronę dowolnego trenera i najpewniej będzie on zmuszony zakończyć swoją przygodę z klubem. Przez zgiełk spowodowany donosem i wszystkie problemy jakie on przyniósł, trener Kim postanowił zachować się honorowo i złożył swoją rezygnację na ręce Saganu Tosu. Dla klubu to również bardzo ciężka decyzja, bowiem widziano w nim kogoś na lata, kogoś kto pomoże ustabilizować sytuację w klubie. Po długich negocjacjach przyjęto jednak jego decyzję i Kim Myung-hwi przestał pełnić funkcję trenera Saganu Tosu.

Trener pożegnał się z kibicami Saganu Tosu następującymi słowami:

Ja, Myung-hwi Kim, podjąłem decyzję o odejściu z Saganu Tosu z końcem tego sezonu. Przede wszystkim chciałbym podziękować Saganowi Tosu za 11 lat pracy dla tego wspaniałego klubu. Mam tak wiele wspomnień, że nie wiem od czego zacząć. Moje życie jako trenera było pielęgnowane przez Sagan Tosu, a ja dałem z siebie wszystko dla klubu. Jestem szczęśliwy i dumny, że zostałem zaproszony do akademii jako członek personelu, że przyczyniłem się do zbudowania silnej drużyny młodzieżowej wraz z pracownikami akademii i że mogłem wysłać na boisko J1 wielu zawodników, którzy przeszli do gry w pierwszej drużynie. Chciałbym podziękować wszystkim uczniom, zawodnikom akademii i ich rodzicom za wsparcie. Chciałbym podziękować wszystkim za to, że za mną podążaliście i czuwaliście nade mną. Od października 2018 roku, kiedy zostałem menedżerem najwyższej drużyny, byłem wspierany przez wielu zawodników, personel, pracowników Sagan Dreams oraz najlepszych fanów i kibiców w Japonii. Wciąż żywo pamiętam strach, jaki miałem w dniu meczu, kiedy toczyliśmy ogromną walkę o przetrwanie. Przeżyliśmy również mecze bez kibiców w czasie pandemii koronawirusa, który uświadomił nam, jak ważni są nasi fani i kibice. W tym sezonie piłkarze, sztab i kibice pracowali razem jako zespół, aby rozegrać kilka najlepszych spotkań i odnieść wiele zwycięstw. Jestem szczęśliwy i dumny, że mogłem grać z najlepszymi zawodnikami, sztabem, pracownikami Sagan Dreams oraz kibicami i sympatykami. Bez Saganu Tosu nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem dzisiaj. Chciałbym również skorzystać z okazji i przeprosić wszystkich tych, których dotknął mój brak doświadczenia jako trenera w tym sezonie. Z niecierpliwością czekam na dzień, kiedy będę mógł pokazać, jak bardzo się rozwinąłem. Życzę Saganowi Tosu wszystkiego najlepszego na przyszłość. Bardzo dziękuję za 11 lat. Na koniec chciałbym podziękować mojej rodzinie i moim rodzicom za to, że zawsze mnie wspierali i pomagali mi przezwyciężyć trudne chwile.

Pożegnalny list Kima pokazuje najlepiej, że Kim Myung-hwi to Sagan Tosu, a Sagan Tosu w ostatnich latach to Kim Myung-hwi.

List przetłumaczyła Kana.

Wyświetleń: 155

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze