Bohater mistrzostw świata 2002 Yoo Sang-Chul zmarł w wieku 49 lat. 124 krotny reprezentant Korei Południowej zdobył 4 miejsce ze swoją drużyną na współorganizowanym z Japonią mundialu, co po dziś dzień jest najlepszym wynikiem osiągniętym przez azjatycką drużynę. Jako piłkarz zdobył praktycznie wszystko zarówno w piłce japońskiej (mistrzostwo J.League), jak i Koreańskiej (mistrzostwa i puchary K League). Zdobył również koronę króla strzelców K League 1998 oraz wygrał mistrzostwo Azji Południowej w 2003.

Jego kariera to pasmo niekończących się sukcesów i zwycięstw zarówno w piłce klubowej, jak i reprezentacyjnej, dzięki czemu nie tylko zdołał zagrać na dwóch mundialach, ale zyskać zainteresowanie klubów takich jak…Barcelona (do transferu nie doszło z powodu m.in. służby wojskowej). Strzelenie bramki reprezentacji Polski w 2002 roku na mundialu w Korei i Japonii oraz jego wybór do 11 turnieju był esencją jego kariery.

Wszystkiego tego dokonał, grając przez całe życie z jednym zdrowym okiem – jednym słowem wojownik.


Mnóstwo batalii wygranych, niestety ostatecznie przegrał walkę z rakiem trzustki po półtorarocznej walce. Miesiąc po diagnozie Sang-Chul zdążył „ostatnim tchnieniem trenerskiego talentu” uratować Incheon United przed spadkiem z K League, co było tylko zwieńczeniem jego walecznej przygody z piłką.
Więcej na ten tema pisaliśmy poniżej:

Najpiękniejsza a zarazem najtragiczniejsza historia w K League

Co do samego miasta Incheon, Yoo był kojarzony z nim od kiedy kończył w lokalnym klubie karierę piłkarską. Po jej zakończeniu poświęcił się nie tylko zawodowej drużynie Incheon United, lecz i pomocy w piłkarskim rozwoju młodzieży tego miasta. To z pod jego ręki w świat wyszła perełka, która została później uznana MVP Mistrzostw Świata U20 w Polsce – Lee Kang-In. Obecnego piłkarza Valencii Sang-Chul szkolił już w wieku 5 lat, zarażając swoją pasją kolejne pokolenie koreańskich piłkarzy.

Jakim uznaniem cieszył się na kontynencie azjatyckim może obrazować sytuacja z Yokohamy. Fani, słysząc o śmiertelnej diagnozie ich byłego piłkarza, postanowili puścić w świat swoje wsparcie dla ich ex kapitana podczas ligowego dopingu.

Wsparcie fanów marynarzy wynika z wzajemnej lojalności. Po mundialu nasz bohater, mając mnóstwo ofert ze średniej klasy europejskich klubów wybrał powrót do Yokohamy F Marinos (wcześniej grał tam w sezonach 1999,2000). Schował ambicje do kieszeni i z najlepszego strzelca klubu w sezonie 2000 (strzelił wówczas 17 bramek grając jako cofnięty napastnik) bez mrugnięcia okiem dał się cofnąć trenerowi Takeshi Okadzie na pozycję środkowego obrońcy. Jego wyczyny bramkowe spadły prawie do zera, lecz dzięki temu posunięciu marynarze zdobyli pierwszy w historii mistrzowski dublet. Mając Yoo Sang-Chula, którego wybrano do 11 mundialu 2002 w roli kapitana, zarówno piłkarze, jak i fani weszli na inny poziom pewności siebie, co zapamiętano na lata Koreańczykowi.

Historia miała swoją kontynuację, ponieważ do Sang-Chula dotarły wieści o wsparciu jego japońskich fanów. Po tym, jak zrezygnował już z prowadzenia Incheon United, parę miesięcy po diagnozie, przyleciał do Yokohamy osobiście podziękować za życzliwość. Schorowany i wyczerpany chemioterapią pofatygował się do fanów F Marinos aby ostatni raz im się ukłonić. Takie sytuacje to kwintesencja Azjatyckiej piłki, gdzie pieniądz i sława jeszcze nie przezwyciężyły lojalności i piłkarskiego romantyzmu.

Poniżej filmik ze wspomnianą sytuacją.

Sang-Chul tchnął nadzieję oraz pasję w miliony nie tylko Koreańczyków, ale Azjatów na całym świecie. Pokazał, że niezależnie od przynależności klubowej czy wpisanej nacji w CV, można rywalizować z najlepszymi na świecie. Piłkarska Azja jest w żałobie tak samo, jak i redakcja AzjaGola. Sam zacząłem interesować się poważniej azjatycką piłką, ponieważ 19 lat temu, gdy widziałem wstrzeliwanie się z dystansu najlepszego w tej dziedzinie Azjaty Sang-Chula – stwierdziłem, że nie było żadnego skautingu polskiej kadry.
Jego bramka udowodniła mi tylko, kompletny brak rozpoznania rywala przez nasz sztab szkoleniowy. To dzięki Sang-Chulowi skierowałem swoje piłkarskie zainteresowania na nie odkrytą przez polskich fanów Azję. Nie byłoby nigdy strony AzjaGola, gdyby nie jego charakterna blond czupryniasta postać.

Za to i wiele innych wspomnień – dziękuje. Spoczywaj w pokoju. Kolejne mecze wygrywaj w niebiańskiej lidze mistrzów.

PS. film do pooglądania obowiązkowo.

Autor tekstu: Adam Błoński

Wyświetleń: 221

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze