Czy po trzydziestu latach historia zatoczy koło? Reprezentacja Japonii ponownie staje przed szansą wyeliminowania Brazylii z wielkiego turnieju, a wspomnienia natychmiast wracają do 21 lipca 1996 roku i legendarnego „Cudu z Miami”. Tym razem jednak człowiek, który napisał tamten rozdział historii, przekonuje, że ewentualne zwycięstwo nie powinno już być nazywane cudem.

Japońska piłka zrobiła ogromny postęp. Dziś większość reprezentantów gra w Europie, zdobywa doświadczenie na najwyższym poziomie i różnica względem tamtej drużyny jest ogromna. Jeśli Japonia pokona Brazylię, nie nazwałbym tego już cudem – powiedział Teruyoshi Ito.

To właśnie Ito był autorem jedynej bramki w pamiętnym meczu olimpijskim z Brazylią. Paradoks polegał na tym, że był zawodnikiem, od którego trafienia spodziewano się najmniej. Defensywny pomocnik słynął z tytanicznej pracy w środku pola, odbiorów, nieustępliwości i niekończącego się biegania od pola karnego do pola karnego, a nie z wykańczania akcji. Szansa, że akurat on zostanie bohaterem meczu z naszpikowaną gwiazdami Brazylią z Ronaldo, Roberto Carlosem czy Bebeto, była wręcz jedna na milion.

Legenda Shimizu S-Pulse, do dziś rekordzista klubu pod względem liczby rozegranych spotkań, wspomina, że sukces nie był dziełem przypadku. Japonia bardzo dokładnie przeanalizowała rywala, była świetnie przygotowana fizycznie i mentalnie, a mimo ogromnej przewagi Brazylijczyków nie ograniczała się wyłącznie do rozpaczliwej obrony. Gdy nadarzyła się okazja, Ito wykorzystał ją bez wahania.

Były reprezentant uważa, że również obecna kadra ma atuty, które mogą sprawić Brazylii ogromne problemy. Wskazuje przede wszystkim na świetną atmosferę w zespole oraz umiejętność funkcjonowania jako kolektyw. Jego zdaniem kluczową postacią w nadchodzącym spotkaniu będzie Ayase Ueda, który musi zamienić nieliczne okazje na gole.

Co ciekawe, respekt wobec Japonii płynie także z Brazylii. Dziennikarz telewizji Bandeirantes, Elia Júnior, przyznał, że doskonale pamięta szok wywołany porażką sprzed trzydziestu lat. Jego zdaniem dziś Brazylia nadal pozostaje faworytem, ale reprezentacja Japonii jest znacznie bardziej dojrzała niż w 1996 roku i szczególnie groźna w kontratakach, na które Canarinhos muszą uważać przez pełne 90 minut.

元日本代表MFの50歳・伊東輝悦、今季限りで引退 「マイアミの奇跡」立役者 - サンスポ

Ito na koniec powiedział fajną rzecz:
„Trzydzieści lat temu wszyscy myśleli, że pokonanie Brazylii to niemożliwe.
Dziś w Japonii panuje przekonanie, że możemy to zrobić. Sama ta zmiana mentalności pokazuje, jak daleko zaszła nasza piłka.”

Czy historia napisze kolejny rozdział? Jedno jest pewne – nawet człowiek, który stworzył „Cud z Miami”, uważa, że dziś Japonia jest już na tyle silna, iż zwycięstwo nad Brazylią nie byłoby sensacją, lecz potwierdzeniem miejsca, do którego doszła przez ostatnie trzy dekady.

Wyświetleń: 31

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze

Odkryj więcej z AzjaGola

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej