Już za chwilę Japonia zmierzy się z Brazylią w 1/16 finału mistrzostw świata. Dla większości kibiców faworyt jest oczywisty. Legenda J.League Tulio Tanaka patrzy jednak na ten mecz zupełnie inaczej. Były reprezentant Japonii, urodzony w Brazylii, przez ponad 20 minut szczegółowo analizował obie drużyny i przekonywał, że obecna Seleção ma więcej słabych punktów niż jakakolwiek brazylijska kadra z ostatnich dekad.
Co ciekawe, nie opierał się na emocjach. Wskazał konkretne elementy gry, które jego zdaniem mogą zdecydować o awansie Japonii.
Najmocniejsze słowa padły już na początku programu.
– To chyba najsłabsza reprezentacja Brazylii, jaką widziałem w swoim życiu.
Dla wielu taka opinia może wydawać się absurdalna. Brazylia przecież wygrała grupę, zdobyła siedem punktów i dwa ostatnie mecze wygrała po 3:0.
Tulio uważa jednak, że wyniki kompletnie zakłamują obraz tej drużyny.
Według niego jedynym meczem, który rzeczywiście pokazał poziom Brazylii, było starcie z Marokiem.
Pozostali rywale nie potrafili zweryfikować największych problemów Canarinhos.
– Nie można analizować zwycięstw z dużo słabszymi drużynami. Takie mecze niczego nie pokazują. Dopiero spotkanie z zespołem potrafiącym utrzymać piłkę odsłania prawdziwe słabości Brazylii – tłumaczył.

Tulio zwrócił uwagę, że problemy zaczęły się jeszcze przed mundialem.
Federacja przez wiele miesięcy zmieniała selekcjonerów.
Brakowało stabilizacji.
Dopiero zatrudnienie Carlo Ancelottiego uspokoiło sytuację, ale według byłego reprezentanta Japonii nawet trener tej klasy nie jest w stanie w kilka miesięcy stworzyć perfekcyjnie funkcjonującego zespołu.
Brazylia nadal szuka swojej tożsamości.
Najpierw próbowała wysokiego pressingu.
Później niskiej obrony.
Obecnie najlepiej wygląda wtedy, gdy oddaje piłkę rywalowi, ustawia średni blok i czeka na okazję do szybkiego kontrataku.
To właśnie tutaj pojawiła się najciekawsza część całej analizy.
Tulio uważa, że Japonia nie powinna próbować dominować środkiem boiska.
Dlaczego?
Bo właśnie tam Brazylia ustawia największą pułapkę.
Przed stoperami gra Casemiro.
Po jego bokach ustawiają się Bruno Guimarães i Lucas Paquetá.
To właśnie ta trójka zamyka centralny sektor boiska.
Według Tanaki Moriyasu nie powinien próbować przebijać się przez środek.
Znacznie rozsądniejszym rozwiązaniem jest cierpliwe rozciąganie brazylijskiego bloku od jednego skrzydła do drugiego.
– Niech Brazylia biega za piłką. Nie przyspieszajcie akcji na siłę. Czekajcie, aż ich blok zacznie się przesuwać. Wtedy pojawi się przestrzeń.
To element, do którego Tulio wracał kilka razy.
Według niego obecna Brazylia nie ma już bocznych obrońców klasy Cafu, Carlosa, Maicona czy Daniego Alvesa.
Obecni defensorzy nie dominują ani w ofensywie, ani w defensywie.
To właśnie tam Japonia powinna szukać przewagi.
Jego zdaniem Keito Nakamura, Junya Itō, Ritsu Dōan, Maeda czy Sugawara są w stanie regularnie wygrywać pojedynki jeden na jednego.
Szczególnie dużo mówił o Nakamurze.
Podkreślał, że prowadzi piłkę bardzo blisko nogi, dzięki czemu obrońcy nie wiedzą, kiedy wykona zwód.
Jeszcze większym problemem jest jednak to, że bardzo szybko schodzi z piłką do pola karnego.
W efekcie defensorzy cofają się zamiast atakować.
To daje Japonii czas na budowanie przewagi liczebnej.
Tulio nie ma wątpliwości.
Największym zagrożeniem Brazylii nie jest Neymar.
Jest nim Vinícius Junior.
Jednocześnie zwraca uwagę na coś, o czym rzadko się mówi.
– Vinícius nie jest tak groźny, gdy musi grać przeciwko ustawionej obronie. Potrzebuje miejsca do rozpędzenia się.
Dlatego Japonia przede wszystkim nie może tracić piłki w środkowej strefie.
Każda strata oznacza możliwość uruchomienia Viníciusa w kontrataku.
Jeżeli Samurai Blue zmuszą go do gry pozycyjnej, jego największy atut zostanie ograniczony.
Drugim zawodnikiem, którego szczegółowo analizował Tulio, był Matheus Cunha.
Choć zdobył już trzy gole na mundialu, były reprezentant Japonii uważa, że największym problemem nie jest jego wykończenie.
Najgroźniejsze są jego ruchy bez piłki.
Cunha bardzo często schodzi między linię pomocy.
Przyjmuje piłkę daleko od pola karnego.
Oddaje ją partnerom.
Po chwili błyskawicznie rusza za plecy obrońców.
To właśnie takie ruchy mogą sprawić Japonii najwięcej problemów.
Tulio nie ukrywał również krytyki wobec selekcjonera Japonii.
Według niego najlepsze reprezentacje świata nie zmieniają połowy składu co trzy dni.
Francja tego nie robi.
Argentyna również.
Dlatego jego zdaniem Moriyasu niepotrzebnie oszczędzał Tomiyasu i kilku innych kluczowych zawodników.
Na Brazylię oczekuje najmocniejszej jedenastki bez żadnych eksperymentów.
Mimo całego optymizmu Tulio wskazał element, którego Japonia musi obawiać się najbardziej.
Stałe fragmenty gry.
Marquinhos.
Gabriel.
Casemiro.
To właśnie ta trójka może jego zdaniem przesądzić o losach meczu.
– Jeżeli Brazylia ma zdobyć gola, to właśnie po rzucie rożnym lub rzucie wolnym widzę największe zagrożenie.

Na zakończenie rozmowy padło najbardziej osobiste pytanie.
Jak to możliwe, że Brazylijczyk z urodzenia dziś niemal całkowicie utożsamia się z Japonią?
Tulio odpowiedział bez chwili zastanowienia.
– Japonia mnie wychowała. Dzięki niej jestem tym, kim jestem. Moje serce jest już całkowicie niebieskie.
Być może właśnie dlatego jego analiza nie była próbą taniego podbudowania japońskich kibiców.
Była chłodną oceną tego, co obecnie potrafi Brazylia i czego potrafi Japonia.
A według byłego reprezentanta Samurai Blue różnica między obiema drużynami jest dziś znacznie mniejsza, niż sugerują nazwiska na koszulkach.
Artykuł powstał na podstawie analizy Tulio Tanaki opublikowanej na oficjalnym kanale ex-reprezentanta – TOLIO TV.
Wyświetleń: 33