Po kompromitującej porażce z Republiką Południowej Afryki reprezentacja Korei Południowej znalazła się na krawędzi odpadnięcia z mundialu. Dzień później selekcjoner Hong Myung-bo stanął przed dziennikarzami. Miało to być wystąpienie, które uspokoi nastroje. Stało się dokładnie odwrotnie.
Trener wielokrotnie powtarzał, że bierze pełną odpowiedzialność za wynik, ale przez ponad godzinę konferencji ani razu nie potrafił jasno odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: co właściwie zawiodło?
Hong nie uciekał od oceny samego spotkania.
– Mecz z Republiką Południowej Afryki był zdecydowanie naszym najgorszym występem na tym mundialu – przyznał.
Jednocześnie niemal przez całą konferencję wracał do jednego argumentu. Według niego ogromny wpływ na postawę drużyny miała nagła zmiana warunków – przejście z gry na dużej wysokości nad poziomem morza do spotkania rozgrywanego w wysokiej temperaturze i wilgotności.
Problem w tym, że kibice nie chcieli słuchać o pogodzie. Chcieli usłyszeć, dlaczego ich reprezentacja taktycznie rozsypała się już po kilkunastu minutach meczu.
Najbardziej zaskakujące słowa padły, gdy trener został zapytany o przyczynę katastrofalnej gry.
– Szczerze mówiąc, sami jesteśmy zaskoczeni tym, jak gwałtownie spadł poziom naszej gry.
Kilka minut później było jeszcze gorzej.
Hong zdradził, że sztab analizował dane fizyczne zawodników i… nie potrafi znaleźć odpowiedzi.
– Statystyki pokazują, że liczba sprintów była nawet wyższa niż w meczu z Meksykiem. Wszyscy mieli jednak wrażenie, że drużyna wyglądała na wolną i ociężałą. Nadal nie znaleźliśmy jednoznacznego wyjaśnienia.
To właśnie ten fragment wywołał największą burzę w Korei. Dzień po jednym z najgorszych występów reprezentacji selekcjoner publicznie przyznał, że wciąż nie wie, dlaczego jego zespół zagrał tak słabo.
Najczęściej powtarzanym zdaniem podczas konferencji było:
– Jeżeli musicie kogoś obwiniać, obwiniajcie mnie.
Hong zapewniał, że zabronił zawodnikom wzajemnego oskarżania się i sam chce wziąć całą odpowiedzialność na swoje barki.
Brzmi to bardzo odpowiedzialnie.
Problem polega na tym, że kiedy dziennikarze prosili go o wskazanie własnych błędów, trener nie mówił o spóźnionych zmianach, błędnym ustawieniu czy nietrafionym planie na mecz.
Zamiast tego wracał do zmęczenia, pogody, presji psychicznej i trudnych warunków.
To właśnie dlatego wielu kibiców uznało, że deklaracje o odpowiedzialności są jedynie pustymi słowami.

Po meczu pojawiły się również spekulacje o napięciach w szatni oraz niezadowoleniu Kim Min-jae po zmianie.
Hong stanowczo temu zaprzeczył.
– Jeżeli sam zawodnik mówi, że było to nieporozumienie, to było to nieporozumienie.
Zapewniał również, że atmosfera w reprezentacji jest bardzo dobra.
Co więcej, stwierdził nawet, że jest to… najspokojniejszy mundial, jaki przeżył jako trener.
To kolejne słowa, które wielu kibiców odebrało jako całkowite oderwanie od nastrojów panujących wokół kadry.
Jednym z najgłośniejszych tematów była decyzja o pozostawieniu Son Heung-mina na ławce rezerwowych.
Hong wyjaśnił, że kapitan był zmęczony po dwóch pierwszych meczach, dlatego sztab chciał wykorzystać go dopiero w drugiej połowie, gdy obrońcy RPA stracą siły.
– Plan zakładał, że Son wejdzie na zmęczonego rywala i wykorzysta więcej wolnej przestrzeni.
Problem w tym, że plan kompletnie się nie sprawdził.
Mimo to trener podkreślił, że Son wykonał wszystkie założenia taktyczne i nie ma do niego żadnych pretensji.
Po zakończeniu konferencji koreański internet dosłownie eksplodował.
Najczęściej powtarzający się zarzut był bardzo prosty.
Hong Myung-bo nie ucieka od odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie – wielokrotnie mówi, że cała wina spoczywa na nim.
Jednak jednocześnie nie potrafi wskazać konkretnego błędu, który sam popełnił.
Nie mówi o złej taktyce.
Nie mówi o błędnych zmianach.
Nie mówi o złym przygotowaniu do meczu.
Mówi jedynie, że piłkarze byli zmęczeni, odczuwali presję i że sztab nadal szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego zespół zagrał tak słabo.
I właśnie dlatego zamiast uspokoić sytuację, konferencja tylko dolała oliwy do ognia. Dla wielu koreańskich kibiców była ona dowodem, że selekcjoner nie tylko stracił kontrolę nad drużyną, ale przede wszystkim nie potrafi zdiagnozować przyczyn największego kryzysu reprezentacji podczas tego mundialu.
Wyświetleń: 19