Masz rację. Taki tekst powinien sprawić, że czytelnik po jego przeczytaniu będzie miał wrażenie, że poznał człowieka, a nie tylko statystyki. O Rezaeianie jest mnóstwo smaczków, które budują jego legendę.
Gdy miał 25 lat, mówiono, że jest jednym z najbardziej ofensywnych prawych obrońców Azji.
Gdy miał 30 lat, twierdzono, że najlepsze już za nim.
Gdy skończył 36 lat, wielu ekspertów przed mundialem uznało go za najsłabsze ogniwo reprezentacji Iranu. Że będzie spóźniony. Że nie nadąży za skrzydłowymi. Że światowy futbol odjechał mu kilka lat temu.
Ramin Rezaeian jak zwykle odpowiedział… na boisku.
Po dwóch meczach mundialu ma dziewięć odbiorów piłki, a w defensywie pracuje jak odkurzacz. Ten sam zawodnik, którego przed turniejem skazywano na porażkę z młodszymi rywalami, jest jednym z najlepszych piłkarzy Iranu.

A pierwszy mecz?
Prawie perfekcyjny.
Gol, asysta, kapitalne dośrodkowania, nieustanne podłączanie się do akcji ofensywnych i nota ocierająca się o idealną „10”. To był występ, po którym spokojnie mógł zejść z murawy jako bohater spotkania. I nie byłby to pierwszy raz w jego życiu.
Bo Ramin Rezaeian od lat ma niezwykły dar pojawiania się wtedy, gdy Iran najbardziej go potrzebuje.
25 listopada 2022 roku.
90+11 minuta meczu z Walią.
Iran prowadzi już 1:0, ale to właśnie Rezaeian zamyka spotkanie golem na 2:0. Cały stadion eksplodował z radości. Nie była to zwykła bramka. Było to pierwsze w historii zwycięstwo Iranu nad europejską reprezentacją na mistrzostwach świata.
To nazwisko na zawsze zapisało się w historii irańskiego futbolu.
Przez całą karierę trenerzy mieli z nim jeden „problem”.
Był prawym obrońcą…
…ale zachowywał się jak napastnik.
Potrafił grać nawet jako skrzydłowy. Uwielbiał atakować wolną przestrzeń, dośrodkowywać z pełnego biegu i uderzać z dystansu. Do dziś jest etatowym wykonawcą rzutów wolnych, rzutów rożnych i często także rzutów karnych. Nieprzypadkowo obrońca ma na koncie dziewięć bramek w reprezentacji – wynik, którego wielu napastników mogłoby mu pozazdrościć.
Jego firmowym znakiem rozpoznawczym od lat są atomowe uderzenia z dystansu i perfekcyjnie bite stałe fragmenty gry.
Nie był cudownym dzieckiem.
Na wielką scenę przebijał się małymi krokami. Grał w Saba Qom, później Rah Ahan, aż eksplodował w Persepolis, gdzie stał się jednym z ulubieńców kibiców. Jego gole z rzutów wolnych i rajdy prawą stroną uczyniły z niego jednego z najbardziej widowiskowych obrońców ligi irańskiej.
Później spróbował sił w Europie. Belgijskie Oostende nie okazało się wielkim sukcesem, ale nigdy się nie poddał. Wrócił silniejszy i znów stał się jednym z liderów swojej reprezentacji.
Tak wygląda cała jego kariera.
Kiedy wszyscy myślą, że to już koniec…
…on wraca jeszcze mocniejszy.
W Iranie jest kimś znacznie większym niż prawym obrońcą.
To jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy pokolenia, które przez ponad dekadę utrzymywało Iran w ścisłej czołówce Azji. Człowiek uwielbiany przez kibiców Persepolis, wychowany w niewielkiej wiosce w prowincji Mazandaran, który dzięki pracy dotarł na trzy mistrzostwa świata.
Przed Iranem mecz z Egiptem.
Być może ostatni mundialowy występ Ramina Rezaeiana.
Jeżeli rzeczywiście tak będzie, trudno o piękniejsze zakończenie kariery niż mundial, na którym uciszył wszystkich krytyków.
Dla wielu kibiców w Europie pozostanie po prostu kolejnym „No Name” z azjatyckiej reprezentacji.
Ale dla ludzi, którzy od lat śledzą futbol na tym kontynencie…
…Ramin Rezaeian jest legendą.
Legendą, która przez lata zachwycała atomowymi rzutami wolnymi, centrami z prawej strony, golami w największych meczach i charakterem, którego nie da się zmierzyć żadną statystyką.
A takich piłkarzy – niezależnie od wyniku z Egiptem – będzie po prostu brakować.
Wyświetleń: 40