Reprezentacja Korei Południowej rozpoczęła mundial 2026 od niezwykle cennego zwycięstwa. Zespół Hong Myung-bo pokonał Czechy 2:1, choć jako pierwszy stracił bramkę i przez długi czas męczył się ze sforsowaniem dobrze zorganizowanej defensywy rywala. Ostatecznie o wyniku przesądziła jakość największych gwiazd oraz trafione zmiany selekcjonera.

Czechy zrobiły to, czego wszyscy się spodziewali

Pierwsza połowa nie zachwyciła. Koreańczycy długo utrzymywali się przy piłce, próbowali budować akcje pozycyjne i kontrolowali przebieg spotkania, ale brakowało im konkretów pod bramką rywali. Czechy natomiast postawiły na swoją największą broń – stałe fragmenty gry, długie wrzuty z autu i walkę fizyczną.

I właśnie po jednym z takich zagrań objęły prowadzenie. Perfekcyjnie wykonany daleki aut znalazł adresata w polu karnym, a kapitan Czech wykorzystał moment zawahania koreańskiej defensywy. Był to kolejny dowód na to, że gra w powietrzu pozostaje jednym z największych problemów reprezentacji Korei.

Hwang In-beom przypomniał, jak ważny jest dla tej kadry

Jeżeli ktoś miał wątpliwości, jak wielkie znaczenie dla Korei ma Hwang In-beom, ten mecz powinien je rozwiać. Pomocnik odpowiadał za tempo gry, progresję piłki i organizację ataków. Wielu koreańskich komentatorów już po meczu określało go jednym z najważniejszych zawodników drużyny obok Sona, Lee Kang-ina i Kim Min-jae.

To właśnie Hwang zdobył wyrównującą bramkę. Po podaniu Lee Kang-ina popisał się precyzyjnym wykończeniem i przywrócił Koreę do gry. Dla pomocnika Feyenoordu było to szczególnie ważne trafienie, bo ostatnie miesiące upłynęły mu pod znakiem problemów zdrowotnych.

Lee Kang-in przejął odpowiedzialność

Jeżeli mundial ma być turniejem, na którym Korea osiągnie coś więcej niż wyjście z grupy, to wiele będzie zależało od Lee Kang-ina.

Zawodnik PSG był najbardziej kreatywnym piłkarzem na boisku. Tworzył sytuacje, napędzał akcje i wielokrotnie rozrywał czeskie ustawienie podaniami między liniami. Wśród koreańskich kibiców coraz częściej pojawia się opinia, że to właśnie on staje się nową twarzą reprezentacji i naturalnym następcą Son Heung-mina jako lidera ofensywy.

Zmiany Hong Myung-bo odmieniły mecz

Kluczowy okazał się moment około 60. minuty. Hong Myung-bo zdecydował się na odważne roszady w ataku. Z boiska zszedł Son Heung-min, który dochodził do sytuacji, ale tego dnia nie potrafił zamienić ich na gole. W jego miejsce pojawili się bardziej fizyczni zawodnicy, którzy dali Korei nowy punkt odniesienia w ofensywie.

Decydujący cios zadał właśnie jeden z rezerwowych. Po zamieszaniu w polu karnym Czech napastnik Korei wykorzystał swoją szansę i zdobył zwycięską bramkę na 2:1. Był to gol, który nie tylko dał trzy punkty, ale także znacząco poprawił nastroje wokół kadry Hong Myung-bo.

Joker z Turcji odmienił mecz

Kluczowy okazał się moment około 60. minuty. Hong Myung-bo zdecydował się na odważne roszady w ataku. Z boiska zszedł Son Heung-min, który dochodził do sytuacji, ale tego dnia nie potrafił zamienić ich na gole. W jego miejsce pojawili się bardziej fizyczni zawodnicy, którzy dali Korei nowy punkt odniesienia w ofensywie.

Decydujący cios zadał właśnie jeden z rezerwowych – Oh Hyeon-gyu. Napastnik tureckiego Beşiktaşu wniósł na boisko dokładnie to, czego Korea potrzebowała. Fizyczność, walkę z rosłymi czeskimi stoperami i obecność w polu karnym. Już kilka minut po wejściu pokazał, dlaczego coraz częściej pojawiają się głosy, że powinien rozpocząć kolejne spotkanie w wyjściowym składzie.

To właśnie Oh zdobył zwycięską bramkę na 2:1. Co więcej, jego obecność sprawiła, że więcej miejsca do gry otrzymali Lee Kang-in oraz Hwang In-beom. Koreańska ofensywa natychmiast zaczęła wyglądać znacznie groźniej.

Wśród koreańskich kibiców i komentatorów coraz częściej przewija się więc pytanie: czy w meczu z Meksykiem Hong Myung-bo nie powinien postawić na klasyczną „dziewiątkę”, przesuwając Son Heung-mina bliżej jego naturalnej pozycji?

A co właściwie robił tutaj Lee Gi-hyeok?

Jeżeli Oh Hyeon-gyu był bohaterem drugiego planu, to największą niespodzianką spotkania okazał się Lee Gi-hyeok.

Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto spodziewał się, że podczas mundialu będzie zbierał pochwały za swój występ. Na co dzień reprezentuje Gangwon FC – solidny, ale daleki od ligowej czołówki klub K League.

Jego liczby również nie robią wielkiego wrażenia. W całej seniorskiej karierze rozegrał ponad 150 oficjalnych spotkań i zdobył zaledwie jedną bramkę. Jedną. Nie w lidze, a w rozgrywkach pucharowych.

Do tego mierzy 184 centymetry wzrostu. Jak na środkowego obrońcę na poziomie mistrzostw świata nie jest to wzrost, który budzi respekt. Kiedy ogłoszono powołania na mundial, wielu kibiców zadawało sobie pytanie: „Co właściwie Lee Gi-hyeok robi w tej kadrze?”.

A potem przyszedł mecz z Czechami.

I nagle okazało się, że chłopak daje radę. Nie przestraszył się rywali, nie pękał pod presją, wygrywał pojedynki i wykonywał ogrom niewidocznej pracy, bez której Korea mogłaby mieć znacznie większe problemy. Nie zdobył gola. Nie zaliczył asysty. Nie był bohaterem nagłówków.

Ale był jednym z tych zawodników, którzy sprawili, że Korea odrobiła straty i dowiozła niezwykle cenne zwycięstwo.

Takie historie mundial kocha najbardziej.

Kim Seung-gyu uratował zwycięstwo

W końcówce Korea musiała jeszcze przetrwać kilka groźnych sytuacji. Bohaterem został bramkarz Kim Seung-gyu, który zanotował dwa bardzo ważne interwencje i nie pozwolił Czechom doprowadzić do remisu. Szczególnie jedna z obron po strzale z bliskiej odległości mogła okazać się punktem zwrotnym spotkania.

Co dalej?

Dzięki zwycięstwu Korea Południowa zrobiła ogromny krok w kierunku awansu do fazy pucharowej. W następnym meczu zmierzy się z Meksykiem, a trzy zdobyte punkty sprawiają, że presja jest już znacznie mniejsza. Koreańczycy pokazali charakter, odrobili straty i udowodnili, że nawet jeśli nie wszystko funkcjonuje perfekcyjnie, to nadal posiadają wystarczająco dużo jakości, by wygrywać mecze na największej scenie.

Dla kibiców „Samurai Taeguk” najważniejsza wiadomość jest jednak prosta: mundial rozpoczął się od zwycięstwa, a liderzy kadry pokazali, że są gotowi wziąć odpowiedzialność za losy zespołu.

Wyświetleń: 48

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze

Odkryj więcej z AzjaGola

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej