Dziś zakończyła się piękna debiutancka przygoda Tadżykistanu w Pucharze Azji. Wydawało się, że Jordania jest w zasięgu „Synów Wyżyn” i półfinał był dość realny. Niestety, rzeczywistość okazała się inna.

Ahmad bin Ali Stadium, Al-Rayyan:
Tadżykistan – Jordania 0:1 (Chanonow 66-samobój)

W pierwszej połowie poza poprzeczką Pandższanbe w 15. minucie Tadżycy nie mieli za wiele do powiedzenia. Więcej sytuacji mieli „Rycerscy” lecz szwankowała skuteczność lub Jatimow stanął im na drodze.

W drugiej połowie już nie udało się zachować czystego konta. Po centrze Al-Mardiego z prawego rogu Chanonow powalczył w powietrzu z Nasibem i po główce Jordańczyka piłka odbiła się jeszcze od zawodnika Persepolisu i wpadła do siatki obok zaskoczonego Jatimowa. Po stronie ambitnych Tadżyków najlepsze szanse mieli Mabatszojew i Szukurow, którzy strzelili niecelnie. Ponadto uderzenie z dystansu tego drugiego obronił Abu Layla. Poza tym szczelna defensywa Jordanii nie pozwoliła graczom Petara Segrta na wiele.

I cóż, tak oto kończy się debiut Tadżykistanu na Pucharze Azji. Dla tego kraju z pewnością ten turniej pozostanie na wiele lat w pamięci, gdyż chyba wszyscy zgodzimy się z tezą, że udało się osiągnąć wynik ponad stan.

A może jednak mogło być lepiej? Warto zwrócić uwagę, że najsłabszym punktem Tadżyków był atak, o czym świadczą choćby ledwie 3 gole w pięciu występach a także problemy ze skutecznością (patrz mecze z Chinami i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi). W zespole zabrakło typowych skutecznych snajperów i egzekutorów a za takich miałem Szachroma Samijewa (w 29. minucie opuścił boisko z powodu urazu) czy Rustama Soirowa (który go zmienił), który nie był tym Soirowem z Istiqlola Duszanbe czy Lokomotiwu Taszkent. Dwoił się i troił Aliszer Dżaliłow, który jest ofensywnym pomocnikiem. A jedynym napastnikiem Tadżykistanu z golem na Pucharze Azji okazał się Nuridin Chamrokułow, powołany do kadry ze… spadkowicza z ekstraklasy, czyli Regara-TadAZ Tursunzoda.

Z drugiej strony Tadżycy stracili jedynie 4 gole. I w żadnym ze spotkań nie wpuścili więcej niż jednego. Nie strzelili im bramki Chińczycy, ponadto tylko po razie na niezmienną od początku do końca udziału w turnieju tadżycką linię defensywną Nazarow-Dżurabojew-Chanonow-Safarow znaleźli zarówno Katar, Liban, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Jordania. Solidnie między słupkami spisywał się Rustam Jatimow, który może być bramkarzem na lata. 25-letni golkiper Istiqlola Duszanbe notował bardzo ważne i pewne interwencje a w serii jedenastek w 1/8 finału obronił strzał Caio Canedo, co dało Tadżykistanowi przepustkę do czołowej ósemki.

Do tego dochodzi prawdziwe zaangażowanie, wola walki i ogromne serducho zostawione na boisku, co nadrabiało niedostatki w umiejętnościach graczy. Myślę, że w dużej mierze dzięki temu Tadżycy oraz ich trener, Petar „Einstein” Segrt zyskali sympatię kibiców w Azji i poza nią.

Gratulacje tadżyckim piłkarzom złożył również szef Piłkarskiej Federacji Tadżykistanu Rustam Emomali.

„Cały Tadżykistan jest z Was dumny! Dziękujemy za wspaniały występ! Zrobiliście wszystko. Dziś szczęście Wam nie sprzyjało. Ale walczyliście do ostatnich sekund. Dziękuję za wszystko!” – powiedział.

Azja Gola również dziękuje Tadżykistanowi za naprawdę godny występ. Osobiście mam nadzieję, że wynik ten da dobre owoce dla rozwoju tamtejszej piłki. Choć trzeba przyznać, że pod wodzą Segrta reprezentacja ta i tak rozwija się należycie. Począwszy od wygrania Pucharu Króla Tajlandii po triumf w Merdeka Cup aż do ćwierćfinału debiutanckiego Pucharu Azji.

Niemniej trzeba oddać cesarzowi co cesarskie. Wielkie gratulacje dla Jordanii, która pod wodzą marokańskiego szkoleniowca Husseina Ammouty po raz pierwszy w historii znalazła się w półfinale Pucharu Azji, gdzie zagra z Koreą Południową. Dotychczas najlepszymi występami „Rycerskich” były edycje 2004 i 2011, gdzie zatrzymali się na ćwierćfinale. W tej drugiej edycji zatrzymali ich Uzbecy, którzy zwyciężyli 2:1 i po raz pierwszy i jedyny znaleźli się w półfinale Asian Cup.

A teraz Uzbekistan jest jedyną ekipą z Azji Centralnej, która pozostała w grze w bieżącej edycji turnieju. W sobotę na ich drodze do półfinału staną gospodarze z Kataru. Pewne jest jedno: nie będzie to jednostronne widowisko i nikt się nie położy przed nikim.

Autor tekstu: Łukasz Bobruk

Wyświetleń: 425

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze

Odkryj więcej z AzjaGola

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej