STAŁO SIĘ! Po 12 latach oczekiwań Korea Południowa awansowała do 1/8 Mundialu! Udało się to osiągnąć po raz trzeci w historii, poniekąd zmazując plamę za ostatnie nieudane turnieje w Brazylii oraz w Rosji. W decydującym starciu Wojownicy Taegeuk po pasjonującej końcówce pokonali Portugalię 2:1, która już wcześniej zapewniła sobie kolejną rundę rozgrywek. Tym samym dziesiąte (10!) mistrzostwa z rzędu (najwięcej z całej Azji) okazały się być już szczęśliwe dla Koreańczyków. Zapraszam do analizy ostatnich wydarzeń i tego co się działo na Education City Stadium.

ZAPOWIEDŹ:

Korea do spotkania z Portugalią przystępowała po trudnej do zaakceptowania porażce z Ghaną (2:3), gdzie zaprezentowała się jako dynamiczny, ofensywny zespół, z łatwością kreujący sytuacje bramkowe. To był jeden z najbardziej widowiskowych meczów Koreańczyków od wielu lat, w którym do szczęścia zabrakło konsekwencji i precyzji w kluczowych momentach. Brak choćby punktu był wręcz brutalnym rozstrzygnięciem. Warto jednak zaznaczyć, że z kapitalnej strony pokazały się wielkie nadzieje koreańskiej piłki: Cho Gue-Sung (Jeonbuk Hyundai) i Lee Kang-In (Mallorca) – szczególnie ten pierwszy po zdobyciu dwóch bramek głową zapisał się na kartach historii azjatyckiego futbolu.

Bardzo chwaleni (mimo porażki) Koreańczycy mogli z nadzieją spoglądać na ostatnie spotkanie grupowe, gdzie czekała Portugalia, która zgodnie z przewidywaniami wyszła w większości rezerwowym składem, oszczędzając kilku kluczowych zawodników. W tym także można było upatrywać szansę dla Taegeuk Warriors, którzy musieli bezwzględnie wygrać to spotkanie, aby pozostać w turnieju. Niestety z powodu czerwonej kartki za mecz z Ghaną na ławce trenerskiej nie mógł usiąść szkoleniowiec Paulo Bento, notabene wielokrotny reprezentant Portugalii, który w 2002 roku grał na Mundialu przeciwko… Korei. Tamto spotkanie zakończyło się zwycięstwem Azjatów 1:0 po golu Park Ji-Sunga. Taki wynik 20 lat później bralibyśmy praktycznie w ciemno.

Tym razem od pierwszej minuty na boisku pojawił się Lee Kang-In, który rozgrywa naprawdę udany turniej. MVP Mistrzostw Świata U20 w Polsce (2019 r.) w meczu z Ghaną po przerwie wniósł świeżość i spore ożywienie w poczynaniach ofensywnych zespołu, często pokazując nieszablonowe zagrania – z łatwością uruchamiał boczne sektory boiska.

Trener Bento desygnował do gry bardziej ofensywny skład niż w poprzednim spotkaniu, po raz drugi od początku meczu nie zabrakło miejsca dla Cho Gue-Sung’a, który przebojem wchodzi na salony reprezentacyjne.

Niestety Korea w trakcie spotkania z Ghaną straciła swoje kluczowe ogniwo w formacji defensywnej, bowiem kontuzję odniósł Kim Min-Jae, występujący na co dzień we włoskim Napoli. To duża strata, gdyż Kim „przywiózł” na mundial bardzo dobrą, równą formę. Jednak jego heroizm zostanie zapamiętany na długo wśród fanów KFA – prawie całe spotkanie rozegrał z urazem narażając się na jego pogłębienie.

TELEGRAFICZNY SKRÓT SPOTKANIA:

Korea swój spektakl zaczęła dość nerwowo. Portugalczycy jako pierwsi stwarzali sobie dogodne sytuacje bramkowe i już w 5. minucie spotkania po składnej akcji z prawej strony boiska wyszli na prowadzenie. Tym samym bardzo szybko pogorszyła się sytuacja Azjatów w tabeli, którzy dali się zaskoczyć już w początkowej fazie spotkania.

Z upływem minut Koreańczycy coraz śmielej zabierali się do odrabiania strat. W 27 min. najlepiej w podbramkowym zamieszaniu odnalazł się Young-Gwon, który z kilku metrów wpakował piłkę do siatki i było 1:1! Taki wynik utrzymał się do przerwy.

Druga połowa toczyła się przede wszystkim pod znakiem szukania okazji bramkowych przez zdeterminowanych Koreańczyków. Portugalia z kolei w pełni usatysfakcjonowana wynikiem nie narzucała tempa. W 65 min. na boisku pojawił się po raz pierwszy na turnieju Hwang Hee-Chan, który ożywił poczynania ofensywne Azjatów. Dobrze broniący tego dnia Portugalczycy byli bliscy osiągnięcia celu, czyli wywalczenia przynajmniej jednego punktu. Przełomowym momentem okazał się jednak początek doliczonego czasu gry. Skuteczną kontrę z własnej połowy wyprowadził Son Heung-Min, który po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów boiska zabawił się jeszcze z defensorami rywali i jak na tacy wyłożył piłkę do Hee-Chan’a. Skrzydłowy Wolverhampton precyzyjnym strzałem wpakował piłkę do bramki Portugalczyków i to ostatecznie Korea triumfowała 2-1, meldując się w kolejnej fazie turnieju.

O premiowanym drugim miejscu w tabeli zadecydowała większa liczba strzelonych bramek przez Koreańczyków, którzy rzutem na taśmę uciekli spod topora i awansowali do kolejnej rundy. Po wszystkim miał miejsce niekontrolowany, dziki szał radości. Azjaci dokonali wręcz niemożliwego! To był triumf heroizmu i determinacji. W tym całym szaleństwie poniekąd pomógł terminarz i kolejność podejmowanych rywali, ale to właśnie Korea potrafiła wziąć sprawy w swoje ręce i wykorzystać sprzyjającą okoliczność. Koniec końców w wielkim stylu wyszarpała awans zapisując się na kartach historii, jako trzecia drużyna ze strefy AFC (po Australii i Japonii) awansowała dalej!

KLUCZOWI ZAWODNICY, NAJLEPSI Z NAJLEPSZYCH!

/Wymienię tutaj kilku zawodników, którzy walnie przyczynili się do wielkiego triumfu jakim niewątpliwie jest awans do fazy pucharowej Mundialu:

* Kim Young-Gwon (Ulsan Hyundai)

Wszyscy zastanawiali się jak poradzi sobie środek obrony wobec absencji Kim Min-Jae. Young-Gwon wziął na swoje barki ciężar spotkania i jak na kapitana/vice kapitana (zmiennie wraz z Son’em) przystało dawał poczucie spokoju i pewności siebie. Kim zbliża się do swojego 100. meczu w kadrze, co czyni go niezwykle doświadczonym zawodnikiem Tygrysów Azji. Pokazał to na boisku, a na dokładkę „napoczął” rywala wyrównując przebieg rywalizacji. To była 7. bramka Young-Gwon’a w reprezentacji, zdecydowanie najważniejsza! Po upragnionym, długo wyczekiwanym mistrzostwie kraju w barwach Ulsan Hyundai, Kim odnosi kolejny WIELKI sukces, piękny czas w karierze tego 32-latka.

* Lee Kang-In (Mallorca)

On znowu błyszczy, znowu się wyróżnia! Po rzadkich występach i odejściu z Valencii, po kiepskich zgrupowaniach kadry (choćby Igrzyska Olimpijskie) rozwój Lee jakby stanął w miejscu. To był okres gdzie nie cieszył się grą, był ociężały, mało dynamiczny. Zmiana środowiska na Majorkę dała mu potrzebnego kopa i dziś jest jednym z lepszych graczy hiszpańskiego zespołu. Może jego występ z Portugalią nie powalił na kolana, ale na pewno po wcześniejszym meczu z Ghaną nabrał tej pewności, że z miejsca jest w stanie zrobić dużą różnicę na boisku. Jego powrót do formy cieszy mnie najbardziej! To brylant, który mogliśmy obserwować na Polskich boiskach podczas MŚ U-20 w 2019 roku, gdzie otrzymał nagrodę MVP turnieju. Nie bez przyczyny więc pokładane są w nim olbrzymie nadzieje.

* Hwang In-Beom (Olympiakos)

Generał. Kreator. Zdaje się być wszędzie. Absolutnie kluczowa postać w układance Portugalskiego szkoleniowca. To właśnie przez niego przechodzi zdecydowana większość akcji pozycyjnych Koreańczyków. W meczu z Ghaną zaliczył prawie 90 % celnych podań, z Portugalią blisko 80 %.  Bardzo dobrze odnajduje się w wysokim pressingu.

* Heung-Min Son (Tottenham)

Każdy go zna. Marka, światowa gwiazda, najlepszy Azjata grający obecnie w piłkę nożną. Przez uraz zmuszony do gry w masce. Widać, że nie jest w pełni formy, to nie jest Son najwyższej kreacji. Momentami poza grą, nieobecny, ale ma coś czego nie ma nikt w tej kadrze – błysk geniuszu. To on popisał się cudownym rajdem a poźniej wykwintną asystą do Hee-Chan’a. Kiedy sytuacja tego wymagała wziął sprawy w swoje ręce, zrobił to po królewsku i jak prawdziwy leader, dźwignął zespół w kluczowym momencie. KAPITAN.

Nie dziwią mnie emocjonalne sceny ukazujące jego niezwykłe wzruszenie po awansie. To trzeci turniej najwyższej rangi reprezentacyjnej i po raz pierwszy Sonny przebił się z zespołem przez fazę grupową, będąc w tym wszystkim SZEFEM, od którego oczekuje się najwięcej – a ten ciężar musiał sporo ważyć.

Jeszcze raz zaznaczę, akcja na 2:1 z Portugalią jest dowodem jego wybitnej indywidualności, która jest widoczna znacznie częściej w Premier League. Tym razem jednak, nie rzadko krytykowany za grę w kadrze Son Heung-Min, pokazał swoją prawdziwą wartość dla reprezentacji. Prowadź dalej kapitanie!

MVP meczu z Portugalią:

* Hwang Hee-Chan (Wolverhampton)

Opuszczasz dwa spotkania z powodu kontuzji, nie możesz pomóc kolegom na boisku. Los się jednak w końcu do Ciebie uśmiecha i dostajesz 30 minut w ostatnim meczu grupowym, na ten moment odpadacie z rozgrywek. Jednak to Twój gol w doliczonym czasie gry daje upragniony awans do kolejnej rundy, masz prawo czuć się prawdziwym bohaterem 🙂

Było widać u Hee-Chan’a ten głód gry i determinację, nie mógł pozwolić na to, by te 30 min. na boisku było ostatnim na tym turnieju. Nie dowiemy się jak Korea grałaby wcześniejsze spotkania mając do dyspozycji zawodnika Wolverhampton, ale mecz z Ghaną przy tylu stworzonych sytuacjach mógł zakończyć się innym rozstrzygnięciem. Hee-Chan wchodzi z buta do turnieju, pojawił się w kluczowym momencie i zrobił swoje – patrząc na te okoliczności, dla mnie to MVP spotkania.

HELLO DARKNESS BRAZIL, MY OLD FRIEND…

Wydaje się, że Korea trafiła w 1/8 finału na najgorszego możliwego rywala. Nie dość, że Brazylia jest najczęściej wymieniana w gronie faworytów do zwycięstwa w całym turnieju, to jeszcze ostatnie bezpośrednie mecze dodają znaczącego marazmu.

Czerwiec 2022 r.,

pół roku przed Mundialem,

Korea organizuje w swoim kraju tournée, gdzie zaprasza 3 drużyny z Ameryki Południowej, tak by przygotować się pod pierwszego rywala na MŚ – Urugwaj.

Jedną z tych drużyn jest oczywiście Brazylia.

Na Seoul World Cup Stadium popularni Canarinhos gromią Koreańczyków aż 5:1. Różnica klas aż nadto widoczna, brylował przede wszystkim Neymar, którego może jednak zabraknąć w poniedziałek przez kontuzje. Ufff. W tamtym spotkaniu Brazylia stworzyła sobie praktycznie 3-krotnie więcej sytuacji bramkowych, obrona kolokwialnie mówiąc nie „dojechała” – na środku brakowało przede wszystkim Min-Jae, który i tym razem raczej przez uraz nie wystąpi. Pojawia się poważna szansa do rehabilitacji dla dwójki CB: Young-Gwon’a i Kyung-Won’a, chociaż należy podkreślić, że boki obrony prezentowały się zupełnie inaczej niż obecnie w Katarze. Duet z krajowego Jeonbuk Hyundai, Jin-Su / Moon-Hwan (nieobecni w czerwcowym sparingu) jak do tej pory daje wiele dobrego na Mundialu, co może w znacznej mierze zneutralizować ataki skrzydłowych. Znając potencjał ofensywny Brazylii, jej łatwość konstruowania okazji bramkowych, kluczowa będzie dyspozycja formacji defensywnej Korei.

W XXI wieku obie ekipy spotkały się ze sobą 4-krotnie, za każdym razem triumfowała Brazylia, a bilans bramkowy tych spotkań to 13:3 oczywiście na korzyść Canarinhos.

Nie da się ukryć, że Brazylia ma wszystkie argumenty piłkarskie w ręku i będzie zdecydowanym faworytem do zwycięstwa, ale turniej w Katarze pokazał się już wielokrotnie z totalnie nieprzewidywalnej strony. To będzie nowy mecz, kolejne 0:0 na starcie, Korea zwyciężając na poprzednich MŚ z Niemcami pokazała, że potrafi odnaleźć się w roli underdoga. Presja będzie po stronie Brazylii, to oni „muszą”. Korea już tylko „może”, swój cel zrealizowała. Jeśli złapią luz i lekkość, zejdzie ciśnienie, kto wie, można się przeciwstawić.  Szklanka do połowy pełna, a nie pusta. KOREA ma pełne prawo by ZAISTNIEĆ, by napisać wyjątkowy rozdział w azjatyckiej piłce nożnej. W końcu to Wojownicy Taegeuk.

Poniedziałek, 05-12-2022, godz. 20:00.

Do zobaczenia!

Autor: Bartek Duda

Wyświetleń: 175

Autor tekstu: bobisimons

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze