Urawa Red Diamonds mierzyła się z dzisiaj z PSG na stadionie w Saitamie w ramach japońskiego przedsezonowego tournee Francuzów. Przed meczem sprzedano ok. 63,000 biletów na to spotkanie, co stanowi rekord Saitama Stadium. Tak wielkiemu zainteresowaniu nie przeszkodziły ceny biletów, które były bardzo drogie, co spotkało się ze sprzeciwem kibiców Reds.

„¥3,000 za Urawa vs. Bayern, 6-krotny zdobywca LM, i ¥8,000 za PSG, które nawet nie wygrało LM. To są żarty?” – brzmiał baner jaki wywiesili kibice gospodarzy. Na uwagę zasługuje również fakt, że zainteresowanie meczem wyraziło stosunkowo niewielu „ultrasów” Red Diamonds. Świadczy o tym brak flag, banerów i oprawy na Saitama Stadium, z których słyną Ci najbardziej zagorzali kibice.

Pomimo tego mecz stał na całkiem wysokim poziomie sportowym. W pierwszej połowie. Skład PSG nie był najmocniejszym zestawieniem Francuzów, ale nie należał też do najsłabszych.

Wyjściowa jedenastka Urawy także pozbawiona była kilku ważnych postaci.

Od początku jednak poziom piłkarski nie zawodził. Urawa stosowała bardzo wysoki oraz bardzo agresywny pressing i w ciągu kilku pierwszych minut w ogóle nie wypuszczała Paryżan z obrębu ich pola karnego. Miała też kilka dobrych okazji do strzelenia bramki, ale trapiło ją dzisiaj to co trapiło niedawno Kawasaki – duża nieskuteczność. Sam Matsuo mógł, a nawet powinien przynajmniej dwukrotnie wpisać się na listę strzelców. Zamiast Urawy, do siatki trafiało PSG. Najpierw zrobił to Sarabia, który pokonał Nishikawę strzałem z dystansu.

A chwilę później na 2-0 podwyższył Kylian Mbappe po ładnej indywidualnej akcji.

Strata dwóch bramek podziałała na Urawę mocno uspokajająco i ta nie była już tak bardzo agresywna i zabójcza w swoich atakach. Nie oznacza to też, że te ataki ustały, bo Japończycy stale szukali drogi do bramki Keylora Navasa.

Po przerwie oglądaliśmy jednak wiele zmian z jednej i drugiej strony. Najgorzej wpłynęły one na Urawę, bo ta pozbawiona swoich najlepszych zawodników po prostu zwolniła tempo. Na 3-0 dla Paryżan podwyższył Kalimuendo i zabił całkowicie to spotkanie.

Urawa ograniczyła swoje ataki, zwalniała grę i skupiała się po prostu na utrzymywaniu się przy piłce. W drugiej połowie oglądaliśmy więc już typowy przedsezonowy sparing, a Urawa nie chciała dodatkowo forsować tempa, bo ma przed sobą bardzo ważne spotkania w J.League, która wraca do nas już za tydzień.

Niemniej jednak warto docenić „Diamenty”, które zwłaszcza w pierwszej połowie pozostawiły po sobie dobre wrażenie i które jasno pokazały to samo co Kawasaki. Z reprezentantem J.League nikomu nie będzie grało się łatwo. Teraz PSG czeka ostatnie już starcie w Japonii, a ich rywalem będzie Gamba Osaka. O to spotkanie można się obawiać z perspektywy kibica J.League, bo Gamba znajduje się w zupełnie odmiennym miejscu i odmiennej formie niż zarówno Kawasaki, jak i Urawa.

Mecz Gamba Osaka – PSG już w poniedziałek o godzinie 12:00.

Wyświetleń: 123

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze