Licząc zaledwie ośmiu zawodników, zwana Lwami reprezentacja Singapuru sprostała swojemu przydomkowi i swoją walecznością zafundowała niezapomniany półfinał AFF Suzuki Cup.
W Bożonarodzeniowy wieczór zapewniono kibicom show, o jakim będzie się mówiło latami.

Nie zważając na wszelkie przeciwności losu (mowa tu o tragicznym sędziowaniu) niczym osaczony ranny lew – Singapur heroicznie walczył do  przysłowiowej ostatniej kropli krwi.

Ostatecznie okazało się to Syzyfową pracą, gdy Indonezja zwyciężyła 4:2 po dogrywce w drugim meczu półfinału Pucharu Suzuki AFF, aby wygrać 5-3 w dwumeczu i awansują do szóstego finału.
Czerwonobiali zmierzą się z Tajlandią lub Wietnamem w swoim polowaniu na pierwsze mistrzostwa Asean Football Federation.

Trenerzy Indonezji i Wietnamu – Shin Tae-yong i Park Hang-seo – sugerowali wcześniej, że poziom sędziowania nie pasuje do tak ważnej okazji, jak półfinały, i podnieśli temat możliwości skorzystania z wideo asystenta sędziego (VAR). ) dla przyszłych edycji.

Japoński trener Singapuru, Tatsuma Yoshida, z pewnością się zgodzi, widząc wiele decyzji przeciwko jego drużynie w szalonym 15-minutowym okresie pod koniec pierwszej połowy, a następnie pod koniec regulaminowego czasu gry przed blisko 10 tysiącami kibiców na Stadionie Narodowym.

Indonezja prowadziła 1:0 dzięki otwarciu Ezry Waliana w 11. minucie, po tym, jak obrona gospodarzy nie poradziła sobie z dalekim podaniem Ramaia Rumakieka, które pozwoliło Witanowi Sulaemanowi zapewnić asystę.

W 36. minucie Safuwan Baharudin otrzymał kartkę pomimo czystego wślizgu na Witana. Pięć minut później Amy Recha wyglądał, jakby faulował go Rachmat Irianto, ale sędzia Omani Qasim Matar Ali Al Hatmi pozostał niewzruszony, grożąc, że protestujących brutalnie stłamsi kartkami.

Sytuacja pogorszyła się po tym, jak Safuwan otrzymał drugą żółtą kartkę po starciu z Rizky Ridho przed rzutem wolnym w doliczonym czasie gry pierwszej połowy.

Wyglądało na to, że sprawiedliwość została wymierzona, gdy podanie Shahdana Sulaimana nie zostało oczyszczone, a singapurczyk koreańskiego pochodzenia Song Ui-young wyrównał, strzelając pierwszego gola w reprezentacji w szóstym występie.

Wszystko groziło wielkim skandalem i przerwanie meczu. W przerwie, kiedy sędziowie zostali wygwizdani,  poza boiskiem obaj trenerzy Shin i Yoshida zmierzyli się na linii bocznej. Tym samym mieliśmy w meczu Indonezja – Singapur również batalię odwiecznych wrogów – Korei Południowej z Japonią. Na szczęście selekcjonerzy szybko poszli po rozum do głowy i do szatni szli po ramię, już jak przyjaciele.

Dramat trwał w drugiej połowie.

Po godzinie gry Rizky Ridho uderzył w poprzeczkę, a Yoshida wykorzystał swój trenerski nos, wprowadzając ofensywne posiłki w postaci Ikhsana Fandi, Farisa Ramli i Shawala, zmieniając ustawienie 5-4-1 na 4-4-1.

Siedem minut później w Singapurskie kadrze było już tylko dziewięciu ludzi na murawie po tym, jak Irfan Fandi otrzymał czerwień, ponieważ skasował nieczysto wychodzącego 1-1 z bramkarzem Irfana Jaye.

To niewiarygodne, że Indonezja popełniła 18 fauli do 83. minuty, nie otrzymując ani jednej żółtej kartki, a Singapur grał już w dziewiątkę.

Jednym z cudów wieczoru było wydarzanie w 74. minucie kiedy to weteran Shahdan bin Sulaiman, zdobył prowadzenie przepięknym uderzeniem z rzutu wolnego a’la Shunsuke Nakamura.

Pomimo korzystnego wyniku, niekorzystna liczebna sytuacja powodowała, że Singapur nadal walczył o życie. Hassan Sunny wykonał wiele fantastycznych parad z najwyższej światowej półki, aby utrzymać swoją drużynę w meczu, i zrobił to ponownie przeciwko Witanowi w 87. minucie, ale był bezradny, aby powstrzymać dobitkę Pratamy Arhana strzelającego bramkę na 2-2. Aby dodać irytacji kibicom Singapuru powtórki pokazały, że ofensywny obrońca był na minimalnym spalonym.

Dramat, który selekcjoner Indonezji Shin opisał jako „niebo i piekło”, trwał nadal.
Dwie minuty później Pratama powalił Shawala w polu karnym przez co w 90 minucie meczu Singapur stanął przed szansą na wygranie meczu! Na ich nieszczęście Indonezyjski bramkarz Nadeo rzucił się poprawnie w lewo, by sparować rzut karny Farisa. Sytuacja ta spowodowała kłótnię między kibicami z Singapuru a ławką Indonezji na trybunach.

To nie była noc Lwów, ponieważ Shawal pomylił się tragicznie w pierwszej minucie dogrywki, pozwalając Irfanowi Jayi na wbicie piłki. Na nieszczęście pomocnika Hougang United – Muhammada Shawali ofiarną acz komicznie tragiczną interwencję zaliczono jako bramkę samobójczą.

Tym razem cudów dla Singapurczyków już nie było, ponieważ znany polskich boisk Egy Maulana strzelił czwartą bramkę w 105. minucie, by przypieczętować zwycięstwo. Na koniec heroicznie broniący cały mecz Hassan został wyrzucony z boiska w 119. minucie za faul na Irfan Jaya, przez Sinagpur został zredukowany do 8 zawodników. Bramkarze lwów żal najbardziej ponieważ w spotkaniu oddano 33 strzały w jego kierunku. Siedmiokrotnie interweniował w sytuacjach po których powinny padać bramki.

Po meczu:

Trener Singapur Yoshida powiedział: „Pierwsza żółta kartka Safuwana nie była faulem, podczas gdy czerwone kartki Irfana i Hassana były wynikiem ich interwencji. Trudno było zaakceptować decyzje sędziowskie, ale próbuję.

Powiedziałem chłopakom przed meczem, aby nie przegapili szansy na zostanie finalistami, a ich odpowiedzią był ich występ, który jest najlepszy odkąd przyjechałem do Singapuru.

Byłem poruszony ich singapurskim duchem, ich duchem walki. Nie poddawali się nawet wtedy, gdy straciliśmy jednego gracza, a potem jeszcze jednego, a potem kolejnego. Postawa „nigdy się nie poddawaj” pozwoliła im stać się silniejszym.

Gracze muszą wierzyć w siebie, że mogą dogonić najlepsze drużyn w Azji, inaczej nie możemy tego zrobić. Dzisiaj byłem z nich dumny”.

Pomimo przegranej, uznanie tłumu dla przygnębionej i zdziesiątkowanej drużyny po ostatnim gwizdku powiedziało wszystko. Singapur może poniósł klęskę, ale w noc Bożego Narodzenia na Stadionie Narodowym tłum wrzeszczał z zachwytu.

Autor tekstu: Adam Błoński 

Wyświetleń: 160

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze