Japonia podejmowała Australię w jak dotąd najważniejszym i kluczowym spotkaniu tych eliminacji, które mogło praktycznie wyrzucić ją z walki o mundial. Aby tak się nie stało, Niebiescy Samurajowie musieli pokonać gości z kraju „Down Under” na stadionie w Saitamie. Japonia walczyła o tlen w eliminacjach, a jej trener Moriyasu o posadę. Wiele głosów mówiło bowiem o zwolnieniu Japończyka w przypadku straty punktów we wtorkowy wieczór na Saitama Stadium.

Jak widać, były trener Sanfrecce Hiroshimy wziął sobie doniesienia do serca i postawił na nieco inne ustawienie, niż można się było po nim spodziewać. 4-3-3 przechodzące w 4-3-2-1, a więc trójka pomocników z dwoma skrzydłowymi z przodu.

Wspomniana trójka to Endo, Morita, Tanaka. Powiew świeżej kreatywności, której tak bardzo brakowało Japonii w poprzednich spotkaniach. Efekt wyjścia wspomnianą trójką było widać od pierwszych minut, bowiem Japonia grała szybko, łatwo zdobywała przestrzeń i wygrywała batalie w środku pola. Zwieńczeniem bardzo dobrego wejścia w mecz Nipponu, było trafienie Ao Tanaki, który wykorzystał dogranie Minamino.

W dalszym ciągu można, a wręcz należy przyczepić się do wystawienia Yuyi Osako, przy siedzącym na ławce Furuhashim. Były napastnik Werderu Brema niestety potwierdził, że podobne uczucia są w pełni uzasadnione, ponieważ zdążył zmarnować między innymi doskonałą szansę na 2-0 w pierwszej części spotkania. Niewiele brakowało, żeby ta sytuacja szybko się zemściła, bo chwilę po niej Australijczycy trafili w słupek.

Po przerwie Japonia jeszcze bardziej wzięła się za grę i co chwilę atakowała bramkę Australii. Niestety dla gospodarzy to goście trafili do siatki. Uczynił to w 70. minucie Hrustić, który pokonał Gondę wspaniałym uderzeniem z rzutu wolnego. Hajime Moriyasu zapewne miał już spakowane walizki i napisany list pożegnalny do swoich zawodników, bowiem goniąc wynik wpuścił na murawę Shibasakiego i Nakayamę. W trakcie meczu można było porównać ten ruch do popularnego Seppuku, ale w ostatniej chwili Samurai Blue zdołali powstać z martwych i trafili do siatki za sprawą samobójczego trafienia Behicha w 85. minucie. Decydujące kopnięcie zaliczył przy tej akcji Takuma Asano, za którego występy wielokrotnie krytykowany był selekcjoner. Krytykowany był również w czasie wtorkowego spotkania, bo lepszym wyborem zdawał się być będący w formie Onaiwu. Jednak tym razem trener Japończyków miał rację i wpuszczony przez niego zawodnik przyczynił się bezpośrednio do zdobycia jakże kluczowych 3 punktów dla Kraju Wschodzącego Słońca.

Japonia była w tym spotkaniu lepszą drużyną, Japonia wygrała i wróciła do walki o awans, ale Japonia nie może popadać w samozachwyt i dalej podążać tą samą ścieżką. Zarówno w reprezentacji, jak i w Federacji konieczne są duże zmiany. Prezes o dyktatorskich upodobaniach, Pan Tashima po prostu musi odejść o czym głośno manifestują już chyba wszyscy Japońscy kibice. Hashtag #TashimaOut z dnia na dzień jest coraz popularniejszy, a towarzyszy mu dopisek #MoriyasuOut uderzający w trenera. Wygrana nie zmieniła w tej kwestii wiele. Moriyasu jest na wylocie, a niemal niemożliwy do usunięcia Tashima zaczyna być kwestionowany przez coraz większą grupę ludzi. Jeżeli Japonia na poważnie myśli o zrobieniu wielkiego kroku naprzód, to musi zacząć od niezbędnych zmian. Bo takie obrazki jak poniżej chcielibyśmy oglądać częściej, prawda?

Wyświetleń: 123

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze