Przewaga w oddanych strzałach, posiadaniu piłki na nic się zdała Korei Południowej.

Matematyka w piłce nożnej jest prosta. Musisz zdobyć więcej bramek niż przeciwna drużyna. Każda inna liczba, czy to strzały, podania, czy posiadanie piłki, w ostatecznym rozrachunku nie ma znaczenia.

Korea Południowa dowiedziała się o tym na własnej skórze w czwartek, przegrywając z Nową Zelandią 1:0 w grupie B podczas olimpijskiego turnieju piłki nożnej mężczyzn w Tokio, pomimo posiadania znacznej przewagi w innych statystykach. Korea Południowa w liczbie oddanych strzałów górowała nad Nową Zelandię 12-2 i posiadała piłkę  przy nodze w 63 procentach czasu gry!

Chris Wood strzelił zwycięską bramkę w drugiej połowie meczu, który odbył się na stadionie Ibaraki Kashima w Kashimie, na północny wschód od Tokio. Szczęśliwa chwila dla Nowo Zelandczyków miała miejsce w 70 minucie kiedy to strzeloną bramkę wpierw anulowano z powodu ofsajdu, po czym decyzję odwołano ku uciesze fanów Oly Whites.

Dla dodania poziomu pecha i żałosności Koreańczyków wspomnieć trzeba, że sztuki tej rywale dokonali po rykoszecie. Strzał z dystansu Joe Bella trafił rosłego obrońcę Jeong Tae-Wooka, a odbita piłka trafiła pod nogi 57 krotnego reprezentanta pierwszej reprezentacji Nowej Zelandii.

Obwinianie pecha za porażkę Korei Południowej może być kuszące, ale to pozwoliłoby zespołowi odpuścić sobie kilka okazji do wcześniejszego strzelenia gola i umieścić mecz dawno poza zasięgiem rywali.  Piknikowe podejście do meczu zbyt pewnych swojego Koreańczyków zemściło się kiedy to silna fizycznie drużyna Nowe Zelandczyków w ostatnich 20 minutach meczu postawili autobus we własnym polu karnym. Po dobrej pierwszej połowie, Koreańczycy zamiast włączyć 3 bieg to dali w drugiej połowie na luz i kunktatorsko chcieli rozstrzygnąć spotkanie. Los im oddał za kalkulację i po utracie bramki okazało się, że nie są wstanie wykreować choćby jednej 100% sytuacji przeciwko dobrze zorganizowanym „Kiwis.” „Czemuś biedny boś głupi, czemuś głupi boś biedny”.

Napastnik francuskiego Bordeaux Hwang Ui-jo miał wspaniałą okazję, strzelając głową w 41. minucie, zmuszając bramkarza Michaela Wouda do efektownej parady. Z kolei inny weteran europejskich boisk Kwon Chang-hoon zmarnował dwie próby z woleja w pierwszej połowie.

Hwang i Kwon to dwaj z trzech starszych graczy w olimpijskim turnieju do 24 lat. Zostali wybrani  do składu ze względu na ich ofensywną zdolność. Teraz, kiedy  każdy mecz się liczy, jest bardzo mało miejsca na błędy, porażka w meczu otwarcia grupy postawił Koreę Południową w nieoczekiwanym położeniu. Pomimo obecności Wooda z referencjami w Premier League jako super strzelca Burnley, Nowa Zelandia była postrzegana jako najsłabszy zespół w grupie.

Olbrzym Wood to gwiazda kadry Nowej Zelandii oraz angielskiego Burnley
Można rzec, że Korea Południowa postawił się w podobnej sytuacji do tej, którą miała rep. Polski na Euro 2021 po meczu z Słowacją.  Po zawaleniu najłatwiejszego spotkania będą musieli stawać na głowię z rywalami dużo silniejszymi od mistrza strefy oceanii. Biorąc pod uwagę resztę wyników azjatyckich drużyn w olimpijskiej stawce, można ich śmiało nazwać największą wpadką pierwszej kolejki spotkań. 

Poniżej obszerny skrót meczu:

Napastnik pierwszej reprezentacji Hwang Ui-Jo  powiedział, że napastnicy, podobnie jak on, powinni być agresywniejsi w staraniach o bramkę.

– Powinniśmy ułatwić sobie życie po wygenerowaniu wszystkich tych szans. W następnym meczu musimy być lepsi – powiedział Hwang. „Ważne dla nas będzie, aby strzelić gola wcześnie i zmniejszyć presję na naszych obrońców”.

Jeśli chodzi o jego główkę w pierwszej połowie, Hwang powiedział: „Nie umiałem wyciągnąć z tego coś więcej. To bardzo rozczarowujące. Ale miałem kilka innych okazji, które powinienem wykorzystać”.

Kwon powiedział, że bramka dla Nowej Zelandii padła w niespodziewanym momencie meczu, a ostateczny wynik nie był prawdziwym odzwierciedleniem wysiłków jego drużyny.

„Utrata gola nie przypada żadnej osobie. Ta sytuacja dotyczy całego zespołu” – powiedział Kwon. „Musimy przegrupować się psychicznie i fizycznie, abyśmy mogli wygrać następny mecz”.

Trener Korei Południowej Kim Hak-bum przeprosił fanów za to, że ich zawiódł, ale dodał również, że jego drużyna wciąż ma szansę awansować do ćwierćfinałów.

Kim przedstawił również surową recenzję, mówiąc: „Nie sądzę, aby nasi gracze cokolwiek zrobili dziś coś dobrze”.

„Powiedziałem zawodnikom, aby szukali wolnej przestrzeni w środku pola i tam kierowali swoje podania, ale nie byli wstanie wykonać tych zaleceń,” powiedział trener. „Chłopaki powinni być agresywniejsi. Według mnie byli zbyt sztywni ponieważ to był ich pierwszy mecz. Powinniśmy się tym zająć ale to był tylko jeden mecz. W następnym powinno być lepiej.

Czy tak będzie?

Azjatyckie drużyny, z różnych tarapatów potrafiły wyjść obronną ręką. Jednak tak jak i pokazał ten mecz, hasło „oczekuj nieoczekiwanego” króluje. Wszystko jest zawsze na opak i tam gdzie byśmy się tego nie spodziewali (wygrana 2-0 z mistrzem świata Niemcami na MŚ 2018 czy brąz na IO w Londynie) Koreańczycy stają na wysokości zadania a tu gdzie powinni zaliczyć pewne zwycięstwo zawodzą.

Nie można im odmówić jednego – z Koreą Południową zawsze ciekawie.

Autor tekstu: Adam Błoński

Wyświetleń: 44

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze