Wraca najbardziej wyczekiwana liga świata, do której startu ludzie na całym globie nerwowo odliczali kolejne dni. Ciągnące się oczekiwanie i wypatrywanie na horyzoncie jej powrotu na szczęście dobiegło końca i zapraszamy na przegląd pierwszej, jak zwykle emocjonującej kolejki J.League!

Kawasaki Frontale – Yokohama F. Marinos

Chyba nie dało się rozpocząć nowego sezonu J.League większym hitem niż starciem dwóch ostatnich mistrzów kraju. Na Todoroki Stadium w Kawasaki przyjechała bowiem Yokohama F. Marinos w dalszym ciągu prowadzona przez trenera Postecoglou, który w sezonie 2019 utarł nosa m.in. FC Tokyo poprzez zgarnięcie tytułu w ostatniej kolejce. Kawasaki Frontale jest w ostatnim czasie w lidze niczym Real Madryt w Lidze Mistrzów za pierwszej kadencji Zinedine’a Zidane’a. Frontale zdobyli 3 mistrzostwa w 4 lata i już teraz można śmiało stwierdzić, że są głównym faworytem do zgarnięcia kolejnego tytułu. Futbol prezentowany przez Kawasaki jest niesamowicie efektowny oraz efektywny. Toru Oniki zrobił z ekipy z Todoroki prawdziwą maszynę, która zdaje się być poza zasięgiem reszty ligi i ciężko spodziewać się zmiany tego stanu rzeczy w najbliższym czasie.

Bohaterem meczu został 34-letni Akihiro Ienaga, który zdobył obie bramki dla Frontale. Przy pierwszym jego trafieniu kapitalną asystę zaliczył prawy obrońca Miki Yamane, który piętą zagrał do wbiegającego Ienagi. Asystę przy drugim trafieniu zaliczył 22-letni Tanaka.

Frontale: Jung; Hatate, Taniguchi, Jesiel, Yamane; Schmidt (64′ Tachibanada), Wakizaka (76′ Kurumaya), Tanaka; Mitoma (88′ Hasegawa), Damiao (76′ Kobayashi), Ienaga (88′ Chinen)

Marinos: Obinna; Martins, Hatanaka, Iwata (73′ Matsubara); Bunmathan (73′ Takano), Ogihara (46′ Mizunuma), Wada (88′ Watanabe), Amano; Kabayama (46′ Maeda), Onaiwu, Nakagawa

Sanfrecce Hiroshima – Vegalta Sendai

Vegalta Sendai przystępuje do nowego sezonu z nadziejami na zdecydowanie lepszy rezultat niż w poprzednim roku. Oczywiście zespół z prefektury Miyagi nadal jest pogrążony kryzysem sportowym oraz finansowym, ale jak to w J.League bywa, nie można skreślać nikogo na żadnej podstawie. I już w tym spotkaniu Vegalta pokazała, że jej ambicją nie jest ponowne granie roli chłopca do bicia.

Od 27. minuty goście musieli grać w osłabieniu, bowiem za czerwoną kartkę z boiska wyleciał były gracz hiszpańskiego Levante, Simao. Sprawy dla gości z Sendai obrały jeszcze gorszy obrót, bo w 33. minucie Junior Santos wyprowadził Hiroshimę na prowadzenie. Niewiele do powiedzenia miał stojący w bramce Vegalty Jakub Słowik, gdyż piłka po strzale Brazylijczyka odbiła się jeszcze od pleców obrońcy. Polski bramkarz uratował jednak gości w 57. minucie, kiedy to popisał się podwójną interwencją na linii bramkowej, dzięki której “strzały” z Hiroshimy nie zdołały zamknąć tego meczu. Jeżeli ta interwencja była imponująca to co powiedzieć o paradzie z końcowych minut. Słowik wspaniałą interwencją zatrzymał wtedy strzał Higashiego, który większość osób zgromadzonych na stadionie Big Arch widziała już w siatce. Zmotywowana tymi paradami Vegalta Sendai w 90 minucie zaatakowała po raz kolejny i… doprowadziła do wyrównania. Na listę strzelców wpisał się Akasaki, który wykorzystał kiepskie krycie obrońców gospodarzy. Zdecydowanie lepszym zespołem była w tym meczu Hiroshima, ale ostatecznie musiała podzielić się punktami ze swoim rywalem.

Hiroshima: Osako; Higashi (87′ Imazu), Sasaki, Araki, Nogami; Aoyama, Kawabe, Morishima (90+2′ Ayukawa), Junior Santos (76′ Kashiwa), Asano (90+2′ Da Silva); Douglas Vieira

Vegalta: Słowik; Akiyama (79′ Mase), Simao, Tawiah, Hachisuka; Uehara, Yoshino (87′ Hiraoka), Kida (46′ Matsushita), Sekiguchi, Martinus (87′ Akasaki); Minagawa (62′ Ishihara)

Oita Trinita – Tokushima Vortis

Beniaminek J1 i ubiegłoroczny mistrz J2 zawitał na początek na wyspę Kiusiu, gdzie ugościć go miała Oita Trinita. Było to także najbardziej Japońskie starcie w tej kolejce J.League, bowiem kadry obu zespołów złożone były w 100% z Japończyków. Jedynym obcokrajowcem był hiszpański szkoleniowiec Tokushimy Vortis, Dani Poyatos, który ma za sobą przeszłość w Realu Madryt. Hiszpańską rękę zarówno Poyatosa jak i Rodrigueza wyraźnie widać w grze Vortis. Goście przeważali, utrzymywali się przy piłce i stwarzali okazje. W 37. minucie wyszli na prowadzenie po błędzie obrony Oity i sprytnemu trafieniu Kishimoto. Nie zdołali jednak dowieźć swojej przewagi do końca spotkania, ponieważ w 59. minucie do wyrównania doprowadził Watanabe.

Oita: Takagi; Misao, Saka, Koide; Takahata (76′ Matsumoto), Kobayashi, Hasegawa, Inoue (90+7′ Nagasawa), Nomura (46′ Machida), Watanabe (90′ Tone); Takazawa (76′ Isa)

Tokushima: Kamifukumoto; Fuke (56′ Kawakami), Ishii (77′ Abe), Fukuoka, Kishimoto; Iwao, Fujita, Fujiwara (81′ Watai), Miyashiro, Hamashita; Kakita (81′ Kawata)

Hokkaido Consadole Sapporo – Yokohama FC

Ależ start sezonu w wykonaniu Sapporo! Ekipa z Hokkaido rozbiła gości z Jokohamy i po pierwszej kolejce zasiada na fotelu lidera J.League. Już po czterech minutach Consadole prowadziło 2-0 po trafieniach Komaia i Kaneko. W 29. minucie goście złapali kontakt po trafieniu Klebera, ale nie na długo, bo w doliczonym czasie pierwszej połowy Hokkaido Consadole Sapporo uderzyło jeszcze dwukrotnie. Do siatki trafił Lopes i ponownie Kaneko, a aż trzy asysty zaliczył w pierwszych 45 minutach Tsuyoshi Ogashiwa. Druga połowa była znacznie spokojniejsza i oglądaliśmy tylko jedno trafienie. W 77. minucie do siatki trafił reprezentant Tajlandii, Chanathip Songkrasin i tym trafieniem ustalił wynik meczu.

Dla Sapporo to pierwsza wygrana na inaugurację J1 od 20 lat i druga w historii klubu.

Consadole: Sugeno; Fukumori, Kim, Tanaka; Fernandes (70′ Suga), Miyazawa, Komai (82′ Takamine), Kaneko, Chanathip Songkrasin (82′ Douglas), Ogashiwa (82′ Fukai); Lopes (86′ Ono)

Yokohama: Rokutan; Takagi (46′ Inoha), Hakamata, Tashiro, Maejima (83′ Tezuka); Ogawa, Nakamura (46′ Seko), Yasunaga, Saito (59′ Matsuo); Kleber, Watanabe (59′ Ito)

Urawa Red Diamonds – FC Tokyo

Rywalizacja Urawy Reds z FC Tokyo zawsze gwarantuje dużo emocji i bramek. Obie drużyny za sobą nie przepadają, dlatego zwycięstwo w tych derbach zawsze smakuje wyjątkowo. Niestety tym razem nikt smaku tego zwycięstwa nie zaznał, bowiem na stadionie w Saitamie zobaczyliśmy podział punktów. Już w 5. minucie mieliśmy pierwszą bramkę, której autorem był Kenyu Sugimoto, ale po raz pierwszy w tym sezonie zainterweniował jakże cenny i potrzebny system VAR, który anulował bramkę z powodu spalonego. Początkowo arbiter uznał gola Urawy, ale po konsultacji z “wozem VAR” zmienił swoją decyzję.

Na bramki musieliśmy poczekać aż do 74. minuty meczu. Wtedy Urawa Red Diamonds trafiła do siatki po zamieszaniu w polu karnym i strzale Abe, który okazał się w tej sytuacji najsprytniejszy. Gospodarze na tym nie poprzestali i dalej atakowali gości, którzy nie do końca potrafili sobie poradzić z atakami Red Diamonds. Ci jednak byli nieskuteczni i w 85. minucie zapłacili za to wysoką cenę. FC Tokyo miało rzut wolny do którego podszedł Hirotaka Mita. Były gracz m.in. Visselu Kobe dorzucił idealnie na głowę Masato Morishige, a ten precyzyjnym strzałem pokonał Nishikawe. Tokyo wywozi więc z Saitamy cenny punkt, a pierwszy mecz Ricardo Rodrigueza w roli szkoleniowca Urawy daje jej kibicom dużo nadziei na przyszłość.

Urawa: Nishikawa; Yamanaka, Makino, Iwanami, Ugajin; Abe (87′ Shibato), Ito, Yuruki (87′ Takeda), Koizumi (75′ Tanaka), Akimoto; Sugimoto

Tokyo: Hatano; Ogawa, Morishige, Watanabe, Nakamura; Arthur Silva (75′ Mita), Abe, Higashi (75′ Aoki); Leandro (81′ Tagawa), Diego (46′ Adailton), Watanabe (61′ Nagai)

Kashima Antlers – Shimizu S-Pulse

Bez wątpienia sensacja na Kashima Stadium. Shimizu S-Pulse, które przed rokiem skorzystało na fakcie, iż nie było spadków, wygrywa na inaugurację sezonu z jednym z pretendentów do mistrzostwa. Kashima przeważała na przestrzeni niemal całego spotkania, obijała słupki i poprzeczki, ale nie potrafiła znaleźć drogi do siatki gości z Shizuoki. Udało jej się to dopiero w 75. minucie za sprawą bramki Arakiego i wydawało się, że w tym meczu nic złego Kashimie stać się nie może, ale było to bardzo błędne wrażenie. Shimizu w 10 minut strzeliło trzy bramki i totalnie odmieniło losy rywalizacji. Na listę strzelców wpisali się Thiago Santana, Goto i Ueda, który trafił do własnej bramki.

Kashima: Oki; Nagato (87′ Matsumura), Machida, Inukai, Koizumi (87′ Hirose); Doi (87′ Endo), Misao, Nagaki (81′ Shirasaki), Juan (63′ Araki); Everaldo, Ueda

Shimizu: Gonda; Katayama, Suzuki, Valdo, Hara; Takeuchi, Nakamura (74′ Kawai), Disaro (63′ Goto); Carlinhos (90+1′ Kaneko), Thiago Santana, Nakayama

Shonan Bellmare – Sagan Tosu

Mecz Shonan z Saganem Tosu przyniósł nam dokładnie to czego można spodziewać się po meczu Shonan z Saganem Tosu. Pierwsze minuty dawały jednak nadzieję na bardzo ciekawy mecz pełen strzałów i akcji, a szczególnie strzał jaki w 4. minucie oddał Ohashi i który trafił w poprzeczkę. W 39. minucie gospodarzom udało się nawet trafić do siatki, ale ten gol został anulowany, bowiem ręką zagrał Yamada. Ostatecznie piłkarze Shonan do siatki nie trafili, ale zrobili to goście z Tosu. Uczynili to konkretnie w 80. minucie za sprawą Hayashiego, który wykorzystał rzut karny. Sagan Tosu rozpoczyna więc sezon od wyjazdowej wygranej.

Shonan: Tani; Tanaka (81′ Tachi), Ishihara, Oiwa; Nakamura, Takahashi (81′ Kobayashi), Yamada (81′ Barada), Shibata (90′ Hiramatsu); Ishihara (81′ Nemoto), Ohashi

Tosu: Park; Nakano, Eduardo, Hwang; Matsuoka, Sakai (81′ Tashiro), Sento (89′ Shimakawa), Higuchi, Iino; Yamashita (63′ Ishii), Hayashi (89′ Toyoda)

Cerezo Osaka – Kashiwa Reysol

Przed sezonem śmiano się z Cerezo, że dokonuje transferów i zmian w sztabie specjalnie pod sprowadzenie Shinji Kagawy, który ostatecznie do Japonii nie trafił. Ale po pierwszej kolejce możemy stwierdzić, że ruchy poczynione przez “wiśnie” niekoniecznie muszą okazać się aż tak nieprzemyślane. Jednym z transferów Cerezo Osaki był 38-letni Yoshito Okubo, który w 42. minucie zdobył ładną bramkę dającą gospodarzom prowadzenie. Legenda J.League przypomniała wszystkim, że potrafi strzelać gole i, że podobnie jak w przypadku obu Panów Nakamura wiek nie będzie mu zbytnio ciążył. Cerezo przeważało, atakowało i swoją przewagę udokumentowało drugim trafieniem, które w 85. minucie zaliczył Sakamoto.

Cerezo: Kim; Maruhashi, Seko, Nishio, Matsuda; Kiyotake (84′ Fujita), Harakawa, Okuno, Sakamoto; Toyokawa (70′ Kato), Okubo (61′ Takagi)

Kashiwa: Kim; Koga, Kamijima, Ominami, Takahashi; Otani (46′ Miihara); Shiihashi (46′ Richardson), Segawa; Cristiano, Esaka, Goya (37′ Someya)

Vissel Kobe – Gamba Osaka

Wicemistrz z poprzedniego sezonu rozpoczął swoją tegoroczną przygodę z J.League na Noevir Stadium w Kobe. Pomimo porażki w Superpucharze, piłkarze Gamby przystępują do tego sezonu z dużymi nadziejami i chęciami na osiągnięcie czegoś dużego. Nie zmieni tego nawet ta porażka z Kobe, gdyż goście z Osaki zagrali naprawdę niezły mecz i przy lepszej skuteczności mogli wywieźć z prefektury Hyōgo jakieś punkty.

Gospodarze zdobyli komplet punktów dzięki bardzo ładnej bramce Furuhashiego, któremu jeszcze ładniej asystował Yamaguchi.

Warto zaznaczyć, że Kobe miało w swojej kadrze zaledwie trzech obcokrajowców: Vermaelena, Sampera oraz Douglasa, co w przypadku Visselu jest czymś niezwykłym. Jak widać przynosi to niezłe rezultaty, gdyż Kobe zaczyna sezon od ważnej wygranej z wicemistrzem kraju i gra podopiecznych Miury mogła się podobać. Czy Kobe podąży tym tropem przez resztę sezonu? Tego nie wiemy, ale szczerze mówiąc mamy nadzieję.

Kobe: Maekawa; Sakai, Vermaelen, Kikuchi, Yamakawa; Inoue (80′ Yasui), Yamaguchi, Samper (67′ Masuyama), Furuhashi (80′ Tanaka); Fujimoto (46′ Douglas), Goke

Gamba: Higashiguchi; Fujiharu, Shoji, Miura, Onose; Yamamoto, Yajima (76′ Kurata), Ideguchi (82′ Alves), Kawasaki (76′ Ju Se-jong), Patric (67′ Leandro), Usami (67′ Takao)

Avispa Fukuoka – Nagoya Grampus

Powrót Avispy do J1 po pięciu latach zakończony porażką na własnym stadionie z Nagoyą Grampus. Gospodarze z pewnością nie będą jednak narzekać na utratę punktów, bowiem mierzyli się z tegorocznym uczestnikiem Azjatyckiej Ligi Mistrzów, a i tak zaprezentowali się z całkiem niezłej strony. Obie bramki dla gości zdobył Mateus. Szczególnie pierwsze trafienie Brazylijczyka zasługuje na uwagę, bowiem trafił on do siatki po bardzo efektownej indywidualnej akcji. Kontaktową i jak się okazało honorową bramkę dla Avispy Fukuoka zdobył piłkarz Nagoi Yoshida, który pokonał własnego bramkarza bardzo ładnym lobem.

Avispa: Murakami; Shichi, Gutierrez, Grolli, Salomonsson; Ishizu (46′ Sugimoto), Mae, Shigehiro, Yamagishi (63′ Kanamori); Juanma Delgado, Mendes (86′ Hisashi)

Nagoya: Langerak; Yoshida, Maruyama, Nakatani, Naruse (74′ Miyahara); Yonemoto (81′ Kimoto), Kakitani (81′ Maeda), Mateus; Yamasaki

Tabela

J.League.jp

Wyświetleń: 458

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze