Oskar Zawada właśnie przechodzi do malowniczego Jeju United, drużyny której przynajmniej lokalizacja jest na poziomie światowego topu. Pamiętamy choćby spotkania mistrzostw świata 2002 odbywające się na pięknym Jeju World Cup Stadium. Jednak to co wydaję się tylko bijącą po oczach urokliwą fasadą zawiera w sobie mroczną przeszłość, która po dziś dzień skłóca wielu kibiców w Korei Południowej. Poznajcie historie  nowego klubu naszego rodaka.

Rozdzieleni…

Wyobraźmy sobie, że kibicujemy jakiejś drużynie, przychodzimy od paru lat z całą rodziną na stadion. Miasto jest udekorowane w barwy klubu, a Ty nosisz w sercu mnóstwo wspomnień związanych z tą drużyną.  Jej mecze są pretekstem do spotkania znajomych, rodziny etc.

Pewnego dnia dowiadujesz się z gazet, że klub, którego szalik właśnie kupiłeś swojemu dziecku przenoszony jest do miejscowości oddalonej o 450 km. Ba, jedynym sposobem by się spotkać z swoimi idolami jest uciążliwy lot samolotem, a podróż w te i z powrotem nie możliwy do ogarnięcia bez noclegu. Stadion, na który przychodziłeś się bawić, co weekend staje się straszącym kibiców artefaktem.

Strzeliłby Cię pewnie… sami wiecie, co.

Mówimy tutaj o fanach drugoligowego Bucheon FC 1995 (nazwę miasta wymawia się jako Puczon) klub dziś gra na wyspie Czedżu (Jeju United), choć mieszkańcy tego miasta nie uznają wyspiarzy za ciągłość swojej organizacji. Jest to temat tabu, a zapytanie kibica Bucheon o to czy kibicuje JEJU United, bo to przecież ich dawny klub, jest takim samym nietaktem jak nazwanie czarnoskórego Amerykanina epitetem zaczynającym się na „N.”

Ale po kolei.

Jak słoń w składzie porcelany – Yukong Elephants 1983 -1995

Yukong Elephants, czyli słonie z Yokongu należały do założycieli oryginalnego K League w 1983 roku. W debiucie swoim jak i ligi zdobyły trzecie miejsce. Nie ma, co się czepiać, że było wtedy tylko 5 drużyn. Miano „założyciela ligi” zostanie z nimi na zawsze. Przez cały okres swojego zacnego istnienia nie byli chłopcami do bicia, wręcz przeciwnie wygrali mistrzostwo ligi w 1989 roku i dwukrotnie byli wicemistrzami. W 1994 wygrali również puchar ligi podkreślając, że w koreańskim futbolu trzeba się liczyć z ekipą Słoni.  W tym miejscu trzeba dodać, że współautorem pierwszego i ostatniego mistrzostwa był Polak – Tadeusz Światek, który w finałowym meczu dającym trofeum strzelił nawet bramkę. Taddy został wybierany do najlepszej 11 sezonu a rok po mistrzostwie był nawet rozpatrywany przy wyborze najlepszego zawodnika K League. Słonie zresztą „woziły na swym grzbiecie” trzech Polaków, ponieważ w ekipie tej prócz „Taddiego” jak go zwali Koreańczycy, grali również Leszek Iwanicki oraz Witold Bendkowski.
(„Tadziu” koło bramkarza)

W najlepszym czasie prosperity klubu, liga koreańska wpadła na „genialny pomysł” zwany polityką decentralizacji polegający  na spopularyzowaniu futbolu w całym kraju.  Seulskie drużyny takie jak LG Cheetahs , Ilhwa Chunma oraz właśnie nasi bohaterowie Yokong Elepphants stali się odpowiednio Anyng Cheetahs (choć później powrócili jako FC Seoul) Seongnam FC oraz Bucheon SK.

Słonie z zachodniej części Seulu musiały się przenieść, (choć nie obyło się bez protestów i kłótni) do Bucheon.  W porównaniu do tego, co się miało wydarzyć później, nie była to odległość przerażająca na tyle by wyrywać sobie włosy.  O ile 24 kilometry to często droga do pracy, o tyle 45 minut samochodem mogło irytować (korki, światła, wyjazd z jednego centrum do drugiego) wiedzą coś o tym fani londyńskich klubów. Będąc pod Big Benem sam jechałem prawie godzinę na stadion Fulham gdzie przecież „niby” byłem w tym samym mieście a GPS pokazywał mi 15 minut drogi!

Ok. wracając do koreańskich klimatów niestety na końcu tej dzielnej przechadzki Słonie padły trupem, ponieważ przenosiny skończyły się również zmianą nazwy na Bucheon Yukong, a później Bucheon SK (od sponsor SK Group). Otrzymali również nowego, wspaniałego zagranicznego trenera, którego imienia nikt w całym kraju nie potrafił wypowiedzieć – był to legendarny Valery Nepomnyashchy.

Najwybitniejsza postać w Turkmeńskim futbolu zdobyła momentalnie z Bucheon puchar ligi 1995 roku, co było ostatnim tytułem z przydomkiem „Elephants.” Nie był to jednak ostatni sukces, ponieważ wygrali kolejny puchar ligi w 2000, a w 2004 byli ekipą, która zajęła drugie miejsce zarówno w lidze, jaki i krajowym pucharze.

Kibice w Bucheon zaczęli tworzyć rozpoznawalny w całej Korei kocioł ultrasów, atmosfera na stadionie była dzięki nim fantastyczna(jest tak po dziś, gdyby nie corona), a weekendowe mecze stały się częścią kultury miasta. Do tego wyżej wymienione sukcesy dały im jakże pożądaną sportową dumę mieszkańców miasta, które jest zmiażdżone pomiędzy dwoma metropoliami – stolicą Seulem i nowoczesnym Incheon.

Nagle w 2006 roku przyszedł news, który bez jakiegokolwiek ostrzeżenia i zmroził krew w żyłach mieszkańców Bucheon SK.  Sponsor tytularny SK ENERGY – trzeci największy konglomerat w Korei Południowej i właściciel klubu wpadł na genialny pomysł, iż przeniesie zespół na wyspę Czedżu.
Pomysł im ten zakiełkował z paru powodów.

  1. Na wyspie posiadającej około 590 tysięcy mieszkańców nie było żadnej drużyny piłkarskiej a jak wszędzie na świecie kibice tej dyscypliny sportowej istnieli.
  2. Po Mistrzostwach Świata 2002 kurzem zachodził nieużywany piękny Jeju World Cup Stadium na 35 tysięcy kibiców.
  3. Czebol, jakim jest SK Energy chciał mieć też najpiękniejszą lokalizację w K League. Czedżu jest w końcu wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Marketingowo, więc pomysł miał jakiś sens. Bogacz chciał mieć po prostu zespół na lokalnych „Hawajach”, prowadzić drużynę przy okazji relaksując się.  Łączyć piłkę z turystyką.

Ale co to obchodziło mieszkańców Bucheon!?

Z dnia na dzień ludzie, którzy kupowali roczne karnety, robili sobie tatuaże z logiem klubu zostali z niczym jak tylko rozgoryczeniem i ogarniającym ich poczuciem niemocy.

Gdzie jest pasja są i chęci, ponieważ kibice Bucheon pospolitym ruszeniem szybko zmontowali sponsorów w postaci Sports Toto, Daum czy nawet wynegocjowane w ramach rekompensaty za traumę pieniądze od autora tego zamieszania SK Energy.  W ten oto sposób powstał już  1 grudnia 2007 klub Bucheon 1995, który od sezonu 2008 rozpoczął swoją przygodę w Korea National League.
Przypomnę, że nie było wówczas 2 profesjonalnej ligi i wszystko, co działo się poniżej K League było wrzucone do półprofesjonalnego kotła KNL.

Co zabawne, jak sama nazwa mówi, kibice zaczarowują rzeczywistość i liczą osiągnięcia klubu od roku, 95 do 2006 gdy grali pod nazwą Bucheon SK, a później od sezonu 2008 wzwyż, kiedy to zaczęli występować w Korea National League.

Miłośnicy klubu nie uznają ciągłości organizacji po przenosinach klubu na wyspę Czedżu, uważają, że Bucheaon to jej mieszkańcy i historia, która była pisana w tym mieście powinna zostać razem z nimi.

Wszelkie ligowe kroniki naliczają tytuły, pozycje w tabeli z lat 1983-1995 i 1995-2006 klubowi Jeju United uznając, iż była to jedna organizacja, która po prostu zmieniała 3 krotnie swoją lokalizację.

Dla kibiców Bucheon nie ma żadnego „tylko” – Jeju niech piszą swoją własną historię bez wspominania ich miasta w niej.

Po utworzeniu 2 ligi w roku 2013 Bucheon czekało już w bloku startowym i rozpoczęli na nowo swoją przygodę, jako w pełni profesjonalny klub. W 2016 byli już blisko awansu zajmując 3 miejsce i podobny wynik osiągnęli rok temu, kiedy rzutem na taśmę wparowali na 4 miejsce.

Samo Jeju United, czyli dawne Yukong Elephants (broń Panie Boże powiedzieć dawne Bucheon SK, – choć to fakt) po przenosinach na wyspę nadal świetnie sobie radziło. Od 2007 roku dwukrotnie byli wicemistrzami ligi, 3 krotnie występowali w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.

W sezonie Jeju 2019 niespodziewanie spadło z ligi. Nie można tego inaczej nazwać, ponieważ przez 38 lat bawili się w towarzystwie dużych chłopców (jakkolwiek by to nie brzmiało) a od czasu powstania K League 2 nie zajmowali gorszego niż 6 miejsce w tabeli.  Spadek stał się smutnym faktem, nikt tak się nie cieszył jak obserwujące to z nizin koreańskiej piłki – Bucheon. „Reklamówka” na ich stronie przed rozpoczęciem „covidowego” sezonu byłą na tyle tendencyjna, iż można ją zrozumieć bez słów.

W sezonie 2020, Bucheon  po raz pierwszy zagrało z prowodyrem ich powstania, czystym złem dla założycieli klubu. „Lepszą – gorszą (wybierzcie sami) wersją siebie.
Mecz taki odbył się 26 maja i został wygrany przez Jeju, jedną jedyną bramką w doliczonym czasie super snajpera Joo Min-Kyu. Można śmiało przypuszczać, że gdyby nie COVID-19 to mielibyśmy niezłe zamieszki pomiędzy kibicami na trybunach.  

Paradoksalnie obecność „swoich ex” wpłyneła motywującą na obie drużyny.
Bucheon FC 1995 było na tyle zmotywowane przez kibiców jak i zarząd, iż w obecności JEJU nie ma innej możliwości jak awans do pierwszej ligi. Najlepiej gdyby odbyło się to kosztem wyspiarzy, którzy by zostali w drugiej lidze i poczuli się tak samo jak Bucheon w roku 2007.

Bucheon 1995 już po paru kolejkach wyszło na pewne prowadzenie w tabeli, czego nie widzieliśmy od…w sumie to nigdy nie widziałem tego klubu na szczycie czegokolwiek. Jeju po dwóch porażkach w pierwszych 3 spotkaniach (czytaj zlekceważeniu rywala) już wyszedł na zwycięską ścieżkę i nie miało zamiaru odpuszczać walki o mistrzostwo.

Czas jednak pokazał, że mimo doskonałego startu Bucheon „kołderka okazała się za krótka” na tak długą batalię. W połowie sezonu zaczęli opadać z sił i z lidera tabeli stali się typową „wańką wstańką.”

JEJU z kolei, jako sprawę honorową traktowało awans, a małego „szczekacza”, który uzurpuje sobie prawo do ich tożsamości i historii dyscyplinował przy każdej możliwej okazji.
Ich fani również marzyli o tym, by los darował im Bucheon w playoffach o awans tak, aby móc raz i na zawsze zamknąć usta irytującym hejterom.

Różnice w podejściu do tematu widać choćby po kontach społecznościach obu klubów. O ile na Bucheon przedstawiało się ich pierwszą potyczkę niczym najważniejszy mecz stulecia i wszędzie było mnóstwo materiałów, o tyle Jeju całkowicie zlało temat. Zapełnili swoje konta na You Tubie śmiesznymi wywiadami, ciekawostkami z treningów, ale zero jakichś bojowych zapowiedzi.

Sezon 2020 stał wiec pod znakiem rywalizacji dwóch znienawidzonych przez siebie klubów. Oba wypierają z swojej historii znaczenie konkurenta, nie chcą przyznać, iż nie byłoby jednych bez drugich.

Prawda jest taka, że są to dwa oddzielne twory mające jedną duszę.

Przez ostatnich parę miesięcy sezonu 2020 nawzajem doglądali swoich pozycji w tabeli, chcąc być zawsze przynajmniej o oczko wyżej niż przyprawiający o mdłości rywal.

Przypomina to trochę sytuację rozwodników rozchodzących się w nie najlepszych stosunkach. Niby nie mogą na siebie patrzeć, ale korespondencyjnie między sobą konkurują i co pewien czas z ukrycia doglądają na social mediach, komu ten rozwód na lepsze wyszedł.

Póki, co klub Jeju szczęśliwie wygrał K League 2 i zamknął drzwi do awansu upierdliwemu rywalowi z Bucheon przed nosem.  Dziś klub wzmocnił się między innym naszym rodakiem Oskarem Zawadą przed którym stanie nie lada wyzwanie pomóc drużynie w utrzymaniu się na swoim prawowitym miejscu – czyli w elicie K League.

Teraz, kiedy wiecie już trochę więcej o klubie, nie pozostaje nic jak trzymać kciuki zarówno za zespół jak i Polaka. O obu będzie jeszcze nie raz głośno nie tylko na AzjaGola.

Autor tekstu: Adam Błoński

Wyświetleń: 199

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze