Szósta kolejka K League za nami a w niej rzuca się w oczy przede wszystkim wielgachne 6 do jaja Daegu FC gromiącego FC Seoul. Blue Sky chciało prawdopodobnie widzom wypisać na tablicy wyników  jaką kolejkę właśnie oglądają, ale tak poważnie rezultat ten niesie za sobą parę wniosków.

Pierwszy, który widzowie znają już od lat, to, że mieszkańcy Daegu a co za tym idzie jego piłkarze nienawidzą stolicy.  Daegu posiada własną gwarę (niczym Ślązacy w Polsce), ma silnie zakorzenioną lokalną dumę oraz własną kulturę. FC Seoul z kolei napatoczyło się nastawionym bojowo Daegu będąc w tragicznej formie (2 porażki z rzędu).

W innych spotkaniach również nie padł ani jeden wynik bezbramkowy, co cieszy oczywiście fanów, gorzej z piłkarzami.  Jeonbuk z Ulsanem nadal się ścigają o tytuł nie bacząc na peleton.

Gangwon walczy o pozbycie się renomy chimerycznej sensacji, która może wygrać jak i przegrać z każdym. Pohang swoją porażkę 4-0 z Ulsan z poprzedniego tygodnia odbił na wojskowych 4-2 choć tam języczkiem uwagi był debiut Oh Se-Hun’a – gwiazdy mistrzostw świata U20 w Polsce.

Rewelacyjnym show było również starcie pomiędzy dwoma beniaminkami, które gryzły trawę, byle tylko pokazać, kto z nich jest z mocniejszej gliny ulepiony.

Tyle słowem wstępu, zapraszam do przeglądu 6 kolejki K League.

ULSAN VS. SEONGNAM  1 – 0

Seongnam w swoim stylu spowodowało, że krwawiły oczy w czasie oglądania meczu z Ulsan.

Wykonali kawał dobrej roboty trzymając w ryzach ofensywną machinę „maczug”.
Przez większość spotkania każda próba ataku wicemistrza sezonu 2019 kończyła się „nurnięciem w zieloność” po kopniaku w 4 litery ze strony piłkarzy Seongnam.

Będę się powtarzał, ale o ile mecze Seongnam ogląda się jak za karę, o tyle trener, Kim Nam-Il obecnie wychodzi na prowadzenie wśród lokalnych Panoramiksów zamieniających „g” w złoto.

Mając kadrę złożoną z odrzutów innych zespołów, drugoligowych weteranów i młodych cieszących się, że w ogóle dostali kontrakt sklepał drużynę, która przy taktyce a’la Stoke City przynosi sukces. Nie ma, co ukrywać, że 100% w tym zasługa trzykrotnego uczestnika Mistrzostw Świata (tak z Polską również grała w 2002 roku).

W poprzedniej kolejce Ulsan rozgromiło Pohang Steelers 4-0 tak, więc porażka 1-0 wstydu im nie przynosi.

Było blisko „zwycięskiego remisu” jednak Junior Negao przebił się przez najlepszą defensywę KLeague w 88 minucie. Ulsan mimo potężnych zmian kadrowych po zakończeniu upokarzającego sezonu 2019 idzie na mistrza i póki, co tylko Jeonbuk Motors może im w tym marszu przeszkodzić.
6 Kolejek – 4 zwycięstwa 2 remisy. Kto im podłoży nogę w marszu po mistrzostwo ?

SANGJU SANGMU VS. POHANG STEELERS  2 – 4

Wow! Ależ meczycho!

Pojedynek przewrotek, zachwycający nudziarz ILJUTCENKO oraz debiut w K League Oh Se Hun‚a w barwach wojskowych z Sangju.
Każdy kto oglądał w akcji mierzącego 194 cm napastnika na MŚU20 w Polsce wie co to za dzik!

Dziwiła jego nieobecność w poprzednich spotkaniach, nawet na ławce rezerwowej, ale jak już zadebiutował to sieknął dublet.
Był to jego pierwszy mecz po przyjściu z policyjnego klubu Asan Mugunghwa. Większość piłkarzy odwleka jak może obowiązkową służbę mundurową natomiast
Se-Hun na opak, pokochał klimaty musztry i zalicza drugą już mundurową ekipę w ciągu 2 lat i mając zaledwie 21 lat zdecydował się na wojskowe kamasze.

Jego debiut przyćmiła jednak forma Pohang Steelers, którzy sprowadzeni na ziemię przez Ulsan w zeszłej kolejce (porażka 4-0) postanowili pokazać koreańskim
fanom, iż był to wypadek przy pracy. Sangju choć się nie położyło ze strachu, to jednak musiało uznać wyższość duetu Iljutcenko – Palocević.

Serbsko Niemiecki duet jest postrachem ligi notując jak do tej pory 6 goli i 4 asysty w 6 spotkaniach. Są wspierani przez chaos maker’a Son Min-Kyu, który na 5 okazji marnuje 5… ale jego notoryczne dochodzenie do pozycji strzeleckich i robienie przewagi  tworzy
okazje dla wyżej wspomnianej dwójki.

Z tym trio – Pohang w tym sezonie może nie tylko powalczyć o Azjatycką Ligę Mistrzów ale i nawiązać walkę o mistrzostwo.

SUWON BLUEWINGS VS. GANGWON  2 – 2

„Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”
„Niedźwiadki” z Gangwon znane są z heroicznych zwrotów akcji, comebacków itd. Tym razem poczuli się za pewnie i to im wyrwano 3 pkt.

Autorem bramki dającej remis, pechowiec z MŚ, 2018 Kim Min-Woo – jak widać karma zawsze równa się zeru.
Lewy obrońca (wówczas odbywający służbę wojskową w Sangju Sangmu) zawalił spotkanie ze Szwecją, w którym to sfaulował w polu karnym rywala.

Kim Min Woo to legenda Sagan Tosu, w którym grał jako pierwszy w historii lewy obrońca z numerem 10 na koszulce, co jest mega wymowne.

Nadal nieskutecznością straszy Adam Taggart król strzelców z zeszłego sezonu. Na szczęście wyręczyli go koledzy, w tym Sulejmnan KRPIĆ.

Gangwon z kolei zasłużył na karnego pitoka, ponieważ gdyby zdobyło 3 punkty mocno by przestraszyli liderujące w tabeli Jeonbuk Motors oraz Ulsan Hyundai.
Z drużyny, która zaskakuje sensacyjnymi wynikami, zyskaliby renomę po prostu dobrej drużyny, a tak nadal są mistrzami chimeryczności K League.

Dla „niedźwiadków” bramki strzelał były zawodnik francuskiego Caen Kim Kyung Joong oraz niezawodny w tym sezonie K.O czyli Ko Moo Yeol. K.O swoją bramkę strzelił po doskonałej asyście Cho Jae Wan’a. Pomocnik zaskakuje dojrzałością i wyrachowaniem  gdyż zszedł z piedestału w cień.
W zeszłym sezonie był gwiazdą drużyny, która ciągnęła na własnych barkach całą ekipę. W obecnym sezonie stał się bardziej liderem, dyrygującym całym zespołem swoim rozgrywaniem, niżeli odbiorcą podań w polu karnym. Jego nowa rola poszła w parze z lepszymi wynikami zespołu, w czym jego ogromna zasługa.

JEONBUK MOTORS VS. INCHEON UNITED  1 – 0

Nie wiem czy jest jakaś nadzieja dla czarnoniebieskich w tym sezonie K League.
W tym meczu parokrotnie mieli setkę z broniącymi tytułu Jeonbuk Motors, aż same ręce składały się do oklasków!

Ale jeśli marnuje się takie sytuacje, to wiadomo, że w ruch wchodzi przysłowie „zmarnowane szanse się mszczą.”

Mieli nawet wybronionego karnego, przez rewelacyjnie broniącego jak zawsze Jeong San’a. Po paru zmarnowanych okazjach i niemocy zielonych – przyszedł mi do głowy żart, który zobrazował całe spotkanie
nieszczęśników z Incheon.

Rozszalałą się powódź. Miasteczko zalane woda sięga pierwszego piętra. Jasio siedzi na dachu swojego domu i modli się, żeby Bóg go uratował. Przypływa łódka:
– Jasiu wskakuj uratujemy cię.
Na to Jasio:
– nie, nie popłynę z wami, Bóg mnie uratuje
Jasio siedzi na dachu, przypływa druga łódka.
– Jasiu wsiadaj, woda sięga już dachu.
Jasio na to:
– Nie wsiądę! Wierzę, że Bóg mnie uratuje. Mocno wierzę, na pewno Bóg mnie uratuje.
Woda sięga coraz wyżej. Przypływa trzecia łódka.
– Jasiu wsiadaj. Od strony rzeki idzie wielka fala, zaraz tu będzie. Nie ma chwili do stracenia.
Jasio na to:
– Płyńcie sami, ja nie wsiadam, wierzę, że Bóg mnie uratuje.
Przypłynęła fala, myła dom Jasia. Jasio utonął i na sądzie ostatecznym żali się Bogu.
– Panie Boże tak w ciebie wierzyłem. Modliłem się żebyś mnie uratował a ty mnie zawiodłeś.
A pan Bóg na to:
– Jasiu! Przysłałem ci 3 łódki…

Na domiar tragi komizmu zwycięską bramkę strzelił Lee Dong Gook – 41 letni napastnik, sam wywalczył karnego, którego później „własno-nożnie” wykorzystał.

Miało być jak nigdy było jak zawsze

DAEGU VS. SEOUL  6 – 0

Zwycięstwo #Daegu nad #FCSeoul to żadna niespodzianka, bo ekipy kadrowo zbliżone poziomem.
ALE 6-0 dla „Blue Sky” to Szok! Najwyższa w historii wygrana Daegu w K League .

Bohaterami duet „młodych gniewnych – wydzieranych”, czyli Jung Seung Won (2 asysty) & Kim Dae-Won (2 gole)

Jeśli ktoś myśli o meczu, w którym nie udaje Ci się nawet położyć równo nogi na murawie, to najlepszym przykładem jest Seoul z Daegu.
Ekipa ze stolicy dość powiedzieć, że władowała sobie 2 samobóje walnie pomagając rywalom zaorać siebie samego. Kuriozalna była zwłaszcza dobitka obronionego karnego. Naszego „Polskiego” Japończyka w K League – Nishiego wyręczył doświadczony Jung Hyun-Cheol, ·który słynie z dokładności w niszczeniu ataków rywala.

Gdyby nie bramkarz FC Seoul  Yu Sang Hun to z pewnością widzielibyśmy dwu cyfrówkę na koncie błękitnych.

Zasłużony trener Choi Yong-Soo zwolniony raczej nie zostanie, jednak tak upokarzająca porażka może popchać go do wyręczenia swoich włodarzy.

GWANGJU VS. BUSAN IPARK  3 – 1

Beniaminki K League dały niezłe show!

Ipark wygrywało 1-0 i prowadziło grę, sygnał do ataku dał Willyan (ex-Panathinaikos ) kolos Felipe poprawił, a dobił rezerwowy Kim Ju-Gong. 

Gwangju pokazało, że jak już naprawili niedziałające tryby tak już z powrotem grają jak w zeszłym sezonie, gdy jeszcze śmigali w K2.
W 3 ostatnich meczach zaliczyli 7 punktów, a Felipe z pośmiewiska ligi znów staje się zawodnikiem, na którego trenerzy rywali będą musieli uważać.

Szczególnie warte uwagi są jednak boki 4 osobowej linii obrony Gwangju – zarówno Kim Chang Soo jak i Lee Eu-Ddeum zaliczyli po asyście.
Ich powrót do pierwszej 11 oraz powrót po kontuzji Eom Won-Sang zbiegł się z dobrymi wynikami drużyny.

Busan nie ma jednak co długo płakać nad tym spotkaniem, ponieważ przez większą część meczu prowadzili grę i stwarzali mnóstwo okazji. Wynik trochę zakłamuje obraz gry, w którym to obie drużyny nawzajem obrzucały się celnymi ciosami.
Choć nacinali się na kontry Gwangju, to przy takiej grze, mają perspektywy na pozostanie w K League.

Tabela po 5 kolejkach K League

Tabela po 6 kolejkach

Najlepsi strzelcy po 6 kolejkach

Najlepsi strzelcy po 6 kolejkach

Najlepsi asystenci po 6 kolejkach

Najlepsi asystenci po 6 koljkach

Autor tekstu: Adam Błoński

Wyświetleń: 7,470

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze