Yokohama F. Marinos, FC Tokyo i Vissel Kobe mają za sobą otwarcie fazy grupowej 18. edycji AFC Champions League, w której zaliczyli swoje zadania na mocną piątkę. A zatem przejdźmy do wydarzeń prosto z obydwu boisk w Korei Południowej oraz z NOEVIR Stadium.

Ulsan Hyundai 1-1 FC Tokyo

Obraz nr. 1

Bramki: 82’ sam. Adaílton – 64’ Diego

Chłopaki Kenty Hasegawy po raz trzeci w historii przystąpili do batalii o punkty w fazie grupowej Ligi Mistrzów AFC. Poprzednio Tokijczycy grali w niej w 2016 i 2012 roku. Na obiekcie „Tygrysów” nie pojawiło się zbyt wielu ludzi ale za to nie zabrakło grup zagorzałych fanów tokijskiego klubu, które kapitalnie wspierały swoich ulubionych zawodników jak na Ajinomoto Stadium czy na 8 wyjazdach poprzedniego sezonu w J1. W pierwszej części spotkania Ulsan Hyundai i FC Tokyo mocno bronili się przed własną bramką i przez to nie udało się nam podziwiać pięknych goli. Po 15-minutowym odpoczynku w szatni obydwa kluby wzięły się na poważnie do strzelania bramek. Ostatecznie piłka dwukrotnie znalazła drogę do siatki, dwukrotnie po strzałach… napastników „Gazowników”. W 64. minucie Diego Oliveira dał prowadzenie swojemu zespołowi a 18 minut później Adaílton wbił swojaka po akcji gospodarzy z rzutu wolnego. W ten sposób Brazylijczyk uratował koreańską drużynę przed porażką i po meczu wicemistrzowie krajów nawzajem podzielili się punktami. Mimo bolesnej bramki samobójczej FC Tokyo może uznać to starcie za udane a po wykonaniu trudnego zadania z pozytywnym nastawieniem mogli wrócić do stolicy Japonii. Podsumowując krótko: „Nic się nie stało, FC Tokyo nic się nie stało”, bo na razie jest to początek i nadal macie szansę na wyjście z grupy. Na to jest bardzo dużo czasu. Będzie dobrze!

Ulsan – Cho Soo-Hyuk; Kim Min-Deok, Won Du-Jae, Jung Seung-Hyun; Jeong Dong-Ho (67’ Ko Myong-Jin), Shin Jin-Ho, Lee Dong-Gyeon (90+4’ Lee Sang-Heon), Davidson; Kim In-Sung, Johnsen; Negão

Tokyo – Hayashi; Muroya, Morishige, Watanabe, Ogawa; Adaílton (87’ Mita), Abe, Hashimoto, Takahagi; Leandro, Diego

Skrót:

Widzów: 3,350

O tym meczu możecie przeczytać również tutaj.

 

Jeonbuk Hyundai Motors 1-2 Yokohama F. Marinos

Obraz nr. 2

Bramki: 80’ Cho Kyu-Sung – 32’ Endo i 37’ sam. Kim Jin-Su

Nissan szybszy od Hyundaia! Po sześciu latach nieobecności Yokohama F. Marinos powrócili do azjatyckich pucharów. Już od samego początku mieliśmy gorący pojedynek, w końcu grali mistrzowie Korei Południowej oraz Japonii, którzy na murawę wyszli składem zbliżonym do tego, jakim zagrali niedawno w Superpucharze. Od pierwszej minuty bramki strzegł debiutujący Yuji Kajikawa. Dodajmy, że w styczniu dołączył do portowego klubu z drugoligowej Tokushimy Vortis. Erik nie znalazł się na liście kadry i za niego zagrał 22-latek Keita Endo, który stał się głównym architektem zwycięstwa „Marynarzy”. Ponadto można było obejrzeć pierwszy występ japońskiego napastnika Takahiro Kunimoto w barwach koreańskiego teamu. W 32. minucie 4-krotny mistrz J1 objął prowadzenie na Fort Jeonju a na listę strzelców wpisał się właśnie Keita Endo. Na kolejnego gola nie musieliśmy czekać długo, ponieważ pięć minut później nasi ponownie zaatakowali defensorów gospodarzy. Tym razem Keita Endo znalazł się na polu karnym i skierował ładny strzał w stronę Teruhito Nakagawy. Ostatecznie futbolówka trafiła w Kima Jina-Su, po czym wpadła do bramki, co od razu przypieczętowało los mistrza K1. A mogło być goli więcej… W 42. minucie Ado Onaiwu był bardzo blisko podwyższenia rezultatu, ale po jego strzale fantastycznie interweniował Hong Jeong-Ho. Po przerwie mieliśmy ostre pojedynki o piłkę, po których sędzia musiał usunąć dwóch zawodników Jeonbuka z boisk. Mimo osłabienia gospodarze zdołali strzelić honorowego gola. Niestety, winni straconego gola byli Yuji Kajikawa i spółka, którzy kompletnie zagubili się… Sytuację wykorzystał Cho Kyu-Sung, który bez problemu posłał piłkę do pustej bramki. Na szczęście Koreańczycy nie mogli nic więcej zrobić i z trzema punktami Yokohama F. Marinos odjechali do domu.

Jeonbuk – Song Bum-Keun; Lee Yong, Hong Jeong-Ho, Kim Joon-Ho, Kim Jin-Su; Son Joon-Ho; Kim Bo-Kyung, Jung Hyuk (53’ Herinque), Kunimoto, Lee Seung-Ki; Lee Dong-Gook (54’ Cho Kyu-Sung)

Y. FM – Kajikawa; Matsubara, Martins, Hatanaka, Bunmathan; Kida, Ogihara; Nakagawa, Júnior (89’ Otsu), Endo (89’ Mizunuma); Onaiwu

Skrót:

Widzów: 6,546

 

 

Vissel Kobe 5-1 Johor Darul Tazim

Obraz nr. 3

Bramki: 13’, 58’, 72’ Ogawa, 28’ Furuhashi i 65’ Douglas – 27’ k. Safawi

Vissel Kobe wygrał Puchar Cesarza, Superpuchar Japonii, a teraz w fantastycznym stylu zadebiutował w AFC Champions League. Do stolicy prefektury Hyogo przyjechali piłkarze Johor Darul Tazim, którzy byli dla niego świetnym rywalem do ogrania trzech punktów. Gracze z Kobe mieli zatem wielką ochotę na urządzenie kanonady. I właśnie to zrobili! W 13. minucie fani „Krów” mogli się cieszyć z historycznego gola w azjatyckiej Ligi Mistrzów a wynik meczu otworzył Keijiro Ogawa. Czternaście minut później Hiroki Iilkura musiał wyjąć piłkę z siatki po przegranym pojedynku z rzutu karnego z reprezentantem Malezji Muhammadem Safawi. Nie mógł on świętować swojego gola dłużej niż minutę, ponieważ ekipa Thorstena Finka błyskawicznie odzyskała prowadzenie a do siatki trafił Kyogo Furuhashi. Były napastnik FC Gifu pokonał malezyjskiego bramkarza strzałem na poziomie klasy światowej. W drugiej połowie już było znacznie gorzej dla obrońców gości, którzy musieli szybko zapomnieć o sensacji… Do siatki rywali trafili Douglas oraz dwukrotnie Keijiro Ogawa, który stał się drugim Japończykiem z hat-trickiem w AFC Champions League. Pierwszym autorem tego dzieła był Shoki Hirai. W 2010 roku jako napastnik Gamba Osaka trzy razy pokonał golkipera singapurskiego Warriors FC (4:2). Kolejne udane spotkanie w wykonaniu klubu z Kobe pokazało nie tylko poprawienie swojej formy na przestrzeni ostatnich kilku lat. Warto wspomnieć, że uniknęli również dużych wydatków na wielkie nazwiska w zimowym oknie transferowym. W takim przypadku Vissel Kobe może teraz pomyśleć o wysokim miejscu w japońskiej ekstraklasie i oczywiście lepszych wynikach w azjatyckiej Lidze Mistrzów.

Vissel – Iikura; Nishi, Osaki, Vermaelen, Sakai; Yasui; Ogawa, Goke, Iniesta (88’ Hatsuse), Furuhashi (76’ Tanaka); Douglas (72’ Fujimoto)

Johor – Marlias; Kunanlan (61’ Azlin), Maurício, Zafuan, Corbin-Ong; Fazeil, Harun; Safawi, Faiz (67’ Insa), Cabrera (81’ Syafiq); Diogo

Skrót:

Widzów: 7,256

Warto również wspomnieć o tym:

https://twitter.com/clemens_37/status/1228357616079974400

Obraz nr. 4

Warto dodać, że „Trzej Muszkieterowie” po pierwszych meczach zdobyli łącznie 7 punktów, czyli więcej niż na starcie dwóch poprzednich sezonów. Pierwsza kolejka z największą ilością punktów miała miejsce w sezonie 2017, kiedy to Kashima Antlers, Urawa Red Diamonds, Kawasaki Frontale oraz Gamba Osaka po 90 minutach inauguracji tych rozgrywek zgarnęli razem 10 „oczek”.

Liga jeszcze się nie rozpoczęła, więc w przyszłym tygodniu trzy zespoły z J.League ponownie powalczą o 3 punkty. FC Tokyo i Yokohama F. Marinos zostają u siebie i zmierzą się ze przedstawicielami A-League. Z kolei Vissel Kobe polecą do Korei Południowej i spróbują pokrzyżować ambitne plany Suwonu Bluewings. Oto zapowiedź drugiej kolejki fazy grupowej AFC Champions League:

11:00, FC Tokyo – Perth Glory (debiutant)

11:30, Yokohama F. Marinos – Sydney FC

11:30, Suwon Bluewings – Vissel Kobe

 

Autor tekstu: Klemens Przybył – J.League – Poland.