Do znudzenia można powtarzać, że piłki Azjatyckiej nie mierzy się tą samą miarą rozsądku co futbolu z innych części świata. Oczekuj nieoczekiwanego to nie pusty slogan lecz wzór matematyczny który stawia się przed rozpoczęciem każdej ligi, turnieju etc. w Azji.

Grupa A

Australia 23.png

Selekcjoner Tajlandii Akira Nishino zafundował swojej drużynie „Belgię”z Mundialu 2018. Czyli doskonała pierwsza połowa po której Australia gdyby nie gol wyrównujący to nie wiedziałaby jak się nazywa i żenująca druga po której nie byliśmy pewni czy z szatni wyszła ta sama drużyna.
„Śmiacie, śmieciem” ale tak po prawdzie to oglądaliśmy wyścig królika z żółwiem. Tajlandia w roli królika imponowała zmiennością pozycji, grą bez piłki, ofensywnym rozmachem bocznych obrońców pressingiem i grą na wyprzedzenie. Wrażenie robiły zagranie gdzie podania szły do jednego piłkarza, który przepuszczał piłkę wędrującą do wyskakujących znienacka dwóch innych graczy. Widać, że zagrania były zbyt nieszablonowe by nie były trenowane. Super, tylko trener Nishino nie wziął pod uwagę, że intensywność wszystkich tych zagrywek wypompowała piłkarzy już po 60 minutach.
Australia z kolei przez pełne 90 minut grali jednostajnie swoim równym tempem, bez charakterystycznej dla młodych piłkarzy arytmii tempa gry. Nie speszali się jednym czy drugim dobrym zagraniem Tajów, ponieważ wiedzieli, że na trzecie nie będą mieli już siły. Każda koronkowa akcja gospodarzy była przerywana mało atrakcyjnym faulem czy wybiciem piłki w trybuny, co z każdą minutą odbierało zaangażowania Tajom. W ekipie Nishino zaczęły tworzyć się luki pomiędzy pomocą

Poniżej skrót meczu który jednak nie oddaje obrazu gry,  polecam pooglądać całe spotkanie będące najlepszym w 2 kolejce AFC U23. (znajdziecie je tutaj ->)

Bahrajn U23 vs Iraq.png

Kolejne dobre spotkanie, którego świadkiem było zawrotne 112 osób, a szkoda, ponieważ działo się więcej niż trenerzy obu drużyn by chcieli.
Bahrajn po porażce 5-0 z Tajlandią postanowili nie brać jeńców w swoim kolejnym spotkaniu, czego niefortunnie doświadczył Irak. Młode lwy Mezopotamii wpierw dostawały nerwicy po dwóch potencjalnych rzutach karnych, które im się należały i z niewiadomego powodu  sędzia Ko Hyung-Jin nie uważał za zasadne nawet ujrzenia powtórek na VARZE. W 44 minucie Bahrajn pokazał, że w obliczu upokorzenia, jaki przyprawili im gospodarze, leje na fair play i strzelili bramkę z nieprzytomnie leżącym Irakijczykiem w polu karnym ( Był to Murad Mohammad, którego trzeba był parę minut cucić i daleki był od symulowania).  Jest pewne polskie słowo, którego nie mogę tu użyć, jakie opanowało emocje Irakijczyków, kiedy bramka ta została uznana.
W 65 minucie lewy obrońca Mustafa Mohammed jednym podaniem ominął całą obronę Bahrajnu, dzięki czemu grający, na co dzień w Szwecji – Amir Al-Ammari strzelił najbardziej pokracznego woleja turnieju.
Po wzajemnej wymianie ciosów, to o dziwo Bahrajńczycy wyszli na prowadzenie w 86 minucie, po pięknym szczupaku kolejnego „Europejczyka” – tym razem piłkarza Czeskiego Bohemians (rhapsody) Jasima Marhoona (a jego pełne imię i nazwisko to: Mohamed Jasim Mohamed Ali Abdulla Marhoon – dla kolegów po prostu Jasim :>).
Co ciekawe, po wyjściu na prowadzenie „Czerwoni” zmarnowali doskonałe szansę na bramkę numer 3 i 4, a że niewykorzystane szansę się mszczą jak powiada stare piłkarskie porzekadło, to ujrzeliśmy w 92 minucie wyrównującego gola dla Iraku autorstwa Mohammada Qasema.

Grupa A

Grupa B

Qatar vs Saud Arabia.png

Najsłabszy mecz 2 kolejki i nie chodzi tutaj o 0-0 ponieważ mieliśmy już na tym turnieju spotkania z takimi wynikiem które oglądało się z zachwytem. Kalkulacje obu drużyn po prostu zabiły widowisko, a wzajemne szachowanie się trenerów Saad Al. Shehriego z Arabii Saudyjskiej oraz Felixa Sancheza z Kataru nie wyszły na dobre, żadnemu z nich, ponieważ punkt wyniesiony z tego spotkania powoduje, że obie ekipy nie są pewne wyjścia z grupy. Dla Kataru, który zajął 3 miejsce w poprzednim turnieju odpadnięcie na tym etapie byłoby ogromnym zawodem i postawiłoby pod znakiem zapytanie dalszą pracę zasłużonego Hiszpana Felixa Sancheza.
Warte odnotowania, iż Katar przez 90 minut oddał zaledwie 2 niecelne strzały, co nie jest dobrym prognostykiem przed meczem z Japonią.

Japonia vs Syria.png

Największa sensacja Mistrzostw Azji U23! Japonia już po drugim meczu w turnieju odpada z zerowym dorobkiem punktowym.  Można to porównać do odpadnięcie Hiszpanii, Francji czy Niemiec z młodzieżowych mistrzostw Europy już na etapie walki grupowej.

Japonia wygrała turniej 2 edycje temu, na każdym turnieju Azjatyckiego kontynentu jest stawiana w gronie faworytów. Mają za sobą prosperity w każdym aspekcie szkolenia młodzieży, a ich plan rozwoju futbolu stawiany jest za wzór w każdej Azjatyckiej federacji.

Hajime Moriyasu miał przygotowywać zawodników na igrzyska olimpijskie w Tokyo, gdzie Japonia celuje w medale. Jeśli 0 punktów po 2 meczach w turnieju jest zasłoną dymną dla skautów przyszłych rywali to selekcjonerowi idzie doskonale.  Moriyasu ten turniej leży jak świni latanie, ponieważ 2 lata temu odpadł po żenującym 4-0 z Uzbekistanem na pierwszym meczu po wyjściu z grupy.

Jeśli tłumaczymy sobie, że turniej miał być tylko przygotowaniem pod igrzyska olimpijskie, ważne jest doświadczenie a nie wynik i nic się nie stało to jest to kompletna bzdura zakłamująca rzeczywistość.
Ponieważ dłuższy czas na turnieju, to więcej doświadczenia i większy czas na zgrupowaniu, aby przyszłych uczestników olimpiady nauczyć wielu misternych tajników gry Hajime Moriyasu. Po drugie Takashi Sekizuka trener który doprowadził Japonię na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie do czwartego miejsca przygotował doskonale drużynę (która w meczu otwarcia swojej grupy odraz pokonała Hiszpanów) bez olewania wyników. Wpierw na Igrzyskach Azjatyckich rozpieprzyli w drobny mak całą stawkę strzelając 18 goli tracąc tylko 1 bramkę w 7 meczach. Nie stracili nawet punktu w drodze po złoto, ba, nie potrzebowali nawet ani razu dogrywki!
W kwalifikacjach do turnieju olimpijskiego w 6 spotkaniach odnieśli 5 zwycięstw a bilans bramkowy wynosił 13 – 3! Słowem by nie przynudzać – można było się przygotowywać i przy okazji udowadniać swoją siłę w regionie. Piłkarze nauczeni nie odpuszczać, podnosić rękawice i grać za wszelką cenę o zwycięstwo – później jak się okazało przynieśli najlepszy wynik Japonii na Olimpiadzie.

Wracają do meczu z Syrią to było to kolejny pojedynek samurai blue w którym śrubowali rekordy posiadania piłki, lecz brakowało konkretów którymi dysponowali rywale.
70% posiadania piłki punktów nie przyniosło, Hajime Moriyasu musi zrozumieć w końcu, że mecze wygrywa się różnicą bramek a nie ilości wymieniony podań.
Jedyną bramkę dla Japonii strzelił lewy pomocnik (choć częściej DML) Yuki Soma który rozzłoszczony nieporadnością kolegów i niekończącym klepaniem postanowił zaszaleć indywidualnie.
Co mało zabawne, to fakt, iż w składzie Syryjczyków bronił bramkarz William Ghannam mierzący 175 cm bramkarz który jeszcze niedawno bronił barw FC Roj Dortmund. Golkiper ten ma więcej problemów niż atutów, i naprawdę wystarczyło go trochę popróbować strzałami aby w końcu uzyskać wymagany rezultat. Niestety w całym meczu okazji do tego był jak na lekarstwo, a Ayase Ueda etatowy napastnik Japonii już w 7 spotkaniu z rzędu nie trafił do siatki, dając wyraźny sygnał do tego, by na Olimpiadzie skorzystać z usług innego atakującego (w obwodzie są przecież świetni Koki Ogawa i Kyosuke Tagawa).

In plus, trzeba powiedzieć, że po świetnym Pucharze Azji Wschodniej gdzie Japończycy zajęli 2 miejsce, dobrze się stało, że sygnały do pracy nad niedoskonałościami otrzymali przed Igrzyskami a nie w ich trakcie (jak to było choćby w 2008 czy 2016).

Japonia to nadal mimo porażek diament, który odpowiednio oszlifowany, jeszcze ma szansę zabłysnąć na przyszłej olimpiadzie.

Syria z kolei staje się powoli bohaterem turnieju, ponieważ oskalpowała już dwie dobre marki na kontynencie. Katar (2-2) oraz Japonię. Piłkarze którzy na co dzień mają problem by rozegrać choćby gierkę treningową pokazują, że romantyzm w piłce jeszcze nie umarł.

Grupa B

Grupa C

Korea vs Iran.png
Zawodnicy drugiej ligi Koreańskiej pokonali w pojedynkę walecznych Persów.
Drugą swoją bramkę w tym turnieju strzelił MVP K League 2 Lee Dong-Jun z Busan IPark. Z kolei na 2-0 podwyższył potężny gladiator z Anyang Cho Kyu-Sung po asyście swojego klubowego kolegi Mang Sun-Unga.  Oczywiście trochę podkoloryzowałem, ponieważ chłopcy z Pusan po tym jak awansowali do K League nie są drugoligowcami i Cho po transferze do Jeonbuk Motors nie jest już zawodnikiem zespołu z zaplecza koreańskiej ligi.  Dla Persów bramkę kontaktową zaliczył były piłkarz Rubina Kazań Reza Shekari.
A tak po prawdzie, trzeba powiedzieć o rozczarowującym poziomie spotkania pomiędzy dwoma mocarstwami piłkarskiej Azji. Nie dało się tego oglądać bez krwotoku oczu. Akcje gdzie 2-3 podania zostały wymienione pod rząd były rzadkością, a wzajemne wręcz przesadne zaangażowanie i agresja w grze powodowały przerywanie gry faulami nawet w niegroźnych sytuacjach.  Korea z 6 punktami, na pewniaka przechodzi dalej, Team Melli Omid z kolei z zaledwie jednym punktem musi walczyć o życie w 3 kolejce.

China vs Korea

Chińczycy sensacyjnie dołączyli do Japonii i mogą już bukować samoloty na powrót do kraju. W przypadku Chin, już tak często odpadają przedwcześnie z turniejów, iż już mało kto wierzy w słowa – „niespodzianka, sensacja etc.”
Co turniej, zanim zaczniemy rozpoznawać i spamiętywać nowe nadzieje Chińskiego futbolu to już je żegnamy. Nie dziwi, więc obecność tak wielu zawodników 30+ (że już nie wspomnę o Zhegn Zhi – 38 latku) w dorosłej reprezentacji Chin.
Ogromne pieniądze wydawane na piłkarskie inwestycje w Państwie Środka, reformy, zmiany w szkoleniach, w regulaminach lig i wielkie „g” z tego wychodzi.
Uzbekistan z kolei jako obrońca tytułu z przed 2 lat udowodnił, iż w tej kategorii wiekowej nadal należą do czołówki na kontynencie Azjatyckim.

Grupa C

Grupa D

UAE FA vs Korea Północna

Kolejny popis kunsztu trenerskiego Macieja Skorży w roli selekcjonera kadry U23 Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Patrząc na parametry zawodników ZEA można byłoby się pukać po głowie, „z czym do ludzi” nie wystawiając choćby jednego zawodnika mającego powyżej 184 cm. Jednak ZEA był na tyle dobrze zorganizowania zarówno w ofensywie jak i przede wszystkim w defensywie, iż deficytu wzrostu w ogóle nie odczuwano.  Widoczna była również przewaga wyszkolenia technicznego zawodników „The Whites” na Koreą Północną które pomogło choćby w strzeleniu dwóch bramek ustanawiających wynik meczu.
Bramki Al Hammadiego oraz AL Ameriego to kwintesencja techniki użytkowej i idealny przykład co oznacza dobry pierwszy kontakt z piłką. Obie bramki można oglądać w nieskończoność.  Korea Północna natomiast po raz kolejny pokazuje, że czasy prostperity w piłce młodzieżowej ma już dawno za sobą.

Jordan vs Vietnam

Park Hang Seo remisuje bezbramkowo swój drugi mecz z rzędu. Jego trwająca od zeszłego turnieju legenda stała się w tym momencie obciążeniem dla niego samego.
Ponieważ jeszcze przed 2 laty 2 punkty Wietnamu po dwóch kolejkach traktowano by jako sukces, po tym jak zdobyli srebro na ostatnich Mistrzostwach Azji U23 a w regionie ASEAN zdominowali konkurencję apetyty zaczęły rosnąć. Koreański selekcjoner sam sobie zawiesił wysoko poprzeczkę i po ostatnich sukcesach, rozochocony naród może się szybko odkochać jeśli odpadną po 3 kolejkach obecnego turnieju.
Samo spotkanie odbyło się z pod znaku walki na śmierć i życie, „Air Jordany” nie sprzedały tanio skóry, a nawet momentami spychali Wietnam do niewygodnej defensywy.  Drużyna z Azji Południowo Wschodniej przeważała w posiadaniu piłki, jednakże Jordańczycy byli bardziej konkretni przy swoich ofensywnych akcjach i dużo nie brakowało aby ekipa Parka wpadła w ogromne tarapaty.
W trakcie 3 kolejki Wietnam staje do walki o wyjście z grupy z Koreą Północną która już jest poza burtą.

Grupa D

Autor tekstu: Adam Błoński

Wyświetleń: 63

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze