Ostatni akcent sezonu 2019 w Chinach zakończony. Shanghai Shenhua po raz 2 w ostatnich 3 latach sięgnął po Puchar Chin. Gorzki rok zakończył się dla „Kwiatu Pustyni” pozytywnym akcentem. Mimo najgorszego miejsca w lidze od 40 lat szanghajczycy na wiosnę zagrają w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.

Zacznijmy zatem od przybliżenia poczynań Shenhua w 2019 roku. Zaczęło się od fatalnej gry pod wodzą Quique Sancheza Floresa i dwóch porażek na inaugurację sezonu. Po kolejnych dwóch wygranych spotkaniach nastąpiła seria aż 10 meczów bez zwycięstwa! Drużyna znalazła się na miejscu spadkowym. Hiszpański szkoleniowiec został zastąpiony przez koreańskiego weterana, Choi Kang-hee. Do zespołu dołączyły także gwiazdy, przede wszystkim Stephan El Shaarawy i dobrze znany kibicom azjatyckiej piłki Kim Shin-wook. O ile były napastnik Ulsan Hyundai i Jeonbuk Hyundai rozpoczął świetnie – 8 goli w pierwszych 5 meczach dla Shenhua to z kolei Włoch dość długo czekał na debiut i gdy już zaczął grać…coż, krótko mówiąc zawiódł. Zdobył zaledwie 1 gola w 10 spotkaniach.

Czy Chong Kai-hee odmienił oblicze Shenhua? W lidze największym sukcesem było utrzymanie się. I to tyle. „Kwiat Szanghaju” zajał 13 miejsce,  co jest jego najgorszą pozycją od 1979 roku. Mało tego, 57 straconych goli to najwięcej w całej historii ligowych występów drużyny. Zostawmy jednak już znęcanie się, w końcu dziś niebieska część Szanghaju może świętować.

2.png

Shenhua rozpoczęło granie w Pucharze od 4. rundy, jak wszystkie inne kluby CSL. Na początek wygrało pewnie 3:0 z Shenzhen. Następny przeciwnik, Chongqing Dangdai Adriana Mierzejewskiego, nie dał się tak łatwo. Tym razem potrzebna była dogrywka, w której lepsza okazała się drużyna Choi Kang-hee (3:2). W ćwierćfinale los przydzielił podopiecznym koreańskiego trenera zespół Tianjin TEDA. Ponownie udało się wygrać, tym razem 3:1. Półfinałowy mecz rozgrywany 19 sierpnia w Dalian był bardzo wyrównany. Yifang stawiało się dzielnie, ale przegrało 2:3. Shenhua po raz 3 z rzędu awansowało do finału, w którym miało się zmierzyć z Shandong Luneng.

3.png

Ekipa z Jinanu miała znacznie trudniejszą drogę. Rozpoczęła od zwycięstwa 2:1 nad Zhejiang Greentown, potem pokonali w trudnym pojedynku Jiangsu Suning 1:0, w ćwierćfinale okazała się lepsza od Beijing Guo’an (2:1 po dogrywce), a w półfinale zniszczyła marzenia Shanghai SIPG, ogrywając „Portowców” 2:0.

Pierwszy mecz finałowy został rozegrany 1 listopada na stadionie Jinan Olympic Sports Center, na trybunach pojawiło się 44 tysiące widzów. Spotkanie było bardzo wyrównane, obydwie drużyny atakowały, jednak jedynego gola strzelili gospodarze. W 37 minucie w polu karnym Shenhua padł Wu Xingshan, a serbski sędzia Milorad Radzić wskazał na 11 metr. Graziano Pelle pewnie wykorzystał szansę i pokonał Li Shuaia.

Po ponad miesiącu Shenhua i Luneng spotkały się ponownie. Co prawda pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, jednak w drugiej odsłonie szanghajczycy nie dali swoim przeciwnikom żadnych szans. W 60 minucie prowadzenie dał niezawodny Kim Shin-wook, wykorzystując dośrodkowanie z prawej strony boiska.

6.jpg

Wookie nie zawiódł po raz kolejny

20 minut później wreszcie pokazał się El Shaarawy! Po bardzo ładnym rajdzie Włocha zakończonym klasowym wykończeniem było już 2:0. Najpiękniejszego gola strzelił jednak 2 minuty później Alexander N’dombou, który potężnym strzałem zza pola karnego zerwał pajęczynę bramki strzeżonej przez Wang Daleia. Nie było wątpliwości, kto był lepszy w tym meczu.

Po końcowym gwizdku kapitan zwycięskiej drużyny, Giovanni Moreno, przeszedł na kolanach ze środka boiska pod bramkę, za którą stali fanatyczni kibice Shenhua. Kolumbijczyk tym gestem podziękował im za wsparcie w tak trudnym sezonie. Za to właśnie kochamy azjatycką piłkę!

This slideshow requires JavaScript.

Autor tekstu: Maciej Łoś

Wyświetleń: 90

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze