Adriana Mierzejewskiego ostatni raz odwiedziliśmy 19 maja po tym jak jego drużyna zaprezentowała, na czym polega przysłowie „miłe złego początki” przegrywając 3-1 mecz, w którym prowadzili 1-0 do 83 minuty. Zostawialiśmy „Polską” drużynę na 7 miejscu w tabeli a zastajemy ją na 5 – więc progres którego udziałem jest Adrian trwa.

Od tamtego czasu Polski Walderrama zaliczył 8 występów, w których zdobył 2 asysty i 2 bramki a jego zespół zaliczył 3 remisy, 3 wygrane i 2 przegrane. Czyli mieliśmy całe spektrum nastrojów u Polskiego jedynaka w Chińskiej Super Lidze.

Ok. czas zacząć nie małe tournée po Chinach śladami Adriana

Po bolesnej przegranej, o której wspomnieliśmy, zespół Chongqing Siwei powoli rozpędzał się do dobrej formy. Dość powiedzieć, że gdyby przedstawić graficznie 2 mecze z rzędu z „jajem” na tablicy wyników i trzeci z jedynką przy trafieniach to wyjdzie nam diagram w kształcie „dick’a”
Nawet dzieci wiedzą, że z połączenia dwóch jaj i krechy wyjdzie…

43cadbab11a87c0644fbfb7083258e6a

Tak więc początek drogi ku formie „ujowy” acz 3 punkty w 3 spotkaniach to również zasługa dobrej defensywy – ledwie 1 stracona bramka. A trzeba przypomnieć, że to na obronę zespołu z Chongqing najmocniej narzekano.
Tutaj ogromna poprawa, a brava należą się między innymi 36 letniemu bramkarzowi SUI WEIJIE.  Mierzący 188 cm weteran spędził większość kariery w Hong Kongu lub na zapleczu ligi, czyli dla przeciętnego Polaka jest nikim.
Ale po pooglądaniu wszystkich skrótów sami przyznacie, że jest z niego niezły „kot” i należy mu się „szacun.”

CHONGQING DANGDAI LIFAN VS. HENAN JIANYE 0 – 0
(A.Mierzejewski grał do 90 minuty zmieniony przez Dong Honglina)


SHANGHAI SHENHUA VS. CHONGQING DANGDAI LIFAN 0 – 0

(A.Mierzejewski cały mecz na boisku)

CHONGQING DANGDAI LIFAN VS. SHANDONG LUNENG 1 – 1
(A.Mierzejewski grał do 92 minuty zmieniony przez Yin Congyao)

„Co Alan Kardec dał to i odebrał.”  Wicemistrz świata juniorów z 2009 roku miał kilka okazji w tym meczu, aby pokonać jednego z najlepszych bramkarzy w historii CSL Wanga Dalei’a
W końcu udało mu się w 68 minucie po asyście Fernandinho Conceicao.
Niestety znów Chongqing dało sobie wyrwać zwycięstwo. Wspomniany już golkiper Wang Dalei zemścił się i nabił w ostatniej minucie meczu Brazylijczyka Kardeca.
Włoski super snajper Graziano Pelle wykorzystuje karne z zamkniętymi oczami, tak, więc setnej minucie doliczonego czasu gry padł wkurzający dla „naszej drużyny” remis.

WUHAN ZALL VS. CHONGQING DANGDAI LIFAN 2 – 3

(A.Mierzejewski grał cały mecz, zaliczył 2 asysty)

Dla odmiany mecz dla Chongqing zaczął się ponuro a skończył bajecznym humorem.
Beniaminek Wuhan Zali zaczął strzelanie w 47 minucie od bramki Jean Kouassi wykorzystującego podanie niegdyś najlepszego zawodnika finałów ACL Champions League Rafaela Silvy (Mistrz z Urawą Reds).
Chongqing wyrównało po karnym swojej niezawodnej dziewiątki Alan Kardeca w 51 minucie.
Później koncert asyst rozpoczął jeden z najlepszych speców ostatnich lat w CSL w tej dziedzinie – Adrian Mierzejewski. 
Wpierw asystował po sprytnym dryblingu na prawym skrzydle do najlepszej „głowy na boisku”, czyli Kardeca dając prowadzenie przyjezdnym.  Drugą asystę zaliczył po swojej dzikiej szarży niczym „wygłodniały pies na kawał mięsa” rzucił się na rywala wyłuskując mu piłkę i przytomnie odgrywając do Fernandinho Silvy zapewnił swojej drużynie dwu bramkowe prowadzenie w 92 minucie.

Wspomniany już były zawodnik J.League Rafael Silva pozazdrościł Polakowi dubletu asyst i również dodał swoją drugą w 95 minucie obsługując ponownie Kouassiego.

Świetne show zakończone w końcu trzema punktami  Chongqing w dużej mierze dzięki naszemu Polskiemu herosowi.

CHONGQING DANGDAI LIFAN VS. TIANJIN TEDA 1 – 0

(A.Mierzejewski grał cały mecz)

Nie ma, co się tutaj rozpisywać – cały mecz i tak zanurzył się w głębokim cieniu akcji indywidualnej mistrza Copa Libertadores z 2017 roku – Fernandinho Silva.  „OKI” wam wyskoczą z orbit.
Reszta to już solidna gra defensywna całego zespołu. 5 Mecz w sezonie bez utraty gola.

GUANGZHOU R&F VS. CHONGQING DANGDAI LIFAN 4 – 2

(A.Mierzejewski grał cały mecz – strzelił jedną bramkę)

Nieszczęśliwie dla ex-reprezentanta, (choć nie musi tak być Panie Brzęczek) Polski niezależnie czy było to w Changchun Yatai czy obecnie w Chongqing Dangdai kiedy jego zespoły otwierają się na wymianę ciosów często wychodzą na tym jak „Zabłocki na mydle.”
O ile zespół „Mierzeja” nie równał się fizycznie z grającymi w tym dniu GUANGZHOU R&F niczym na dopalaczach o tyle nasz „orzeł” wyglądał najlepiej z całej drużyny przyjezdnych.

Polski Walderrama nie ograniczał się tylko do rozgrywania piłki czy klepania na jeden kontakt z Brazylijskimi kolegami, ale brał ciężar gry na siebie, wychodził na pozycje wymuszając do siebie podania i oddawał zdecydowanie najwięcej strzałów z całej radosnej paczki Chongqing.

W 47 minucie Adrian popisał się hokejową asystą rozprowadzając niczym wytrawny playmayker z NBA kontrę zakończoną bramką…no jakże by inaczej – Alan Kardeca.
W 49 minucie sam wykorzystał doskonałe podanie wystawiające mu piłkę pod wspaniały techniczny strzał udowadniający nie po raz pierwszy wysokiej, jakości wyszkolenie „ArDriana.”
Cudaśna bramka warta zapamiętania nie tylko przez fanów Azjatyckiej piłki.

Niestety, GUANGZHOU R&F miało w swoich szeregach Izraelskie dynamic duo będące poza jakimkolwiek zasięgiem obrony gości.  Napastnik Eran Zahavi (2 gole i asysta) oraz Dia Saba to prawdopodobnie najlepsi piłkarze grający obecnie w Azji, których możliwe, że nigdy w życiu nie uraczycie w Europie (choć mam nadzieję, że się mylę).

Pierwszy to lis pola karnego, który już 3 sezon z rzędu strzela 20 lub więcej goli a czwarty z rzędu więcej niż 10. Drugi to nisko usadzony kuprem drybler o szybkości strusia pędziwiatra którego ogląda się z radością jeśli jesteś fanem jego drużyny, a z przerażeniem kiedy kibicujesz zespołowi przeciwko któremu on gra.

Dzieło zniszczenia doprawił jeszcze środkowy obrońca – 26 krotny reprezentant Serbii – Duško Tošić.
Powyższa czwórka wystarczyła, aż nadto aby zdemolować marzenia o choćby punkcie w tej potyczce.

BEIJING GUOAN VS. CHONGQING DANGDAI LIFAN 4 – 1

(A.Mierzejewski grał cały mecz – zaliczył asystę)

Znów dobre złego początki – Chongqing spotkało się z liderem tabeli CSL – Beijing Guoan i niestety znów pójście na wymianę ciosów okazało się na dla drużyny Mierzeja.  Już w 3 minucie sztukmistrz asyst Adrian „The Valderrama” Mierzejewski z laserową precyzją obsłużył Alan Kardeca.

Różnica między dwoma zespołami nie leżała jednak w zawodnika zagranicznych, lecz jakości tych rodzimych produktów – Made in China.
Strzelanie dla ekipy z stolicy rozpoczął człowiek instytucja w Beijing GuoanCheng Piao.

29 latek grający całe życie (9 sezon) w Pekińskiej drużynie wbił się jak świnia w pomidory w pole karne Chonginq finalizując główką dośrodkowanie Jin Taiyana.

To właśnie pięciokrotny reprezentant kraju napoczął ekipę z Chongqing dając wyraźny sygnał do ataku do kolegów z drużyny.
Drugim kadrowiczem, który podciął skrzydła Polakowi i paczce to Zhang Xizhe trafiając wręcz niemożliwego do zaakceptowania przez ofiarnie walczących przyjezdnych loba w tłocznym polu karnym. Była to bramka na 4-1 w 70 minucie kiedy to szarpiąca groźnie ekipa z Chongqing jeszcze łudziła się wywalczeniem przynajmniej remisu.

Xizhe – to były zawodnik VFL Wolfsburg, grający już 11 sezon w stołecznym zespole mimo ledwie 28 lat (i 2 letniej przerwie na Niemcy i Singapur) i pomimo rozczarowującej weryfikacji przez europę, raz na pewien czas ma przebłyski ogromnego (acz zmarnowanego) talentu.

Dwie wcześniejsze bramki dodali Renato Augusto oraz Jonathan Viera i dzieło zniszczenia dobiegło smutnemu zakończeniu.

In plus, trzeba powiedzieć, że Adrian w tym meczu paradoksalnie znów wyglądał najlepiej z wszystkich obecnych w swojej pociesznej drużynie pierścienia.
Głupi wniosek to taki, że Adrian gra dobrze tylko kiedy zespół przegrywa, mądry to taki, że kiedy zespołowi nie idzie to pokazuje charakter lidera i bierze ciężar gry na siebie. Jednym słowem jak „trwoga to do Bo.., Mierzeja.”

SHENZHEN VS. CHONGQING DANGDAI LIFAN 0 – 2

(A.Mierzejewski grał cały mecz – zaliczył asystę)

Po dwóch meczach, w których to ekipa z Chongqing zaprzepaściła opinię dobrze zorganizowanej obrony (8 bramek w 2 meczach) przyszedł czas, aby się odkuć na ciupkę słabszym rywalu. W meczu z beniaminkiem ligi Shenzhen F.C. zadebiutował w lidze 26 letni bramkarz Yeerzati Yeerijeti który ostatnie 7 lat stażował w Portugalskich drużynach niższych lig. Chińczyk zbytnio się nie napracował w debiucie, a sam spotkanie nie stało na najwyższym poziomie.
Dość powiedzieć, że najwięcej się działo po stałych fragmentach gry – w większości tych bitych przez Polaka.

Impas w brzydocie przerwał w 67 minucie Adrian Mierzejewski, który zaliczył bliźniaczą asystę do meczu z Wuhan Zall czyli po dryblingu prawym skrzydłem i dośrodkowaniu do Alan Kardeca. Brazylijski lis pola karnego mógł dzięki swojemu polskiemu partnerowi cieszyć się z swojego 8 trafienia.
Ledwie 3 minuty później Brazylijczyk zaliczył sam asystę do reprezentant Chin Feng Jina który po składnej akcji mógł oddawać strzał na pustą bramkę.

Pewne i zasłużone zwycięstwo Chongqing Siwei dające im 5 miejsce w tabeli CSL.

Miejsce zdradliwe i bardzo śliskie ponieważ do 3 miejsca brakuje im KOSMOS ! 19 punktów a do 6 ledwie dwa. Bardzo łatwo, jeśli prześpią 2-3 mecze mogą spaść równie dobrze na miejsce blisko spadkowego. A pamiętając szok z Changchun Yatai nie życzylibyśmy sobie powtórki z rozrywki.

Tabe ccc

Już w niedziele znów mecz z tytanem ligi – Shanghai SIPG nawet u siebie, będzie nie lada wyzwaniem.
Tak więc trzymajmy kciuki za Adriana i cieszmy się dalej jego grą w Chińskiej Super Lidze – zbiorowisku gwiazd, wśród których mamy swoje rodaka.

Jia You Adrian!

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski

Wyświetleń: 119

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze