Nie Frankowski, nie Świerczewski ani Podolski – to Krzysztof Kamiński stał się pierwszym Polakiem, który może pochwalić się setką występów w J.League.

Wyżej wymienione „sławy”, choć w konkursie popularności wygrywają z bramkarzem Jubilo Iwata to jednak Krzysiek bije ich na głowę pod względem ilości występów w J.League.  Jubileuszowy mecz w barwach Jubilo (masło maślane) miał miejsce 30 czerwca przeciwko broniącemu tytuł mistrza Kawasaki Frontale.
Przed meczem oczywiście nie mogło zabraknąć małżonki bramkarza Natalii Grębowicz-Kamińskiej która dzielnie go wspierała przez praktycznie całą „Japońską” karierę.
Mini ceremonię upamiętniająca „setkę” pokazały kamery telewizyjne podczas transmisji niestety przegranego meczu.

sss.jpg

Popularny Kamyk trafił z Wisły Płock w 2015 roku do klubu z Shizuoki i od tamtego momentu żadna siła na świecie nie była wstanie go wyciągnąć z pierwszej jedenastki.
Można powiedzieć, że przepadł jak „Kamień w wodzie” jako starter drużyny.
Wpierw przeżył radość awansu z J2 do J.League, aby po 5 latach być nie tylko ligowym weteranem, ale i stać się kapitanem drużyny.

Zaszczyt, którego zaznał mało, który Gaijin na Japońskich boiskach pokazujący jak dużym zaufaniem darzą go partnerzy z drużyny oraz trener drużyny.

Tutaj mały zgryz, ponieważ przez 5 lat trenerem Krzyśka był reprezentant Japonii oraz legenda Jubilo Iwata i uczeń wielkiego Dungi – Hiroshi Nanami.

Po setnym meczu naszego Polskiego rodzynka sympatyczny trener podał się do dymisji co oznacza przyjście nowej miotły do zespołu.

Kogo zamiecie tego nie wiadomo, wiemy jedno, – że Polak będzie bezpieczny w trakcie wielkiego „sprzątania” klubu. Dziś Jubilo Iwata, ba J.League bez „Kamyka” wyglądałoby, co najmniej jakoś dziwnie. Na stałe zapisał się w krajobraz klubu z Shizuoki i ani kibice w Japonii, ani fani tej ligi z poza kraju kwitnącej wiśni nie potrafią sobie wyobrazić mecz ligowy Jubilo bez jego osoby między słupkami.

Kamień

Niedawno do Vegalty Sendai innego klubu J.League trafił kolejny Polski bramkarz Jakub Słowik. Kamiński jednak będzie na dłuuuuugie lata rekordzistą pod względem występów Polaków nie tylko w Japonii, ale i w jednej Azjatyckiej lidze.

Jedyny zawodnik, które może się popisać podobnym wyczynem był reprezentant Polski Marek Zając, który w latach 2003-2009 rozegrał 111 występów w lidze Chińskiej.
Ogromną ilość ligowych spotkań na prztykał Adrian Mierzejewski – 119 jednak dokonał tego w 4 różnych ligach (Arabia Saudyjska, Emiraty Arabskie, Australia, Chiny).

Jak widać, Japoński styl lojalnego piłkarza został zaadoptowany przez wychowanka KS Łomianki, ponieważ jako jedyny z powyższych „setek” zaliczył swoje występy w jednej drużynie. A po prawdzie, jeśli liczyć występy w J2 (druga liga Japońska), to zaliczył ich nawet więcej – 145 zachowując przy tym 49 czystych kont.

(jak niby miałoby wyglądać kibicowanie „Jubilowców” bez tego co usłyszycie?)

Azja Gola podłącza się pod słynną przyśpiewkę „Idź do Kamiński” i ściskamy kciuki aby stuknęła na koncie Kamyka kolejna setka( oczywiście niekoniecznie w J.League :>).

Na koniec – wiadomość dla jubilata od fanów Jubilo Iwata.

 

@Adam_Blonski