Gwiazda ostatnich 3 sezonów Vegalty Sendai i jeden z najlepszych Japońskich bramkarzy którzy ostatnio pojawili się na scenie J.League robi kolejny krok w swojej zawodowej karierze.

Dzisiaj na oficjalnych stronach obu klubów pojawiły się informacje potwierdzające transfer.
Na stronie Vegalty Sendai ogłoszono, że z ciężkim sercem żegnają swojego bramkarza z kolei SINT-TRUIDENSE VV wita nowego golkipera w swoich szeregach.

Daniel rozegra ostatni mecz 13 lipca przeciwko Kashimie Antlers po czym uda się na testy medyczne w Belgii.

Sam piłkarz skomentował swój transfer w krótkich słowach:
„Cieszę się, że oba kluby doszły do porozumienia i wkrótce będę grał dla  SINT-TRUIDENSE VV.
Zrobię wszystko co w mojej mocy, aby być wartością dodatnią dla zespołu.”

Kim jest tak naprawdę Daniel ?

sfsf.jpg

To żaden naturalizowany zawodnik jak by się mogło wydawać po nie Japońskim imieniu i nazwisku. To tzw. „Hāfu Japanese” czyli Japończyk zrodzony z mieszanego małżeństwa – ojca Niemca Amerykańskiego pochodzenia z Japońską matką.
Schmidt przeprowadził się jednak do Sendai mając zaledwie 2 lata, więc szybciej ujrzycie u niego grzecznościowe „Hi” czy „Arigatou gozaimasu” niż „Yo Bro.”

Od wczesnego wieku było wiadomo, że jest skazany na wielki sport – jednak z początku nie było to takie oczywiste, że będzie to piłka nożna.
Wpierw trafił do świetnego piłkarsko Tohoku Gakuin High School czyli szkoły która spłodziła takich weteranów J.League jak Nozomu Kato (458 meczy w J.League) Masaki Tsuchihashi, czy  Naoki Chiba (legenda Sendai).
Jednak na początku Daniel był w reprezentacji szkoły w siatkówkę jak i piłkę nożną – przychylniejszy był tej pierwszej dyscyplinie.
Ku piłce nożnej rzucił go przypadek losowy, kontuzja pierwszego bramkarza szkolnej drużyny zmusił go do porzucenia siatkówki i skupieniu się na swojej roli lidera w reprezentacji Tohoku Gakuin.
W 2010 trafił na 4 lata do słynnego Chuo University jednej z najlepszych drużyn Uniwersyteckich co praktycznie skazało go już na sukces w piłkarskim świecie.
Przypomnę tylko, że z tej prawdziwej kuźni talentów wywodzą się takie wybitne jednostki jak np. Kengo Nakamura, Mitsunari Musaka, czy Yusuke Minagawa.

Szybko oczy na jego talent skierowały topowe kluby J.League co poskutkowało umową na tzw. z Kawasaki Frontale.  Była to umowa dla „zawodnika o specjalnym przeznaczeniu” bardzo popularna w Japonii. Polega ona na tym, iż piłkarz będąc jeszcze studentem łączy swoje obowiązki klubowe zarówno w J.League jak i Uniwersytecie.  Piłkarz nie pobiera żadnych gratyfikacji z zawodowego klubu i oficjalnie jest wypożyczony z zespołu Uniwersyteckiego, jeżeli rozegra więcej niż 10 spotkań w lidze to przed 11 musi otrzymać profesjonalny kontrakt.

Szkopuł w tym, że przez 3 lata treningów z Kawasaki Frontale Daniel nie rozegrał, żadnego meczu przez co musiał męczyć się rozerwany pomiędzy meczami w lidze Uniwersyteckiej a harówą na treningach klubu J.League.

Po ukończeniu studiów w 2014 trafił do klubu z swojego rodzinnego miasta Vegalta Sendai gdzie momentalnie został wypożyczony do Roasso Kumamoto gdzie po nieśmiałych początkach już w kolejnym sezonie 2015 stał się pierwszym golkiperem teamu.

W 2015 sezonie mógł się popisać świetnym bilansem, grając w 26 spotkaniach stracił zaledwie 20 bramek i zaliczył 10 czystych kont, co biorąc po uwagę niski poziom piłkarski tego biednego klubu było świetnym osiągnięciem.

Dzięki temu popisowi umiejętności czysto bramkarskich i zimnej krwi Daniel już w kolejnym sezonie został wypożyczony do bijącego się zawsze o najwyższe laury w J2 Matsumoto Yamaga gdzie pokazał, że cały czas rozwija się bramkarsko.
Zaliczył 41 występów, w których puścił 31 bramek i zaliczył aż 20 czystych kont!
Był to na tyle imponujący wynik, iż w październiku 2016 został on powołany do pierwszej reprezentacji Japonii wprost z drugiej ligi Japońskiej!
Nie udało mu się zadebiutować jednak błyskawicznie stało się jasne, że jest to piłkarz wykraczający swoimi umiejętnościami poza poziom J2.
da.jpg

Na sezon 2017 urodzony w Illinois Japończyk trafił do swojego macierzystego klubu Vegalta Sendai która wcześniej jakoś nie widział potrzeby wykorzystywania utalentowanego bramkarza.
Jednak marketingowa potrzeba i prestiż jakim cieszył się już Daniel popchała klub to takiej „konieczności”  – zawsze to można bowiem napisać – mamy bramkarza reprezentacji Nipponu.

Od tamtego czasu o ile kontuzje nie przeszkadzały, Daniel bronił bramki klubu z miasta, w którym się wychował – co było dla niego zawsze mocno emocjonalną przygodą.

20 sierpnia 2018 roku znów pojawił się na zgrupowaniu kadry podczas Kirin Cup w meczu przeciwko Wenezueli. Od tamtego czasu zdołał nawet zaliczyć jako bramkarz nr 2-3 Puchar Azji i na stałe wpisał się w abonament powołań selekcjonera Hajime Moriyasu. Jak do tej pory doczekał się 5 występów w barwach Samurai Blue.
Dochodzą jednak głosy i to zasadne, że Daniel winien być bramkarze numer jeden kadry, ponieważ jako jedyny ma spokój i pewność siebie przy stałych fragmentach gry.
ss.jpg

Mierząc 197 cm wzrostu, posiada niesamowity zasięg rąk który połączony z jego świetną skocznością czyni z niego doskonałego kandydata na bramkarza pozbawionego błędów Eiji Kawashimy czy Shuichi Gondy.

Co nie widzi trener Moriyasu zobaczyli włodarze Belgijskiego klubu.
Sint-Truiden w którego barwach pojawiło się już 6 Japońskich piłkarzy jak widać przekonane jest do owocnej współpracy z Azjatami co daje nadzieję, że Shmidt nie przyjedzie tylko odcinać kuponów z wypłaty.

Azja Gola z ciekawością będzie obserwować, jak potoczy się kariera tego utalentowanego bramkarza w Europie.  Trzymamy kciuki.

Ganbare Danielu !

 

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski