Zaczynamy zabawę na Polskich Mistrzostwach Świata U20.
Azja Gola chciałaby pokrótce przedstawić 4 reprezentantów kontynentu Azjatyckiego na młodzieżowym mundialu.

Japonia U20

fssafafafa

Japonia zakwalifikowała się na mundial dzięki dojściu do półfinału w Pucharze Azji U-19. Tam spotkała się z Arabią Saudyjską – późniejszym triumfatorem rozgrywek.

Japończycy mieli jechać do Polski z zamiarem ugrania czegoś więcej niż wyjście z grupy. Jak się jednak okazało trener Masanaga Kageyama nie będzie mógł liczyć na Osako, Abe i przede wszystkim Takefuse Kubo, którzy mają otrzymać powołania do seniorskiej kadry na Copa America. To dość mocno komplikuje plany Japończyków. Jednak pomimo nieobecności tych trzech zawodników, młodzi samurajowie nadal stanowią całkiem mocny zespół, który dobrze poprowadzony będzie bardzo niebezpieczny.

O sile Japończyków stanowił będzie kolektyw. Po „awansie” Kubo do kadry seniorskiej nie ma w zespole jednego zdecydowanego lidera od którego zależała będzie gra młodych samurajów. Tym trudniejsze zadanie czeka trenera Kageyamę, który musi zmotywować i odpowiednio poukładać swoich zawodników. Zawodników, którzy na pewno chcieli pokazać się z jak najlepszej strony, co stale podkreślają w przed turniejowych wypowiedziach.

Z tej mocnej kolektywnej ekipy warto jednak wyróżnić kilku wysoce utalentowanych zawodników, którzy powinni uprzykrzać życie defensorom rywali. Przede wszystkim należy wspomnieć o zawodniku Kawasaki Frontale, a więc o Taiseiu Miyashiro, który rok temu awansował do pierwszego zespołu Frontale i ma na koncie Mistrzostwo Japonii. Zawodnika, który za parę dni będzie świętował 19. urodziny , charakteryzuje łatwość w odnajdywaniu się w sytuacjach strzeleckich, oraz dobrze ułożona noga, dzięki której potrafi bić świetne stałe fragmenty gry.

Nie można także nie wspomnieć o napastnikach lidera J.League, czyli FC Tokyo. Kyosuke Tagawa i Taichi Hara może nie grają tyle ile by chcieli w pierwszej drużynie (Hara w tym sezonie jeszcze nie zagrał), ale zbierają minuty w rezerwach Tokyo w J3. Taichi Hara śmieje się w twarz Polskim „znawcom” Japonii głoszącym prawdy o „niskich Japończykach”, gdyż ten młodzieniec mierzy sobie 189 cm wzrostu.  Obaj zawodnicy wiedzą jak zachować się w polu karnym rywala i co zrobić z piłką gdy ta już do nich trafi.

Napastnik Yokohamy FC, Koki Saito, jest jednym z młodszych uczestników tego mundialu w ekipie Kageyamy. Liczy sobie bowiem 17 wiosen. Młody Wiek nie przeszkadza mu w dojrzałej i przede wszystkim dobrej grze. W obecnym sezonie J2 zgromadził już dwa trafienia i jest istotnym elementem w układance „Yoko”.

Japończycy trafili do grupy B, gdzie zmierzą się z Ekwadorem, Włochami i Meksykiem.

Arabia Saudyjska U20
dsdgds.jpg

Arabia Saudyjska przystępuje do mundialu z wielkimi nadziejami, bowiem jest obecnym Mistrzem Azji do lat 19. i ma za sobą imponującą serię zwycięstw. Naprawdę ciężko doszukać się słabych punktów w ekipie Khaleda Al. Atwiego.

Saudyjczycy zabierają do Polski największy talent rodzimej piłki, czyli Turkiego Al-Ammara. 19-letni gracz Al-Shabab błyszczał podczas Pucharu Azji U19, który Saudyjczycy zresztą wygrali. Sam Al-Ammar strzelał po bramce od ćwierćfinału, aż do finału włącznie, gdzie trafił do siatki już w 2. minucie. Został wtedy MVP całego turnieju. Rok 2018 był dla Al-Ammara szczególnie udany, bowiem młody Saudyjczyk zgarnął także nagrodę dla najlepszego młodego zawodnika Azji oraz swojej ligi.

Ze składu Arabii Saudyjskiej warto także wyróżnić 18-letniego Khalida Al-Ghannama. Zawodnik Al-Qadisiyah zadebiutował w profesjonalnej lidze 19. kwietnia, kiedy to pojawił się na murawie w spotkaniu z Al-Batin. Zawodnik ma za sobą równie udany Puchar Azji U19, na którym strzelił dwie bramki. Jedną w półfinale Japończykom, a drugą w finale Korei Południowej.

Arabia Saudyjska U20 ma naprawdę mocny zespół co już niejednokrotnie udowadniała. Trafili do grupy E z Francją, Mali i Panamą, więc można pokusić się o stwierdzenie, że Saudyjczycy mają całkiem duże szanse na osiągnięcie swojego najlepszego rezultatu w historii Mistrzostw Świata U20, którym było wyjście z grupy przed dwoma laty.

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM 

Korea Południowa U20

dsdgdsdgdsgs.jpg

Koreańczycy awansowali na Polski Mundial dzięki grze w finale Mistrzostwa Azji U19 gdzie przegrali zaskakująco z Arabią Saudyjską.
Młodzi Taegeuk Wariors w drodze do finału AFC U19 wydawało się, że przeszli najsilniejsze przeszkody. W grupie zremisowali z Azjatyckimi siłaczami Australijczykami, pokonali zaliczającą się  już do czołówki na kontynencie ekipę Wietnamu, oraz Jordanię. Po wyjściu z grupy puknęli dzielny Tadżykistan, a w półfinale ultra ofensywny Katar.
W meczu Arabią Saudyjską dali się ponieść swojej młodzieńczej pewności siebie i zyskali lekcję pokory kosztującą ich złoty medal.

Trener Jeong Jong-Yong, który w przeszłości trenował praktycznie każdą możliwą drużynę Korei Południowej (od U-14 przez U-17/18 do U23)  stwierdził, że na MŚ nie powtórzy się problem z zlekceważeniem rywala.

Obietnica, która raczej spełni się sama, bez jego udziału.  Mając w grupie Portugalię, Argentynę oraz RPA ciężko będzie o spanie na boisku.  Większość „pseudo” speców uważa, że Korea wyjedzie z poczuciem traumatycznego wstydu po spotkaniach z Portugalią i Argentyną.
Nie są to drużyny, które już wcześniej nie otrzymały kuksańca od Azjatów w tej kategorii wiekowej. Z Portugalią zremisowali 2-2 w 2013, a z Argentyną wygrali 1-0 (choć mogli i 4-0) w 2017.
Smaczku dodaje fakt, iż na mistrzostwach 2 lata temu, na których Koreańczycy grając na własnym terenie byli rozpędzeni niczym Pendolino, odpadli w ćwierćfinale z Portugalią.

W meczu tym grał największy gwiazdor obecnej ekipy, piłkarz FC Seoul Cho Young-wook.
Dziś najstarszy z chłopaków 2 lata temu jeden, z najmłodszych. Jakim niesamowitym talentem jest ten zawodnik – niech świadczy fakt, iż na młodzieżowym mundialu w 2017 roku, był minimum dwa lata od każdego młodszy i mimo to był napastnikiem numer jeden (w sumie był nim już od 2016 roku).
Cho to typowy dla Azji defensive forward – pozycja rzadko spotykana w Europie, najlepszym przykładem z dawnych czasów to Kevin Davis, Samaras, ale dziś może to być choćby Diego Costa, czyli zawodnik, który non stop wywiera presję na defensywie rywali, ściga się i walczy o każdą choćby najbardziej niedbale zagraną piłę.  Ten młody zawodnik wywiązuje się z tej roli wzorcowo, ponieważ wszelkie ku temu atrybuty.
Jest dobrzy wyszkolony technicznie, przy tym jest najszybszym zawodnikiem kadry.
Non stop jest w ruchu zmieniając strefy boiska i wychodząc do podań (nie da rady przydzielić mu obrońcy, to on kryje obrońców)

Wśród nowych twarzy, wyróżnia się jeszcze paru młodzianów, w których są nawet piłkarze z Europy.  Kim Jung-Min z FC Liefering to Koreański Renato Augusto, czyli pomocnik, który dzięki swojej wszechstronności może grywać zarówno, jako defensywny lub ofensywny pomocnik.  Jest on reżyserem i napędowym zespołu, siła fizyczna oraz pewność siebie czyni z niego materiał na przyszłego kadrowicza dorosłej reprezentacji. W ataku powinien szaleć Lee Kang-In, skrzydłowy, który nie tak dawno stał się najmłodszym niehiszpańskim debiutantem Walencji (w wieku 17 lat i 10 miesięcy). W składzie jest również Oh Se-Hun „Zlatan dla biednych”, czyli mierzący 193 cm napastnik, który zdążył już strzelić 4 gole w K2 dla Asan Mugunghwa.

Niestety, tak jak Japonia straciła swoją główną gwiazdę Takafuse Kubo, tak Koreańczycy zostali w brutalny sposób pozbawieni Jeong Woo-Yeong’a piłkarza Bayerny Monachium. Zmiłujcie się, ale okazuje się, że MŚ U20 nie są turniejem FIFA, na który kluby są zobligowane do puszczania swoich piłkarzy. Jeong będący głównym motorem napędowym Bayernu II jest na tyle „niesamowicie potrzebny” włodarzom klub w…4 lidze, że nie puścili go na imprezę życia. Słowem, niemiecka żenada z gatunku „psa ogrodnika.”

Koreańczycy swój pierwszy mecz rozegrają już w sobotę przeciwko Portugalii, z pewnością będą chcieli pomścić występ swoich poprzedników z przed dwóch lat.

Katar U20

fsfsf.jpg

Wydawać by się było najsłabsi z Azjatyckiej czwórki, ale z największą siłą ognia i najdumniejszą obok Japonii historią występów na mundialach U20.
Ponieważ któż może się pochwalić skopaniem tyłków Brazylii (3-2) Anglii (2-1) czy…Polsce (0-1) w drodze po drugie miejsce na Australijskich Mistrzostwach w 1981 roku.

Obecna ekipa Kataru gra piłkę nastawioną na wyniszczającą rywali ofensywę, choć złośliwcy mówią, że jest to bardziej wynik przypadku i mizernej obrony niżeli założeń taktycznych.
Dość powiedzieć, że Katarczycy na mistrzostwach Azji U19, na których doszli do półfinału, strzelili 19 goli, ale i stracili…18!

2 mecze z pewnością przejdą do historii:
Pierwszy to mecz roku w Azji 2018 czyli Katar 6 – Indonezja 5.

Drugie show to ćwierćfinał Katar 7- Tajlandia 3.

W obu tych spotkaniach ekipa „miedziowych” popełniała katastrofalne błędy w obronie, jednak umiejętności indywidualne zawodników ofensywnych przechylały szalę zwycięstwa na ich stronę.

Bohaterami turnieju byli dwaj zawodnicy – Hashim Ali (5 goli w turnieju) oraz Abdulrasheed Umaru (7 goli).
Hashim Ali to piłkarz mogący grać na pozycjach napastnika, skrzydłowego lub klasycznej dziesiątki.
Dysponuje wystarczającą zwinnością i techniką, aby zamotać każdego obrońcę, a jego multipozycjność pozwala świetnie odnajdywać wolne tunele w poszukiwaniu podań.
Umaru to z kolei najlepszy strzelec turnieju, którego wachlarz umiejętności ogranicza się do podstawowych dwóch „super mocy” – szybkości i siły uderzenia.
Jest to młodociana wersja Samuela Eto’o, w grze z kontry nie ma sobie w swojej kategorii wiekowej równego – bynajmniej na kontynencie Azjatyckim. Jego szybkość pozwala mu wychodząc do puszczonej na wolne pole piłki zdystansować rywali na parę metrów, przez co później musi specjalnie wyhamowywać.  Niestety jego szybkość wyprzedza mózg, przez co 19 latek marnuje większość swoich sytuacji, a że ma jeszcze inklinacje do strzelania z całej pary to kibice za bramką muszą zakładać kaski.

Portugalski trener Bruno Pinheiro, jak widać powyżej posiada budulec to osiągnięcia dobrego wyniku w ofensywie. Tracąc jednak często kontakt z rzeczywistością z powodu furii jaką dostawał po błędach swojego zespołu, trener staje przed wyzwaniem, jakim jest uszczelnienie obrony.
W spotkaniach z Nigerią, Ukrainą i USA nie będą mieli 10 sytuacji strzeleckich. Więc lepiej żeby nie mieli czego odrabiać, a przesadne otworzenie się swoją hurra ofensywą skończyć się może (a nawet na pewno) tragiczniej niż w meczach z Tajlandią czy Indonezją.
„Nie ma śmiacia tu jest powaga” pokazał im już turniej „COTIF” gdzie dostali łupnia od Rosjan (3-0) Urugwaju (1-0) czy Maroka (2-1).
Z tego też powodu na pomoc Katarska federacja wysłała Felixa Sancheza autora sukcesu dorosłej reprezentacji Kataru która wygrała sensacyjnie Puchar Azji 2019.
Maestro taktyki i gry obronnej ma wspomóc Pinheiro w ułożeniu zespołu na tyle dobrze, aby po powrocie do domu nie musieli ze wstydu chodzić kanałami.

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski