Zapraszamy na przegląd 6. kolejki J.League!

 

Kawasaki Frontale – Cerezo Osaka

Kawasaki Todoroki Stadium

Kolejne potknięcie mistrza. Tym razem na drodze Kawasaki stanęło Cerezo Osaka, które wywozi z Todoroki cenny punkt. Spotkanie stało na wysokim poziomie i obie strony mogły w każdej chwili przechylić szalę na swoją korzyść.
Cerezo jako pierwsze trafiło do siatki rywala. Autorem trafienia był Kakitani, który w 22. minucie dał „wiśniowym” prowadzenie. Gospodarze wyrównali w 49. minucie za sprawą bramki Chinena.

Frontale – Jung; Noborizato; Taniguchi, Nara, Suzuki; Tanaka, Morita; Abe (88′ Damiao), Nakamura (80′ Hasegawa), Ienaga; Chinen (73′ Kobayashi)

Cerezo – Kim; Kimoto, Jonjić, Katayama; Maruhashi, Souza, Desabato (70′ Okuno), Matsuda (51′ Yamashita); Kiyotake (88′ Tanaka), Kakitani; Tokura

 

Kashima Antlers – Nagoya Grampus

Kashima Stadium

Przed meczem odbyła się krótka ceremonie poświęcona Ogasawarze. Podczas meczu na uprzejmości czasu nie było, bowiem gra toczyła się o całkiem wysoką stawkę. Nagoya grała o powrót na fotel lidera, a Kashima o utrzymanie kontaktu z czołówką. Wszystkie bramki padły w drugiej części spotkania. Pierwsi prowadzenie objęli goście, którzy w 47. minucie trafili do siatki za sprawą uderzenia Xaviera. Wyraźny błąd popełnił w tej sytuacji bramkarz Kashimy, Kwon. Antlers nie zamierzali ponosić kolejnej porażki na własnym stadionie i zdołali przeprowadzić „remontade”. Najpierw, w 72. minucie Doi doprowadził do wyrównania, a niespełna 10 minut później Leo Silva przeprowadził świetny, indywidualny rajd i zapewnił gospodarzom 3 punkty. Kashima wygrała mając zaledwie 35% posiadania piłki, czym z pewnością wpędziła w depresje pewnego hiszpańskiego piłkarza grającego w Katarze.

Kashima – Kim; Anzai, Machida, Inukai, Hirato (53′ Misao); Doi, Silva, Nagaki, Leandro (61′ Abe); Ito, Serginho (90′ Bueno)

Nagoya – Langerak; Yoshida (84′ Mateus), Maruyama, Nakatani, Miyahara; Izumi, Schmidt, Yonemoto, Xavier; Hasegawa (76′ Akasaki), Jo (76′ Soma)

 

Urawa Red Diamonds – Yokohama F. Marinos

saitamastadium3

Deklasacja. Marinos pokazali, że dobry start tego sezonu nie był przypadkiem i rozbili na wyjeździe Urawę Reds. Fatalny występ zawodników z Saitamy, którzy spadają na 9. miejsce w lidze.
Yokohama wyszła na prowadzenie już w 7. minucie, kiedy to fatalne błędy w obronie gospodarzy wykorzystał Junior. W pierwszej połowie Urawa coś próbowała jeszcze zdziałać, ale nie zdołała nawet trafić w światło bramki. Po przerwie goście nie zamierzali spoczywać na laurach i próbowali „zabić” mecz, co też im się udało. W 61. minucie Junior zdobył swoją drugą bramkę, a wynik ustalił 9 minut później Hirose. Yokohama była o klasę lepsza od „Diamentów” i zasłużenie wywozi z Saitamy 3 punkty.

Urawa – Nishikawa; Yamanaka, Makino, Mauricio, Moriwaki; Ewerton, Kashiwagi (73′ Shibato), Aoki, Nagasawa (62′ Martinus); Koroki (73′ Sugimoto), Muto

Marinos – Park; Hirose, Hatanaka, Martins, Matsubara; Amano (78′ Ogihara), Kida, Miyoshi; Junior (86′ Yamaya), Junio (32′ Endo), Nakagawa

 

Hokkaido Consadole Sapporo – Oita Trinita

Sapporo Dome

Oita na wyjazdach jest po prostu nie do powstrzymania, a Fujimoto… Fujimoto jest niemożliwy. Trinita odnosi 4. zwycięstwo w 6. spotkaniu J.League, co jest jej najlepszym początkiem w historii J1.League. Dzięki tej cennej wygranej Oita doskakuje do Nagoi i nie traci kontaktu ze ścisłą czołówką. Sapporo jak dotąd rozczarowuje i obecnie zajmuje dopiero 14. miejsce.
Oita objęła prowadzenie już w 72. sekundzie, a autorem trafienia był oczywiście Noriaki Fujimoto, który zdobył swoją 6. bramkę w obecnym sezonie. W 26. minucie goście z Kiusiu prowadzili już 2-0. Tym razem do własnej bramki trafił Miyazawa, który uprzedził czekającego na piłkę Fujimoto. Bramkę kontaktową i jak się później okazało honorową Sapporo zdobyło w 69. minucie meczu. Był to drugi gol samobójczy tego spotkania, a jego autorem był Suzuki.

Sapporo – Gu; Fukumori, Miyazawa, Shindo; Suga (59′ Fernandes), Fukai, Arano (46′ Kim), Nakano (83′ Shirai); Lopes; Suzuki, Chanathip Songkrasin

Oita – Takagi; Iwata, Fukumori, Suzuki; Puangchan (71′ Marutani), Maeda, Hoshi, Matsumoto; Mitsuhira (61′ Onaiwu), Kozuka, Fujimoto (78′ Ito)

 

FC Tokyo – Shimizu S-Pulse

Ajinomoto Stadium Tokyo

FC Tokyo nadal robi swoje i wskakuje na pozycje lidera ex aequo z Hiroshimą. Głównie świetna końcówka w wykonaniu „gazowników” sprawiła, że 3 punkty zostają w stolicy. Tokyo jest przeciwieństwem siebie z poprzedniego sezonu i wygrywa spotkania, które przed rokiem z pewnością by przegrało. Piłkarze ze stolicy Japonii nie odnieśli żadnej porażki w pierwszych 6. meczach, co jest pierwszym takim wyczynem w historii klubu. „Tokyo Boogie” w pełni.

Było jednak bardzo gorąco. To Shimizu było w 1. połowie bliżej objęcia prowadzenia, które ostatecznie objęło w 47. minucie. Do siatki głową trafił Koya Kitagawa. Tokyo rozruszało się dopiero po zejściu Takahagiego, którego zastąpił Koreańczyk Na Sang-ho. Jak kapitalna była to zmiana, pokazała nam 75. minuta, kiedy to właśnie były piłkarz Gwangju FC doprowadził do wyrównania. Dla Sang-ho było to pierwsze trafienie w J.League. W 86. minucie FC Tokyo zdobyło decydującą bramkę, której autorem był rewelacyjny Diego Oliveira. Wygraną Tokyo zapewniła Brazylijska kombinacja, bowiem świetną asystą popisał się Jael.

Tokyo – Hayashi; Ogawa, Morishige, Jang, Muroya; Higashi, Hashimoto, Takahagi (60′ Na Sang-ho), Kubo; Nagai (60′ Jael), Diego Oliveira (90+2′ Tagawa)

Shimizu – Rokutan; Matsubara, Hwang, Tatsuta, Elsinho; Ishige (88′ Taki), Kaneko, Takeuchi, Renato; Kitagawa, Chong Tae-se (66′ Douglas)

 

Vegalta Sendai – Sagan Tosu

Yurtec Stadium Sendai

Vegalta w końcu się przełamała i odniosła swoje pierwsze(!) zwycięstwo w tym sezonie J.League. Dzięki temu opuściła strefę spadkową i awansowała na 14. miejsce. Tosu jest lepsze tylko od ostatniego S-Pulse.
Vegalta objęła prowadzenie w 15. minucie po bramce Germaina. W drugiej połowie przewaga gospodarzy była jeszcze bardziej wyraźna, co piłkarze z Sendai potwierdzili strzelając dwa gole. Najpierw w 54. Hyodo podwoił prowadzenie Vegalty, a następnie w 93. minucie do siatki trafił Ramon, który zrehabilitował się za zmarnowanie „jedenastki” kilka chwil wcześniej.

Vegalta – Schmidt; Kim, Tokida, Hiraoka (67′ Oiwa); Ishihara, Hachisuka, Hyodo (75′ Simao), Tomita; Germain, Yoshio (87′ Ryang), Ramon

Tosu – Okubo; Mitsumaru, Brucić, Takahashi, Fujita; Cuenca (71′ Ono), Harakawa (59′ Jo), Fukuta (18′ Matsuoka), Takahashi, Takahashi; Kanazaki

 

Sanfrecce Hiroshima – Gamba Osaka

Big Arch Stadium, Hiroshima

Lider w końcu zawitał do Hiroshimy. Kapitalne zawody rozegrało Sanfrecce, które nie pozostawiło złudzeń Gambie Osaka. Tak efektownie grająca Hiroshima to rzadkość, ale z pewnością warto na nią poczekać.
Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 2. minucie po bramce Kashiwy. Doskonała akcja całego zespołu zakończyła się trafieniem pomocnika Sanfrecce. Zaledwie 5 minut później Hiroshima prowadziła już 2-0, a przepięknym trafieniem popisał się Shibasaki. „Strzały” ustaliły wynik meczu w 85. minucie, kiedy to Kawabe pokonał Higashiguchiego precyzyjnym strzałem przy słupku.

Sanfrecce – Osako; Sasaki, Yoshino, Nogami; Kashiwa, Matsumoto, Kawabe, Salomonsson; Notsuda (63′ Watari), Shibasaki (82′ Inagaki); Douglas (86′ Patric)

Gamba – Higashiguchi; Kim, Suganuma, Miura (58′ Yonekura), Fujiharu; Koh (36′ Yajima), Kurata, Onose (77′ Watanabe), Endo; Hwang Ui-Jo, Ademilson

 

Shonan Bellmare – Jubilo Iwata

Shonan - Hiratsuka

Dziś dzień przełamań. Pierwsze zwycięstwo Vegalty i pierwsze zwycięstwo Jubilo Iwaty. Zespół Krzysztofa Kamińskiego w końcu dostał zastrzyk świeżego powietrza i opuścił strefę spadkową.
Na bramki musieliśmy trochę poczekać. Jubilo wyszło na prowadzenie w 72. minucie po samobójczej bramce Onody. Wynik podwyższył w 96. minucie Rodrigues, przy którego trafieniu asystę zaliczył… Krzysztof Kamiński.

Shonan – Akimoto; Onoda (77′ Ohashi), Freire, Yamane; Sugioka, Matsuda, Kikuchi, Suzuki; Ibusuki, Umesaki (65′ Saito), Taketomi (77′ Leleu)

Jubilo – Kamiński; Takahashi, Ominami, Ogawa, Shinzato; Yamada (90+3′ Albayrak), Moriya (65′ Rodrigues), Adailton, Matsumoto, Taguchi; Okubo (90′ Araki)

 

Matsumoto Yamaga – Vissel Kobe

Matsumotodaira Park Stadium

Vissel Kobe jest chyba najbardziej pozbawioną duszy ekipą w całej lidze. Kolejny bezbarwny mecz kończy się drugą porażką w tym sezonie i spadkiem na 7. miejsce. Nastroje w Matsumoto są odwrotne. Yamaga odnosi swoje pierwsze domowe zwycięstwo w J1.League od dłuższego czasu. Na mocne brawa zasługują kibice Matsumoto, którzy byli największą siłą swojego zespołu.

Matsumoto wyszło na prowadzenie w 13. minucie po bramce Miyasaki. Błąd w tej sytuacji popełnił golkiper Kobe, który zaliczył bardzo nieudane wyjście do dośrodkowania. Gospodarze grali dobrze i skutecznie odpierali ataki Kobe. Swoją dobrą pierwszą połowę udokumentowali zdobyciem drugiej bramki w 43. minucie. Do siatki trafił wtedy Iida, który wykorzystał dogranie Takahashiego. Po przerwie Kobe wzięło się do odrabiania strat, ale potrafiło zdobyć tylko jedną bramkę, która padła w 75. minucie po strzale głową Wellingtona.

Matsumoto – Morita; Hashiuchi, Iida, Imai; Takahashi, Miyasaka, Paulinho (65′ Fujita), Tanaka; Nakami, Maeda (90+6′ Ando); Leandro Pereira (89′ Takasaki)

Kobe – Maekawa; Hatsuse, Osaki, Dankler, Nishi; Samper, Yamaguchi, Furuhashi, Iniesta, Mita (46′ Tanaka); David Villa (41′ Wellington)

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM

Zapisz