Autor wielkiego comebacku 5 kolejki K League – Bae Ki-Jong to 35 latek przeżywający swoją drugą młodość.  Po środowej kolejce trafił na czołówki wszystkich dzienników sportowych w Korei Południowej. Azjaci kochają takie historie.
Podczas kryzysu zespołu, budowanego na wierności i pasji Gyeongnam FC, sensacyjnego beniaminka z zeszłego roku (2 miejsce w lidze) najlepiej opłacane gwiazdy zawodzą.
Z ławki wchodzi schorowany przez kontuzje acz lojalny weteran i dwa mecze z rzędu daje samodzielnie 3 punkty swojej drużynie (6 punktów w ciągu zaledwie 4 dni).

55869297_2318638734834233_8971024312869847040_o.jpg

Bae to gość, który zdobył tytuł najlepszego debiutanta ligi roku 2006 wraz z swoją pierwszą drużyną Daejon FC. Czyli „ledwie” 13 lat zawodowej kariery temu.
3 Lata później rozegrał 2 spotkania w reprezentacji Korei Południowej, wygrał ligę z Suwon Bluewings, K League Cup oraz FA Cup (lata 2008-2009). Zapowiadał się, więc na świetna partię nie tylko do mistrzowskich klubów, ale i stałego bywalca kadry.
k060821-13-2.jpg(w barwach Daejon Citizen)
Niestety nieustanna obecność w kadrze takich piłkarzy jak Park Ji-Sung, Lee Chung-Yong, Son Heung-Min, Yeom Ki-Hun czy Lee Keun-Ho na blisko dekadę trzymała z daleka od reprezentowania kraju naszego bohatera.
Po odejściu z Suwon przeniósł się do Jeju United, odbył służbę policyjną w Asan Mugunghwa a na koniec przeniósł się do drugoligowego Gyeongnam FC.
Skrótem nie były to kierunki, które mogły zapewnić mu kontakt z kadrą mimo dobrej gry.

5b5f9f2e1f0ee7c5321eee8b.jpg

Mimo wszystko Bae Ki-Jong na późne lata kariery stał się lokalnym bohaterem Prowincji Gyeongsangnam.
Przybył do „Kindergarten” w 2016 roku, pograł z nimi 2 lata w K2 zanim wywalczył jako mistrz drugiej ligi awans do K League. Po awansie stał się ważnym ogniwem drużyny w drodze po sukces, jakim było sensacyjne drugie miejsce w sezonie 2018.
Bae zapewnia odpowiednie doświadczenie „drugoroczniakowi.”
Jak wyżej wymienialiśmy zdobywał mistrzostwo oraz inne trofea, ma żyłkę zwycięscy.
Jest to piłkarz o podobnym stylu gry co za młodu Jakub Błaszczykowski czy Sławek Peszko, czyli wszechstronny skrzydłowy trzymający się linii bocznej z inklinacjami do ścinania akcji do środka. Jest bardziej konstruktorem akcji i wszelakiego chaosu u rywali niżeli finiszerem. Grywał w swojej karierze na obu bokach pomocy ale i również jako skrzydłowy czy napastnik.

W momencie, kiedy inni zachwycają się Cesinhą, Juniora Negao czy innymi piłkarzami czarującymi trikami,  Bae trochę w cieniu ich „show” wchodził w dwóch ostatnich meczach jako Joker z ławki.
Jednak to, co zrobił kibice Gyeongnam zapamiętają mu na lata.
Wpierw w meczu 4 kolejki z Daegu wszedł w 50 minucie przy stanie 1-0 dla rywala i strzelił dwie bramki, w tym zwycięską dopiero w 93 minucie, doprowadzając stadion do euforii.
Po czym 4 dni później, jeszcze „grubiej” przy stanie 3-0 z mistrzem kraju Jeonbuk Motors wchodzi w 58 minucie i niczym generał daje znak do ataku swoim wojskom.  „Róże” wyrównały strzelając 3 bramki w końcówce meczu. Bae zaliczył asystę przy golu na 2-3 oraz znów w 93 minucie strzelił przepiękną bramkę wyrównującą.
Kibice padali z zachwytu i płakali ze szczęścia. Każdy fan chce pamiętać jak ich zespół podnosi się z kolan i heroicznie walczy do końca. Bae – zapewnił im te szczególne wspomnienia.

Piękna historia piłkarza, który po licznych kontuzjach, zapomnieniu przez „Boży Świat” jedzie już na samym samozaparciu oraz pasji do piłki.
W wieku 35 lat doczekał się znów 5 minut sławy, na które w pełni zasłużył.
Następnym razem gdy patrząc na metrykę piłkarza w Korei powiecie „eee tam ani to zagraniczny, ani młody” to skorygujcie swoje idiotyczne myślenie.
„Papa” Bae dziś z 3 golami 1 asystą po 5 kolejkach, zamiatając uczestnika Ligi Mistrzów i Mistrza kraju właśnie pokazał hejterom środkowego palca.
AKR20190330047500007_02_i_P2.jpg(z Kunie Kitamoto)
Będziemy śledzić tego sympatycznego mistrza końcówek.
Jak to powiedział kiedyś klasyk „Lesiu” Miller „nie ważne jak mężczyzna zaczyna, ważne jak kończy,” dodając w późniejszym czasie „prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy.”
Zobaczymy jak będzie z Bae w przyszłości, póki co zapraszamy na skrót meczu w którym dał czadu.

GYEONGNAM VS. JEONBUK MOTORS 3 – 3

Strzelcy bramek:
Jeonbuk Motors: Kwak Tae-Hwi (samobój)19 min, Lee Dong-Gook (rzut karny)36 min, Son Joon-Ho 52 minuta
Gyeongnam FC: Kim Seung-Jun 81 min, J.Mutch (asysta Bae Ki-Jong)  85 min, Bae Ki-Jong (asysta Ko Kyung-Min) 93 min

ULSAN VS. SEOUL 2 – 1

Walka o pierwsze miejsce pomiędzy „nowym” FC Seoul (1 miejsce) a Ulsan Hyundai (3 miejsce) to zdecydowanie mecz o najwyższą stawkę w trakcie 5 kolejki K League.
Skuteczni, pragmatyczni do bólu Seulczycy przeciwko mistrzom gry z kontry „żelaznym maczugom z Ulsan.
Uczestnicy Ligi Mistrzów pokazali swoje idealne Yin Yang, o którym już wspominaliśmy wielokrotnie. Od bramkarza począwszy Cho Soo-Hyuka, który dwukrotnie zasługiwał na interwencje sezonu, poprzez obronę zarządzaną przez uczestnika MŚ Yun Young-Suna po wszechstronną pomoc i skuteczny atak, Ulsan zdecydowanie było lepsze.
Wpierw Amerykanin Mix Diskerud będący w doskonałej formie od początku sezonu, strzelił swoją pierwszą bramkę w lidze (2 dorzucił w Azjatyckiej Lidze Mistrzów)po cudnym plasowanym strzale.

Urodzony w Oslo 28 latek od pierwszej kolejki najadł się szaleju i wariuje na całej długości boiska przez 90 minut – słowem rośnie nam nowa gwiazda ligi.
W drugiej połowie swoją dobrą grę potwierdził niezawodny „dzik” Junior Negao uderzając głową na 2-0 po podaniu Shin Jin-Ho.
FC Seoul mimo usilnych starań, w dużej mierze niweczonych przez upierdliwego golkipera Cho Soo-Hyuka, stać było tylko na 1 bramkę w doliczonym czasie gry.
Jej autorem weteran Park Chu-Young, były zawodnik AS Monaco czy Arsenalu Londyn.
Ulsan tym samym zasłużenie trafia na pierwsze miejsce w tabeli K League.

Strzelcy bramek:
Ulsan Hyundai: M.Diskerud (asysta Kim In-Sung)14 min, Junior Negao (asysta Shin Jin-Ho) 73 min.
FC Seoul: Park Chu-Young (asysta Ko Kwang-Min) 92 min.

 

SUWON BLUEWINGS VS. SANGJU SANGMU 0 – 0

56806597_2263229503741472_5373355467160420352_o.jpg

Drugi zespół ligi (przed końcem kolejki) Sangju Sangmu przeciwko ratujący twarz Suwon Bluewings które zaczęło sezon od 3 porażek z rzędu i wygranej z przed tygodnia.
Było to spotkanie zespołów, których chciały a nie mogły, co finalnie skończyło się najbrutalniejszą potyczką kolejki.  Wojskowi wyszli z potyczki będą szczęśliwym posiadaczem bohaterów pozytywnych i negatywnych. Pierwszy in plus to bramkarz „Feniksów” Yoon Bo-Sang który po raz drugi w tym sezonie zostaje Man of the match dzięki ratującym „dupsko” zespołowi interwencjom.
Drugi in minus to lewy obrońca, Kim Young-Bin. Postawny piłkarz o aparycji osiłka z pod dyskotekowej bramki próbował pokazać, jakim wspaniałym jest to następcą poprzedniego lewego full-backa który był gwiazdą Wojskowych przez ostatnie 1,5 roku -Hong Chula (na zdjęciu).
56544650_2263229303741492_1047524561941168128_o.jpg
Jako że Hong po skończeniu służby wojskowej w Sangju Sangmu trafił do Suwon to Young-Bin miał szansę skonfrontować się z uczestnikiem Mistrzostw Świata w Rosji.

Konfrontacja ta wyszła żałośnie. Gdy koledzy wykreowali, Kim Young-Bina na pozycję strzelecką ten strzelił niczym w futbolu amerykańskim.  Przy stałym fragmentach gry kierowano do niego piłkę, ale kończyło się to tzw. „dupogeri”, czyli oddaniem strzału odbytnicą.
A na koniec przeorał korkami twarz sympatycznego weterana Yeom Ki-Huna w taki sposób, iż nawet Matka Teresa wyciągnęłaby czerwień.

Mimo paru dogodnych sytuacji z obu stron (przede wszystkim Australijczyka Adam Taggarta z Suwon) mecz zakończył się podziałem punktów.

 

INCHEON UNITED VS. DAEGU 0 – 3

Puciuś.jpg

Daegu FC jest synonimem regularnego continuous improvement w K Leageu. W 2014 roku będąc w drugiej lidze zajęli ledwie 7 miejsce, rok później już drugie, w 2016 znów obeszli się smakiem wygrania ligi, ale awansowali do K League. Jako beniaminek w 2017 zajęli 8 pozycję aby rok później poprawić o zaledwie jedno oczko czyli szczęśliwą 7 lokatę, ale wygrali swoje pierwsze trofeum FA Cup dający im awans do Azjatyckiej Ligi Mistrzów.

W obecnym sezonie Daegu FC pokazuje, że środek tabeli to dla nich już za niskie progi i będą atakować miejsca w czołówce.  Nie jest to papierowa ambicja przedstawiana w wywiadach. Niet.
Oni po prostu „zajebiście” grają w piłkę. Tym fajniejsza to historia, jeżeli weźmiemy pod uwagę, iż jest to praktycznie ta sama paczka, co rok temu. Jedynym ważniejszym transferem, który jak na razie okazuje się kompletnie nieistotny to zakup Dario Juniora z Naftchi Baku.
Brazylijczyk zagrał w 3 spotkaniach na 5 spotkań łącznie 71 minut.
W czym więc tajemnica ostatnich sukcesów Daegu FC ?
W zgraniu zespołu, a przede wszystkim w trenerze ANDRÉ GASPARZE, który dzięki cierpliwości włodarzy wydusiła z piłkarzy 150% normy.  Daegu FC do tej pory zarówno w Azjatyckiej Lidze Mistrzów jak i K League imponowało grą z kontry zza podwójnej gardy porównywalnym do zwycięscy Pucharu Azji – Kataru.
W spotkaniu z Incheon United, pokazali, że potrafią nie tylko przyjmować ciosy i oddawać, ale i przestawić się na rolę zespołu dominującego, dyktującego warunki gry.
Incheon świetnie zaczęło sezon od remisu i zwycięstwa, jednak szybko ligowa rzeczywistość zweryfikowała potencjał Niebieskoczarnych.

W meczu obu drużyn zdecydowanym bohaterem meczu okazał się, Kim Jin-Hyeok, mierzący 185 cm 25 letni cofnięty napastnik (SC) zagrał mecz życia. Strzelił dwie piękne bramki (druga to istny Zlatan style) a przy trzeciej popisał się rajdem puszczonego wolno byka z święta w Pempelunie zakończonym asystą do niezawodnego Cesinhy.
Incheon, co tylko wstawało z kolan miało podcinane skrzydła. Ich lider Stefan Mugosa wywalczył karnego, którego VAR im odebrał, później połamano mu wszystko –głowę, nogę, rękę, co zakończyło się przymusowym zejściem z boiska.  Języczkiem uwagi był pierwszy występ w 11 Wietnamskiego Bohatera narodowego Nguyen Cong Phuong’a. Jednak nawet on nie był wstanie pomóc Neroazzurre.
Powoli, powoli, ale Daegu pnie się w hierarchii Koreańskich zespołów, z kolei Incheon wraca do roli walczącego o życie ulubieńca romantycznych kibiców.

Strzelcy bramek:
DAEGU FC:  Kim Jin-Hyeok (asysta Cesinha) 29 min, Kim Jin-Hyeok (asysta Hwang Soon-Min) 45+1 min, Cesinha 89 min.

 

 

POHANG STEELERS VS. GANGWON 1 – 0

Pojedynek 5 zespołu z 9 Pohang wprowadzał w zakłopotanie najstarszych górali, jeżeli chodzi o przewidywania.  Gangwon na papierze wygląda na potęgę w ofensywie mając w swoich szeregach Urosa Derića wicelidera strzelców z zeszłego sezonu (24 gole) oraz króla strzelców z sezonu 2016 Jung Jo-Gook’a (20 goli).
Pan „Peszek” spłatał figla takiego, iż obaj są formie bardziej do strzelania fochów, palcami czy inną częścią ciała na „d” niżeli do trafienia choćby w światło bramki.
Mimo 5 miejsca w tabeli, które niechcąco zajęło sobie Gangwon, włodarze klubu muszą pić hektolitry nervosolu, ponieważ ich dwóch najlepiej opłacanych liderów zostawiło formę na obozie przygotowawczym.

Niestety było to widać i w tym spotkaniu, kiedy to jak na pseudonim artystyczny Steelers – wykradło 3 punkty ambitnym, ale nic niemogącym zdziałać gościom.
Jedyną bramkę na wagę 3 punktów strzelił 19 latek Song Min-Kyu, dla którego było to pierwsze trafienie w zawodowej karierze.
Fantastyczną asystę zaliczył defensywny pomocnik, który jeszcze parę miesięcy temu brylował w Azjatyckiej Lidze Mistrzów z Ulsan Hyundai – Jung Jae-Yong (kolejna ofiara szerokiej kadry Ulsan).
W końcówce meczu weteran Jung Jo-Gook wywalczył rzut karny, który odebrano po decyzji Varu celebrującym gościom. Japońscy bracia – patrzcie i się uczcie!
Pohang wymęczyło skromne 3 punkty.

Strzelcy bramek:
Pohang Steelers: Song Min-Kyu (asysta Jung Jae-Yong) 37 min

 

SEONGNAM VS. JEJU UNITED 1 – 1

PUCIU SRUCIU.jpg

Ostatnia drużyn w walce z przedostatnią to tzw. pojedynek o 6 punktów.
Pseudo beniaminek, bo jak inaczej nazwać 7 krotnego mistrza K League i dwukrotnego zwycięzcę Azjatyckiej Ligi Mistrzów gości u siebie Jeju, które ostatnio nie wie jak się nazywa.
Wyspiarze z zaledwie 2 punktami nie przypominają zespołu grającego przez ostatnie 2 sezony w lidze mistrzów.  Mimo paru wzmocnień bardziej przypominają kandydata do spadku niżeli ekipę mającą wyrywać punkty najlepszym. Wszyscy nabijali się z Koreańskiego BosackiegoOh Ban-Suk’a – środkowego obrońcę, który w wieku 30 lat trafił do kadry na MŚ, mimo że wcześniej nie miał nawet meczu w młodzieżówce Taeguk Warriors. Śmiechy-chiby Hohoszki, ale po odejściu Bae do Muang Thong United widać „jebitną” dziurę po kimś, kto nadzorował obroną wyspiarzy przez ostatnie 8 lat!
Do klubu przyszli znani z reprezentacji  gracze ofensywni Yun Il-Lok, Kim Hyeon czy mistrz asyst Elias Aguilar, ale to rozregulowana defensywa jest głównym problemem, którego leśne dziadki zarządzający klubem nie załatały w zimowym okienku.

Mecz zaczął się tak samo dobrze dla Jeju jak beznadziejnie się skończył.
Kostarykańczyk Elias Aguilar zamotał paru piłkarzy beniaminka i szybkim niczym Flash dryblingiem wyłożył idealnie pod nogi piłkę Brazylijczykowi Tiago Marquesowi.
1-0 po akcji palce lizać.
Czym dalej w las, tym Sroczki (zmienić „o” na „a” i pseudonim Seongnam nie wyjdzie wam z głowy na wieki) lepiej sobie poczynały czyt. Wchodziły kompletnie na głowę wyspiarzom.
W 60 minucie byliśmy świadkami kapitalnej asysty środkowego pomocnika, Kim Min-Hyeoka, który przeciął praktycznie całe boisko swoim podaniem do Mathiasa Coureura. Piłkarz urodzony na Martynice przytomnie zmieścił piłkę między nogami Lee Chang-Geun’a dzięki czemu remis stał się „fuck’tem.”

Co do Kim Min Hyeoka całkiem na marginesie zastanawiałem się co sztab kadry widział w tym pomocniku gdy powoływał go na zgrupowanie w 2018 roku. Ostatecznie nie nigdy zadebiutował, ale teraz bije się w pierś za swoją ignorancje.

Obie drużyny rozczarowały,  podzieliły się punktami, przez co zachowały swoje mizerne miejsca w tabeli.  Przy takiej grze może się okazać że pozostaną tam na długo.

Strzelcy bramek:
Seongnam FC: M.Coureur (asysta Kim Min-Hyeok)60 min.
Jeju United: Tiago Marques (asysta E.Aguilar) 31 min.

 

Tabela ligowa po 5 kolejkach
Tabela po 5 meczach
Autor tekstu:
@Adam_Blonski