Indonezja to kraj ponad 230 milionów ludzi, zamieszkujących ponad 12 tysięcy mniejszych i większych wysp. To tak jakby kraj w Europie zaczynał się tam, gdzie Wyspy Brytyjskie a kończył na Uralu. Ogromna powierzchnia, ogromna ilość ludzi, którzy są absolutnie zwariowani na punkcie piłki kopanej. Dla Indonezyjczyków piłka szybko stała się religią, pomimo braku sukcesów międzynarodowych oraz średniego poziomu rodzimej ligi. Indonezyjczycy oglądają piłkę wszędzie, częściej w warungach (małe familijne biznesy – kafejki, bary, restauracyjki itp.) niż w domach. Najważniejsze, żeby było tłoczno, głośno i radośnie. Dzień finału pucharu AFF zdecydowanie zapisał się w kartach indonezyjskiej piłki. Było bardzo głośno i radośnie.

44545.jpgKlasyczny Warung

Indonezyjczycy nie byli stawiani w roli faworytów w przed wtorkowym finałem. Zarówno ja, jak i inni kibice Młodych Orłów, mogliśmy być pewni, że młodzi Indonezyjczycy nie położą się na boisku bez walki. Obrona przez cały turniej prezentowała się solidnie, nie dopuszczając do zbyt wielu niebezpiecznych sytuacji, czasem (jak w meczu półfinałowym) pomagało szczęście, ale koniec końców w 4 meczach zespół stracił tylko 3 bramki (2 z piłki stojącej, po rzutach wolnych). Pierwsza połowa nie obfitowała w dogodne sytuacje, widać było nerwowość i pewną “elektryczność”, która co zrozumiałe, towarzyszyła młodym zawodnikom. Druga połowa rozpoczęła się od ataków Tajów, z których jednak niewiele wynikało.
Momentem zwrotnym całego meczu okazała się 57 minuta. Indonezyjczycy po raz trzeci na tym turnieju, zachowali się niefrasobliwie w swoim polu karnym, gubiąc krycie. Kolejny gol stracony z piłki stojącej, to coś co mogło podciąć skrzydła.

oh-no.gif

Jednak Orły pokazały, że umieją latać poziom wyżej niż dotychczas.
Już minutę później Sani Rizki Fauzi doprowadził do wyrównania. Strzelcowi dopisała fura szczęścia, ale czy to nie szczęście sprzyja lepszym?
Już trzy minuty po wyrównującym trafieni, bramkę na wagę zwycięstwa w turnieju zdobył skrzydłowy Osvaldo Haay. Osvaldo przez cały turniej grał bardzo dobrze, jednakże jest to piłkarz, który potrafi wypracować sobie idealną sytuację, po czym koncertowo ją zmarnować. W tym meczu przełamał się i zdobył swoją pierwszą bramkę w turnieju. Bramkę dającą zwycięstwo, które na stałe zapisze się na kartach indonezyjskiej piłki!
Przy wyniku 2:1 Tajowie rozpaczliwie atakowali, jednak konsekwencja, poświęcenie i doskonała komunikacja sprawiła, że nie byli wstanie przebić indonezyjskiego muru. Co więcej, wspomniany już Osvaldo Haay dostał cudowne podanie od Rivaldo Ferre (dla którego były to pierwsze minuty na turnieju) lecz niestety nie był w stanie pokonać bramkarza w sytuacji 1 na 1.

 

Zwycięzcy!!

sfsfa.jpg

Po końcowym gwizdku sędziego, w kraju zapanowała euforia. Po wielu latach oczekiwań, pracy oraz marzeń nadszedł upragniony sukces. Młode Orły po powrocie do stolicy, uroczyście przejechali odkrytym autobusem, świętując na ulicach Jakarty.

fsafgasfa.jpg
W ostatnim artykule opisywałem, że obóz przed turniejem trwał dwa miesiące, jednak młodzi Indonezyjczycy nie dostali wolnego po turnieju AFF. 22 marca zaczynają się eliminację do turnieju AFC do lat 23, który odbędzie się w Wietnamie.
Jak można się spodziewać, Indonezyjczycy zostają w swoich “koszarach”, gdzie przygotowują się do kolejnych meczy. Osobiście jestem pod wrażeniem, tego w jaki sposób można utrzymać grupę 23 młodych piłkarzy w ryzach przez 4 miesiące zgrupowania. Nie chodzi mi o to, że wyskakują “na miasto”, ponieważ pod tym względem mają bardziej poukładane w głowie niż ich europejscy odpowiednicy.
Przez 4 miesiące, przebywanie w jednej grupie staje się męczące. Przed Mistrzostwami Świata w Rosji, z obozu naszej reprezentacji dochodziły głosy, że zgrupowanie trwające miesiąc to dużo i że zawodnicy mieli go po ludzku dość. Indonezyjczycy nie myślą chyba w tych kategoriach i jak widać można zrobić 4 miesięczne zgrupowanie, gdzie nie wybuchają skandale, a piłkarze nie skaczą sobie do gardeł.
d8aa48cd6f049d1976b01f3d5bda4ada.gif

Dzięki temu, że eliminacje do AFC u-23 są wpisane jako oficjalne mecze w kalendarzu FIFA, do drużyny mógł dołączyć Egy z Lechii Gdańsk! Nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę go w akcji pod koniec marca. W grupie eliminacyjnej Młode Orły zmierzą się z Tajlandią, Brunei oraz Wietnamem. Patrząc na przeciwników, nie będzie to łatwa grupa, a test dojrzałości dla nowych mistrzów Azji Południowo-Wschodniej. Mam jednak nadzieję, że na fali sukcesu, wsparci Egym, są w stanie powalczyć oraz wygrywać kolejne mecze.

Po turnieju w Kambodży, najbardziej spodobał mi się Marinus Wanewar pisałem już o nim w poprzednim artykule. Młody Papuas został królem strzelców z trzema golami na koncie. Co prawda po półfinałowym meczu z Wietnamem, prasa przeciwników wysnuła teorię jakoby Marinus był starszy niż w rzeczywistości, jednakże po prawdzie jest to niemożliwe do ustalenia. Papua jest tak odległa cywilizacyjnie od reszty świata, że tylko sami rodzicie Marinusa wiedzą, kiedy ten przyszedł na świat.
Ogólnie rzecz biorąc, jest to ciekawe, ponieważ w Indonezji, dziecko “zgłasza się” do urzędu dopiero jak skończy 5 lat. (W rozwiniętych miastach oczywiście jest jak w Europie, jednak na wsiach śmiertelność małych dzieci jest duża, co za tym idzie do piątego roku życia, dzieci nie są zgłaszane państwu)
Marinus

fsfafafsafsa.jpg

Biorąc pod uwagę postawę całej drużyny, można z pewną nadzieją patrzeć na przyszłość indonezyjskiej piłki. Gracze tacy jak Osvaldo Haay (który już sieje popłoch wśród obrońców w rodzimej lidze), Gian Zola, Witan Sulaiman, Marinus czy Lufti Kamal mogą stanowić o sile dorosłej reprezentacji, która niestety póki co sięga po kolejne “importy” z zagranicy.
Aktualnie w reprezentacji Indonezji gra aż 4 naturalizowanych zawodników, co według mnie działa tylko na szkodę dla młodziaków. Co jak co, ale też mieliśmy etap “farbowanych lisów” w kadrze i myślę, że większość polskich kibiców również patrzy z pewną dozą dystansu na takie ruchy kadrowe.
Pozostaje czekać na kolejne mecze. fasfafafa

Autor tekstu:
Wiktor Derda