Australia oraz Korea Południowa rozegrały przepiękny finał na ostatnim Azjatyckim Czempionacie.
Dziś obie potęgi Azjatyckiej piłki potwierdzają dwie piłkarskie prawdy – „BRONIĆ SIĘ ŁATWIEJ NIŻ ATAKOWAĆ oraz SUMA SZCZĘŚCIĄ RÓWNA SIĘ ZERO.

Pierwsze reguła pokazuje, w jaką stronę poszła piłka w 21 wieku.  Zespoły, które grają za podwójnej gardy, przy minimalnym nakładzie sił w ofensywie są wstanie znokautować każdego rywala.

Spotkania niedawnych mistrzostw świata 2018 pokazują iż zwycięstwa Dawida z Goliatem dziś są nie kwestią szczęścia, tylko żmudną kombinacją pracy sztabu szkoleniowego, mentalu , przygotowania fizycznego oraz szczyptą talentu.

Mecze choćby Rosjan pokonujących pewnych siebie Hiszpanów, Islandii z Argentyną czy nawet Korei Południowej z Niemcami pokazują, jaki trend obserwujemy.  Do niedawna, spotykały się dwie ekipy i wygrywała ta z większą ilością czystej maści talentów.
Obecnie, jest to zdecydowanie za mało.  Mając Messiego w składzie nie jesteś wstanie sprostać Reżyserowi oraz pracownikowi fabryki soli, jeśli jesteś za słaby w taktyczne szachy.

2450112439_c050f32c3f_b.jpg

W dzisiejszych bataliach przegrały zespoły zdecydowanie lepsze czysto piłkarsko, choć to słowo traci znaczenia w przypadku wcześniej wspomnianych historii.
Australia oraz Korea Południowa nie były drużynami słabszymi, lecz tymi, które po 90 minutach miały straconego jednego gola.
Zarówno Paulo Bento przegrał swoje piłkarskie szachy z Felixem Sanchezem jak i Graham Arnold z Alberto Zaccharonim. O ile w grupie zaśpiewalibyśmy „nic się nie stało” o tyle w 1/8 nie ma zmiłuj się i źle rozłożone pionki na szachownicy okazały się fatalne w skutkach.

Drugie przysłowie – Suma szczęścia równa się zero – to wypowiedź szanownego Pana Andrzeja Strejlaua, która wryła mi się w mózgownice na całe życie.  Proste słowa, są tak naprawdę kwintesencją życia w piłkarskim świecie.
2dfd054eb4868e0c7e7cde860539b8d6.jpg

W myśl słów Pana Andrzeja, jeśli dziś wygrywasz po karnych nie licz na to, że w następnych Ci się uda, wygrałeś po błędzie sędziowskim za niedługo stracisz punkty po identycznej sytuacji z korzyścią dla rywala. Wokół tego kręgu szczęśliwych i ferelnych zdarzeń toczy się futbolowy świat.

Korea Południowa na Mistrzostwach Świata 2018 sensacyjnie pozamiatała obrońcę tytułu Niemców 2-0. Dumnie mogli chodzić z podniesionym czołem przez pół roku, dziś to oni stali się tłem dla sensacji turnieju – Kataru.
news_1548429015_768168_m_1.jpg
Australia w poprzednim meczu z Uzbekistanem przeszła rywala po przeszczęśliwych rzutach karny, w tym jednego zakończonego nastrzeleniem bramkarza Mathew Ryana.
W meczu z ZEA – z zespołu niesionego przechylną fortuną, stali się ekipą, która odpada po niefortunnym podaniu do bramkarza…Mathew Ryana.
d4a17378c8df8e16eff2816c90246ad3 (1).jpg

Ciężko nie wierzyć słowom – „Suma szczęścia równa się zero.”  Choć trzeba pamiętać, że trener Strejlau używał tego zdania w kontekście drużyn liczący na kolejnych łut szczęścia zamiast wykonać 100% dodatkowej pracy. Korea Południowa oraz Australia nie pomogły swojemu szczęściu i jako neutralni widzowie możemy cieszyć się kolejnymi niespodziankami.
Fani finalistów 2015 raczej do świętujących nie dołączą.

Korea Południowa vs Katar

Trzeba oddać królowi, co królewskie. Szkoleniowiec Kataru Felix Sanchez świetnie ustawił zespół 5-3-2 utrudniając życie kochającym przestrzeń Koreańczykom do maksimum.

jijiji

Azjatyckie Tygrysy czy próbowałyby akcji bokami czy środkiem musiały forsować wiecznie 3 linię obrony.  Co by nie powiedzieć o Katarczykach, dziś zagrali perfekcyjnie w materii upierdliwości do bólu kości na każdym centymetrze boiska.
W Kontrach uczestniczyło zazwyczaj zaledwie 2-3 piłkarzy, dzięki czemu gdy szła „kontr-kontra” (fani Jürgena Kloppa wiedzą, o czym mówię) Korei, nie działo się nic strasznego – na własnej połowie zostawało przynajmniej 5 piłkarzy.
Katar gdy nie był przy piłce, grał z 3 postawieniami – wchodzimy głęboko na własną połowę, nie dopuszczamy do dośrodkowań, odcinamy pole karne od dopływu prostopadłych podań.
Korea musiała rozrzedzać obronę strzałami z dystansu, ponieważ w żaden sposób nie mogła wyciągnąć dobrze zorganizowaną defensywę Katarczyków.
Zespół Paulo Bento wydawał się mieć na wszystko czas, i spokojnie napoczynał gospodarzy przyszłego mundialu.  Jednak gdy środkowy pomocnik ABDULAZIZ HATEM w 78 minucie strzelił bramkę życia z dalekiego dystansu, Korea zaczęła panicznie ściągać się z czasem.
Parę minut przed końcem ich najlepszy napastnik Hwang Ui-Jo strzelił nawet bramkę wyrównującą , jednak VAR uratował Katar przed naporem Sona i spółki.
Anulowany gol podciął skrzydła Koreańczykom, którzy nie potrafili wymyśleć antidotum na kombinację obrony oraz znanego już aktorstwa dramatycznego Katarczyków.
Katar po raz pierwszy w historii dostaję się do półfinału turnieju dzięki czemu Trener Sanchez został bohaterem narodowym, prowadzącym Al-Annabi do strefy medalowej, nie tracąc choćby jednej bramki w 5 spotkaniach.
Korea Południowa zespół lepszy, wraca do domu nie mogąc tej wyższości udowodnić.

Australia vs Zjednoczone Emiraty Arabskie

Graham Arnold to trener wybitny jednak niemogący udowodnić swojej przydatności poza środowiskiem Australijskiej ligi. Od początku turnieju poddawał wątpliwości wybór jego osoby na stanowisko selekcjonera reprezentacji kangurów.
Włoch Alberto Zaccheroni z kolei to już stary wyjadacz, pod swoją batutą miał takie zespoły jak choćby AC Milan, Inter, Juventus czy Japonia, z którą zdobył Puchar Azji w 2011 roku.
1440456-1578168551 (1)
Identycznie jak w meczu Korei Południowej z Katarem, tak tutaj również mieliśmy drużynę prowadzącą grę nastawioną na atak vs nastawiona na kontry szczelna defensywa.
Z tą tylko różnicą, iż Emiraty naprawdę imponowały nie tylko zdyscyplinowaniem taktycznym, ale i czystymi walorami piłkarskimi.
Dzięki czemu byliśmy świadkami fantastycznego spotkania, gdzie walka z całego serducha obu drużyn nie zabijała widowiska.
Australia mimo zaciekłej obrony Emiratów mniej więcej, co 10 minut stawała przed szansą na strzelenie gola i tylko świetne interwencje Khalida Essa dzieliły ich sromotnej porażki.
Niewykorzystane szans się mszczą, przysłowie to chciał urealnić Australijski obrońca Milos Degenek podając do swojego bramkarza nie zważając na najlepszego strzelca poprzedniego Pucharu Azji Ali Ahmed Mabkhouta. Napastnik „The Whites” przechwycił sprytnie podanie, i  bez problemu pokonał Golkipera Socceroos Mathew Ryana.
Wiem, że Australijczycy są dobrze wychowani i nie mogą zostawić gospodarzy turnieju bez prezentu, ale to była gruba przesada.
Kangury do końca spotkania przeprowadzały huraganowe ataki, ale jedyne, co zdołali zdziałać to przyprawić o wstrząs mózgu Faresa Jumę.  30 letni obrońca temu wydarzeniu zawdzięcza jeden z najbardziej heroicznych występów w historii Pucharu Azji.  Kapitan drużyny wiedząc, że jego trener nie ma już zmian do wykorzystania, mimo zawrotów głowy wrócił na boisko. Chwiejąc się niczym pijany i co rusz upadając na murawę, zdołał jeszcze 2-3 razy zainterweniować w ostatnich sekundach meczu.

Po ostatnim gwizdku został zawieziony do szpitala, z diabelnym bólem głowy będzie świętować zwycięstwo pod opieką lekarzy.

Australia nie obroni tytułu z przed 4 lat – to nic odkrywczego w tym momencie.
Odkryć jednak trzeba talenty które drzemią w Australijskiej ziemi , które pociągną ten wózek do ponownych sukcesów.
Wierzę, że ten nieszczęśliwy dzień dla piłki z antypodów, okażę się szczęśliwym początkiem czegoś wielkiego.

 

W półfinałach Katar spotka się z ZEA. Któraś z drużyn nastawiona w dzisiejszych meczach na obronę, będzie musiała zaatakować. Kto, zechce wcielić się w rolę Korei Południowej lub Australii ? Jak widać atak nie popłaca w tegorocznym Pucharze Azji.

 

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski