W Zjednoczonych Emiratach Arabskich rozegrano dziś pierwsze ćwierćfinały tegorocznego Pucharu Azji. Swoje mecze wygrały ekipy Japonii Iranu, które zmierzą się w pierwszym meczu półfinałowym.

 

Japonia 1-0 Wietnam

Ależ geniuszem taktycznym jest Hajime Moriyasu. Japoński szkoleniowiec nadal pozostaje wierny swojej piłkarskiej ideologii i wygrywa 5. z rzędu spotkanie na Pucharze Azji 2019. Wynik jest skromny, ale spotkanie było bardzo ciekawe. Rywalem Samurajów był przecież Wietnam, który przyzwyczaił nas do grania zawsze na 100%. Z resztą oba zespoły z tego słyną. Spotkanie było dość wyrównane i w pierwszej połowie oglądaliśmy po kilka dobrych akcji z obu stron, które zakończyły się lepszymi, bądź gorszymi sytuacjami. Japonia zdołała nawet trafić do siatki, ale bramka Yoshidy została anulowana po interwencji systemu VAR. Początek drugiej połowy to kilkanaście minut oblężenia bramki Wietnamu przez Japonię. Poskutkowało to wywalczeniem i wykorzystaniem rzutu karnego przez Ritsu DoanaJaponia osiągnęła więc cel i powróciła do zdyscyplinowanej gry w defensywie, która zaczynała się już od napastników. Wietnam grał jednak do końca i za wszelką cenę starał się doprowadzić do wyrównania. W rezultacie zobaczyliśmy ciekawe spotkanie, które pokazało jak dużo serca i walki wkładają w każde spotkanie zawodnicy obu zespołów.

Druga para jest pojedynkiem trenerów o wielkich nazwiskach, ale to spotkanie to pojedynek szkoleniowców z wielkim zmysłem taktycznym i jasnym pomysłem na grę zespołu. Hajime Moriyasu Park Hangeso odwalili na tym turnieju kawał dobrej roboty.

vj4leiujmonf5hg9nwbv
Fot. AFC

 

Chiny 0-3 Iran

Koncert i dominacja Iranu. Na to przynajmniej wskazuje wynik. Czy tak było w rzeczywistości? No nie do końca. To Chiny jako pierwsze mogły, a wręcz powinny wyjść na prowadzenie. Podopieczni Marcello Lippiego nie wykorzystali jednak kapitalnej okazji i kilka chwil później to Iran cieszył się z prowadzenia. Bramkę zdobył Mehdi Taremi, a była ona wynikiem fatalnego błędu chińskiego obrońcy. Dokładnie tak jak bramka numer dwa… i numer trzy. Tak. Trzy bramki, które zobaczyliśmy w tym spotkaniu były wynikiem potężnych błędów obrony reprezentacji Chin. Autorami kolejnych dwóch trafień byli Azmoun Ansarifard. Pierwsze minuty nie wskazywały na taki obrót spraw. Chiny grały dobrze i spotkanie było całkiem wyrównane. Szybkie tempo, dużo walki i kilka sytuacji. To wszystko zapowiadało nam kapitalne widowisko, które zostało jednak „zabite” przez bramki Iranu. Podopieczni Carlosa Queiroza zagrali perfekcyjny mecz i nadal nie stracili bramki na turnieju. Wykorzystali natomiast błędy rywali, a i sami się takowych ustrzegali. Dzięki temu pewnie awansowali do półfinału Pucharu Azji, gdzie zagrają z Japonią.

Chiny vs Iran to ciekawe starcie również na ławce trenerskiej. Naprzeciwko siebie stanęło bowiem dwóch zasłużonych dla futbolu trenerów. Mowa o Marcello Lippim i jego rywalu Carlosie Queirozie. Pojedynek dwóch świetnych trenerów wygrał Portugalczyk. Dla Włoskiego szkoleniowca było to raczej ostatnie spotkanie na ławce reprezentacji Chin, a być może i w całej jego trenerskiej karierze.

c9S9dIXN.jpg

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM