Rozegrano dziś kolejne spotkania 1/8. finału, które wyłoniły kolejnych trzech ćwierćfinalistów.

 

Japonia 1-0 Arabia Saudyjska 

Japonia zrobiła swoje i po dość oszczędnym w emocje spotkaniu, pokonała Arabię Saudyjską. Samurajowie zdobyli swoją zwycięską bramkę w 20. minucie, kiedy to Takehiro Tomiyasu głową pokonał golkipera Saudyjczyków. Po bramce, Japończycy cofnęli się i postawili na żelazną obronę, która nie wpuszczała podopiecznych Juana Pizziego w obręb „szesnastki”. Ci zdołali sobie stworzyć kilka sytuacji, które zostały jednak zmarnowane. Japończycy też mieli kilka okazji, które były wynikiem szybkich kontr, jakie przeprowadzali gracze Moriyasu. Żadna ze stron nie trafiła już do siatki i Japonia zameldowała się w ćwierćfinale, gdzie zagra z Wietnamem.

 

Australia 0-0 (4-2 p.s.o.) Uzbekistan 

Ależ thriller zaserwowali nam zawodnicy obu zespołów. 0-0 po 120. minutach i zwycięstwo Australii w rzutach karnych, których gwiazdą niewątpliwie był bramkarz Brighton & Hove Albion, Matthew Ryan.
Pierwsza połowa należała zdecydowanie do Uzbeków, ale po przerwie obudzili się podopieczni Grahama Arnolda. W 120. minutach nie działo się jednak zbyt wiele. Spotkanie było wyrównane i duża część gry toczyła się w środku pola. Najwięcej emocji zaserwowały nam rzuty karne, które były potrzebne, aby wyłonić zwycięzcę tej pary. Pierwszy obroniony rzut karny należał do bramkarza Uzbekistanu, Nesterova, który obronił strzał Aziza Behicha. Dalsza część konkursu „jedenastek” miała już jednak jednego aktora. Dwie obronione „jedenastki” przez Matthew Ryana pozwoliły ekipie „Socceroos” pokonać Uzbekistan i awansować do ćwierćfinału rozgrywek.

 

ZEA 3-2 Kirgistan 

Gospodarze próbowali sprostać wielkim oczekiwaniom i aby to zrobić, musieli pokonać groźny Kirgistan.
Obejrzeliśmy zaprawdę świetne widowisko w Abu Dhabi. Oba zespoły wzniosły się na wyżyny swoich możliwości i zapewniły nam piękny i szybki spektakl. Spotkanie było kwintesencją Azjatyckiej piłki, a więc nie zabrakło walki na śmierć i życie, wielkich ambicji i niespotykanego zaangażowania. W 14. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie po strzale głową Esmaeela i wydawało się, że będą mieć ten mecz pod kontrolą. Nic bardziej mylnego. Zawodnicy Kirgistanu mieli inne plany i w 26. minucie doprowadzili do wyrównania. Na listę strzelców wpisał się Murzaev, który pokonał Saeeda po ładnej akcji zespołowej. Po przerwie to Kirgistan był lepszym zespołem. Podopieczni Alexandra Krestinina od razu przystąpili do ataków na bramkę gospodarzy i kilkukrotnie byli bliscy objęcia prowadzenia. Bardzo dobry moment Kirgistanu kosztował ich jednak utratę bramki. W 64. minucie do siatki trafił Mabkhout, który ładnie wbiegł za linię obrony i pokonał golkipera z Azji Środkowej. Kirgistan totalnie przejął inicjatywę i praktycznie nie opuszczał połowy ZEA. Czas jednak uciekał i wydawało się, że gospodarze awansują do ćwierćfinału po 90. minutach. Wtedy Kirgistan zaatakował po raz ostatni i w 91. minucie doprowadził do wyrównania po bramce Rustamova. Kapitalne serce zawodników Kirgistanu dało w tym meczu dogrywkę. Udowodnili tym twierdzenie, mówiące że Azja to kraina, gdzie sercem do gry nadrabia się miejsca w rankingu FIFA. Dogrywka zaczęła się nieco spokojniej, ale zmienił to rzut karny podyktowany w 102. minucie na korzyść Emiratów Arabskich. Do piłki podszedł Khalil i ponownie wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Zawodnik gospodarzy miał jednak sporo szczęścia, gdyż Kirgiski bramkarz był bliski obrony jego strzału. W dogrywce tempo nieco spadło. Widoczne były efekty szaleńczego tempa tego meczu i zawodnicy byli zwyczajnie zmęczeni. Kirgistan trafił jeszcze w dogrywce w poprzeczkę, ale wynik meczu już się nie zmienił i po kapitalnym i bardzo emocjonującym spotkaniu, Zjednoczone Emiraty Arabskie awansowały do ćwierćfinału Pucharu Azji. To gracze Kirgistanu zdobyli jednak serca kibiców w całej Azji i nie tylko.

 

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM