Tytuł idealnie oddaje przebieg dzisiejszego spotkania. Japonia nie zachwyciła, ale Japonia zagrała swoje i awansowała do ćwierćfinału. Oglądając dzisiaj „Niebieskich Samurajów” można było przeżyć na nowo grę Sanfrecce Hiroshimy pod wodzą Hajime Moriyasu. „Strzały” nie zachwycały swoją grą. Wręcz zanudzały na śmierć. Wygrywały jednak trofea i niewiele zespołów potrafiło stawić im czoła w japońskiej ekstraklasie. Dziś to samo dzieje się z reprezentacją Japonii. Nie ma fajerwerków, golead, czy akcji w stylu Realu Madryt Jose Mourinho. Jest za to wyrafinowanie, dyscyplina taktyczna i styl gry Pana Moriyasu, który jak na razie jest do bólu skuteczny.

haijime

Oczywiście słychać już narzekania dotyczące „słabej” gry Nipponu. Pojawiają się też zarzuty, że Japonia jest słaba, że to już nie to samo, że.. bla bla. Fakty są jednak takie, że Japonia powoli wypełnia swoje założenia i dzięki nim jest w ćwierćfinale rozgrywek. Dziś Samurajowie zagrali skutecznie w ofensywie i co ważniejsze w defensywie. Głównym zarzutem kadry Moriyasu było przecież tracenie zbyt wielu bramek. Uszczelniono więc defensywę i udało się zakończyć mecz na zero z tyłu. I to mecz z Arabią Saudyjską, która jak wiemy nie jest słabeuszem i grała na mundialu w Rosji.

5c45cafed9a29.image

Świetne spotkanie zagrał strzelec jedynej bramki, Takehiro Tomiyasu. Gracz belgijskiego Sint-Truiden poza bramką wyróżnił się przede wszystkim świetną postawą w defensywie. Jego interwencje skutecznie zapobiegały strzałom i dokładnym podaniom rywala. Wyróżnić należy jednak cały zespół, bowiem w obronie pomagali dosłownie wszyscy. Efektem tego był zaledwie jeden celny strzał Arabii Saudyjskiej na przestrzeni całego meczu. Oczywiście nie było tak, że Japonia tylko się broniła i czekała na końcowy gwizdek. Japończycy polowali głównie na szybkie kontry, których mieli całkiem sporo. Przynajmniej dwie z nich powinny zakończyć się golami, ale najpierw źle zachował się Muto, a potem doskonałe podanie Doana ręką przyjmował Minamino. Pracę jaką wykonali zawodnicy najlepiej pokazują nam ostatnie minuty w czasie których Japończyków zaczęły łapać skurcze. Mimo tego defensywa nie rozszczelniła się nawet o milimetr i podopieczni Juana Pizziego musieli pogodzić się z porażką.

W ćwierćfinale Japonia zagra z nieobliczalnym i fantastycznym Wietnamem, który będzie dla Samurajów bardzo trudnym rywalem.

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM