Faza grupowa Pucharu Azji za nami. Pora więc zajrzeć za kulisy.

Na początek zaglądamy do grupy A, gdzie gospodarze zremisowali z Tajlandią, a Indie przegrały z Bahrajnem, co zepchnęło je na ostatnie miejsce w tabeli. Efektem była dymisja trenera Stephena Constantine’a.

„Odchodzę ze stanowiska. Byłem tutaj 4 lata, a od pierwszego dnia moim celem było zakwalifikowanie się do Pucharu Azji. Udało nam się i jestem niezwykle dumny ze swoich zawodników i tego co z siebie dali. 

Chcę podziękować AIFF (Piłkarska Federacja Indii), ponieważ wsparcie jakie od nich otrzymałem było ogromne” – powiedział Anglik

Indie zaczęły turniej znakomicie, bo od zwycięstwa 4-1 z Tajlandią. Kolejne dwie porażki kosztowały je jednak 3. miejsce, które ostatecznie przypadło Bahrajnowi.

64280-qzcegqpawx-1501232786

Zupełnie inne nastroje panują w obozie Tajów. „Słonie” podniosły się po porażce w 1. meczu i dzięki remisowi w ostatniej kolejce z ZEA awansowali do 1/8. finału. Sirisak Yodyadthai był „bardzo szczęśliwy”, że mógł poprowadzić zespół do następnej rundy.

„Przed meczem byłem zmartwiony, bo granie tutaj przeciwko gospodarzom było trudne, ale zespół dobrze się przygotował do dzisiejszego meczu. 

Drugie spotkanie musiało się również potoczyć po naszej myśli, ale o to jesteśmy. Zakwalifikowaliśmy się i jestem bardzo szczęśliwy razem z Tajskimi fanami.”

zkrcdhcf8kgadmdvpoyj
Fot. AFC

Najlepszy zawodnik Tajlandii, Chanathip Songkrasin dodał, że „wszyscy się poprawili”, co było kluczem do wywalczenia awansu. Dla „słoni” jest to historyczny wyczyn, bowiem dokonali tego po raz pierwszy od 47. lat.

W grupie B byliśmy bez wątpienia świadkami niespodzianki, którą było pierwsze miejsce Jordanii i ostatnie Syrii. W ostatniej kolejce Australia pokonała Syryjczyków 3-2 po golu w ostatnich sekundach Rogicia. Jedną z bramek zdobył wtedy Mabil, którego celebracje z pewnością pamiętacie.

awer-mabil

Otóż nie była ona przypadkowa. Atakujący reprezentacji „Socceroos” miał na celu zwiększenie świadomości o problemie jakim jest choroba umysłowa.

„Wielu ludzi cierpi z powodu stanu ich zdrowia psychicznego. Ta celebracja miała pokazać osobom chorym, że jest OK, aby o tym rozmawiać.” – powiedział zawodnik FC Midtjylland

Jordania, jak już wspomnieliśmy, awansowała z 1. miejsca w grupie. Na szczególną uwagę zasługuje jednak fakt, iż przez całą fazę grupową nie straciła bramki. Dokonała tego po raz pierwszy od 2004. roku. Nie byłoby to możliwe bez kapitalnej formy kapitana zespołu Amera Shafiego.

W grupie C byliśmy świadkami wielkiego hitu, jakim było spotkanie Korei Południowej z Chinami. Skład tych pierwszych zasilił Heung Min-son, a kadrę tych drugich musiał chwilowo opuścić najlepszy piłkarz „smoków”, Wu Lei. Król strzelców ubiegłego sezonu Chińskiej Super Ligi musiał wracać do Chin, aby uporać się ze swoją kontuzją.

screenshot_1

Korea zdołała wygrać i zapewnić sobie awans z 1. miejsca, a jedną z bramek zdobył „Koreański Ramos” Kim Min-jae, dla którego było to 2. trafienie na turnieju.

Prawdziwą gwiazdą był jednak Paulo Bento, który po meczu zaaplikował swoim zawodnikom potężny zastrzyk pewności siebie.

„Staramy się poprawiać w każdym meczu, poprzez utrzymywanie naszego stylu i dostosowywanie się do rywala w tym samym czasie. Możemy pokonać każdego. Szanujemy naszych rywali, ale również gramy NASZ futbol przeciwko nim. Będziemy ostatnią pozostałą na turnieju drużyną. 

Taka pewność siebie zgubiła już niejednego, ale trzeba przyznać, że Portugalczyk ma sporo racji. W tym spotkaniu uwaga kibiców i… kamerzystów skierowana była również na trybuny, czemu oczywiście nie można się dziwić.

W drugim meczu tej grupy, zmierzyły się ekipy Kirgistanu i Filipin. Gracze z Azji Środkowej wygrali po hat-tricku Vitalija Luxa. Napastnik SSV Ulm, zapisał się w historii swojego kraju jako pierwszy zdobywca trzech bramek dla Kirgistanu na Pucharze Azji.

„Pomimo faktu, iż jesteśmy debiutantami, pokazaliśmy, że zasługujemy na uczestnictwo w Pucharze Azji i, że potrafimy dobrze grać w piłkę. 

Oczywiście nie jesteśmy w pełni zadowoleni z naszych wyników, ale jesteśmy szczęśliwi z jakości gry, jaką zaprezentowaliśmy.” – powiedział po meczu bohater Kirgistanu.

Iran i Irak miały zapewniony awans przed ostatnią kolejką i stawką ich pojedynku było 1. miejsce w grupie. Mecz zakończył się wynikiem 0-0, ale emocji w spotkaniu nie brakowało.

irak - iran fight

irak - iran

O awans walczył jeszcze Wietnam, który musiał pokonać Jemen. Podopieczni Parka Hangeso  pokonali zawodników z Bliskiego Wschodu i dzięki klasyfikacji fair play awansowali do 1/8. finału. Kapitalną bramkę w meczu zdobył Nguyen Quang Hai, czyli najbardziej obiecujący zawodnik Wietnamu.

Grupa E to pojedynek petrodolarów mocnych zespołów z dwoma outsiderami, którymi byli Liban i Korea Północna. Tegoroczna Korea Północna była chyba najsłabszą wersją tego zespołu od lat i z jedną zdobytą oraz 14. straconymi bramkami zajęła ostatnie miejsce w grupie. Przed nią uplasował się Liban, który przegrał rywalizację o awans z Wietnamem jedną żółtą kartką. Zażarta walka o 1. miejsce rozegrała się pomiędzy Katarem, a Arabią Saudyjską, którą wygrała ekipa Felixa Sancheza Basa. Największą gwiazdą Katarczyków był bez wątpienia Almoez Ali, który uzbierał jak dotąd aż 7 bramek. O wschodzącej gwieździe Kataru kilka słów powiedział Jose Mourinho, który jest ekspertem stacji beIN Sports.

„Almoez Ali to znakomity zawodnik, który może grać za granicą. Muszę być szczery, liga Katarska nie jest ligą, w której ten chłopak może się rozwijać.”

dxinzdexcaayudu

Trudno nie przyznać racji byłemu trenerowi Manchesteru United. Ali już teraz przewyższa poziom rodzimej ligi i, aby pociągnąć swoją karierę do przodu, powinien poszukać transferu do mocniejszej ligi.

W grupie F pierwsze miejsce zajęła reprezentacja Japonii, która zgromadziła na swoim koncie komplet punktów i w 1/8. finału zmierzy się z Arabią Saudyjską. Za jej plecami znalazła się reprezentacja Uzbekistanu, która zagra z Australią. W grupie F znajdowały się również ekipy Omanu i Turkmenistanu. Oman, aby awansować, musiał pokonać „szmaragdy” przynajmniej dwoma bramkami. Wygrał 3-1, ale decydująca bramka padła dopiero w 93. minucie meczu!

Omański bramkarz Ali Al-Habsi nie znalazł się w kadrze na to spotkanie, więc udał się na trybuny i… prowadził doping Omańczyków.

1/8. finału rusza już jutro. AzjaGola będzie oczywiście relacjonować dla Was wszystkie spotkania.

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM