O ile Chiny już wcześniej zapewniły sobie awans do drugiej rundy, tak Wietnam czekał do samego końca na rozstrzygnięcia w innych grupach. Po niezwykle dramatycznych wydarzeniach finalnie można krzyknąć: UDAŁO SIĘ! „Złota Gwiazda” nie zwalnia tempa i kontynuuje swój kapitalny okres na arenie międzynarodowej. To jest dopiero ich drugi występ na Mistrzostwach Azji i po raz drugi wychodzą z grupy. Czy uda się nawiązać do debiutanckiego turnieju z 2007 roku i  być w pierwszej ósemce kontynentu? Potencjał #RedRising każe być dobrej myśli. Zapraszam na krótkie podsumowania występów Azjatyckich Smoków w pierwszej fazie turnieju.

KOREA POZA ZASIĘGIEM

Tak jak można było się spodziewać, Marcello Lippi posłał do boju defensywnie usposobiony zespół. Mając na uwadze siłę ofensywy Korei, starał się w pierwszej kolejności mocno zabezpieczyć tyły. Ta sztuka się jednak nie udała… już od pierwszych minut spotkania Son i spółka mocno forsowali szyki obronne „Team Dragon” nie dając im chwili wytchnienia. Na efekty długo nie czekaliśmy i już w pierwszym kwadransie mieliśmy otwarcie wyniku. Shi Ke sprokurował rzut karny faulując będącego w niezwykłym gazie Son’a. Ta bramka ustawiła dalszy przebieg spotkania, Korea Południowa w pełni kontrolowała wydarzenia boiskowe.

n8fktkpturbxy80nzc2nddkmtvmzjnjmtdiztdkndu3ogzhmjqxnwjmzc5qcgeslqmazjrne1jncugtbc0dfm0bva

Problemy Lippiego zaczęły się jeszcze przed spotkaniem, kiedy wiedział, że nie będzie mógł skorzystać z usług swojej największej gwiazdy – Lei Wu. Włoski szkoleniowiec poszedł jeszcze dalej i posadził na ławce Hao Junmin’a, który świetnie zaprezentował się we wcześniejszych potyczkach. Siła ofensywna Chin mocno zmalała, a zamiana Gao Lin’a na Yu Dabao nie przyniosła efektu.

Początek drugiej połowy zaczął się fatalnie dla Państwa Środka. Już 5 minut po przerwie w mojej opinii najlepszy (jak do tej pory) defensor tych mistrzostw Kim Min-jae pięknym uderzeniem głową podwyższył prowadzenie. Doświadczony, 33-letni Xuri Zhao przegrał pojedynek powietrzny z młodym Koreańczykiem, który wyrasta na fundament zespołu na długie, długie lata!

Jednego czego nie można odmówić Smokom to z pewnością zaangażowania i poświęcenia. Walka była do samego końca, a zabrakło przede wszystkim umiejętności czysto piłkarskich. Absolutnie nikogo nie powinno to dziwić, Korea to na ten moment znacznie mocniejszych, bardziej poukładany zespół. Zespół Lippi’ego zbyt często wygląda jak dziecko we mgle, szukając składni na boisku.

Nie wygląda to obiecująco w obliczu problemów zdrowotnych Lei Wu. Na szczęście kolejny rywal „Team Dragon” to nie kandydat do końcowego tytułu. Tajlandia to na papierze jeden z łatwiejszych rywali na jaki można było trafić w drugiej rundzie. Czy awans do ćwierćfinału jest obowiązkiem? Powiem tak, trzeba wykorzystać uśmiech losu. Odpadnięcie z Tajlandią będzie sporym rozczarowaniem i gwoździem do trumny Włoskiego szkoleniowca. Z drugiej strony wymęczone wygrana i awans do TOP8 turnieju mogłaby trochę zamydlić obraz często bezbarwnej ekipy Lippi’ego. Na pewno potrzeba ognia w ofensywie i występ takiej gwiazdy jak Lei jest niewątpliwie wyczekiwany. Panowie, jeśli zwycięstwo, zróbcie to przekonywująco!

DRAMA PO WIETNAMSKU 

Takich emocji chyba nikt nie przewidywał. Wydarzenia czwartkowych spotkań były wprost nie do ogarnięcia. Oman wyprzedził w tabeli trzecich miejsc Wietnam w 93 minucie spotkania, natomiast Liban zrównał się bilansem bramkowym dopiero w 8. minucie doliczonego czasu! Z pomocą przyszedł przepis „fair play” i to dzięki niemu „The Golden Star” gra dalej!

dxib1w9w0ae4cx0

Ale najpierw należało w środowym spotkaniu przekonująco pokonać Jemen. Rywal idealny do złamania, po porażkach 0-5 i 0-3 nastroje w ich szeregach były minorowe. Ogromna szansa na awans stanęła otworem, nie było innej możliwości, jak tylko to wykorzystać.

Pierwsza połowa poza jednym, KLUCZOWYM akcentem była mierna. Obie drużyny wyczekiwały siebie, nikt nie chciał popełnić błędu w defensywie, ostrożność porażała brzydkim wdziękiem. Wtem do rzutu wolnego podszedł prawdziwy klejnot z Wietnamu, czyli nie kto inny jak Nguyễn Quang Hải. Powiedzmy sobie śmiało, karty się odwróciły. Tak jak Ali Adnan swoją indywidualnością zabił Wietnam na otwarcie turnieju, tak teraz Quang Hai wziął sprawy w swoje ręce i pokazał kto jest uznawany za największe talent „Złotej Gwiazdy”.

dxdrbcuwoacwtvv (1)

Druga połowa to swoista próba nerwów. Wietnam usatysfakcjonowany prowadzeniem nie chciał dopuścić do straty bramki, a z drugiej strony trener Park Hang-seo wiedział, że 1-0 to niepewna zaliczka. Na szczęście w 64 minucie rzut karny na bramkę zamienił środkowy obrońca Quế Ngọc Hải i praktycznie było przesądzone, że 3 punkty zdobędzie „Złota Gwiazda”. Wynik ten jednak nie dawał z miejsca awansu do drugiej rundy, potrzebne było jeszcze jedno trafienie, tak by nie oglądać się na rywali. Jemen w drugiej połowie stwarzał sobie sytuacje w poszukiwaniu honorowego gola na tym turnieju – jednak rozregulowane celowniki dały się we znaki. Rezultat nie uległ już zmianie.

Nerwówka na życzenie. Wietnam zapłacił trochę za minimalizm, gdyż miał jeszcze czas, by pokusić się o zwycięstwo różnicą trzech bramek. Patrząc jednak na wydarzenia boiskowe i długą niemoc, wynik 2-0 zadowala. Kolejny rywal? Jordania. Znowu mogę to powiedzieć, dość szczęśliwy los. Oczywiście, Jordania jest rewelacją tego turnieju, wygrała silnie obsadzoną grupę, ale jest to ekipa w zasięgu możliwości Wietnamczyków – czego nie można było powiedzieć choćby w starciu z Iranem. Drużyna, która jako ostatnia zakwalifikowała się do drugiej rundy mogła trafić znacznie gorzej.

PIEKIELNA NIEDZIELA

20 stycznia 2019 roku, czy to będzie szczęśliwa data dla Azjatyckich Smoków?

Najpierw o godzinie 12:00 spotkanie Jordania – Wietnam;

następnie godzina 15:00 Tajlandia – Chiny

  • Czy Wu Lei zdąży się wyleczyć? Jeśli nie to jak będzie wyglądała Chińska ofensywa?
  • Czy młodziutki Quang Hải znów da popis umiejętności? A może odpali ktoś z dwójki Phan Văn Đức/ Nguyễn Công Phượng?
  • Czy Park Hang-seo znowu zaskoczy taktycznym geniuszem i po królewsku awansuje do najlepszej „ósemki” turnieju?

Na te i wiele innych pytań odpowiedź poznamy już za 2 dni…

Autor tekstu: Bartek Duda @bobisimons