Zaczynamy od dwóch ostatnich starć w fazie grupowej z udziałem ekip postsowieckich.

Al-Jazira Stadium, Abu Dhabi:

Oman – Turkmenistan 3:1

Gole: Kano 20, Muhsen Al-Ghassani 84 po podaniu Kano, Al-Musalami 90+3 po asyście Al-Yahyaeiego – Annadurdyjew 41

https://www.youtube.com/watch?v=gO2JSK0JyVI

oman - turkmenistanoman - turkmenistan 2
Od początku szły ataki „Omanów”. Przekute zostały na gola dopiero po precyzyjnym rzucie wolnym w 19. minucie. Turkmeni postanowili poszukać wyrównania. Jeszcze w 31. minucie Geldyjew skierował piłkę do siatki, ale wcześniej Annagulijew zagrał ręką i trafienie nie zostało zaliczone. 10 minut później piłka już znalazła się w omańskiej siatce. Po podaniu Mingazowa piłka odbiła się od nogi Al-Hosniego, po czym dopadł do niej Annadurdyjew i pewnie pokonał Al-Rashidiego. Mówiłem, by Altymurada Annadurdyjewa od razu wstawiać do pierwszej jedenastki? Po przerwie ponownie zaatakowali Czerwoni, najczęściej zagrażając rywalom poprzez grę w bilard w turkmeńskim polu karnym. Szmaragdy dzielnie się broniły, by chociaż punkt z Emiratów wywieźć lecz w 84. minucie ich opór pękł. Al-Yahmadi wrzucił piłkę z prawego skrzydła, Ahmed Kano od razu zagrał nisko do środka a Muhsen Al-Ghassani nie wahając się pewnie pokonał Orazmuhammedowa. Omańczykom było mało, bowiem każdy gol był cenny w perspektywie walki o jedno z czterech dających awans miejsc trzecich. I kiedy Turkmenom było już wszystko jedno, Al-Yahyaei posłał centrę z prawego skrzydła a Al-Musalami celnie główkował. Gracze Pima Verbeeka w porę się ogarnęli, gdyż przełamali się po czterech kolejnych porażkach i pięciu meczach bez zwycięstwa, co dało im awans do 1/8 finału z trzeciego miejsca. Z kolei dla ekipy Jazgułego Chodżageldyjewa była to trzecia porażka z rzędu, która spowodowała jeszcze gorszy występ niż w 2004 roku. Było to piąte spotkanie obu reprezentacji i czwarte wygrane przez Oman (przy jednym zwycięstwie Turkmenistanu, bramki 10:5). Widzów: 8338
mp1l7lqp40kc7bghf7z3

Podsumujmy:
Turkmeni wypadli tak fatalnie (gorzej zagrali tylko Jemen i Korea Północna) że Turkmenbasza przewraca się w grobie a prezydent Berdimuhamedow ze złości wyrwie im zęby i wstawi nowe. A tak serio, to miałem do końca nadzieję, że gracze Chodżageldyjewa spróbują zawalczyć chociaż o honorowe pożegnanie z Pucharem Azji. Druga połowa ostatniego spotkania potwierdziła, że sam udział na turnieju to max, co mogli osiągnąć. Owszem, gra obronna poprawiła się względem choćby starcia z Uzbekistanem, jednak w końcu padła pod omańskim naporem. Zatem ekipę z miejsca nr 127 aktualnego rankingu FIFA żegnamy z Emiratów.

Sheikh Khalifa International Stadium, Al-Ain:

Japonia – Uzbekistan 2:1

Gole: Muto 43 po podaniu Muroyi, Shiotani 58 – Szomurodow 40 po asyście Chamdamowa

https://www.youtube.com/watch?v=bAP1Yh7zHVU

japonia - uzbekistanjaponia - uzbekistan 2
Trochę mi pierwsza połowa przypominała ping-ponga. Raz jedni mieli akcję raz drudzy. Aż w 40. minucie Chamdamow posłał prostopadłą piłkę na prawej stronie do Szomurodowa, gracz Rostowa wjechał w pole karne, oszukał Miurę zwodem i podcinką pokonał Schmidta. Poezja! Myślę że w tym roku zasili inny klub, niż ekipa z Wiluszem w składzie. Samurajowie, wkurzeni, że wygrana w grupie F i możliwość gry w 1/8 finału z ekipą „allahakbarską” ucieka im z rąk, postanowili zaatakować. Efekt natychmiastowy. Dośrodkowanie Muroyi z prawego skrzydła poszło idealnie na głowę Muto. Wyrównanie dla Japonii? Głową Muto się udało uzyskać. Po przerwie Białe Wilki nawet nie kwapiły się za bardzo do jakichkolwiek ataków. Uzbecy zapewne myśleli, że dowiozą 1:1 do końca i wygrają grupę. Nic z tych rzeczy, petarda Shiotaniego odmieniła sytuację. Wynik nie uległ zmianie, mimo iż w końcówce wyrównać mógł Chaszimow, lecz piłkę lecącą pod poprzeczkę sparował Martin Daniel Schmidt. Cóż, Uzbekom nie udało się wygrać grupy ale nie ma się co dziwić z dwóch powodów: Japończycy zawsze byli dla nich niewygodnym rywalem (w 11 spotkaniach obu ekipy wygrali tylko raz przy trzech remisach i siedmiu zwycięstwach Niebieskich Samurajów, bramki 10:30) a po wtóre, piłkarze Hajime Moriyasu są na fali wznoszącej, wygrywając 4 ostatnie potyczki a od ośmiu nie ponosząc porażki (poprzednia miała miejsce 2 lipca w 1/8 finału MŚ 2018, było to pechowe 2:3 z Belgią). Widzów: 7005
b31d3cdee64efbcab191f78336feab3712cd2188

Tabela końcowa:

tabela f końcowa

Podsumujmy zatem fazę grupową w wykonaniu całej trójki z Azji Centralnej, która okazała się bezkompromisowa, gdyż w 9 spotkaniach odniosła 3 zwycięstwa i doznała sześciu porażek (bramki 14:17).

Uzbekistan zagrał zgodnie z oczekiwaniami. Przeczuwałem, że wyjdą z grupy z drugiego miejsca za Japonią. I się nie przeliczyłem. Mam nadzieję, że Eldor Szomurodow nie zwolni tempa i nie poprzestanie na czterech trafieniach 🙂
Kirgistan, głównie za sprawą piłkarza, którego nazywam „ex Occidente Lux” wypełnił plan, polegający na jak najniższych porażkach z Koreą Południową i Chinami oraz wygranej z Filipinami, licząc przy tym na jedno z trzecich miejsc, dających awans. Sprawił tym samym kibicom miłą niespodziankę.
A o Turkmenistanie już wspominałem. Żadna sensacja, zważywszy na to, że z całej naszej trójki Turkmeni są notowani najniżej.

Zatem w najbliższy poniedziałek, 21 stycznia zagrają o ćwierćfinał dwie postsowieckie reprezentacje.
O 15:00 naszego czasu w Al-Ain Uzbekistan zacznie bój z broniącą tytułu Australią. Obawiam się tego spotkania, gdyż zawsze Socceroos uważałem za czołówkę kontynentalną, nawet gdy nie grają ostatnio porywająco i mają dużo szczęścia. Ale wierzę, że Hector Cuper coś na tego Grahama Arnolda wymyśli 😉
O 18:00 w Abu Dhabi Kirgistan rozpocznie walkę z gospodarzami ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Białym Sokołom będzie jeszcze trudniej, aczkolwiek nadzieję upatruję w tym, iż Kirgizi nic nie muszą i nie będzie na nich ciążyła presja. Po cichu jednak wierzę w niespodziankę.

Autor tekstu: Łukasz Bobruk
Twitter: red_bobini91