Ależ emocji dostarczyli nam dzisiaj zawodnicy na Pucharze Azji! Zobaczyliśmy dużo bramek, a o awansie Wietnamu do kolejnego etapu musiała decydować klasyfikacja fair play! Zapraszamy na przegląd ostatnich spotkań fazy grupowej.

 

Japonia 2-1 Uzbekistan

Japończycy musieli wygrać, aby wyprzedzić Uzbekistan i uniknąć Australii w 1/16. finału. Podopieczni Moriyasu osiągnęli cel i z kompletem zwycięstw wygrali grupę F. Były szkoleniowiec Sanfrecce Hiroshimy postawił od początku na zmienników, dając odpocząć podstawowym zawodnikom. Tutaj właśnie ukazała się ogromna siła i jakość „Niebieskich Samurajów”. Ci „zmiennicy” zagrali naprawdę dobre spotkanie i o żadnym spadku jakości w stosunku do poprzednich spotkań nie było mowy. Wręcz przeciwnie. Japonia w końcu grała szybką i kombinacyjną piłkę, a bardzo dobre zawody zagrał m.in. prawy obrońca FC Tokyo Sei Muroya. Uzbekistan nie odstawał jednak od graczy z Azji Wschodniej i nawet zdołał wyjść na prowadzenie. Autorem trafienia dla Uzbeków był Shomurodov, który trafił do siatki po ładnej, indywidualnej akcji. Wyrównanie nastąpiło jednak bardzo szybko. W 43. minucie zobaczyliśmy akcję „Made in FC Tokyo”, w której udział wzięli obecny i były zawodnik klubu ze stolicy Nipponu. W rolę asystenta wcielił się wspomniany wcześniej Muroya, a do siatki trafił wychowanek „gazowników”, a obecnie piłkarz Newcastle United, Yoshinori Muto. Zwycięską bramką dla Niebieskich Samurajów zdobył w 58. minucie Tsukasa Shiotani, który czuł się w Al-Ain jak w domu. Głównie dlatego, że był w domu, ponieważ Japończyk występuje w barwach klubu Al-Ain. Więcej o meczu w osobnym artykule.

 

Oman 3-1 Turkmenistan 

Omańczycy potrzebowali dwubramkowego zwycięstwa, aby wyjść z grupy z 3. miejsca. Jak widać osiągnęli cel i zobaczymy ich w fazie pucharowej Pucharu Azji. Turkmeni walczyli dzielnie, ale niestety zabrakło im jakości i żegnają się z rozgrywkami. W 20. minucie Oman wyszedł na prowadzenie po bramce Al-Mahaijrego z rzutu wolnego. Jeszcze przed przerwą do wyrównania doprowadził Annadurdyyew. Wydawało się, że „szmaragdy” mogą jeszcze stworzyć iluzję walki o awans. Nic podobnego się jednak nie wydarzyło. Druga połowa należała bowiem do Omanu, który w końcówce przesądził o swojej wygranej. Najpierw objął ponownie prowadzenie po bramce Al-Ghassaniego w 84. minucie, a wynik meczu ustalił w 93. minucie Al-Musalami, czym dał awans swojemu zespołowi. Wielkie emocje w Abu Dhabi i Oman melduje się w kolejnej rundzie. Piękny wpis w historii Omańskiej piłki.

Końcowa tabela grupy F:

screenshot_1

 

Arabia Saudyjska 0-2 Katar

Katar wygrywa grupę F, dzięki czemu unika Japonii. Podopieczni Felixa Sancheza Basa wygrali wszystkie swoje mecze i jak dotąd nie stracili jeszcze bramki. Nie znajdowali się jednak w najtrudniejszej grupie i ich rzeczywista dyspozycja zostanie przetestowana w 1/16. finału, gdzie zmierzą się z Irakiem. Saudyjczycy stracili dzisiaj swoje pierwsze bramki na turnieju, przez co zajęli 2. miejsce i w kolejnej rundzie zagrają z Japonią. W kadrze Kataru od początku turnieju wyróżnia się Ali Almoez, który trafiał w każdym spotkaniu tegorocznej edycji Pucharu Azji. Napastnik Al Duhail zaliczył dziś dublet, dzięki czemu ma już na koncie aż 7 bramek. Bramkarza Arabii Saudyjskiej Almoez pokonywał w 46. i 80. minucie.

 

Liban 4-1 Korea Północna 

Nie ma wątpliwości, że to najsłabsza drużyna Korei Północnej od dłuższego czasu. Podopieczni  Kim Yong-juna byli ubodzy w jakość czysto piłkarską i z dorobkiem 0. punktów i bilansem bramkowym 1-13 żegnają się z turniejem. Liban otarł się natomiast o awans do 1/16. finału. Dlaczego otarł? Otóż przegrał rywalizację z Wietnamem, który ma tyle samo punktów i dokładnie taki sam bilans bramkowy. O awansie zdecydowała jednak klasyfikacja fair play, która okazała się mniej korzystna dla graczy z bliskiego wschodu.
Pierwsi prowadzenie objęli Koreańczycy. Do siatki trafił Pak Kwang-ryong, który pokonał golkipera rywali strzałem z rzutu wolnego. Jeszcze przed przerwą Liban doprowadził do wyrównania. Na listę strzelców wpisał się Michel, dla którego była to pierwsza bramka w reprezentacji. Druga połowa to już koncert gry ofensywnej i szybkich kontr a’la Real Madryt 2011/2012. No może nie do końca Real Madryt, bowiem nie padały z nich bramki. Ilość szybkich ataków, zaangażowania i ambicji w tym spotkaniu, była natomiast godna podziwu. Koreańczycy niestety nie trafili już do siatki, ale uczynił to Liban. I to trzykrotnie. Dwa trafienia zaliczył El-Helwe, a dzieła zniszczenia dopełnił Maatouk.

Końcowa tabela grupy E:

screenshot_2

 

Tabela trzecich miejsc:

screenshot_3

 

Drabinka

screenshot_4

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM