Z powodu moich problemów zdrowotno-żołądkowych notka nie ukazała się wcześniej, za co bardzo przepraszam. A gdy już się wziąłem za pisanie, postanowiłem z tymi problemami zawalczyć jak robią to reprezentacje mojej kochanej Azji Centralnej na Pucharze Azji. O jednym z reprezentantów i kolejnym jego walecznym boju przeczytacie poniżej.

Hazza Bin Zayed Stadium, Al-Ain:

Kirgistan – Korea Południowa 0:1

Gol: Kim Min-Jae 41 po podaniu Hong Chula

https://www.youtube.com/watch?v=sixEMLL2sLw
kirgistan - korea płd. 1kirgistan - korea płd. 2

Jak widzimy, Aleksander Kriestinin w bramce nie postawił ani na Pawła Matiasza ani na preferowanego przeze mnie Walerija Kaszubę. Między kirgiskie słupki wskoczył 21-letni Kutman Kadyrbekow, którego rosyjski selekcjoner znakomicie kojarzy z Dordoia Biszkek. Spisał się bez zarzutu (przynajmniej żadnego klopsa nie wpuścił) a kilkakrotnie notował ważne interwencje. Dodam, że sprzyjało mu również szczęście, o czym szerzej za chwilę. Spotkanie przypominało trochę starcie Koreańczyków z Filipinami w poprzedniej kolejce. Przewaga Wojowników Taegeuk miażdżąca (71:29 w posiadaniu piłki) a czasem Białe Sokoły odpowiedziały z kontry bądź stałego fragmentu, bardzo zawzięcie się broniąc. W 34. minucie Sagynbajew w świetnej sytuacji strzelił z bliska w bramkarza. 3 minuty później Lee Chung-Yong nie trafił do pustej bramki, przenosząc piłkę nad poprzeczkę. Jednak tuż przed przerwą Koreańczycy z południa dopięli swego. Po zagraniu z prawego rogu odchodzącej piłki na krótszy słupek Kim Min-Jae ubiegł kapitana Kiczyna i głową po koźle gracz Jeonbuk Motors zdobył pierwszą bramkę w reprezentacji. Po przerwie ataki faworytów nie ustawały. Ale w 56. minucie Murzajew nabił piłkę na rękę strzelca gola. Gwizdek milczał. Minutę później mocny strzał Israiłowa również ręką blokuje Jung Woo-Young. Karny? Gdzie tam! Coś ci sędziowie chyba lubią Koreę Południową. Od razu mi się przypomniał Mundial 2002… Nawet na VAR się nie zdecydowano. Cóż, walczymy dalej. W 68. minucie po centrze Hong Chula z lewej flanki Hwang Ui-jo główkował w poprzeczkę. 5 minut później po mięciutkim zagraniu Lee Chung-Yonga z prawej strony strzał tego samego z ostrego kąta poszedł na tę samą poprzeczkę. 76. minuta i kolejna poprzeczka graczy Bento. Tym razem na pustą bramkę trafił w nią Lee Chung-Yong. W doliczonym czasie wpuszczony na ostatnie paręnaście minut (liczyłem również na wpuszczenie Batyrkanowa a zamiast niego pojawił się Witalij Luks) Rustamow mógł dać Kirgizom punkt lecz najpierw jego pewny strzał obronił Kim Seung-Gyu a potem poprawka była wyraźnie słabsza i bramkarz Vissel Kobe spokojnie chwycił piłkę. No nic, generalnie wynik wstydem nie jest, gdyż jednobramkową porażkę brałbym w ciemno. Biały Sokołom nie można zarzucić, że się nie starały. Otóż walczyły ambitnie do końca, chcąc pokazać Kirgistan z pozytywnej strony całemu światu. Szkoda tylko, że nawet punktu z tego nie mają…
Wróćmy jednak do dwóch rąk piłkarzy południowokoreańskich. Okazało się, że karma wróciła, gdyż w czerwcu 2015 roku ten sam katarski arbiter uznał gola w meczu Kirgistan – Australia (1:2) zdobytego w doliczonym czasie przez Ałmaza Mirzalijewa… ręką: https://www.youtube.com/watch?v=jzv7mnmPrh8
Zespół Paulo Bento od czterech spotkań nie stracił gola a od dziesięciu nie został ograny (ostatnia porażka: 23 czerwca, faza grupowa Mundialu 2018, Korea Południowa – Meksyk 1:2). Poza tym obie reprezentacje zmierzyły się ze sobą po raz pierwszy.
dwpsxudwkaaiinkdwpsxuewoaawm8pdwpsxugxqaawpe2dwpsxuiw0ayodmx
Zdjęcia pochodzą z kirgiskiego portalu AKIpress.
Widzów: 4893

W drugim spotkaniu grupy Chiny pewnie rozbiły Filipiny 3:0 (1:0).

Tabela grupy C zatem wygląda następująco:
tabela c
Można to było przewidzieć. W ostatniej kolejce w Dubaju Kirgizi zmierzą się z Filipinami (16 stycznia, 14:30). Jeśli chcą myśleć o awansie, muszą koniecznie wygrać i liczyć na korzystne rozstrzygnięcia w innych grupach, gdyż na tę chwilę nie łapią się nawet na 4 trzecie miejsca awansujące… Jeśli nie wygrają, pożegnają się z Pucharem Azji. A tego bym nie chciał, patrząc na to, jak bardzo się starają. A na pewno Sven-Goran Eriksson i spółka będą mieli inne plany…

Przypominam, że w najbliższą niedzielę w Dubaju (13 stycznia, 17:00) w bratobójczym postsowieckim spotkaniu w grupie F zmierzą się Uzbekistan i Turkmenistan. Niech wygra lepszy, cieszmy się grą reprezentacji środkowoazjatyckich, póki jeszcze grają 😉

Autor tekstu: Łukasz Bobruk
Twitter: red_bobini91