Park Hang Seo, bo o nim mowa – to Koreański trener Wietnamu, który w półtora roku z zespołu, będącym pośmiewiskiem Azji przepoczwarzył drużynę w szanowany i medialnie atrakcyjny twór.
Louis de Funes trenerki, bo prócz dwóch tytułowych przydomków można i tak nazwać Koreańskiego trenera ze względu na jego ekscentryczność, wybuchowość, ale i przede wszystkim komiczność, która zawsze ZABIJA POWAGĘ SYTUACJI.

992ae4345c153bd901

 

O trenerze epopeje napiszemy jeszcze po Pucharze Azji, ale tutaj postaram się napisać o nim tylko parę istotnych rzeczy w telegraficznym skrócie żebyście drodzy czytelnicy wiedzieli, „z czym się je” Parka.

Screen_Shot_20180829_at_022548.jpg

„Gebels Taktyki”  – pseudonim, na który pracował latami.
Od początku swojej kariery polegał na swoim IQ.
Jako piłkarz wyróżniał się rzadko spotykaną mieszanką agresji Roya Keana z inteligencją David Silva.

Jak sam o sobie mówił w wywiadzie „nie byłem najbardziej utalentowanym chłopakiem, musiałem nadrabiać silnym mentalem.” Jego „mental powers ” w Europie byłyby nie akceptowalne, pseudonim „twadziel” lub „gangster” brały się z agresji w grze graniczącej z sadyzmem. A jego numerem popisowym był atak z główki sędziego, co dzisiaj skończyłoby się dożywotnim bannem.

Dzięki tym cechom zdobył 1978 roku młodzieżowe mistrzostwo Azji.
Po zakończeniu kariery został między innymi asystentem trenera Guus Hiddinka, który przygotowywał a później prowadził Koreę Południową na MŚ 2002 zakończone historycznym 4 miejscem dla Azjatów.
Park był tam odpowiedzialny za przygotowanie taktyczne zespołu oraz rozpracowywanie przeciwników. Analityczny umysł naszego bohatera tak spodobał się Holendrowi, że z każdym dniem ich zażyłość się pogłębiała. Po paru miesiącach współpracy nić profesjonalnego podejścia pękła i komiczny charakter Parka sprawił, że Guus nie wstydził się nawet przy dziennikarzach pokazywać swojej „kumpelskiej” relacji z Koreańczykiem.
Jak widzicie na zdjęciach Panowie się uwielbiali, a Guus jak nie raz wspominał miał na koniec dnia zapewnioną „dawkę informacji popartą dobrym humorem.”

Można powiedzieć, iż w dużej części sukces Korei Południowej na MŚ 2002 to zasługa również Parka, który siedział nocami, aby przygotować multum alternatyw na rywali (choćby Polskę) „tygrysów Azji.”
Spytajcie każdego trenera, dobry asystent – to asysta w drodze do sukcesu.

„Dalajlama”

Przed MŚ 2002 Koreańczycy byli skoncentrowani na przygotowaniach i nic innego się nie liczyło. Organizowano jednak w tym samy roku Igrzyska Azjatyckie do których federacja w ogóle nie przygotowywała żadnej drużyny ?!
Aby nie zbłaźnić się walkowerem w sobie tylko amatorski  („po panice”) sposób KFA nakazała w dwa miesiące przed turniejem Parkowi przejąć zespół i poprowadzić go na turnieju.

Park uznał, że to jego patriotyczny obowiązek i mimo zobowiązań wobec dorosłej drużyny wziął fuchę.
Ze z sklepionej na szybcika drużyny wykrzesał 3 miejsce a mimo to wyszedł na tym „interesie” jak „Zabłocki na mydle.”

Nasz altruista nie dostał za wykonaną pracę zapłaty, ponieważ oficjalnie nie podpisano z nim kontraktu, a w papierach widniał, jako asystent trenera dorosłej reprezentacji.
Na dodatek jeszcze uznano 3 miejsce za porażkę i zwolniono go z stanowiska trenera kadry U23.
Po tym incydencie w Koreańskiej prasie grzmiały pioruny iż potraktowano człowieka jak „g” i federacja mimo, że nie zapłaciła Parkowi centa to jeszcze oficjalnie zwolniła go z stanowiska na które nigdy go nie zatrudniła !
Dosłownie Incepcja!
Ba, włodarze federacji mieli jeszcze do Parka pretensje, iż przez nagłośnienie tej sprawy postawiono ich w złym świetle.

Trener nie czuł urazy, twierdząc, że musiałby żałować współpracy z fajnymi chłopakami, co byłoby nie fair wobec nich.

Pochodzący z nizin społecznych Park zawsze pamięta o ludziach w potrzebie, często angażując się w pomoc potrzebującym zarówno w Korei Południowej jak i Wietnamie.
Ale to temat na oddzielny artykuł…
997570385C153BD701.png
Bohater narodowy Wietnamu

Przewijając do przodu karierę trenerską Parka, w której między czasie został trenerem roku drugiej ligi Koreańskiej oraz Korean National League (lata 2013, 2017)  we Wrześniu 2017 nieoczekiwanie ogłoszony został trenerem Wietnamu.

Otrzymał władzę absolutną trenując zespoły U23 oraz dorosłą kadrę złotych smoków.
Smoków, które latami a dokładniej od 2007 roku były w dołku, z ekipy mańki wstańki stały się dzięki Parkowi zespołem, przed którym drużyny przeciwników spinają się jak na najlepszych w Azji.

Swoim taktycznym geniuszem, rozstawieniem i analizą rywali oraz doskonałym umiejętnościom motywacyjnego coachingu trener w krótkim czasie osiągnął parę sukcesów, które przed jego kadencją były nie wyobrażalne dla fanów Smoków.

Na Pucharze Azji U23 zajął drugie miejsce ulegając w finale innej sensacji roku 2018 – Uzbekistanowi.
Wietnam był rozstawiony w turnieju jako jedna z najsłabszych drużyn. To czego Koreańczyk nie mówił publicznie, to cel jakim było wygranie jednego meczu.

60 latek nic nie wspominał, że chodziło mu dojście do finału jednym zwycięstwem w regulaminowym czasie gry.  Turniej zaczął od przegranej 2-1 z rodakami, wygrał swój wymarzony pierwszy mecz 1-0 z Australią i zremisował z Syrią 0-0.
Później po przepięknych meczach w drodze do finału wygrywał karnym, wpierw z Irakiem 3-3 (karne 5-3) później z Katarem 2-2 (w karnych 4-3).
W finale nieznacznie ulegli Uzbekistanowi 2-1 grając niezapomniany mecz w tak gęstym śniegu, iż nie można było zobaczyć żadnej linii na boisku.
Dopiero po powrocie do Wietnamu Koreańczyk zdał sobie sprawę, jaki sukces udało mu się osiągnąć.
Ulice Wietnamu były zakorkowane od kibiców a po 5 godzinnym wiwatowaniu na lotnisku, został zawieziony na wizytę do Premiera kraju.

Nie dawno powiedział „Zakłopotało mnie ta Miłość Wietnamczyków, by odwzajemnić tą miłość, jako selekcjoner mogę tylko pracować 2x mocniej niż dotychczas. Ale nie wiem czy to wystarczy, bo gdy raz się coś osiągnęło ludzie chcą by to się powtarzało non stop.”

Tych emocji nie zapomni nikt – zapraszam do filmiku poniżej.

Podczas Igrzysk Azjatyckich po raz pierwszy od 56 lat zajął 4 miejsce (przegrał mimo ogromnej przewagi z zespołem Macieja Skorży) pokazują świetną grę zarówno w ofensywie jak i defensywie.
Na deser zostawił sobie dominacje w Mistrzostwach Azji Południowo Wschodniej (Suzuki Cup) gdzie już czuć było pewność siebie, jaką zdobyli młodzi Wietnamczycy.
Po dwumeczu z odwiecznym rywalem Malezją „Złote Smoki” Parka sięgnęły po złoto (pierwszy raz od 10 lat).
Obok Gary White’a którego również opisywaliśmy na Azja Gola to Park jest największym cudotwórcą ostatnich paru lat w Azji.
Mając do dyspozycji zawodników z niedoborem wzrostu, grających w hermetycznej lidze cierpiącej na brak możliwości częstego rywalizowania z przeciwnikami na wysokim poziomie – Park zniwelował wszelkie wady i wzniósł drużynę na wyżyny swoich możliwości.
Rzec można pół żartem pół serio, że gdyby Park Hang Seo dostał pod opiekę KTS Weszło to za parę lat oglądalibyśmy ich w Ekstraklasie.

Louis de Funes ?

Czym sobie zasłużył Koreański trener na przydomek pochodzący od Francuskiego komika?
Wietnamscy dziennikarze zastanawiają się, co się przyjemniej ogląda?
Grę Wietnamu czy przekomiczne zachowania Park Hang Seo.
Przyznam szczerze, że sam zawsze przeżywam te same rozterki.

Park to miłośnik starej szkoły – twarda ręka, dyscyplina niczym w wojsku…ale całą powagę sytuacji zabija kiedy to wdaje się w dyskusje z piłkarzami.
To trener, który z jednej strony będzie się na Ciebie wydzierał nieparlamentarnymi słowami, „co robisz debilu”, po czym przyjdzie obejmie Cię i zacznie na spokojnie tłumaczyć „słuchaj chłopie nie rób tak, bo przeciwnik …”

Piłkarze, którzy są pod jego opieką, załapali jego mentalność momentalnie i nawet, kiedy ten każe im zrobić dodatkowe 20 pompek, gdy ręce już dawno Ci sflaczały – to za sekundę pośmieją się z nim i wcielą w czyn jego polecenie niczym posłuszny żołnierz.

Kolejną komiczną sprawą są jego zachowania przy linii bocznej.
Dając kłam Polskim idiotycznym zabobonom, iż Azjaci nie wyrażają emocji – Park to chodzący wulkan.
Non stop gestykuluje, wychodzi z boiska do szatni żeby na minutę się uspokoić, chowa się za boksy by się nie stresować, rzuca ręcznikami w murawę i wiele wiele innych.

Wszystko to robi w tak parodystyczny sposób, iż żeby nie wiem jak agresywnie chciał ukazać swoje niezadowolenie to i tak wzbudza tylko śmiech gapiów.
Piłkarze jednak zapytani o „skakanie” Parka – powiedzieli jedno:
„Nie raz kątem oka widzimy co szefu wyprawia ale nie przeszkadza nam to a tylko nas motywuje, wiemy że on żyje tym co się dzieje na boisku, żyje nami.”

Park dziś jest postacią pop kulturową w Wietnamie i Korei Południowej.
Jego sposób bycia to idealne Yin Yang między ostrym wymagającym trenerem a „ojcem przyjacielem” – co jak pokazują ostatnie wyniki przyniosło doskonale efekty.
Jeśli ktoś chciałby przenieść Mistrza Miyagi z Karate Kida do piłkarskiego świata to Park byłby strzałem w dziesiątkę.
Sam Hang Seo jak sam mówi otrzymuje energię od rodziny, przyjaciół i mieszkańców, którzy zostali w jego rodzinnej miejscowości Sancheong.
Najbardziej na świecie kocha rodzinę, a na słowa o jego 97 letniej matce reaguje zawsze płaczem.
Jak uczuciowy jest Park możecie pooglądać tutaj (włączcie sobie tylko napisy :>)

Na koniec – Park zrobił więcej niż jakikolwiek inny trener w historii Wietnamskiej piłki.
Potrafił przemienić wady w zalety, dał nadzieję 97 milionom ludzi iż można grać z najlepszymi pomimo większej ilości niedoskonałości niż zalet.

Wietnam trafił do ciężkie w cholerę grupy –  cokolwiek się stanie, nie możemy przekreślać osiągnięć tej kolorowej postaci z powodu jednego miesiąca.

Nie zasłużył sobie na to, po tym jak dużo serca wkłada w swoją pracę dla Wietnamskiej piłki.

Park Hange Seo – Hwaiting !

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski