Rozegrano kolejne mecze w ramach Pucharu Azji. O życie grała m.in. reprezentacja Australii, która musiała uzyskać korzystny rezultat, aby nie wypaść z gry o awans do kolejnej rundy.

 

Palestyna 0-3 Australia

„Socceroos” w końcu zaprezentowali się zgodnie z oczekiwaniami i pewnie pokonali Palestynę. Podopieczni Grahama Arnolda totalnie zdominowali rywala i od pierwszych minut można było zauważyć różnicę w stosunku do spotkania z Jordanią. U Australijczyków wyczuwało się głód zwycięstwa i chęć strzelania bramek. Coś, czego zdecydowanie zabrakło w 1. spotkaniu. Pierwszą bramkę w tym meczu zdobył w 18. minucie Jamie Maclaren. Zawodnik szkockiego Hibernian trafił do siatki po podaniu innego zawodnika ze szkockiej ligi, Toma Rogicia. Warto dodać, że dla Maclarena była to pierwsza bramka w reprezentacji. Zaledwie dwie minuty później Australia prowadziła już 2-0. Tym razem do siatki trafił Awer Mabil, który wykorzystał dogranie Ikonomidisa. Szybkie dwie bramki „załatwiły” nam emocje w tym spotkaniu i można było już spokojnie dopisywać 3 punkty Australii. Oczywiście nie takie rzeczy już w Azji widzieliśmy, ale tym razem nie doszło do niespodzianki i w 90. minucie wynik meczu ustalił Apostolos Giannou. Drugą asystę w tym spotkaniu zanotował gracz Perth Glory, Ikonomidis. Dzięki tej wygranej, Australia wskakuje na drugie miejsce w grupie i o awansie zdecyduje jej bezpośredni mecz z Syrią w ostatniej kolejce fazy grupowej.

Tabela grupy B:

uno

 

Filipiny 0-3 Chiny

Przed spotkaniem Zheng Zhi zapowiadał, że zespół doskonale wie co ma robić i zacytował Marcelo Lippiego, który odniósł się do zespołu następującymi słowami „Jeżeli zagracie na 100% do samego końca, to pokonacie Filipiny”. Po spotkaniu można powiedzieć, że obaj Panowie mieli całkowitą słuszność. Chiny były bez wątpienia lepszym zespołem i w pełni zasłużenie odniosły tak okazałe zwycięstwo. Głównym aktorem dzisiejszego spotkania był lider obecnej kadry, Wu Lei, który trafiał do siatki w 40. i 66. minucie. Obie bramki były nieprzeciętnej urody, co tylko podkreśliło wielkie umiejętności Chińskiego zawodnika. Co ciekawe, przy obu bramkach napastnika Shanghai SIPG asysty zaliczał gracz Shangdong Lueng, Hao Junmin. Dla mistrza Chin i króla strzelców CSL, dzisiejsze trafienia były trafieniami numer 14 i 15 w historii jego gier dla reprezentacji. W 80. minucie na placu gry pojawił się Yu Dabao i w tej samej minucie trafił do siatki ustalając wynik meczu. Chiny zajmują obecnie pierwszą lokatę w grupie C i są już pewne awansu do kolejnej rundy. Ostatni mecz fazy grupowej zagrają z Koreą Południową, a stawką pojedynku będzie pierwsze miejsce w grupie.

 

Kirgistan 0-1 Korea Południowa

Koreańczycy, podobnie jak Chiny, zapewnili sobie awans do kolejnej rundy. Zagrali jak na potentata przystało i nie pozwalali niżej notowanemu rywalowi na wiele. Oczywiście Kirgistan miał swoje sytuacje i miał momenty, w których grał całkiem nieźle, ale to nie wystarczyło. Co do Koreańczyków… Niepokój, bądź zwykłe niedowierzanie może budzić ich skuteczność w dzisiejszym spotkaniu. Podopieczni Paulo Bento potrafili dwukrotnie nie trafić na pustą bramkę, a graczy z Kirgistanu aż trzykrotnie ratowała poprzeczka. Największym pechowcem tego meczu był Hwang Ui-Jo, który aż dwa razy obijał aluminium. Korea w końcu zdołała trafić do siatki, co uczyniła za sprawą bramki Kima Min-Jae w 41. minucie. Obrońca mistrza Korei, Jeonbuk Hyundai Motors, trafił do siatki głową, po dośrodkowaniu Hong Chula. Kirgistan może więc być względnie zadowolony z wyniku, który powinien być tutaj zdecydowanie wyższy. Jak już wspomnieliśmy, Korea zagra z Chinami w ostatnim meczu fazy grupowej i musi wygrać, aby zająć 1. miejsce, gdyż Chiny mają lepszy bilans bramkowy. Kirgistan natomiast musi pokonać Filipiny, aby mieć potencjalne szanse na wyjście z grupy z 3. miejsca.

Tabela grupy C:

dos

 

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM