Jak najbardziej zrozumiałym jest, że ostatnia z grup interesuje mnie najbardziej. Zatem pozwólcie, że zajmę się nią troszkę bardziej szczegółowo niż zrobił to nasz zacny redaktor Kamil Gala (niemniej jednak polecam Wam jego artykuły).

Al Nahyan Stadium, Abu Dhabi:

Japonia – Turkmenistan 3:2

Gole: Osako 56 po podaniu Haraguchiego, 60 po asyście Nagatomo, Doan 71 po podaniu Minamino – Amanow 26 po asyście Mingazowa, Atajew 79-karny

https://www.youtube.com/watch?v=2eO9VXkPoUw
turkmenistan_yaponiya
Wynik nie oddaje całkowicie przewagi Japończyków (choćby posiadanie piłki mieli w stosunku 70:30) lecz trzeba przyznać, że Wojownicy Karakumu wyszli na nich bez kompleksów, postawili im twarde warunki i objęli prowadzenie po strzale życia, jaki kapitanowi Arslanmyratowi Amanowowi z FK Buchara wyszedł z 25 metrów z lewej strony. Ponadto piłka odbiła się od poprzeczki i spadła za plecy Gondy. Wynik do przerwy wyglądał naprawdę fajnie, jednak przeczuwałem, że Turkmeni mogą skończyć jak Kirgizi. I w sumie miałem rację, lecz nie w stu procentach, gdyż goli padło więcej. Ale zwycięstwo jednym golem w wykonaniu faworytów się zgadza. Haraguchi zagrał z lewego skrzydła po ziemi w pole karne, Osako zatańczył z obrońcami i pokonał Orazmuhammedowa. 1:1. 4 minuty później gracz Hannover 96 ustrzelił dubeltówkę. Akcja bramkowa zaczęła się od długiej dzidy, jaką Yoshida posłał na lewo ze środka pola. Haraguchi głową podał do Nagatomo a ten wyłożył jak na tacy piłkę niepilnowanemu Osako. Ciekawi mnie tylko, czemu Babadżanow w tej sytuacji nic nie robił i zachował się zbyt statycznie? Niebieskie Samuraje poszły za ciosem i na wszelki wypadek trafiły po raz trzeci. Osako zagrał do Minamino, gracz Red Bulla Salzburg od razu podał do Doana, ten opanował piłkę, pokręcił się z nią i zawinął po rykoszecie w długi róg. Orazmuhammedow tylko stanął i popatrzył. Turkmeni zawalczyli jednak do końca: wpuszczony snajper Annadurdyjew został uruchomiony prostopadłym podaniem, po którym wystrzelił do piłki niczym z procy. Shuichi Gonda zwyczajnie go sfaulował, po czym irański arbiter wskazał na wapno. Ahmet Atajew, który przejął opaskę kapitańską po Amanowie, uderzył w ten sposób, że golkiper Sagan Tosu miał piłkę na rękach, ale ta i tak wpadła do siatki. Czyli można powiedzieć, że dla Szmaragdów trafiali dwaj kapitanowie. Szkoda tylko, że nawet punktu to nie dało… Ale brawa dla Turkmenistanu. Choć przegrali, można być z nich dumnym. Jednak jeśli chce się myśleć o fazie pucharowej, trzeba znacznie poprawić grę z tyłu… Owszem, na tle Afganistanu obrona nie wyglądała źle (w końcu nie stracili gola) jednak Japonia, jak również Uzbekistan czy Oman to już półka o co najmniej parę stopni wyższa. Tym meczem gracze Hajime Moriyasu przedłużyli imponującą serię spotkań bez porażki do sześciu (poprzednia miała miejsce 2 lipca ubiegłego roku, było to pechowe 2:3 z Belgią w 1/8 finału Mundialu). Co ciekawe, obie reprezentacje spotkały się ze sobą po raz pierwszy.
japonia - turkmenistanjaponia - turkmenistan 2
Widzów: 5725

Sharjah Stadium, Szardża:

Uzbekistan – Oman 2:1

Gole: Achmedow 34, Szomurodow 85 po podaniu Alibajewa – Muhsen Al-Ghassani 72 po asyście Al-Busaidiego

https://www.youtube.com/watch?v=OO4eqVZE0Kg
94685a49e64877e377199bd60031ef7f0330b8c6
Choć jedni z mojej trójeczki, co zdobyli jakiekolwiek oczka. Spodziewałem się ciężkiego spotkania, choć zdawałem sobie sprawę, że Oman jest do ogrania. I rzeczywiście udało się go ograć. W pierwszej połowie dwukrotnie znakomitym refleksem popisał się grający piąty już Puchar Azji Ignatij Niestierow, którego śmiało po tym spotkaniu można nazywać „Uzbecką Skałą” gdyż wg mnie był MVP tego spotkania i miał ogromny wkład w to zwycięstwo a jego interwencje dodawały otuchy całej drużynie, nie tylko partnerom z defensywy. W 15. minucie obronił strzał głową z bliska Mubaraka a w doliczonym czasie pierwszej połowy instynktownie odbił nogami uderzenie Al-Musalamiego po ziemi. W międzyczasie precyzyjnie i nisko rzut wolny wykorzystał Pan Kapitan Odił Achmedow, dzięki czemu Białe Wilki do przerwy prowadziły 1:0. Po niej do ataków rzucili się Czerwoni. Uzbeków Niestierow jeszcze zdołał ratować, lecz w 72. minucie musiał skapitulować. Al-Busaidi posłał wyśmienitą prostopadłą piłkę z lewej flanki, wystrzelił do niej będący na minimalnym ofsajdzie Muhsen Al-Ghasani, który wjechał w pole karne i strzałem po ziemi pod golkiperem Lokomotiwu Taszkent dał Omanowi remis. W 78. minucie Uzbecy mogli odzyskać prowadzenie, lecz po centrze Maszaripowa z lewej strony Chamdamow uderzył wprost w Al-Rushaidiego. 5 minut później wydarzyła się w tym meczu rzecz bardzo ważna. Na placu gry pojawił się klubowy kolega Macieja Wilusza, Eldor Szomurodow, zmieniający Marata Bikmajewa, który nie zagrał jakoś powalająco. Po dwóch minutach zrobił w balona Al-Braikiego, poszedł w pole karne z lewej strony i mimo Al-Musalamiego na plecach zdołał uderzyć piłkę, która poszła pod rękami omańskiego golkipera. 2:1! Omańczycy jednak nie zaprzestawali ataków, jednak Niestierow nie dał się pokonać po raz drugi. W doliczonym czasie Jegor Krimiec wyleciał z boiska za faul „ostatniej szansy” na Mohammedzie Al-Ghassanim. Wynik nie uległ zmianie, zatem Cuper i spółka zaczęli turniej od trzech punktów i mam nadzieję, że jest to dopiero początek ich startu po wielki sukces. Z kolei zawodnicy Pima Verbeeka, co prawda, zdobyli pierwszego gola od trzech spotkań jednak od czterech nie wygrywają a od trzech ponoszą same porażki. Obie reprezentacje spotkały się po raz szósty i dopiero po raz drugi udało się Uzbekistanowi wygrać (przy czterech zwycięstwach Omanu, bramki 9:9).

A oto bez wątpienia bohater tego spotkania, któremu klubowi koledzy powinni postawić duuuuże piwo za wyczyny między słupkami:
6e4a4910ed0944a9304e5f842dab518074a9db3buzbekistan - omanuzbekistan - oman 2
Widzów: 9424

Tabela:
tabela f

Następna kolejka:

13 stycznia, 14:30, Abu Dhabi, Oman – Japonia
13 stycznia, 17:00, Dubaj, TURKMENISTAN – UZBEKISTAN

Jako że zakończyła się pierwsza seria spotkań Asian Cup 2019, dokonam krótkiego podsumowania wyczynów Postsowieckiej Trójki.

3 mecze, zwycięstwo i dwie porażki (bramki 5:6). Choć bilans jest na minus, mogę być zadowolony z postawy Kirgistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu. Wszyscy wymienieni zagrali naprawdę ambitnie, stawiając się wyżej notowanym rywalom (tak, Uzbekistan też mam na myśli, gdyż w ostatnim rankingu FIFA sklasyfikowany był na 95. miejscu przy 82. lokacie Omanu). To rokuje nadzieję, że w 1/8 finału zobaczymy co najmniej dwie postsowieckie ekipy. Na tę chwilę jest to jak najbardziej realne, gdyż Uzbecy są drudzy w tabeli zaś Turkmeni zajmują jedno z czterech trzecich miejsc premiowanych awansem, co potwierdzi poniższa tabela:
tabela 3 m
Ponadto najtrudniejszego rywala grupowego mają już za sobą.
W troszkę innej sytuacji jest Kirgistan, który z głównym faworytem zmierzy się w najbliższy piątek. Zatem musi liczyć na ogranie Filipin, jeśli chce myśleć o fazie pucharowej.
Zaś na ostatni mecz weekendu szczególnie zacieram ręce, gdyż będzie to drugie w historii Pucharu Azji wewnętrzne starcie między reprezentacjami z byłego ZSRR. Pierwsze miało miejsce w 2004 roku. Wówczas zmierzyły się ze sobą… Turkmenistan i Uzbekistan, zatem będzie okazja dla Turkmenów do rewanżu za tamto 0:1 a dla Uzbeków do ósmej wygranej w ósmym starciu obu krajów oraz na zapewnienie sobie fazy pucharowej i lepszą sytuację przed starciem z Japończykami.
Nie ukrywam, że będę miał rozdarte serce. Z jednej strony życzę Turkmenistanowi wygranej, gdyż lubię fajne, romantyczne historie w futbolu typu mistrzostwo Azji w wykonaniu Iraku w 2007 roku, zatem dla Hodżageldyjewa i spółki byłaby to świetna okazja do napisania nowej historii. Z drugiej strony liczę na Uzbekistan, który ma z postsowieckiej trójki największe szanse na zrobienie dobrego wyniku na turnieju a gdzie ma wygrywać, jak nie w spotkaniu ze 127. drużyną rankingu FIFA? Pozostaje zatem najsprawiedliwszy rezultat – remis, niemniej liczę na wspaniałe widowisko, którego naszym drogim Czytelnikom oraz sobie z całego serca życzę.

Autor tekstu: Łukasz Bobruk
Twitter: red_bobini91