Za nami ostatnia kolejki drugiej ligi japońskiej. Działo się bardzo dużo i byliśmy świadkami niesamowitych emocji do ostatnich sekund. Wszystkie mecze zaczęły się o godzinie 06:00 czasu polskiego, dzięki czemu przez około dwie godziny śledziliśmy ciągłe zmiany w czołówce tabeli. Najważniejsza z nich miała miejsce na samym szczycie, bowiem, gdy wybijała 90. minuta, mistrzem J2 była Oita Trinita. Gol stracony w 91. minucie sprawił jednak, że spadła ona na drugie miejsce i wyprzedziła trzecią Yokohamę FC tylko dzięki korzystniejszemu bilansowi bramkowemu. Z top 6, czyli miejsc gwarantujących play-offy o awans do J1, niespodziewanie wypadła Avispa Fukuoka, która nie potrafiła pokonać na wyjeździe FC Gifu i została wyprzedzona przez Omiyę Ardije. Z ligi spadły natomiast dwa ostatnie zespoły, a były to Roasso Kumamoto i Kamatamare Sanuki.

 

Matsumoto Yamaga – Tokushima Vortis

Yamaga 0-0 Vortis

Dzięki remisowi Oity, remis Matsumoto okazał się złotym rezultatem. Yamaga została bowiem mistrzem J2 po raz pierwszy i zagra w J1 po raz drugi w swojej historii!

Na stadionie Matsumotodaira Park przywitała nas świetna atmosfera i oprawa przygotowana przez kibiców gospodarzy.

1

Mistrz J2 mógł objąć prowadzenie w 9. minucie, kiedy to świetne podanie Ishihary trafiło do Takasakiego. Napastnik Matsumoto chciał zmieścić piłkę obok bramkarza, ale niestety dla niego posłał ją obok bramki. Parę minut później ponownie uderzał Takasaki, ale tym razem trafił w sam środek bramki, co nie sprawiło żadnych problemów bramkarzowi gości. W 22. minucie groźny strzał oddał… tak, tak, znów Takasaki. Tym razem napastnik Yamagi trafił w górną siatkę. Kapitalną pierwszą połowę rozgrywał Japończyk, który był niezwykle aktywny i piłka zdawała się sama go szukać. Gdyby tylko był skuteczniejszy, Matsumoto nie musiałoby oglądać się na wyniki innych spotkań. W 27. minucie gospodarze znów byli blisko zdobycia bramki, bowiem minimalnie obok słupka uderzał oczywiście Takasaki. W pierwszej połowie goście nie istnieli. Skupiali się tylko na defensywie, co i tak wychodziło im mocno przeciętnie.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, ale zmienić się mógł rezultat, bowiem w 66. minucie Tanaka trafił w słupek. Znów dużo szczęścia mieli piłkarze Vortis. W 82. minucie Yamaga przeprowadziła kolejną składną akcję, którą strzałem kończył świetny Daizen Maeda. Strzał młodego Japończyka został jednak zatrzymany przez Kajikawę. Znając rezultat spotkania Oity, stadion Matsumoto Yamagi eksplodował radością po końcowym gwizdku, gdyż gospodarze zostali oficjalnie mistrzem drugiej ligi japońskiej.

Matsumoto – Maruyama; Hashiuchi, Iida, Imai; Ishihara, Fujita, Iwakami, Tanaka, Serginho (39′ Nakami), Maeda (90+1′ Iwama); Takasaki (74′ Nagai)

Tokushima – Kajikawa, Izutsu, Ishii, Fujiwara; Sugimoto, Iwao, Konishi, Omotehara, Sugimoto, Maekawa (84′ Sato); Utaka (66′ Barral)

 

Montedio Yamagata – Oita Trinita

Montedio 1-1 Oita

W przeciwieństwie do Matsumoto, Oita może mówić o ogromnym pechu. Prowadziła od 18. minuty i aż do 91. minuty była mistrzem J2. Gol stracony w doliczonym czasie gry sprawił, że spadła na drugie miejsce, ale i tak bezpośrednio awansowała do J1. Bez dwóch zdań należał jej się ten awans.

W 8. minucie byliśmy świadkami pierwszego groźnego strzału na bramkę Oity. Z okolic 30. metra uderzał Nakamura, czym zmusił Takagiego do dużego wysiłku.

W 18. minucie odpowiedzieli goście i od razu wyszli na prowadzenie. Do siatki Montedio trafił Hoshi, który wykorzystał dobre zagranie Iwaty. W 36. minucie Oita mogła podwyższyć swoje prowadzenie. Dobre dośrodkowanie Hoshiego z rzutu rożnego próbował wykorzystać jego adresat, ale trafił w poprzeczkę. Oita była znacznie konkretniejsza w swoich atakach i kilkukrotnie mogła podwyższyć swoje prowadzenie. Jednak im bliżej końca meczu, tym częściej do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. W 75. minucie Montedio miało jedną z dogodnych okazji, kiedy to Kumamoto trafił w boczną siatkę.

Niestety dla Oity to nie był koniec ataków gospodarzy. W 91. minucie Yamagata przeprowadziła jeszcze jeden atak, którego efektem było dużo paniki w szeregach Trinity, rozpaczliwe próby wybicia piłki, a na końcu… gol dla Montedio. Do siatki trafił Rodrigues, którego strzał odbił się po drodze od obrońców i uniemożliwił Takagiemu skuteczną interwencję. Po końcowym gwizdku, piłkarze Oity byli smutni i ciągle spoglądali po sobie pytając o wyniki innych spotkań. W końcu poznali rezultaty meczów Machidy i Yokohamy i rozpoczęła się wielka radość z awansu do J.League.

Montedio – Kushibiki; Matsumoto (81′ Yuruki), Sakai, Kumamoto; Uchida, Nakamura, Honda (67′ Rodrigues), Miki; Kobayashi, Sakano (67′ Nakayama), Minami

Oita – Takagi; Iwata, Fukumori, Suzuki; Marutani, Maeda, Hoshi, Matsumoto; Baba (59′ Kotegawa), Mitsuhira (74′ Kawanishi), Fujimoto (90+3′ Hayashi)

 

Machida Zelvia – Tokyo Verdy

Machida 1-1 Verdy

Verdy musiało do ostatniej kolejki walczyć o pozostanie w top 6 i również może mówić o szczęściu. Remis z Machidą mógł okazać się niewystarczający, ale na szczęście dla „zielonych”, Fukuoka nie potrafiła pokonać 20. w tabeli Gifu.

Początek meczu należał do gospodarzy, którzy w pierwszych minutach oddali dwa celne strzały na bramkę. Najgroźniejsze z nich było uderzenie Yamauchiego z 25. minuty.

Druga połowa to już zdecydowanie lepsza gra Verdy, które szukało swojej bramki. W 74. minucie jednak, to Zelvia mogła objąć prowadzenie, bowiem strzał głową Nakamury przeleciał tuż nad poprzeczką.

Dwie minuty później Verdy potwierdziło swoją przewagę i wyszło na prowadzenie. Błąd popełnił Fukui, który niepotrzebnie wyszedł z bramki, a wykorzystał to Hayashi, który przelobował bramkarza gospodarzy.

Radość gości nie trwała zbyt długo, bowiem w 82. minucie Machida doprowadziła do wyrównania. Do siatki trafił Otani, który wykończył ładną akcję całego zespołu. Machida się spieszyła i szukała drugiego gola, gdyż zwycięstwo w tym meczu dałoby jej mistrzostwo J2. Gospodarze nie zdołali już trafić do siatki i spotkanie zakończyło się podziałem punktów, który utrzymał oba zespoły w top 6.

Machida – Fukui; Okuyama, Fukatsu, Sakai, Otani; Doi (79′ Frank), Hirato, Inoue, Yoshihama (66′ Babunski); Nakashima, Yamauchi (56′ Nakamura)

Verdy – Kamifukumoto; Kagawa, Taira, Ibayashi, Tamura; Uchida, Inoue, Watanabe (86′ Sato); Narawa, Pinheiro (71′ Lee), Hayashi

 

Ventforet Kofu – Yokohama FC

Kofu - Yoko

Nikt bardziej nie liczył na porażkę Oity, niż Yokohama, bowiem przy jej porażce, Yoko bezpośrednio awansowałoby do J1. Oita zremisowała i Yokohama musi powalczyć o awans w play-offach.

Już w 7. minucie zobaczyliśmy ładną akcję Kofu, która mogła zakończyć się bramką. Michibuchi przebiegł z piłką kilkanaście metrów i oddał groźny strzał w kierunki bramki. Na szczęście dla gości piłka przeleciała obok słupka. Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy w 45. minucie mogli skwitować to bramką. Trochę miejsca przed polem karnym znalazł Mori i oddał mocny strzał na bramkę. Na posterunku był jednak Minami, który zdołał obronić uderzenie napastnika Kofu.

Po przerwie role się odwróciły i to Yokohama była groźniejszym zespołem. Pierwszą dobrą okazję „Yoko” stworzyła w 56. minucie, kiedy to Senuma groźnie uderzał głową. Jedną z nielicznych akcji przeprowadzili w 63. minucie gospodarze. Dobre dośrodkowanie w pole karne próbował wykorzystać Shimizu, którego strzał z największym trudem obronił Minami. Niecałą minutę później odpowiedzieli goście i tylko cud uratował Kofu od straty bramki.

W 70. minucie Yokohama FC wyszła na prowadzenie. Złe wybicie Oki wykorzystał Saito, który zza pola karnego wpakował piłkę do pustej bramki. Goście zdołali utrzymać tę skromną wygraną i 3 miejsce w tabeli.

Kofu – Oka; Lima, Koide, Byeon, Michibuchi; Kozuka, Kubota (80′ Yamamoto), Ogura, Shimizu (74′ Soneda); Goncalves (79′ Matsuhashi), Mori

Yokohama – Minami; Jong-a-Pin, Tashiro, Kawasaki; Nagata, Saito, Sato, Senuma, Kitazume; Laajab (79; Watanabe), Domingues (41′ Nomura)

 

Fagiano Okayama – Omiya Ardija

Fagiano Omiya

Z drużyn pozostających w grze o top 6 przed tą kolejką, w najgorszej sytuacji była Omiya. Ekipa z Saitamy zdołała jednak pokonać Fagiano i dzięki remisowi Avispy wskoczyła na 5. miejsce, dzięki któremu ma szanse na awans do J1.

Już w 15. minucie powinno być 1:0 dla gości. W fantastycznej sytuacji znalazł się Omae Genki, ale król strzelców tego sezonu posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Ardija zaczęła mecz zdecydowanie lepiej, ale to gospodarze mieli najlepszą okazję do wyjścia na prowadzenie. W 30. minucie strzał Jeonga trafił w słupek, a dobitka Nakamy została wybroniona przez golkipera gości. Mnóstwo szczęścia mieli w tej sytuacji piłkarze z Saitamy.

W 52. minucie sytuacja gości mocno się skomplikowała, bowiem czerwoną kartkę otrzymał Shimada. Omiya musiała wygrać, aby móc myśleć o grze w play-offach, a praktycznie całą drugą część musiała grać w osłabieniu.

W 67. minucie „wiewiórki” pokazały, że nie jest to dla nich żadną przeszkodą i wyszły na prowadzenie po bramce Kikuchiego. W 86. minucie gospodarze mogli jeszcze doprowadzić do wyrównania, ale oba strzały oddane w tej sytuacji okazały się nieskuteczne.

Fagiano – Ichimori; Kiyama, Hamada, Tsukagawa; Mimura, Ueda, Shimoguchi, Nakama, Otake (72′ Saito); Lee (72′ Akamine), Jeong (64′ Sawaguchi)

Omiya – Shiota; Kawazura, Kikuchi, Hatao, Sakai; Barada, Mikado, Oyama (84′ Yokotani), Shimada; Omae, Tomiyama (87′ Komoto)

 

FC Gifu – Avispa Fukuoka

Gifu 00 Fukuoka

Avispa jest zdecydowanie największym przegranym tego sezonu. Przez jego większość utrzymywała kontakt ze ścisłą czołówką i była głównym kandydatem do gry w barażach. Tylko jedno zwycięstwo w 5. ostatnich meczach sprawiło jednak, że w ostatniej kolejce wypadła ona z top 6. i plany o awansie do J1 musi odłożyć na kolejny rok.

W 9. minucie goście mogli zdobyć swojego upragnionego gola, ale na nich nieszczęście, strzał Matsudy przeleciał obok słupka. 3 minuty później ponownie zaatakowała Avispa, ale tym razem bramkarz Gifu zdołał uprzedzić napastnika gości i oddalił zagrożenie. W 18. minucie było naprawdę blisko, aby Fukuoka objęła prowadzenie. Suzuki uderzał z rzutu wolnego i piłka minęła słupek dosłownie o centymetry. W 28. minucie odpowiedzieli gospodarze. Indywidualną akcję przeprowadził De Vries, ale w ostatniej fazie akcji został powstrzymany przez Kakoia. Gifu zaczęło się budzić i z minuty na minutę było coraz groźniejsze. W 33. minucie, piłka znów trafiła do De Vriesa. Ten zagrał do wbiegającego Tanaki, który minimalnie się pomylił i posłał piłkę nad poprzeczką. Tuż przed przerwą, w roli głównej ponownie był Tanaka, którego groźne dośrodkowanie o mało nie zakończyło się bramką samobójczą gości. Zakończyło się za to rzutem rożnym, po którym bliski zdobycia bramki był Abe.

4 minuty po zmianie stron, Gifu znów zagroziło bramce Avispy. W sytuacji 1 na 1 z bramkarzem znalazł się De Vries, ale źle uderzył piłkę i ta przeleciała ponad bramką. W 57. minucie mieliśmy jeden z nielicznych ataków gości w 2. połowie, ale i tym razem nic z tego nie wyszło. W doliczonym czasie gry ekipa z Fukuoki dwukrotnie zagroziła bramce Victora, ale nie potrafiła trafić do siatki. W efekcie spada z top 6 i żegna się z szansami na awans do J1.

Gifu – Victor; Aoki (24′ Tamori), Kikatani, Takeda, Abe; Nakashima, Mishima, Yamagishi, Kazama, Tanaka (84′ Shimamura); De Vries (75′ Namba)

Avispa – Kakoi; Wako, Shinohara, Yoshimoto, Koga; Matsuda (80′ Morimoto), Suzuki, Edamura (71′ Mineiro), Dudu; Ishizu (66′ Yamase), Jogo

 

Albirex Niigata – Renofa Yamaguchi

Albirex Renofa

Kolejne wielkie rozczarowanie tego sezonu. Albirex miał być jedną z sił walczących do końca o top 6, a w rzeczywistości zespół z Niigaty skończył sezon na odległym 16. miejscu. Renofa też nie zaliczy sezonu do udanych, bowiem po połowie sezonu znajdowała się w top 6, a chwilę spędziła nawet na pozycji lidera. Poważny kryzys, który dopadł zespół w późniejszej fazie sezonu, sprawił, że Yamaguchi skończyli rozgrywki ze stratą 10 punktów do 6. miejsca.

Pierwsze minuty należały do gospodarzy, którzy przeprowadzili kilka szybkich akcji i dłużej utrzymywali się przy piłce. Niewiele jednak z tego wynikało i w 34. minucie Renofa poważnie postraszyła Otaniego. Konkretnie uczynił to Takagi, którego strzał ze znacznej odległości trafił w poprzeczkę.

W 42. minucie Renofa wyszła na prowadzenie po fantastycznej akcji Takaia, który dostał podanie od Onaiwu i popędził z piłką na bramkę, kończąc akcję precyzyjnym strzałem.

15 sekund po zmianie stron Renofa prowadziła już 2:0. Wspaniałą akcją popisał się nieoceniony w tym sezonie Onaiwu, który następnie zagrał do wbiegającego w pole karne Yamashity. Ten jako pierwszy dopadł do piłki i pokonał bramkarza gospodarzy. Dopiero w 75. minucie Niigata próbowała jakkolwiek odpowiedzieć i zrobiła to za sprawą uderzenia Caue. Bramka nie padła tylko dzięki fantastycznej interwencji Yoshimitsu. W 77. minucie Albirex spróbował ponownie zaatakować, czego efektem była poprzeczka Thallesa. W ostatniej akcji meczu znów było gorąco pod bramką Renofy, ale ostatecznie nie zobaczyliśmy w tym spotkaniu bramki dla gospodarzy.

Albirex – Otani; Watanabe, Song, Obu, Kawaguchi; Watanabe (80′ Takagi), Caue, Toshima, Watanabe (68′ Yano); Tanaka, Kawata (60′ Thalles)

Renofa – Yoshimitsu; Matsumoto, Tsuboi, Mae; Segawa,Washington, Takagi (90+2′ Watanabe), Takai (74′ Sato), Miyuki; Yamashita, Onaiwu

 

Zweigen Kanazawa – Mito Hollyhock

Zweigen Mito

Losy tych dwóch zespołów były od dłuższego czasu jasne. Ani Zweigen, ani Mito nie były zagrożone awansem, bądź spadkiem i zakończyły sezon na wygodnych dla siebie miejscach.

Już w 57. sekundzie było groźnie pod bramką gospodarzy, bowiem nieudane dośrodkowanie Ito trafiło w poprzeczkę.

W 14. minucie Kanazawa objęła prowadzenie. Ładnym strzałem z dystansu popisał się Sugiura, który pokonał interweniującego bramkarza Mito.

W 37. minucie Mito doprowadziło do wyrównania. Fukui posłał płaskie dośrodkowanie w pole karne, a z zimną krwią wykorzystał to Kimura, który lekko ucierpiał przy oddawaniu strzału.

W doliczonym czasie pierwszej połowy, Zweigen ponownie wyszło na prowadzenie. Złe wybicie obrońców Mito wykorzystał Quintanilha, który w 16. minucie zmienił kontuzjowanego Kakite. W 57. minucie Brazylijczyk był bliski zdobycia swojej drugiej bramki w tym spotkaniu. Dostał piłkę w okolicach 30. metra i bez zastanowienia posłał prawdziwy pocisk, który zatrzymał się na poprzeczce.

W 88. minucie gospodarze zadali ostateczny cios. Na listę strzelców wpisał się Kaneko, który ustalił tym samym wynik tego spotkania.

Zweigen – Shirai; Numata, Yamamoto, Shoji, Ishida; Kato (79′ Kaneko), Fujimura, Ohashi. Kiyohara; Sugiura (87′ Mori), Kakita (16′ Quintanilha)

Mito – Matsui; Fukui, Hosokawa, Ito, Tamukai; Kimura, Kojima, Mae, Kurokawa (81′ Funatani); Ito (69′ Jefferson), Kishimoto (69′ Motegi)

 

JEF United Chiba – Tochigi SC

JEF - Tochigi

JEF United to od pewnego czasu synonim słowa „rozczarowanie”. Klub, który w 2009. roku po raz pierwszy spadł do J2, nie zdołał od tamtego czasu jej opuścić. Dokonania takie jak dwa z rzędu wygrane puchary ligi japońskiej, czy dwa trzecie miejsca w J1, powoli odchodzą w zapomnienie przez fatalną postawę zespołu w J2. 14. miejsce JEF United nie jest nawet blisko ambicji klubu i jego kibiców.

W 9. minucie gospodarze mieli rzut wolny, po którym groźnie głową uderzał Masushima. W 17. minucie odpowiedzieli goście, a konkretnie Hamashita, którego strzał z trudem obronił Sato. W 24. minucie znów goście zagrozili bramce Sato. Tym razem uderzał Nishiya, który przeniósł piłkę tuż nad poprzeczką. W 51. minucie Tochigi otrzymało rzut karny. Do piłki podszedł Oguro, ale jego intencje doskonale przeczytał Sato, który obronił strzał zawodnika Tochigi. W 65. minucie znów w roli głównej pojawiło się dwóch aktorów. Ponownie uderzał Oguro i ponownie świetną paradą popisał się Sato. Tym razem gracz gości chciał sprytnie przerzucić wysuniętego bramkarza i trzeba przyznać, że zabrakło mu naprawdę niewiele. W 70. minucie znów swój zespół uratował Sato. Bramkarz JEF United był tego dnia nie do pokonania i tylko jemu zespół z Chiby zawdzięcza remis. Tochigi było zespołem lepszym, konkretniejszym i gdyby nie fenomenalny występ bramkarza gospodarzy, wracałoby do domu z kompletem punktów.

JEF – Sato; Shimohira, Hebert, Masushima, Geria; Kumagai, Yada (60′ Ibusuki), Kojima; Tameda (79′ Inui), Funayama, Machida (71′ Kudo)

Tochigi – Takeshige; Fukuoka, Hattori, Paulao, Nukui, Kohatsu (84′ Okazaki), Terada, Kawata, Nishiya (79′ Sakaki), Hamashita (90′ Alex); Oguro

 

Kamatamare Sanuki – Kyoto Sanga

Pikara Stadium - Kamatamare

Kyoto Sanga, która jeszcze niedawno przebywała w strefie spadkowej i jej degradacja do J3 wydawała się więcej niż prawdopodobna, zdołała „powstać z martwych” i zakończyła swój sezon na bezpiecznym 19. miejscu. Sanuki natomiast spadają z ligi jako ostatni zespół, który przez cały sezon zdobył zaledwie 28 bramek, a stracił aż 72.

W 7. minucie Kyoto zaatakowało po raz pierwszy i powinno było objąć prowadzenie. Kapitalna akcja gości zakończyła się trafieniem Tulio w słupek, a dobitka Koyamatsu, który miał przed sobą pustą bramkę, była niecelna. W 24. minucie gospodarze odpowiedzieli niecelnym strzałem Takagiego. W 38. minucie ponownie blisko zdobycia bramki było Kyoto, ale zabrakło szybszej decyzji Kanakubo, którego strzał został obroniony przez Shimizu. W 44. minucie znów uderzał Tulio, ale tym razem pomylił się o kilkanaście centymetrów.

Minutę później Kyoto Sanga objęła prowadzenie. Juninho przedarł się prawą stroną przez obrońcę i… bramkarza Sanuki i spokojnie skierował piłkę do pustej bramki. W 76. minucie fatalny błąd popełnili obrońcy Kamatamare, co próbował wykorzystać Ono. Strzał napastnika Kyoto obronił jednak Shimizu.

W 91. minucie wynik ustalił Yohei Ono, który pokonał bramkarza po indywidualnej akcji. Sanuki nie było w stanie zrobić w tym spotkaniu nic, poza kilkoma niecelnymi strzałami z dystansu. Kyoto było bez wątpienia lepsze i zasłużyło na zwycięstwo.

Sanuki – Shimizu; Alex Santos, Takeuchi, Okamura, Ichimura; Tanaka, Takagi, Sasaki (57′ Nishi), Sasaki, Watanabe (69′ Hara); Shigematsu (69′ Ganaha)

Kyoto – Shimizu; Kuroki, Masukawa, Someya, Ishibitsu; Koyamatsu (84′ Shimohata), Shoji, Shigehiro, Kanakubo; Kaio (20′ Juninho), Tulio (71′ Ono)

 

Roasso Kumamoto – Ehime FC

Egao Kenko Stadium - Kumamoto

Jak się żegnać to z klasą. Tak też uczynili gracze Roasso Kumamoto, którzy pożegnali się z J2 okazałym zwycięstwem. Roasso ma na koncie najwięcej porażek w tym sezonie, ale zdobyło tylko 4 bramki mniej niż mistrz J2, Matsumoto Yamaga.

W pierwszych minutach oba zespoły wymieniały się niegroźnymi ciosami, ale w 32. minucie Ehime było już bardzo blisko objęcia prowadzenia. Strzał oddawał Yoshida, a piłkę z linii bramkowej wybili obrońcy gospodarzy. W pierwszej połowie nie działo się za wiele i oba zespoły schodziły do szatni przy bezbramkowym remisie.

Po przerwie oglądaliśmy zupełnie inny mecz, a przynajmniej w wykonaniu gospodarzy, którzy w 52. minucie wyszli na prowadzenie. Do siatki trafił Ito, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Tanaki.

4 minuty później było już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Kamimura, któremu pomógł niewielki rykoszet. W 70. minucie cały stadion oniemiał, bowiem rzut wolny z ponad 35. metrów mieli gospodarze, a na bezpośredni strzał zdecydował się Sonoda. Uderzenie było kapitalne i zmieniający się tor lotu piłki całkowicie zmylił bramkarza. Goście mieli szczęście, że obrońca Roasso trafił tylko w poprzeczkę.

W 80. minucie było już po meczu. Kumamoto strzeliło bramkę na 3:0, której autorem był Tanaka. Roasso Kumamoto żegna się z J2, ale robi to w naprawdę ładnym stylu.

Roasso – Sato; Suzuki, Ueda, Sonoda; Katayama, Kamimura, Nakayama (84′ Maki), Tanaka, Ito (76′ Kuroki), Sano (73′ Hachikubo); Minagawa

Ehime – Okamoto; Maeno, Rindo, Ando (46′ Tamabayashi), Junki; Kogure (74′ Niwa), Nozawa, Tanaka, Kondo; Fujimoto (59′ Arita), Yoshida

 

A tak prezentuje się końcowa tabela J2.League 2018.

Bez tytułu

W play-offach powinniśmy zobaczyć dwa pojedynki. Yokohama FC vs Tokyo Verdy i Machida Zelvia vs  Omiya Ardija. Zwycięzcy awansują do drugiej rundy, gdzie zmierzą się ze sobą. Wygrany 2. rundy rozegra ostatnie już spotkanie z 16. drużyną J1.League, którego zwycięzca awansuje do najwyższej ligi na sezon 2019. Tak to wygląda w teorii. A w praktyce? W praktyce Machida Zelvia nie otrzymała licencji na grę w J1, więc nie będzie brana pod uwagę w spotkaniach fazy play-off. Oznacza to, że Omiya zagra w 2. rundzie ze zwycięzcą pierwszego meczu. Gospodarzem każdego spotkania będzie drużyna, która zajęła wyższe miejsce w tabeli.

 

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM

Zapisz

Zapisz