Za nami absolutnie przełomowy sezon w Chinese Super League. Wieloletnia dominacja drużyny Guangzhou została przerwana. Zespół z Kantonu aż 7-krotnie wygrywał ostatnie rozgrywki (2011-2017). Shanghai SIPG od 2014 roku stopniowało gruntował swoją pozycję w czubie tabeli, w 2015 i 2017 roku do końca deptał po piętach „Tygrysom”, aż w końcu teraz się udało! Przełomowym momentem  był niezwykle emocjonujący mecz obu drużyn na 3 kolejki przed końcem rozgrywek (4-5). „Czerwone Orły” dwukrotnie pokonały Guangzhou w sezonie 2018 i to im w pełni należał się triumf.

To tyle słowem wstępu, bo w dalszej części chciałbym skupić się na jednej personie.

Zapomnijcie na chwilę o, Oscarze, Hulku, Elkesonie…

Jest taki piłkarz bez którego nie byłoby sukcesu w Szanghaju, a swoją grą od dłuższego wprawia mnie w zachwyt. Absolutnie najlepszy zawodnik swojej generacji w Chinach. Pod koniec obecnego sezonu przeszedł do historii, gdzie jako pierwszy Chińczyk zdobył 100 bramek w krajowej lidze. Mowa o Wu Lei, legendzie Shanghai SIPG!

wu lei

Lei, rocznik 91, jest wychowankiem „Czerwonych Orłów”. Od 2006 roku stopniowo przebijał się do pierwszego zespołu (wtedy nazywali się jeszcze Shanghai Dongya). Od samego początku wyróżniał się w chińskich młodzieżówkach, gdzie był czołowym strzelcem. W dorosłej kadrze zadebiutował w wieku 19 lat, podczas Mistrzostw Wschodniej Azji 2010 (wygrany mecz z HK 2-0). Jak do tej pory w karierze reprezentacyjnej w 56 spotkaniach zdobył 12 bramek oraz zaliczył 4 asysty. Warto zaznaczyć, że Lei Wu częściej występuje na pozycji bocznego napastnika (WF), niż CF.

Na ten moment dorobił się statusu gwiazdy w kadrze reprezentacji, jest jej najjaśniejszym punktem, wraz z Gao Linem (Guangzhou) ciągną ten wykolejony wózek (o miernej kondycji na wielu szczeblach reprezentacji jeszcze sobie powiemy przed zbliżającymi się Mistrzostwami Azji).

Jeśli chodzi o macierzysty klub, tutaj jest LEGENDĄ, absolutnym bożkiem, autorytetem dla całej chińskiej piłki, obecnie jego gra przyćmiewa każdego w tym kraju. Oddanie dla jednych barw opłaciło się, po wielu latach czekał na niego najpiękniejszy obrazek w dotychczasowej karierze:

d779d145-aa1a-4785-bdf4-854b54fb47b2

Już w zeszłym sezonie 2017 jego forma eksplodowała. Brakowało jednak tego najważniejszego tytułu krajowego oraz wyjątkowego smaczka – odebrać prymat dominatorom i to pod własnym przywództwem. To właśnie najlepszym piłkarzem tego sezonu jest zdecydowany król strzelców, zdobywca Złotego Buta, zawodnik z numerem 7, Wu Lei. Proszę zauważyć czego on dokonał. W lidze, o której mówi się, że jest przepełniona gwiazdami wędrującymi z Europy, gdzie można zaspokoić każdego zawodnika pod względem finansowym, koleś miażdży konkurencję. Co gorsze i bolesne dla państwa środka, także tą chińską 😉

wulei77

Spoglądając na te tabelę pewnie każdy z Was zna większość piłkarzy… coś mi się wydaję, że Lei do nich jak do tej pory nie należał. A to gość, który od kilku sezonów przebija się do świadomości obserwatorów aż w końcu nadszedł dla niego wymarzony rok. Tak jak cały SIPG, tak i on odpalił. Sukces Wu jest jednak jednak całkowitą rzadkością w lidze zdominowanej przez import. Dlatego tym bardziej należy docenić wyczyn 27-latka, nazywanego „China’s Maradona”.

Powoli przechodzę do głównej części mojego artykułu i pytam: Panie Wu, co z tym robimy, co dalej???

wulei7

Oczywiście zespół Shanghai SIPG, świadom swojej obecnej pozycji, gdzie mamy do czynienia z pewną stabilizacją, będzie chciał budować jeszcze silniejszy zespół. Obrona mistrzowskiego tytułu oraz walka o najwyższe cele w Ligi Mistrzów to dwa niezwykle wymagające zadania, które stoją przed tym klubem. Do tego wszystkiego należałoby zatrzymać najmocniejsze ogniwa zespołu: Wu, Oscara (12 goli i aż 18 asyst w minionym sezonie), Hulka, Elkesona, Akhmedova czy Lu. Nie można pozostawić także dziur w najlepszej defensywie kraju, która w 30 spotkaniach przepuściła 33 bramki.

Tutaj pojawiają się komplikacje. Najwyższy czas, aby Wu Lei opuścił Chiny i wykazał się w Europie. Tego pragnę jako kibic jego talentu i umiejętności. Nie są to przesłanki wyssane z palca, już tego lata Lei był łączony z beniaminkiem Premier League, Wolverhampton.

Wszystko do tego stopnia, że kibice angielscy witali już swój azjatycki diament takimi grafikami.

DjgoWEFX4AAKbtE

W mojej opinii jest to idealny moment na wypłynięcie Wu z państwa środka. Eksplozja formy, król strzelców na rodzimym podwórku, przywrócenie prymatu w lidze dla drużyny z Szanghaju. Czego więcej potrzeba do spełnienia? Wydaje mi się, że ACL jest na tyle specyficznym turniejem, że pokładanie nadziei na zwycięstwo może mijać się z celem, zwłaszcza, że chińskie zespoły ostatnio prezentują się tam delikatnie mówiąc: rozczarowująco. Lei na ten moment przewyższa swoją ligę, pozostanie w tym kraju to w tym momencie, po takim sezonie, krok w tył, cofnięcie się w rozwoju. Z olbrzymim zaciekawieniem śledziłbym losy tego piłkarza na europejskiej ziemi, z pewnością on sam czuję, że pora na nowe wyzwania. Chińscy piłkarze w Europie to jednak absolutna rzadkość. Kraj ten nastawiony jest na import, czego w konsekwencji mamy druzgocące wyniki finansowe. Dla przykładu podam wynik Evergrande. 7-krotny mistrz CSL i podwójny zwycięzca ACL, wygenerował w 2016 roku przychód w wysokości 83 milionów dolarów, ale odnotował stratę w wysokości 155 milionów dolarów. To wszystko oczywiście za sprawą olbrzymich opłat transferowych i wynagrodzeń. Chińczycy „zamykają” swoich piłkarzy na własnym podwórku, uważając, że tutaj będzie im najlepiej.

jednej strony, przykład Wu Lei pokazuje, że warto inwestować w chińską młodzież, a z drugiej strony wyniki reprezentacji na różnych strzeblach kwestionują to. Może warto dać tym obiecującym piłkarzom szansę rozwijać się w lepszych ligach? Czy odejście piłkarza z rodzimej ligi musi wiązać się z bolesną stratą? Mam wrażenie, że władze chińskiej federacji tak do tego podchodzą, nie zważając na stagnację piłkarzy i zablokowanie ich rozwoju. A problem chińskiej piłki równie dobrze może leżeć w głównej mierze po stronie szkolenia młodzieży i nad tym aspektem radziłbym się poważnie zastanowić.

6O5TCNGR3JFHJJ6Z3ZMCEURORU

Podsumowują, mam głęboką nadzieję, że Lei zapoczątkuje nowy trend i wkrótce zobaczymy tego zawodnika na europejskim froncie. Jak nie teraz to kiedy? Gdziekolwiek pójdzie, nie będzie tak witany, nie będzie miał za sobą taką rzeszę kibiców, ale czy to powinien być czynnik determinujący? Warto budować swój wizerunek tam gdzie za drzwiami czeka ROZWÓJ. Zawsze jest ryzyko, ale gdybym miał wymienić jednego chińskiego piłkarza, który zasługuje na szansę gry w poważnej europejskiej lidze, na język przychodzi jedna myśl: Wu Lei! Tylko dajcie mu numer 7 😉

#AzjaGola trzyma mocno kciuki!

Autor tekstu: Bartek Duda @bobisimons