Przerwa na reprezentacje za nami i w ten weekend wróciło poważne granie w Japonii. Zapraszamy na przegląd 26. kolejki J.League!

Cerezo Osaka – Jubilo Iwata

Cerezo 1-1 Jubilo

Ostatni mecz na Kincho Stadium nie potoczył się po myśli gospodarzy obiektu. Żądna punktów Cerezo Osaka została zatrzymana przez zespół Krzysztofa Kamińskiego. Oba zespoły są zapewne zawiedzione rezultatem, bo pomimo gry na trudnym terenie Jubilo również nie może być w pełni zadowolone.

W 19. minucie pierwszą groźną akcję przeprowadzili goście, a konkretnie Ogawa, który ładną indywidualną akcję zakończył niecelnym strzałem na bramkę gospodarzy. 5 minut później, gospodarze odpowiedzieli ładnym strzałem z powietrza Yamaguchiego. Na szczęście dla gości Kamiński nie miał problemów z wyłapaniem uderzenia reprezentanta Japonii. Tuż przed końcem pierwszej części ponownie zaatakowali piłkarze z Iwaty. Celny strzał oddał Ogawa, ale trafił wprost w dobrze interweniującego Kima.

W 55. minucie Jubilo wyszło na prowadzenie. Fatalny błąd popełnił Kim, który wypuścił piłkę z rąk i nie zdążył na czas wrócić do bramki. Całą sytuację inteligentnie wykorzystał Sakurauchi, który skierował piłkę do pustej bramki. W 67. minucie strach ponownie zajrzał w oczy kibiców gospodarzy, bowiem rzut wolny blisko bramki mieli goście. Oznaczało to, że do piłki podejdzie oczywiście Shunsuke Nakamura. Tak też się stało, ale strzał Japońskiej legendy zdołał obronić golkiper Cerezo.

W 78. minucie remis gospodarzom uratował Barba, który wykorzystał dośrodkowanie Souzy i mocnym strzałem głową pokonał Polskiego bramkarza. W 82. minucie gospodarze byli o włos od zdobycia decydującej bramki, ale obrońcy Jubilo wybijali piłkę z linii bramkowej i ostatecznie zdołali oddalić zagrożenie. To był ostatni mocny akcent w tym spotkaniu i ostatni mecz na Kincho Stadium zakończył się podziałem punktów.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Osmar Barba (Cerezo Osaka)
Hiszpan był skuteczny zarówno w defensywie jak i w ofensywie. Zdobył historyczną bramkę, bo dającą gospodarzom remis w ostatnim meczu na Kincho Stadium.

Cerezo – Kim; Barba, Jonjic, Kimoto (65′ Yamashita); Maruhashi, Yamamura, Souza, Yamaguchi, Matsuda (90+5′ Mizunuma); Takagi, Kakitani

Jubilo – Kamiński; Morishita, Oi, Takahashi; Miyazaki, Yamada, Taguchi, Sakurauchi; Okubo (90′ Matsuura), Nakamura (82′ Uehara), Ogawa (69′ Kawamata)

Kashima Antlers – Shonan Bellmare

Kashima 2-1 Shonan

Kashima rzutem na taśmę zdobywa niezbędne 3 punkty i nie pozwala bezpośrednim rywalom na powiększenie dystansu. Bellmare ma mecz więcej do rozegrania, ale nadal znajduje się w trudnej sytuacji.

W 7. minucie, po raz pierwszy zrobiło się groźnie pod bramką Shonan. Piłkę na lewej stronie dostał Doi i zagrał do ustawionego w polu karnym Serginho. Brazylijczyk bez wahania oddał strzał z dość ostrego kąta i pomylił się naprawdę nieznacznie. Na odpowiedź gości musieliśmy poczekać do 31. minuty, kiedy to Suzuki próbował zaskoczyć Kwona strzałem zza pola karnego. Napastnik Shonan uderzał jednak z trudnej pozycji i posłał piłkę obok słupka. 5 minut później w dogodnej pozycji do oddania strzału znalazł się Ishikawa, ale źle się złożył i nie trafił nawet w światło bramki Kashimy.

4 minuty po zmianie stron gospodarze objęli prowadzenie. Nie najlepsze zachowanie Akimoto wykorzystał Nishi, który zagrał wzdłuż bramki do Shomy Doi. Napastnik Kashimy wyskoczył najwyżej i z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki.

W 66. minucie Shonan doprowadziło do wyrównania. Świetne dośrodkowanie Okamoto wykorzystał Umesaki, który pojawił się na placu gry 5 minut wcześniej.

Kiedy wszystko wskazywało na remis w tym spotkaniu, sprawy w swoje ręce (a raczej swoją głowę) wziął genialny Yuma Suzuki. Japończyk wykorzystał dośrodkowanie Nishiego i fantastycznym strzałem głową posłał piłkę w górny róg bramki Shonan. Były to dosłownie ostatnie fragmenty tego spotkania i gości nie było już stać na żadną odpowiedź.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Daigo Nishi (Kashima Antlers)
Prawy obrońca Antlers zanotował bardzo dobre spotkanie, co potwierdził zaliczając asysty przy obu bramkach swojego zespołu.

Kashima – Kwon; Anzai, Machida, Jung, Nishi; Abe (85′ Yamamoto), Nagaki, Misao, Endo (78′ Silva); Serginho (67′ Suzuki), Doi

Shonan – Akimoto; Saka, Ono, Yamane; Ishihara (54′ Sugioka), Ishikawa, Kaneko, Okamoto, Ogawa, Matsuda (61′ Umesaki), Suzuki (78′ Lee)

Vegalta Sendai – FC Tokyo

Vegalta 1-0 Tokyo

Kolejny fatalny występ „gazowników” i 6. z rzędu mecz bez zwycięstwa. Obok Tokyo tylko Nagasaki może się pochwalić tak „wspaniałą” statystyką. Vegalta dzięki tej wygranej doskakuje do Tokyo na zaledwie 1 punkt i patrząc na dyspozycję obu zespołów, kwestią czasu jest wyprzedzenie podopiecznych Kenty Hasegawy.

W 15. minucie blisko zdobycia bramki w tym spotkaniu byli podopieczni Kenta Hasegawy. Z ponad 25. metrów potężnie uderzał Takahagi, ale niestety dla kibiców gości trafił tylko w słupek. W 23. minucie Diego Oliveira przejął złe zagranie obrońcy Vegalty i popędził z piłką w kierunku bramki. Akcję zakończył bardzo niecelnym strzałem, co jest dobrym podsumowaniem jego występu w tym spotkaniu. Oliveira przypominał bowiem „jeźdźca bez głowy” i niewiele pożytku mieli z jego akcji zawodnicy Tokyo.

W 49. minucie Vegalta Sendai wyszła na prowadzenie. Początkowo niegroźne dogranie w pole karne zamieniło się w bramkę samobójczą Keigo Higashiego, który bardzo niefortunnie interweniował w obrębie „szesnastki”. Oczywiście więcej w tej sytuacji mógł zrobić Hayashi, który zareagował bardzo późno. Po bramce gospodarze poczuli krew i zaczęli grać coraz odważniej. W 55. minucie dobry strzał z dystansu oddał Ishihara, ale tym razem dobrze interweniował bramkarz Tokyo. Vegalta miał swój wynik i w dalszej części meczu robiła to co robi najlepiej. Utrzymywała się przy piłce i stopniowo „zabijała czas”. Ten ruch okazał się bardzo skuteczny i 3 punkty zostały w Sendai.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Takuma Abe (Vegalta Sendai)
Były zawodnik FC Tokyo odegrał się na byłym klubie w najlepszy możliwy sposób. Cały mecz był aktywny i ustrzegał się błędów, a po jego akcji padła zwycięska bramka dla Vegalty.

Vegalta – Schmidt; Itakura, Hiraoka, Oiwa; Sekiguchi (84′ Nagato), Tomita, Okuno, Hachisuka, Ishihara (90+1′ Ramon), Notsuda; Abe (81′ Shiihashi)

Tokyo – Hayashi; Ota, Jang, Morishige, Muroya; Omori (66′ Togashi), Hashimoto, Takahagi, Higashi (83′ Yonemoto); Oliveira, Nagai (66′ Lins)

Sagan Tosu – Sanfrecce Hiroshima

Tosu - Hiroshima

Mega ważne zwycięstwo Saganu Tosu, które opuściło (przynajmniej na chwilę) strefę spadkową. Ekipa Mu Kanazakiego i Fernando Torresa pokonała lidera tabeli, który zaczyna czuć na plecach oddech Kawasaki Frontale.

W 9. minucie gospodarze stworzyli pierwsze zagrożeni pod bramką gości. Sprytny strzał piętą oddał Fernando Torres, ale z interwencją zdążył Hayashi. W 35. minucie jedną z nielicznych okazji miało Sanfrecce, ale Aoyama przeniósł piłkę wysoko ponad bramką. W doliczonym czasie pierwszej połowy ze świetną kontrą, którą napędził Torres, wyszło Tosu. Hiszpan zagrał od Kanazakiego, który następnie oddał piłkę Takahashiemu. Ten wystawił ją na strzał Fujicie, a pomocnik Saganu oddał dobry strzał z pierwszej piłki, jednak ponownie dobrze interweniował golkiper Hiroshimy.

W 52. minucie Tosu znów było blisko wyjścia na prowadzenie. Tym razem akcję strzałem kończył Harakawa, ale fantastyczną interwencją popisał się znów Hayashi. Strzał Harakawy był znakomity, ale parada bramkarza gości stała na równie wysokim poziomie. W 62. minucie Hiroshima w końcu poważnie zagroziła gościom. Patric wycofał piłkę do wbiegającego Sasakiego, a ten potężnie huknął z dystansu. Na jego nieszczęście Gonda to też fachowiec w swojej dziedzinie i zdołał sparować strzał na rzut rożny. W 74. minucie Hayashi przeszedł jednak samego siebie. Anzai oddał bardzo mocny strzał głową w górny róg, a golkiper gości wyciągnął piłkę z linii bramkowej. Tylko fantastyczne parady bramkarza trzymały Hiroshimę przy życiu.

Do czasu, bowiem w 76. minucie Takahashi wykończył fantastyczne dośrodkowanie Anzaia i głową skierował piłkę do siatki. Hayashi nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję i Tosu prowadziło 1:0. Gospodarze nie oddali już tego prowadzenia i wywalczyli 3 punkty, które mogą okazać się niezbędne w kontekście walki o utrzymanie.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Takuto Hayashi (Sanfrecce Hiroshima)
Gdyby nie on, to Hiroshima wracałaby do domu z bagażem co najmniej kilku straconych bramek. Świetny występ bramkarza Sanfrecce, który na niewiele się jednak zdał.

Tosu – Gonda; Mitsumaru, Oumari (90′ Kim), Takahashi, Fujita; Takahashi, Fukuta, Harakawa (64′ Anzai), Takahashi; Kanazaki, Torres

Sanfrecce – Hayashi; Sasaki, Mizumoto, Nogami, Wada; Kashiwa (75′ Kawabe), Inagaki, Aoyama, Shibasaki (82′ Yoshino); Watari (56′ Dangda), Patric

Nagoya Grampus – V-Varen Nagasaki

Nagoya 3-4 Nagasaki

Ładne widowisko zaserwowali nam zawodnicy obu drużyn na Toyota Stadium. Chyba mało kto się spodziewał, że kapitalną serię Nagoi Grampus zatrzyma akurat ostatnie w tabeli Nagasaki, które przerwie tym samym swoją serię porażek z rzędu. W tym tkwi jednak cała kwintesencja J.League. Zawsze należy spodziewać się niespodziewanego.

W 8. minucie goście niespodziewanie objęli prowadzenie. Do siatki trafił Suzuki, który wykorzystał ładne zgranie Ryutaro.

W 30. minucie do wyrównania doprowadził Naoki Maeda. Ja już nie mam słów na opisanie tego gościa, więc polecam samemu zobaczyć to fenomenalne trafienie. Już raz określiłem go mianem Transferu Roku w J.League i nadal uważam to stwierdzenie za prawdziwe.

W 48. minucie Nagoya objęła prowadzenie po bramce Jo. Brazylijczyk wykorzystał swoje walory fizyczne i strzałem z powietrza pokonał Tokushige.

5 minut później Nagasaki doprowadziło do wyrównania. Drugą asystę zaliczył Ryutaro, a drugą bramkę strzelił Suzuki, który głową pokonał byłego bramkarza Borussii Dortmund.

Zaledwie 3 minuty później Suzuki skompletował hat-tricka. Napastnik Nagasaki wykończył kolejną świetną kontrę swojego zespołu.

W 70. minucie ekipa V-Varen otrzymała rzut karny, a „jedenastkę” na bramkę zamienił Nakamura.

W 89. minucie świetnie z piłką zachował się Naoki Maeda, który oddał strzał w poszukiwaniu bliższego słupka bramki Nagasaki. Obrońca zdołał wybić piłkę, ale zrobił to na tyle nieudolnie, iż skierował ją pod nogi Jo, który wpakował piłkę do siatki. Bramka kontaktowa dla Nagoi zagwarantowała nieco emocji w końcówce, ale ostatecznie gościom udało się utrzymać prowadzenie i zgarnąć pełną pulę.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Musashi Suzuki (V-Varen Nagasaki)
Kapitalne zawody napastnika Nagasaki, którego hat-trick pozwolił jego drużynie na niespodziewane zwycięstwo.

Nagoya – Langerak; Kanai, Maruyama, Nakatani, Miyahara; Kodama (46′ Izumi), Neto, Kobayashi (87′ Arai), Tamada (66′ Hattanda); Maeda, Jo

Nagasaki – Tokushige; Tagami, Takasugi, Tokunaga (90′ Tujis); Onaga, Ryutaro, Shimada, Kurogi, Sawada, Nakamura (90+4′ Yoneda); Suzuki (86′ Delgado)

Kashiwa Reysol – Shimizu S-Pulse

Kashiwa 2-3 Shimizu

Reysol notując drugą porażkę z rzędu wpędzili się w niemałe tarapaty. Ekipa z prefektury Chiba zsunęła się bowiem do strefy spadkowej, gdzie zajęli miejsce Saganu Tosu. Przewaga nad przedostatnią Gambą Osaka zmalała do 2. punktów. Shimizu awansowało natomiast na 9. miejsce wyprzedzając Jubilo Iwatę Krzysztofa Kamińskiego.

Shimizu wyszło na prowadzenie w 10. minucie po pięknej bramce Takeuchiego, który strzałem w górny róg nie dał szans Kirihacie. W pierwszej połowie goście zdominowali Reysol niemal w każdej statystyce. Oddali aż 12 strzałów, przy 5. próbach rywali. Kontrolowali spotkanie i na przerwę zeszli z jednobramkowym prowadzeniem.

W 52. minucie jeszcze bardziej potwierdzili swoją dominację i zdobyli drugą bramkę w tym spotkaniu. Kolejną asystę zaliczył Kawai, a do siatki trafił Shirasaki, który wykorzystał gapiostwo obrońców Kashiwy.

W 64. minucie bramkę kontaktową zdobył Segawa, który pokonał Rokutana mocnym i precyzyjnym strzałem w dolny róg.

Obrońcy Kashiwy uniemożliwi swojej drużynie pogoń za wynikiem i w 81. minucie po kolejnym poważnym błędzie całego bloku defensywnego do siatki trafił Kawai.

W 94. minucie bramkę strzelił jeszcze Cristiano, ale na coś więcej zabrakło gospodarzom czasu. Shimizu utrzymało więc swoje prowadzenie i zgarnęło bardzo ważne 3 punkty na zawsze gorącym terenie.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Yosuke Kawai (Shimizu S-Pulse)
Dwie asysty i bramka na 3:1 – to dorobek Kawaia w tym spotkaniu. Bez jego udziału prawdopodobnie nie było tej jakże ważnej wygranej S-Pulse.

Reysol – Kirihata; Takagi, Nakagawa, Suzuki, Kamekawa (81′ Yamazaki); Nakagawa (72′ Olunga), Tezuka, Koizumi (81′ Otani), Ito; Segawa, Cristiano

Shimizu – Rokutan; Matsubara, Kakuda, Freire, Tatsuta; Shirasaki, Takeuchi, Kawai, Kaneko; Kitagawa (90′ Hasegawa), Crislan (72′ Duke)

Kawasaki Frontale – Consadole Sapporo

Frontale 7-0 Sapporo

7:0 na Todoroki Stadium! Fenomenalny występ gospodarzy, którzy zmiażdżyli aspirującą do gry w Lidze Mistrzów ekipę z Sapporo. Można powiedzieć, że wynik w pełni odzwierciedla poziom dominacji Frontale, które oddało 15 strzałów celnych przy jednym gości. Miejmy tylko nadzieję, że podopieczni Mihailo Petrovicia podniosą się po takim upokorzeniu.

W 8. minucie goście mogli objąć prowadzenie. Arano ładnie wymanewrował obrońcę i oddał ładny strzał, który obronił jednak Jung. Tokura wpakował po tym piłkę do siatki, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. W 14. minucie kolejną 100% sytuację miało Sapporo. Tokura idealnie wyłożył piłkę Chanathipowi, a ten mając przed sobą tylko bramkarza posłał piłkę obok słupka.

W 28. minucie Kawasaki miało swoją okazję, ale nie powieliło błędu swoich rywali i wyszło na prowadzenie. Kengo Nakamura zagrał do dobrze ustawionego Ienagi, który najpierw został zatrzymany przez Gu, ale potem umieścił piłkę w siatce.

Niecałe dwie minuty później było już 2:0. Ienaga odebrał piłkę w środku pola, a po asyście Kobayashiego do siatki trafił Kengo Nakamura.

W 40. minucie trzeci błąd w defensywie popełniło Sapporo i trzeci raz wykorzystali to gospodarze. Strzał Kobayashiego obronił golkiper Consadole, ale przy dobitce Abe nie miał nic do powiedzenia. Wysoki pressing Frontale przynosił drużynie potężne korzyści i sprawiał, iż goście nie potrafili wyjść z piłką ze swojego pola karnego.

W 57. minucie było już 4:0. Ienaga zagrał piłkę wzdłuż bramki, a całą akcję z bliskiej odległości wykończył Shimoda. Goście byli totalnie rozbici, a to był tylko początek ich cierpienia w tym spotkaniu.

Minutę później Sapporo wznowiło grę od środka i Kawasaki natychmiast ruszyło do wysokiego i agresywnego pressingu. Efektem był odbiór Kobayashiego, który stanął oko w oko z bramkarzem i podwyższył wynik na 5:0.

Obrona Consadole nie istniała w tym meczu. Gospodarze robili co chcieli i niemal każda groźna okazja kończyła się bramką. W 86. minucie Chinen wbiegł za linię obrony, otrzymał podanie od Ienagi i sprytną podcinką pokonał golkipera gości.

W 91. minucie Sapporo straciło 7. bramkę w tym meczu. Tym razem na listę strzelców wpisał się Tanaka, który nie niepokojony przez nikogo dobił obroniony przez Gu strzał. Świetny i do bólu skuteczny zespół Kawasaki zakończył występ na 7. bramkach. Można jednak odnieść wrażenie, iż gdyby mecz potrwał parę minut dłużej to zobaczylibyśmy więcej bramek autorstwa gospodarzy.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Akihiro Ienaga (Kawasaki Frontale)
To on rozpoczął wielkie strzelanie w tym spotkaniu. Na murawie spędził pełne 90 minut, a do gola dołożył jeszcze dwie asysty.

Frontale – Jung; Kurumaya, Taniguchi, Nara, Elsinho; Shimoda (84′ Tanaka), Oshima (52′ Noborizato), Abe, Nakamura, Ienaga; Kobayashi (73′ Chinen)

Consadole – Gu; Fukumori, Kim (46′ Ishikawa), Shindo; Suga, Fukai (61′ Ono), Miyazawa (46′ Bothroyd), Hayasaka, Chanathip Songkrasin, Arano; Tokura

Vissel Kobe – Gamba Osaka

Kobe 1-2 Gamba

Kobe zapatrzyło się chyba na FC Tokyo i zanotowało 3. porażkę z rzędu, w tym dwie z nich na własnym stadionie. Gamba znów wróciła do żywych, a największa w tym zasługa Hwanga Ui-Jo, który wrócił już z Igrzysk Azjatyckich i znów przesądził o wyniku meczu.

W 3. minucie Gamba mogło objąć prowadzenie po strzale Hwanga Ui-Jo. Koreańczyk ładnie urwał się spod opieki obrońców i zakończył akcję groźnym strzałem na bramkę. Z uderzeniem poradził sobie jednak bramkarz Kobe. 3 minuty później odpowiedzieli gospodarze, a konkretnie Iniesta, który próbował zaskoczyć Higashiguchiego mocnym strzałem z dość ostrego kąta. Golkiper Gamby był jednak na posterunku i zdołał oddalić zagrożenie. W 30. minucie publice w Kobe przypomniał się Kazuma Watanabe. Legendarny były zawodnik Visselu Kobe, oddał dobry strzał z 20. metrów, ale Kim zdołał sparować jego strzał na rzut rożny.

W 35. minucie Kobe objęło prowadzenie. Iniesta zagrał do Furuhashiego, a ten poradził sobie z kryjącym go obrońcą i pokonał bramkarza Gamby.

W 52. minucie było już jednak 1:1. Oh Jae-Suk dośrodkował do wbiegającego w pole karne Kuraty, a ten mocnym strzałem z bliskiej odległości doprowadził do wyrównania.

W 68. minucie Gamba wyszła na prowadzenie. Do siatki gospodarzy trafił niezawodny Hwang Ui-Jo, który wykorzystał podanie Kuraty i z najbliższej odległości wpakował piłkę do pustej bramki. Po tej bramce gospodarze się już nie podnieśli i Gamba wraca do domu z kompletem punktów.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Hwang Ui-Jo (Gamba Osaka)
Co prawda Kurata też trafił do siatki i zaliczył asystę przy trafieniu Koreańczyka, ale nie można nie podkreślić ogromnego wpływu na grę Gamby, jaki ma Ui-Jo.

Kobe – Kim; Bunmatan, Yasser, Osaki, Fujitani; Iniesta (71′ Nagasawa), Fujita, Mita (75′ Tanaka); Furuhashi, Wellington, Otsuki (66′ Goke)

Gamba – Higashiguchi; Miura, Fabio, Konno (83′ Koh); Fujiharu, Takae (46′ Oh Jae-Suk), Endo, Kurata, Onose; Watanabe, Hwang Ui-Jo (87′ Ichimi)

Yokohama F. Marinos – Urawa Red Diamonds

Marinos 1-2 Urawa

Urawa w końcu przerwała swoją serię bez zwycięstwa i odniosła istotne wyjazdowe zwycięstwo na dość trudnym terenie. Marinos natomiast trochę pogorszyli swoją sytuację i nadal mają tyle samo punktów co znajdująca się w strefie spadkowej Kashiwa Reysol.

W 9. minucie mogło być już 1:0 dla Urawy. Świetnie w polu karnym zachował się Koroki, który idealnym przyjęciem zgubił obrońcę i stanął oko w oko z bramkarzem. Ten jednak popisał się dobrą interwencją i powstrzymał napastnika Red Diamonds. W 18. minucie to gospodarze mogli trafić do siatki. Mogli, bo równie dobrą sytuację zmarnował Ito, który z najbliższej odległości posłał piłkę obok słupka. Dwie minuty później Marinos zmarnowali kolejną świetną okazję, ale ilość pecha jaki nawiedził ich w tej akcji spowodowała, że za głowę złapał się chyba każdy oglądający mecz na stadionie i przed telewizorami. Najpierw w dobrej sytuacji znalazł się Nakagawa, któy próbował pokonać Nishikawe strzałem po ziemi. Ten jednak sparował uderzenie na słupek. Piłka od razu wróciła do gracza Marinos, który miał przed sobą pustą bramkę, ale w ostatniej chwili jego strzał zdołał wybić ofiarnie interweniujący Iwanami. Mawia się, iż niewykorzystane sytuacje się mszczą. Cóż, nie inaczej było i tym razem.

Tuż przed przerwą goście mieli rzut wolny z okolic pola karnego. Dośrodkowanie Muto odbiło się jednak od muru i futbolówkę przejął Ugajin. Zawodnik Urawy nie zastanawiał się niepotrzebnie i precyzyjnie uderzył z ponad 20. metrów. Strzał był na tyle silny i precyzyjny, iż Iikura nie potrafił sobie z nim poradzić.

Bardzo nieskuteczny był w tym spotkaniu Shinzo Koroki. Najlepszy strzelec Urawy zmarnował bowiem przynajmniej dwie doskonałe okazje do zdobycia gola.

W 69. minucie Marinos zdołali wyrównać. Na listę strzelców wpisał się Hugo Vieira, który zabawił się z obroną rywali i pokonał bezradnego Nishikawe.

W 79. minucie Urawa znów wyszła na prowadzenie. Kapitalne podanie za linię obrony autorstwa Aokiego znalazło swojego adresata. Tym adresatem był Yuki Muto, który spokojnie posłał piłkę obok golkipera Yokohamy. W 81. minucie Vieira mógł zdobyć swoją drugą bramkę w tym spotkaniu i ponownie wyrównać stan rywalizacji, ale został powstrzymany przez świetnie interweniującego Nishikawe.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Yuki Muto (Urawa Red Diamonds)
Napastnik Urawy zrobił to co do niego należało. Zdobył bramkę, która w ostatecznym rozrachunku dała gościom zwycięstwo. Ponadto często cofał się do rozegrania i swoimi prostopadłymi podaniami uruchamiał Shinzo Korokiego. Gdyby ten był nieco skuteczniejszy, to Muto do bramki dołożyłby przynajmniej jedną asystę.

Marinos – Iikura; Yamanaka (83′ Yun), Martins, Cvetinović, Shinozuka; Amano, Ogihara, Otsu (65′ Vieira); Endo, Ito, Nakagawa

Urawa – Nishikawa; Makino, Mauricio, Iwanami; Ugajin, Aoki, Nagasawa (83′ Abe), Hashioka (66′ Hirakawa); Martinus (46′ Ogiwara), Koroki, Muto

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Wyświetleń: 69

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze