Dwukrotny uczestnik Mistrzostw Świata Koreańczyk Lee Chung-Yong w końcu wydostał się Crystal Palace i podpisał kontrakt z Niemieckim drugoligowcem Vfl Bochum.
3 Letnie męczarnie w Crystal Palace, w którym na zasadzie Psa ogrodnika (sam nie zjem drugiemu nie dam) nie chciano z niego korzystać, ale również nie puszczano go do innych klubów, w końcu dobiegły końca.
Lee to już legenda Koreańskiej piłki za żywota, niestety również chodzące wspomnienie jego samego z powodu licznych kontuzji i klubowych animozji przez ostatnie 3 lata zawodnik prócz aparycji nie przypominał sam siebie.
79 krotny reprezentant Korei Południowej został wykryty przez znanego z Mistrzostw Świata 2002 trenera Şenol Güneşa w 2007 roku, który wówczas był trenerem FC Seoul.
To dzięki Tureckiemu trenerowi Lee wypłynął na szerokie wody.
Przypominający stylem gry Jakuba Błasczykowskiego na przyśpieszonych obrotach prawy pomocnik stał się z miejsca gwiazdą K League. W 2007 został najlepszym asystentem ligi a w 2008 wybrano go już do najlepszej 11 roku.
Forma pomocnika szybko przyniosła mu powołania do reprezentacji młodzieżowych.

Wpierw wystąpił na MŚ U20 w 2007 roku (gdzie zagrał między innym przeciwko Polakom Grzegorza Krychowiaka) a rok później na Olimpiadzie w Pekinie.
W Maju 2008 został pierwszy raz powołany do dorosłej reprezentacji Korei rozpoczynając swoją już 10 letnią przygodę z koszulką Azjatyckich Tygrysów.

W 2009 za £2.2 miliona został zakupiony przez Angielski Bolton Wanderers.
Koreańczyk z miejsca stał się gwiazdą zespołu, który jak ryba wody potrzebował człowieka do zdobywania metrów. Będąc wówczas jedynym graczem potrafiącym z piłką zrobić przewagę w pojedynkach 1-1 szybko stał się ulubieńcem kibiców.

Już w pierwszym sezonie otrzymał nagrody takie jak „Bolton Player of the Year”, „Players' Player of the Year”, oraz  „Best newcomer awards.”

Po 2 doskonałych sezonach i mistrzostwach świata 2010 po drodze, pytały o niego wielkie Europejskie kluby (choćby Liverpool).
Każdemu fanowi Azjatyckiej piłki wydawało się, że jest świadkiem tworzenia się nowej legendy…

Niestety w przedsezonowy sparingu Lee spotkało to, co wielu Azjatyckich graczy, którzy z zbyt wielką swobodą mijali rywali w Europie (np. Daisuke Matsui).
Został brutalnie wyeliminowany przez Tomy Millera, bezmózga, który tuła się przez większą cześć kariery po piątej lidze Angielskiej a jego największym osiągnięciem w CV jest właśnie ten incydent.
Złamał nogę Lee wykluczając go na cały sezon 2011-12.
Chung Yong nigdy więcej nie był tym samym dominującym na skrzydle zawodnikiem, co przed tym incydentem.

W Boltonie rozegrał ogólnie 6 sezonów w trakcie, których zaliczył 190 występów 20 goli
i 36 asyst. Po dziś dzień może spodziewać się ciepłego przywitania na University of Bolton Stadium.

W Sezonie 2014-15 Lee przeszedł do Crystal Palace chcąc powrócić do gry w Premier League (Bolton podczas jego absencji spadł do Championship), od której miał 3,5 letnią przerwę.
Niestety był to jeden z gorszych transferów w historii Azjatyckiej piłki.
Od jego przyjścia czekał go non stop Roller Coaster nastrojów. Od początku jego pseudo kariery w orłach trenowało go 5 trenerów w ciągu 3,5 sezonu. Gdy tylko wracał po długich kontuzjach musiał przekonywać do siebie nowego menadżera, gdy w końcu mu się to udawało ten bywał zwalniany. Już po pierwszym sezonie Lee chciał salwować się ucieczką w transfer, jednak klub wolał go trzymać, jako suport w razie kontuzji graczy pierwszego składu. Istny cyrk na kółkach, który nie był dobry ani dla zawodnika ani dla klubu.

Z powodu braku rytmu meczowego Lee powołany do szerokiego składu na MŚ 2018 nie został finalnie zabrany na Rosyjski Mundial.
Czara goryczy się przelała i Koreańczyk, któremu w końcu skończył się kontrakt z Crystal Palace mógł być Panem samego Siebie.
Bolton, którego fani stęsknili się za swoim „trick starem” zaproponował mu kontrakt.
Niestety nie otrzymał pozwolenia o pracę dla zawodników z poza Unii Europejskiej (wymagana odpowiednia ilość meczów w kadrze w ciągu roku) i umowa poszła się paść.
Nie chcąc się bawić w „work permity” obrał kierunek popularny ostatnio dla Azjatów – Niemcy.
Podpisał kontrakt z drugoligowym VFL Bochum, w którym spotka się choćby z swoim częstym rywalem na Azjatyckiej arenie – Australijczykiem Robbie Kruse.
Azja Gola życzy powodzenia Lee Chung-Youngowi w odzyskaniu przyjemności z gry.
Chłopak, z którym każdy kibic Azjatyckiej piłki ma tyle wspaniałych wspomnień zasługuje na to, aby jeszcze raz zabłysnąć w blasku fleszy.

Hwaiting Lee!

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski

Wyświetleń: 181

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze