1 Wrześnie rozegrano mecz finałowy Igrzysk Azjatyckich.
Finał, jaki każdy neutralny kibic piłki Azjatyckiej pragnący zobaczyć po prostu najwyższy możliwy poziom mógłby sobie wymarzyć – Korea Południowa vs Japonia.
Dwaj odwieczni, zażarci rywale, których motywacja była całkowicie odmienna.
Tak oto naprzeciwko siebie stanęli pragnący przepustek od służby mundurowej (policja, wojsko) przeciw zespołowi, który może wszystko a nic nie musi.

W Korei Południowej gdzie służba mundurowa jest obowiązkowa niezależnie czy jesteś gwiazdą Pop, sportowcem czy młodym politykiem, próba jej uniknięcia kończy się surowymi konsekwencjami.
Dla sportowców a precyzyjniej piłkarzy istnieje tylko parę możliwości zwolnienia z utrudniającej karierę służby.

Zdobycie trofeum na turnieju międzynarodowym.

Na arenie kontynentu Azjatyckiego musi to być 1 miejsce/złoto – Puchar Azji, (co się jeszcze nie udało) lub Igrzyska Azjatyckie.
Na arenie międzykontynentalnej w zależności od rangi, podium lub 4 miejsce.
Olimpiada – miejsca od 1 do 3.  MŚ miejsca od 1 do 4. W grę wchodziłby również puchar konfederacji albo MŚ U20 czy U18 jednak na dzień dzisiejszy jest to kompletne Sci-Fi.

Nic dziwnego, iż Taegeuk Warriors gryźli trawę od pierwszego spotkania i stawali na rzęsach, aby wygrać turniej.  W każdym z 7 meczów Koreańczycy wyglądali jakby przed gwizdkiem ktoś groził ich życiu – „albo zagracie na 110% albo giniecie na miejscu.”

NINTCHDBPICT000430306035.jpg

Niebiescy Samurajowie z kolei to zespół Japonii U21 B.
Nie dość że nowy selekcjoner dorosłej kadry Nipponu któremu dane było poprowadzić ten team nie powołał żadnego z zawodników powyżej 23 roku życia (można było powołać 3) to jeszcze potraktował turniej jako poligon doświadczalny.

W składzie pojawiło się 5 studentów, którzy z zawodową piłką mają tyle doświadczenia co Robert Lewandowski z grą na bramce, oraz całe grono zawodników, którzy stawiają dopiero nieśmiało pierwsze kroki w piłce klubowej (w dodatku często drugiej ligi Japońskiej).

Tak, więc zespół, który dochodząc do finału Azjatyckich Igrzysk gdzie konkurowali z wieloma spinającymi się na sukces zespołami,  i tak osiągnął wielki sukces.
Jak już wspominałem nikt od nich nic nie wymagał, nie ciążyła na nich żadna presja zwłaszcza, że najlepsi zawodnicy w tej kategorii wiekowej zostali w swoich klubach (Ritsu Doan, Takumi Minamino, Tatsuya Ito, Yusuke Ideguchi, Takuma Nishimura etc.)

677d48f4f8a31bc187927ea03d32ced4_640px

Tyle słowem przydługawego wstępu.
Jak wyglądał sam mecz ?

Korea w składzie miała aż 4 zawodników grających na poprzednich MŚ (3 w 11) a ogólnie 6 grających regularnie w dorosłej kadrze Tygrysów Azji.
W Japonii graczy z dorosłej kadry…ZERO.
Na ratunek miała im przyjść nieśmiertelna taktyka futbolu totalnego Hajime Moriyasu 3-6-1 gdzie nawet trójka środkowych obrońców uczestniczy w ataku pozycyjnym.
Cały zespół atakuje – cały broni.

Niestety, kto oglądał kiedykolwiek w akcji trenera Moriyasu w trakcie jego trwającej 7 lat kariery trenerskiej wie, że jest on uzależniony i ubezwłasnowolniony od taktyki 3-6-1.
Futbol totalny 3-6-1 gdy zespołowi idzie jest kwintesencją Japońskiej Tiki-Taki oraz mordowania rywali posiadaniem piłki.
Niestety, gdy ekipy trenowane przez 50 latka mają problem z jakiegokolwiek powodu z futbolu totalnego kierujemy wzrok w stronę totalnej trenerskiej indolencji.
Hajime nie zmienia ustawienia choćby miał przyłożony pistolet do głowy.
Gdy przegrywa, co najwyżej zmieni jednego zawodnika na drugiego, jednak nie przejdzie na grę np. 2 napastnikami (3-6-2) czy przy konieczności bronienia nie przestawi zespołu na grę 4 czy 5 obrońców.
Ten całkowity brak elastyczności ich menadżera zgubił w finale Japńczyków.
3-6-1

58 letni paker – Trener, Kim Hak-bum z kolei to człowiek, który jak ryba wody potrzebuje gry ofensywnej, mówiąc łopatologicznie jego taktyka to prymitywne „faja i do przodu.”
Jego zespoły zawsze siedzą na rywalu jak kowboj na byku, zakładając hokejowy zamek, angażują dużą liczbę graczy do konstruowania ataku.
W większości przypadków wygląda to efektownie i efektywnie.
Malezja jednak w fazie grupowej wyraźnie pokonując 2-1 (nie był to fart Młodych Tygrysów) odkryła luki tej optymistycznej ofensywy.
Na szczęście dla Koreańczyków, co by się nie działo MORIYASU NIE ZMIENIAŁ SWOJEJ TAKTYKI!

Przez 90 minut regulaminowego czasu gry Koreańczycy prowadzili grę, choć przewaga nie była tak wyraźna jakby wskazywały składy na papierze.
Piłkarze tacy jak Son Heung-Min z Tottenhamu czy gwiazda numer 1 turnieju Hwang Ui-Jo z Gamba Osaka byli świetnie eliminowani przez obronę Japonii.

Mecz życia w obronie rozgrywała trójka obrońców Samurai Blue.
Yugo Tatsuta (Shimizu S-Pulse) Ko Itakura (Vegalta Sendai) oraz Daiki Sugiokoa (Shonan Bellmare).

736_1535849289.jpg(Sugioka z lewej był bezbłędny w obronie uprzykarzając się Son Heung Minowi)

Powyższe trio to gracze znani w Japonii z tego, iż są następnym pokoleniem gatunku na wymarciu w J.League środkowych ofensywnych obrońców.  Czyli środkowych, którzy non-stop podłączają się do ataku.  Świetnie konstruują atak pozycyjny, doskonale rozprowadzają pikę, dysponują uderzeniem z dystansu oraz są groźni przy stałych fragmentach gry.

Tyma razem wszyscy 3 zaimponowali, co u im się wcześniej nie zdarzało zbyt często (a już zdecydowanie 3 w jednym meczu) grą w destrukcji.
Przodował im Daiki Sugioka, który gdy już wszyscy zawodzili to on wyskakiwał niczym królik z kapelusza ratując z opresji kolegów.
Sugioka w tym meczu parodiował Władce pierścieni stwierdzeniem…
51q6LsuTPrL

W rezultacie mimo naporu Korei pierwsze 90 minut zakończyło się bezbramkowym remisem.

Najlepsi w pierwszych 90 minutach w zespole Koreańskim byli 2 boczni obrońcy, Kim Jin Ya oraz Kim Moon-Hwan, którzy byli cały czas pod grą w ofensywie oraz zredukowali poczynania groźnych skrzydłowych Japonii do zera.  W regulaminowym czasie gry Japończycy stworzyli sobie zaledwie 4 sytuacje, (z czego tylko jedna zakończona strzałem w światło bramki).

W 91 minucie Hajime Moriyasu podejmuje decyzję, którą chce wierzyć, iż podjął zmuszony kontuzją najlepszego na boisku obrońcy Daiki Sugioki.
Niedźwiedziowaty środkowy grał od dłuższego czasu z zakrwawionym opatrunkiem na głowie.
Możliwe, iż to było przyczyną feralnej zmiany na Keite Endo, który nie dość, że obniżył wzrost zespołu (co za parę minut będzie miało znaczenia) to jeszcze okazał się całkowicie bezproduktywny zarówno w ataku jak i obronie.

Rozregulowana obrona Japonii po stracie swojego lidera już od pierwszych minut dogrywki musiała panicznie ratować się w własnym polu karnym przed utratą bramki.
Wpierw Son Heung-Min minimalnie chybił obok słupka, po czym uderzenie Kim Moon-Hwana trafiło w słupek.

Do 3 razy sztuka powiadają.

W 93 minucie wychowanek Barcelony Lee Seung-Woo w swoim stylu uderza niesygnalizowanie z całej siły pod poprzeczkę Japończyków. Lee wykorzystał drybling Son Heung-Mina, który wdzierał się w pole karne 21 latków. Gdy tracił już kontrole nad piłką, Lee przyszedł w sukurs z swoim soczystym uderzeniem.
Mamy 1-0
south-korea-010918c.jpg
Ledwie 8 minut później Son zalicza swoją drugą asystę w meczu (pierwszą świadomą) i dośrodkowuje po rzucie rożnym na głowę unoszącego się niczym szybowiec Hwang Hee-Chana z Red Bull Salzburg.
Hwang pokazuję, czego nauczył się w Europie i brutalnie wygrał pojedynek z Ryo Hatsuse przeskakując go o 2 głowy.

i (1)
Nagle Japonia została wybudzona ze snu o rzutach karnych, do których swoim kunktatorstwem chciała doprowadzić.
Gdyby piłkarze kraju kwitnącej wiśni przegrali w taki sposób nikt z kibiców tej drużyny nie miałby takiego dużego niedosytu.

Nagle po parze goli w plecy, samurajowie zaczęli atakować na tyle mocno Koreańczyków, iż Ci muszą kurczowo bronić się w własnej jedynastce całym zespołem.
Japończycy przypomnieli sobie jak grać w pikę w ostatnich 10 minutach finału.
Wynikiem tego była bramka w 115 minucie po rzucie rożnym jednego z ambitnych Japońskich studentów Uedy Hayase.

spo18090123470126-p3

Japończycy do końca cisnęli jak cytrynę Koreańczyków, wzbudzając wręcz uśmiech zażenowania widzów z powodu niedowierzania, iż nadal są to te same drużyny, które oglądaliśmy przez wcześniejszą część spektaklu.
Koreańska obrona nie pękła jednak po raz drugi i dowiozła zwycięstwo 2-1 do końca.

Kto wie jak potoczyłby się finał, gdyby Japonia zagrała z takim animuszem i odwagą od pierwszej minuty. Tego już się nigdy nie dowiemy.

Korea Południowa zostaje mistrzem Igrzysk Azjatyckich 2018.

Poniżej skrót meczu:

Podsumowując 20 graczy Korei Południowej wywalczyło swój wymarzony złoty medal, który daje im dożywotnią przepustkę z służby mundurowej.
Byli drużyną zdecydowanie najlepszą w turnieju zdobywając 18 na 21 możliwych punktów.

DmBC---XsAAe9YF.jpg

Paru zawodników wyrobiło sobie dożywotnio nazwiska, przynajmniej w Azji.
Wbrew oczekiwaniom to nie Son Heung Min wciągał nosem cały turniej, lecz jego kolega – napastnik Hwang Ui-Jo. Przed turniejem, gdy ogłoszono finałową kadrę nie brakował słów krytyki jakoby zawodnik miał dostać się do składu niezasłużenie po znajomościach.
Cała koalicja prasy i internetowych znawców jechała po piłkarzu jak po suchej szmacie twierdząc, że nie powinno się takie przywileju, jakim jest występ w kadrze marnować na tak słabego zawodnika.
Wiele było głosów, iż powinno się uratować od wojska Suk Hyung-Juna z Troyes (dziś Reims)

Hwang Ui-Jo uciszył wszystkich zostając najlepszym strzelcem Igrzysk z 9 golami (w tym 2x hat trick)w 7 meczach.

Na jego przykładzie świetnie widać jak działają media, gdy się na kogoś uwezmą.

Przed turniejem jazda po „Udzio” ile wlezie

W pierwszym meczu hat-trick z Bahrajnem – cisza
W drugim gol przeciw Malezji – cisza
Brak gola z Kirgistanem – „ten zawodnik rozbija jedność drużyn, brak chemii między nim a Sonem, nie jest to, 9 jakiej trzeba kadrze” itd.
W 1/16 Korea wygrała z Uzbekistanem 2-0 „Udzio” trafił jedną bramkę, ale podkreślano rajd a’la Messi Lee Seung Woo.
Dopiero w ćwierćfinale, gdy strzelił hat tricka Uzbekistanowi musieli uznać wyższość faktów nad zmową krytyki i nieśmiało powiedziano, że 26 latek wykorzystuje swoje doświadczenie nad młodzieżą rywali.

Świetnie skwitował sytuacje z „Udziem” szanowany Koreański dziennikarz sportowy

Kolejni zawodnicy, którzy wypromowali się w tym turnieju to wspominany przeze mnie wielokrotnie w twitach Koreański Xavi Hwang In-Beom. Co ciekawę gracz Asan Mugunghwa czyli klubu policyjnego najszybciej odczuł przepustkę z służby mundurowej i został w trybie natychmiastowym zwolniony z obowiązków w Akademii Policyjnej. Już powrócił do swojego klubu Daejeon Citizen FC gdzie czekała na niego niespodzianka w postaci pierwszego powołania do dorosłej kadry Korei Południowej.
Pozostali to wspomniani już boczni obrońcy, Kim Jin-Ya z Incheon United oraz Kim Moon-Hwan z Busan.  Ten drugi przed turniejem był całkowitym anonimem grający w drugiej lidze Koreańskiej, dziś wylatuje na zgrupowanie kadry Korei Południowej po powołaniu przez nowego selekcjonera – Paulo Bento.
Kim Jin-Ya nie spotkał taki zaszczytu, ale trafił już do notatnika skautów z całego świata. Piłkarz niczym Łukasz Piszczek zaczynał, jako napastnik, poprzez skrzydłowego został wycofany do obrony, dzięki czemu zespół zyskał kolejne ofensywne ogniwo i szybkość w defensywie.

Japończykom należą się również brawa.
Cały turniej słysząc, że są wybrakowaną wersją Japońskiej drużyny Olimpijskiej przeszli w swoim nudnym kunktatorskim stylu aż do finału, gdzie nie byli wcale chłopcem do bicia dla napakowanej „dorosłymi kadrowiczami” Korei Południowej.

Mnóstwo nazwisk niema możliwości by poszły w zapomnienie:
Ko Itakura, Daiki Sugioka, Yugo Tatsuta, Koji Miyoshi, Yuto Iwasaki, Yoichi Naganuma, Daizen Meada czy studenci Kaouru Mitoma, Reo Hatate i Ayase Ueda gwarantuje że w przyszłości będą znaczącą siłą nie tylko w J.League.

Na koniec tabela najlepszych drużyn Asian Games
Smieszna tabela

…tak też cały czas zastanawiam się, jakim cudem Maciej Skorża z swoimi ZEA zdobył brąz.

DmDNu-3UcAEJXCk.jpg

Za wspólnie spędzone Igrzyska Azjatyckiej nasz portal serdecznie dziękuje.
Mieliśmy z nimi mnóstwo zabawy i niezapomnianych piłkarskich wspomnień.

Son-Heung-min

Autor tekstu:
Adam Błoński
@Adam_Blonski

Wyświetleń: 198

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze