Zapraszamy na przegląd 24. kolejki J.League! 

Kashima Antlers – Jubilo Iwata

Kashima 1-1 Jubilo

Ekipa Krzysztofa Kamińskiego zdołała w dramatycznych okolicznościach zatrzymać goniącą czołówkę Kashimę Antlers. Gospodarze w razie wygranej mogli doskoczyć do Top 3 na dwa punkty, a goście mogli przeskoczyć Urawę Reds. Remis pokrzyżował jednak plany obu ekipom.

Pierwszą groźną okazję mieli gospodarze w 13. minucie meczu. Szybką kontrę napędził Tanaka i odegrał do prawej strony do Serginho. Brazylijczyk próbował kończyć akcję strzałem, ale został powstrzymany przez obrońcę. W 19. minucie doskonałą okazję mieli goście. Bardzo ładnie piłkę do Okubo zgrał Kawamata, czym otworzył byłemu zawodnikowi FC Tokyo i Kawasaki Frontale drogę do bramki. Okubo miał dużo czasu i miejsca, ale źle złożył się do uderzenia i oddał bardzo niecelny strzał. W 28. minucie szczęścia spróbował Kengo Kawamata, ale również uderzył bardzo niecelnie. 3 minuty później, wydawało się, że Antlers będą mieli doskonałą okazję, gdyż Suzuki znalazł się w sytuacji 1 na 1. Na jego nieszczęście, całą sytuację przeczytał Krzysztof Kamiński, który wyszedł z bramki i uprzedził napastnika gospodarzy.

Po zmianie stron, znów to goście byli najbliżej wyjścia na prowadzenie. W 51. minucie, głową uderzał Taguchi, ale z bliskiej odległości przeniósł piłkę ponad bramką. W 59. minucie Kamiński swoją skuteczną interwencją ponownie udaremnił próbę gospodarzy.

W 71. minucie błąd całej defensywy Iwaty wykorzystał Inukai, który skierował piłkę do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Trzeba dodać, że bardziej został trafiony piłką, niż wykonał w jej kierunku celowy ruch. Nie jest to jednak istotne, gdyż gospodarze mieli w końcu swoje upragnione prowadzenie. W 80. minucie mogło, a wręcz powinno być 2:0. Jedną z wielu kontr przeprowadził bardzo aktywny w tym spotkaniu Silva. Brazylijczyk zagrał do Suzukiego, który miał przed sobą tylko Polskiego bramkarza, ale napastnik Kashimy nie trafił nawet w światło bramki.

Niewykorzystane sytuacje gospodarzy musiały się zemścić. W doliczonym czasie gry Jubilo dostało rzut karny za zagranie ręką Anzaia. Do piłki podszedł weteran Okubo i w 94. minucie spotkania doprowadził do wyrównania. Antlers nie mieli już czasu na odpowiedź i Iwata rzutem na taśmę zdołała wyrwać jeden punkt.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Leo Silva (Kashima Antlers)
Przy większej skuteczności zawodników ofensywnych, Silva skończyłby ten mecz z kilkoma asystami. Bardzo dobry mecz Brazylijczyka, który napędzał szybkie kontry Antlers i swoimi podania otwierał kolegom drogę do bramki.
Składy:

Kashima – Kwon; Misao (81′ Yamamoto), Inukai, Jung, Nishi; Tanaka (56′ Anzai), Silva, Nagaki, Doi (74′ Kanamori); Suzuki, Serginho

Iwata – Kamiński; Fujita, Oi, Takahashi; Ogawa, Yamada, Taguchi, Matsumoto (73′ Araki), Matsuura (81′ Uehara); Okubo, Kawamata (67′ Nakano)

Cerezo Osaka – Sanfrecce Hiroshima

Cerezo 0-1 Sanfrecce

Hiroshima zagrała bardzo typowo dla siebie. Niespecjalnie efektownie, ale bardzo efektywnie. Wywiozła z Osaki bardzo cenne punkty i nie traci przewagi nad goniącym peletonem. Cerezo natomiast zaprzepaściła szansę na doskoczenie do czołówki i ich strata uległa powiększeniu.

W 15. minucie pierwsze zagrożenie pod bramką gości stworzyli gospodarze. Na bramkę Hayashiego uderzał Nogami, ale golkiper Hiroshimy poradził sobie z jego strzałem.

W 19. minucie Sanfrecce objęło prowadzenie po świetnym strzale Inagakiego. Pomocnik gości posłał atomowe uderzenie zza pola karnego i nie dał szans golkiperowi Cerezo. W 25. minucie podobnym uderzeniem próbował odpowiedzieć Barba, ale jego strzał był bardziej czytelny i zdołał wyłapać go Hayashi.

W 52. minucie, ponownie bliscy wyrównania byli gospodarze. Na ich nieszczęście Takagi nie trafił dobrze w piłkę i z bliskiej odległości uderzył w boczną siatkę. Na usprawiedliwienie Japończyka działa fakt, iż naciskał na niego obrońca Hiroshimy. W 65. minucie idealną sytuację do podwyższenia prowadzenia miał Patric. Najlepszy strzelec Sanfrecce znalazł się w sytuacji 1 na 1 z Kimem, ale został powstrzymany przez Koreańskiego bramkarza. W 79. minucie Patric drugi raz został zatrzymany przez bramkarza gospodarzy. W 81. minucie Patric znów wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale w końcowej fazie akcji zaczął tracić równowagę i fatalnie spudłował. Dwie minuty później, kolejną fantastyczną paradą popisał się Kim, który obronił dobry strzał Yoshino. Koreańczyk sparował piłkę na poprzeczkę, a potem wyłapał ją uprzedzając graczy gości. W 93. minucie Cerezo miało jeszcze szansę na wyrównanie, ale Kiyotake przeniósł piłkę nad poprzeczką. W ostatnich sekundach los dał Osace jeszcze jedną szansę, przed którą stanął Yamaguchi. Japończyk uderzał dokładnie z tego miejsca, z którego w barwach Japonii strzelił swoją być może najważniejszą bramkę w reprezentacji, w spotkaniu przeciwko Irakowi. Tym razem jednak uczestnik Mistrzostw Świata w Rosji nieznacznie się pomylił.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Kim Jin-Hyeon (Cerezo Osaka)
Dzięki Koreańczykowi gospodarze nie przegrali tego meczu większą różnicą bramek.

Składy:

Cerezo – Kim; Barba (87′ Katayama), Jonjic, Kimoto; Maruhashi, Souza (89′ Fukumitsu), Yamaguchi, Matsuda, Takagi (79′ Yamauchi), Kiyotake; Sugimoto

Sanfrecce – Hayashi; Sasaki, Mizumoto, Nogami, Wada; Kashiwa, Inagaki, Aoyama, Shibasaki (73′ Yoshino); Watari (60′ Dangda), Patric

Kashiwa Reysol – V-Varen Nagasaki

Kashiwa 5-1 Nagasaki

Takiej Kashiwy jeszcze w tym sezonie nie oglądaliśmy. Gospodarze przegrywali 0:1, ale strzelili 5 bramek i nie pozostawili gościom złudzeń. Świetny występ Reysol i fatalny mecz Nagasaki, które pokazało, że nie przez przypadek zajmuje ostatnią lokatę.

Dość niespodziewanie, to goście pierwsi wyszli na prowadzenie. Bramkę w 11. minucie zdobył Suzuki, który pokonał Kirihatę bardzo mocnym strzałem z ostrego kąta.

Dokładnie 10 minut później było już jednak 1:1. Niezdecydowanie obrońców Nagasaki i złe wybicie Takasugiego wykorzystał Cristiano.

W 24. minucie Cristiano miał już na swoim koncie dublet. Dobre dośrodkowanie Koike spadło idealnie na głowę Brazylijczyka, a ten pięknym uderzeniem pokonał bezradnego Tokushige.

3 minuty po zmianie stron, Kashiwa podwyższyła prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Ito, który przelobował golkipera gości. Trzeba dodać, że bramka jest wynikiem głupiego błędu bramkarza i obrońców Nagasaki.

W 89. minucie, gospodarze „zabili” mecz, bramką na 4:1. Autorem trafienia był Tezuka, który pokonał bramkarza pięknym uderzeniem z rzutu wolnego.

W doliczonym czasie gry, Reysol postanowili jeszcze raz zaatakować. Efektem ładnej zespołowej akcji było trafienie Olungi, który wykorzystał dogranie Kamekawy. Kashiwa była zdecydowanie za mocnym rywalem dla Nagasaki i wynik idealnie odzwierciedla przebieg meczu.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Cristiano (Kashiwa Reysol)
Brazylijczyk dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a w dalszej fazie meczu skutecznie ściągała na siebie uwagę obrońców, co otwierało jego kolegom drogę do bramki.

Składy:

Reysol – Kirihata; Takagi (76′ Kamekawa), Park, Otavio, Koike; Esaka, Tezuka (90+2′ Otanj), Koizumi, Ito; Cristiano, Segawa (69′ Olunga)

Nagasaki – Tokushige; Takasugi, Bujis, Tokunaga; Onaga, Shimada (75′ Kono), Kurogi (65′ Maeda), Omoto, Sawada; Nakamura; Suzuki (58′ Juanma Delgado)

Kawasaki Frontale – Vegalta Sendai

Kawasaki 1-0 Vegalta

Frontale nie przestają gonić Hiroshimy. Znów przełamują impas na swoją korzyść, dzięki trafieniu w drugiej połowie i po raz kolejny zachowują czyste konto na własnym stadionie. Vegalta, podobnie jak Cerezo, straciła szansę na dogonienie pierwszej trójki.

W 10. minucie zrobiło się groźnie pod bramką Frontale, za sprawą Nishimury, który ograł obrońcę przy linii końcowej i oddał mocny strzał w kierunku bramki. Trafił jednak prosto w Junga, który sparował piłkę na rzut rożny. W 17. minucie zaatakowali gospodarze. Nakamura zagrał świetną piłkę do Ienagi, a ten przyjęciem ograł obrońcę i próbował uderzać na bramkę Sendai. Został jednak zablokowany przez obrońców, a piłkę zdołał wyłapać Schmidt. W 27. minucie w końcu przypomniał o sobie Yu Kobayashi. Najlepszy strzelec Frontale przyjął piłkę przed polem karnym i lewą nogą oddał groźny strzał na bramkę. Na jego nieszczęście futbolówka trafiła tylko w słupek. Tuż przed przerwą, kolejną dobrą okazję mieli gospodarze. Tym razem uderzał Abe, ale również trafił w słupek.

W 55. minucie, gospodarze objęli prowadzenie. Fatalny błąd w defensywie popełnił Oiwa, a z prezentu skorzystał Nakamura Kengo, który mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał golkipera Vegalty. W 78. minucie mogło być 2:0. Suzuki dostał piłkę na lewej stronie i szukał swoim dośrodkowaniem Kobayashiego. Piłka odbiła się jednak od nogi obrońcy i myląc Schmidta przeleciała tuż obok słupka. 3 minuty później świetną okazję miał Kobayashi, ale został zatrzymany przez Schimdta. Goście nie byli w stanie odpowiedzieć na bramkę Nakamury i 3 punkty zostają w Kawasaki.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Kengo Nakamura (Kawasaki Frontale)
Nakamura był tam gdzie trzeba i zdobył decydującą bramkę. Ponadto ciągle przerywał defensywę rywala swoimi prostopadłymi zagraniami.

Składy:

Frontale – Jung; Noborizato, Kurumaya, Taniguchi, Elsinho; Morita, Oshima, Abe (81′ Suzuki), Nakamura (73′ Saito), Ienaga; Kobayashi (90+1′ Chinen)

Vegalta – Schimdt; Kim (56′ Okuno), Oiwa, Hiraoka; Sekiguchi (78′ Havenaar), Shiihashi, Tomita, Hachisuka, Nishimura, Nakano; Germain (46′ Ishihara)

Shimizu S-Pulse – Consadole Sapporo

Shimizu 1-2 Sapporo

Sapporo nie popełniło błędu jaki popełniło Cerezo oraz Sendai i wygrało istotny dla siebie mecz, dzięki któremu utrzymało kontakt z czołówką. Shimizu spadło na miejsce 12., gdyż zostało wyprzedzone przez Kashiwę Reysol.

Gospodarze wyszli na prowadzenie w 21. minucie po bramce Freire. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Ishige, a Brazylijczyk głową skierował piłkę do siatki.

Radość gospodarzy nie trwała długo, bowiem już w 36. minucie do wyrównania doprowadził Miyazawa. Shimizu często atakowało rywali, ale były to ataki bardzo zachowawcze, w których brakowało gry 1 na 1. Jedną z takich akcji oglądaliśmy na początku 2. połowy, kiedy Douglas miał sporo miejsca, ale zwolnił akcję i wycofał do wbiegającego Shirasakiego. Ten postanowił od razu poszukać uderzenia i z pewnością teraz żałuje tej decyzji, gdyż piłka nie przeleciała nawet blisko bramki. Najwięcej zagrożenia w ofensywie stwarzał… Matsubara, czyli lewy obrońca S-Pulse. Niestety jego dośrodkowania nie mogły znaleźć adresata, gdyż napastnicy z Shizuoki ustępowali fizycznością obrońcom Consadole.

Nieporadność gospodarzy w ofensywie, wykorzystali goście. W 74. minucie, świetnie przed polem karnym odnalazł się Ken Tokura i mocnym strzałem lewą nogą pokonał Rokutana. Golkiper Shimizu był bez szans. Pod koniec meczu z dystansu uderzał jeszcze Kawai, ale trafił w sam środek bramki i Gu zdołał oddalić zagrożenie. Dwie bramki Sapporo wystarczyły, aby w obliczu niemocy gospodarzy zgarnąć 3 punkty.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Ko Matsubara (Shimizu S-Pulse)
Młody obrońca Shimizu robił co mógł, aby ożywić grę gospodarzy w ofensywie. W defensywie zaprezentował się nieco gorzej, ale i tak zagrał dobre spotkanie.

Składy:

Shimizu – Rokutan; Matsubara, Freire, Hwang, Iida; Ishige (88′ Hasegawa), Shirasaki, Kawai, Kaneko; Douglas, Kitagawa (73′ Crislan)

Consadole – Gu; Shindo, Fukumori, Kim; Shirai (73′ Ono), Fukai (64′ Miyayoshi), Miyazawa, Hayasaka; Tokura (80′ Arano), Bothroyd, Komai

Nagoya Grampus – Urawa Red Diamonds

Nagoya - Urawa

Aż strach pomyśleć co by było gdyby Nagoya nie zaliczyła tak fatalnego początku sezonu. Obecnie Grampus mają najlepszą formę w całej lidze i zaliczyli właśnie 6. wygraną z rzędu i 7. mecz bez porażki. Awansowali dzięki temu na 13. miejsce i mają aż 7 punktów przewagi nad Gambą Osaka. Urawa jest w niemal odmiennych nastrojach, gdyż zanotowała kolejny mecz bez zwycięstwa i pomału żegna się z iluzorycznymi szansami na walkę o Ligę Mistrzów.

Goście mogli wyjść na prowadzenie już w 40. sekundzie meczu. Ładny rajd prawą stroną przeprowadził Hashioka, który dograł do niepilnowanego w polu karnym Shinzo Korokiego. Napastnik Reds uderzył jednak bardzo niecelnie.

W 22. minucie to Koroki był w roli podającego i dośrodkował w pole karne. Nie było tam żadnego z jego kolegów… ale był Kobayashi, który swoją dość niepotrzebną interwencją pokonał własnego bramkarza i dał Urawie prowadzenie.

W 28. minucie faulu w polu karnym dopuścił się Mauricio i arbiter wskazał na 11. metr. Do piłki podszedł Jo, ale jego strzał wspaniale obronił Nishikawa. Na jego nieszczęście do dobitki dopadł Tamada i z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki.

W 44. minucie, Nagoya miała rzut wolny po faulu Makino. Xavier dośrodkował w pole karne, a tam najwyżej wyskoczył Jo i pokonał golkipera gości. Dzięki temu Nagoya jeszcze przed przerwą wyszła na prowadzenie.

W 52. minucie znakomitą okazję do wyrównania miała Urawa, a konkretnie Fabricio, który dostał podanie od Korokiego i będąc już w polu karnym fatalnie spudłował. Mówi się, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i nie inaczej było też tym razem. W 68. minucie, na placu gry pojawił się Soma.

Dwie minuty po wejściu na murawę, Soma zaliczył swoją pierwszą asystę tego wieczoru. Rezerwowy Grampus dośrodkował w pole karne, a całą akcję wykończył Jo, którego nie potrafili powstrzymać obrońcy Urawy Reds.

W 79. minucie, Jo rozpoczął akcję gospodarzy i zagrał na lewą stronę do Somy. Ten dośrodkował w pole karne, gdzie znów nie do upilnowania okazał się Jo, który ustalił wynik meczu.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Jo (Nagoya Grampus)
Świetny występ zwieńczony hat-trickiem.

Składy:

Nagoya – Langerak; Kanai, Maruyama, Arai, Miyahara; Tamada (62′ Izumi), Kobayashi, Neto (68′ Soma), Maeda; Xavier (90+2′ Sato), Jo

Urawa – Nishikawa; Makino, Mauricio, Iwanami (65′ Abe); Ugajin (73′ Lee), Aoki, Nagasawa, Hashioka; Fabricio Messias, Koroki (65′ Ogiwara), Muto

Vissel Kobe – Yokohama F. Marinos 

Kobe - Marinos

Z jednej strony wystąpiła legenda Barcelony Iniesta, a z drugiej być może przyszłość katalońskiego klubu, Takefusa Kubo. Zdecydowanie lepszy występ zaliczył młodszy zawodnik, który do Jokohamy jest wypożyczony z Tokio. Marinos odnieśli bardzo ważne zwycięstwo w kontekście walki o utrzymania, a Kobe utraciło swoje miejsce w Top 4.

W 20. minucie bardzo dobrą okazję mieli gospodarze. Błąd popełnili obrońcy Marinos, którzy pozwolili Goke wyjść na wolne pole. Na ich szczęście rozpędzony zawodnik Kobe zaczął tracić równowagę, czego efektem był niecelny strzał. Niespecjalnie układała się ofensywna gra Visselu. Zawodnicy próbowali więc zaskoczyć Iikurę strzałami z dystansu. W 42. minucie próbował Fujita, ale dobrze w bramce spisał się golkiper gości.

W 52. minucie gospodarze mieli chyba najlepszą okazję do zdobycia bramki. Wellington stanął oko w oko z bramkarzem, ale trafił tylko w słupek.

W 56. minucie, bramkę w swoim debiucie zdobył Takefusa Kubo. Były zawodnik FC Tokyo napędził akcję gości, a potem wykorzystując podanie Matsubary pokonał bramkarza Kobe. 5 minut później, Vissel mógł bardzo dobrze odpowiedzieć. Iniesta zagrał świetną piłkę do Wellingtona, ale ten znów nie wykorzystał swojej sytuacji. W 76. minucie, znów oglądaliśmy błysk geniuszu Iniesty, który jednym podaniem oszukał całą defensywę Marinos i zagrał do Nagasawy. Rezerwowy Kobe zachował się jednak bardzo źle i przeniósł piłkę nad poprzeczką.

W 85. minucie było już po meczu, bowiem drugą bramkę zdobyli „Marynarze”. Błąd popełnił Mihara, który zbyt lekko zagrywał do bramkarza, co próbował wykorzystać Vieira. Z uderzeniem Portugalczyka poradził sobie jeszcze Kim, ale z dobitką Nakagawy nie miał żadnych szans.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Takefusa Kubo (Yokohama F. Marinos)
Niedawno pozyskany z FC Tokyo 17. latek zagrał bez żadnych kompleksów i zaprezentował się z naprawdę dobrej strony. Przełamał niemoc strzelecką swojego zespołu i strzelił pierwszą bramkę w tym spotkaniu.

Składy:

Kobe – Kim; Hashimoto (46′ Bunmatan), Yasser, Osaki, Mihara; Iniesta, Fujita, Mita; Goke (76′ Tanaka), Wellington (70′ Nagasawa), Podolski

Marinos – Iikura; Martins, Cvetinovic, Kurihara; Yamanaka, Ogihara, Kida (89′ Nakamachi), Matsubara; Amano, Ito (65′ Vieira), Kubo (64′ Nakagawa)

Sagan Tosu – Gamba Osaka

Tosu - Gamba

Spotkanie „na szczycie” tabeli. 16. Sagan Tosu podejmował 17. Gambę Osaka. Gospodarze dzięki tej wygranej zdystansowali zespół z Osaki na 4. punkty.

W pierwszej połowie działo się całkiem niewiele. Najpierw zaatakowało Tosu, a ładną akcję strzałem kończył Mitsumaru. Następnie po drugiej stronie uderzał Ademilson. Oba strzały nie mogły zagrozić bramce rywala. Pierwszy naprawdę groźny strzał oglądaliśmy w 43. minucie, którego autorem był Mu Kanazaki. Były zawodnik Kashimy Antlers odpalił potężne uderzenie z okolic 20. metra, ale czujny w bramce był Higashiguchi.

W 48. minucie Tosu wyszło na prowadzenie. Ono wymienił piłkę z Torresem i uderzył zza pola karnego. Piłka po drodze odbiła się od obrońcy Gamby, co zmyliło bramkarza i gospodarze mogli cieszyć się pierwszą bramką w tym spotkaniu.

W 59. minucie było już 2:0. Znów asystę zaliczył Torres, a na listę strzelców wpisał się w końcu Mu Kanazaki, dla którego była to pierwsza bramka w barwach Sagan Tosu. Japończyk pokonał bramkarza Gamby, świetnym, precyzyjnym strzałem zza pola karnego. W 65. minucie, kolejną wspaniałą zespołową akcję przeprowadziło Tosu. Torres zagrał do Kanazakiego, ten odegrał do Harakawy, a pomocnik gospodarzy oddał dobry strzał z pierwszej piłki. Na stadionie słychać było jednak głośny jęk zawodu, gdyż piłka po strzale Japończyka trafiła tylko w słupek.

W 86. minucie Fukuta przejął źle zagraną przez zawodników Gamby piłkę, popędził prawą stroną wzdłuż linii bocznej i zagrał idealną piłkę do niepilnowanego Fernando Torresa. Były zawodnik Atletico Madryt pokonał golkipera gości i cieszył się zdobyciem swojej pierwszej bramki w J.League. W 88. minucie Torres mógł mieć swoją trzecią asystę, a Kanazaki drugą bramkę. Hiszpan zagrał perfekcyjną piłkę do Japończyka, który zrobił wszystko jak należy, ale nie dopisało mu szczęście i piłka po interwencji bramkarza trafiła tylko w wewnętrzną część słupka. Sagan Tosu rozegrał świetne spotkania i w końcu odblokowali się nowi napastnicy zespołu, których współpraca zaczyna wyglądać bardzo obiecująco.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Fernando Torres (Sagan Tosu)
Hiszpan w końcu zagrał dobry mecz w barwach Tosu. W meczu z Gambą zaliczył dwie asysty i sam wpisał się na listę strzelców.

Składy:

Tosu – Gonda; Mitsumaru, Oumari, Takahashi, Kobayashi (42′ Fujita); Harakawa (77′ Takahashi), Fukuta, Ono (82′ Anzai); Kanazaki, Torres

Gamba – Higashiguchi; Fujiharu, Suganuma, Miura, Yonekura; Kurata, Koh (71′ Takae), Endo, Fujimoto (66′ Ichimi); Watanabe (77′ Onose), Ademilson

Shonan Bellmare – FC Tokyo

Shonan - Tokyo

Kolejna strata punktów Tokyo, które od 4. meczów nie zdobyło 3. punktów. Nie można jednak powiedzieć, że „Gazownicy” zagrali złe spotkanie, bo byli zespołem zdecydowanie lepszym, ale jak zwykle, zabrakło im skuteczności.

Pierwsza groźna akcja należała do gospodarzy. Ekipa Shonan przeprowadziła ją w 19. minucie, a strzał Ogawy zatrzymał Hayashi. W 28. minucie ponownie uderzał Ogawa, ale ponownie z jego strzałem poradził sobie Hayashi. W 32. minucie Diego Oliveira wyszedł sam na sam z Akimoto, po świetnym podaniu Higashiego. Brazylijczyk zbyt długo zbierał się jednak do strzału i został zablokowany przez obrońcę. W 34. minucie kolejną 100% sytuację mieli goście. Dośrodkowanie Oty z rzutu rożnego opanował sobie na 5. metrze Morishige, ale nawet z tak bliskiej odległości nie potrafił pokonać interweniującego Akimoto. W 41. minucie, znów przez szansą na zdobycie bramki stanęło Tokyo. Ładną akcję całego zespołu kończył Lins, który wpadł z piłką w pole karne i mocnym strzałem po ziemi próbował pokonać byłego bramkarza Tokyo. Ten ponownie spisał się fantastycznie i obronił strzał Brazylijczyka. W tej samej akcji obronił jeszcze dobitkę Muroi, a strzał Oliveiry zmierzający do pustej bramki wybili obrońcy. W 44. minucie, jeszcze lepszą okazję miało Tokyo. Higashi dostał piłkę w okolicach 5. metra i mógł z nią zrobić dosłownie wszystko. Niestety, wybrał najgorzej i uderzył wprost w bramkarza, który ponownie został bohaterem Shonan.

Po przerwie akcję a’la Leo Messi przeprowadził Matsuda, który minął w polu karnym kilku rywali. Gorzej było z wykończeniem, bo strzał pomocnika Shonan zatrzymał się na poprzeczce. W 64. minucie uderzenie Oliveiry zostało zblokowane. Piłka spadła pod nogi Linsa, który miał mnóstwo czasu na dobre złożenie się do strzału i posłanie piłki do siatki. Ten jednak postawił na nieskoordynowany wariant siłowy i z obrębu pola karnego przeniósł piłkę wysoko ponad bramką. Nieskuteczność Tokyo była w tym spotkaniu niezwykle kosztowna, gdyż kosztowała „Gazowników” stratę kolejnych punktów.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Yota Akimoto (Shonan Bellmare)
Były golkiper FC Tokyo był absolutnie kluczowy dla wyniku tego spotkania i praktycznie w pojedynkę zatrzymał „gazowników”.

Składy:

Shonan – Akimoto; Ishihara, Saka, Yamane, Okamoto; Saito, Ishikawa, Matsuda (90+1′ Takayama), Umesaki, Ogawa (46′ Bahia); Yamasaki (86′ Lee)

Tokyo – Hayashi; Ota, Niwa, Morishige, Muroya; Omori (60′ Nagai), Takahagi, Yonemoto, Higashi; Oliveira (83′ Maeda), Lins (77′ Togashi)

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Wyświetleń: 159

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze