Tekst jest wyłącznie opinią autora i nie jest stanowiskiem całej redakcji AzjaGola.com

Coraz częściej zadaje sobie ostatnio to pytanie. Nie jest tajemnicą, iż cała społeczność związana z FC Tokyo przechodzi obecnie przez bardzo trudne chwile, co bez wątpienia jest spowodowane fatalnymi występami zespołu w lidze i pucharze. Nie to jest jednak jedynym powodem niepokoju, a wręcz niekiedy strachu jaki pojawia się u kibiców „gazowników”. Co więc jeszcze? Cóż… jest zawód i zdenerwowanie spowodowane prawdopodobnie przegraną walką o mistrzostwo, jest zanikający wpływ trenera na poczynania swojego zespołu, no i jest też potężna niepewność co do przyszłości. Ale o tym wszystkim za chwilę.

Przed sezonem, władze klubu poczyniły poważne ruchy, aby obecny sezon był wyjątkowy. Tokyo obchodzi przecież okrągłą, 20. rocznicę istnienia i inaczej być nie mogło.

Tokyo20years

Do klubu ściągnięto m.in.:

– Diego Oliveirę z Kashiwy Reysol,
– Caymana Togashi z Yokohamy Marinos,
– Kotaro Omoriego z Vissel Kobe

Awansowano także kilku młodych zawodników, którzy mieli wnosić trochę jakości z ławki rezerwowych.
Wszystkim dyrygować miał nowy szkoleniowiec Tokyo, Kenta Hasegawa, który poprzednio prowadził Gambę Osaka.

1395fec8

Początek sezonu nie napawał optymizmem. Tokyo zaczęło od remisu z Urawą i porażek z Vegaltą i Jubilo Iwatą. Spośród wszystkich porażek w tym sezonie tylko jeden mecz Tokyo przegrało różnicą 2+ bramek. Właśnie z Iwatą. Wtedy po raz pierwszy Hasegawa spróbował gry w innym ustawieniu i jak się okazało po raz ostatni.

2

4-3-1-2 z Maedą jako partnerem Oliveiry nie zdało zupełnie egzaminu i na szczęście było jednorazowym eksperymentem Kenty Hasegawy. No ok. Jednak ten „eksperyment” pokazał nam jasno pewien bardzo istotny problem. Cały ligowy sezon Tokyo gra ustawieniem 4-4-2, którym pokonało chociażby Kawasaki, strzelając im dwie bramki i całkowicie eliminując ich zapędy ofensywne.

2

Hasegawa uczy się na błędach co pokazał trzymaniem się jednej, sprawdzonej formacji. Jednak pojawia się pewne „ale”, bowiem ta jedna jedyna próba zmiany ustawienia skończyła się katastrofalnie. Co to oznacza? Otóż zmniejsza to pole manewru trenerowi, który gdy nie idzie zespołowi w jego ulubionej formacji, nie wie co zrobić. Nie jest to wyolbrzymienie problemu, albo przypadek jednorazowy. Przykład? Dwa mecze z Consadole Sapporo, czyli zespołem potrafiącym grać z tak ustawionym rywalem. Efekt? Remis na Ajinomoto i porażka na Sapporo Dome. Kolejny rywal, Kobe. Remis i wymęczone zwycięstwo w ostatnich sekundach po indywidualnym błysku Diego.

Oczywiście swoje robi w tym przypadku ławka rezerwowych, a raczej jej brak. W lipcu włodarze Tokyo postanowili wypożyczyć z Kofu, Brazylijczyka Linsa. Bardzo dobra decyzja, co niejednokrotnie udowadniał już sam zawodnik, ale po jego przyjściu „Gazownicy” mają w obwodzie… jednego tzw. „gamechangera”. Tak, jednego i mowa właśnie o Brazylijczyku. Przed jego przyjściem ławka rezerwowych wyglądała tak:

2

To screen ławki rezerwowych ze zremisowanego 0:0 meczu z Saganem Tosu. Co zrobił Hasegawa widząc, że drużynie kompletnie nie idzie? Wprowadził na plac gry Tanabe za Omoriego (zmiana 1 do 1) i… 36. letniego Maede za Nagaiego.
„Hej, ale przecież jest Togashi, który przyszedł w zimie”. Dlaczego trener wolał stawiać na Maede zamiast na Caymana, pokazał wypożyczony z Marinos piłkarz w ostatnich spotkaniach. Można powiedzieć, że w pojedynkę przegrał mecz z Gambą Osaka marnując około 5(!) doskonałych sytuacji, z których nawet (nie umniejszając żadnemu) zawodnik Polskiej okręgówki zdobyłby przynajmniej dwa gole. Już nie chodzi tutaj o nieudolność piłkarską Togashiego, ale o fakt, że musiał on wybiec w pierwszym składzie pod nieobecność Nagaiego, albo Oliveiry z Reysol. Spójrzmy więc jeszcze raz na ławkę rezerwowych.
Togashi – cóż…, Maeda  – z całym szacunkiem do tego wielkiego gracza, ale w wieku 36. lat nie odmieni przebiegu meczu, Yonemoto – defensywny pomocnik, Tanabe – skrzydłowy mający na koncie 1. bramkę w tym sezonie i grywający w rezerwach, Yamada, Ogawa – obrońcy, Okubo – GK.
Co w tej sytuacji może zmienić trener? No niewiele. Na ratunek przyszedł Lins, który mimo, iż jest w klubie bardzo krótko, to dwukrotnie zdobywał zwycięskie bramki dla Tokyo.

Jednak pomimo krótkiej ławki, „gazownicy” mieli ładną serię 9. meczów bez porażki. Były wygrane z Hiroshimą, Frontale, albo Nagoyą Grampus (Wszystko w ustawieniu 4-4-2).

Bez tytułu
Niestety, od takich obrazków:Dagj89OUQAAbgaa.jpg large
przeszliśmy do takich…
4836e8a2fcedee222c8e28c18888c712_1534716436_2

3 porażki z rzędu z Reysol, Gambą i Sapporo sprawiły, że Tokyo nie tylko spadło na 3. miejsce, ale traci do swojego odwiecznego rywala z Kawasaki 3 punkty. A przecież Frontale mają jeszcze spotkanie w zanadrzu. To co dzieje się za plecami Tokyo jest najgorszym koszmarem każdego kibica klubu ze stolicy, bowiem niebezpiecznie blisko zbliżyły się ekipy Cerezo, Kobe, Sapporo i Antlers. Rosnący w siłę bezpośredni rywale przy równoczesnym poważnym kryzysie zespołu. Może to oznaczać nawet wypadnięcie z Top 3. Sezon, który dał nam nadzieje na realną walkę o mistrzostwo, zaczyna coraz bardziej przypominać sezon 2015, który Tokyo skończyło na rozczarowującym 4. miejscu.

Czas na kolejny problem, czyli Diego Oliveire.

DiegoOriveira

Problemem nie jest oczywiście osoba Brazylijczyka, tylko niebezpieczna zależność zespołu od jego bramek. Gdy brakuje Diego, gra ofensywna wygląda czasami tragicznie. Gdy jest dobrze pilnowany, często przez kilku obrońców (niczym Cristiano Ronaldo), to nie ma kto wziąć na siebie ciężaru zdobywania bramek. To nie wszystko. Największym problemem związanym z Diego jest fakt, iż jest on tylko wypożyczony z Reysol. Kashiwa na pewno będzie chciała powalczyć o zatrzymanie Brazylijczyka, który rozgrywa fenomenalny sezon i z pewnością zażąda za niego sporych pieniędzy. A Tokyo, jak to Tokyo. Nie lubi wydawać zbyt dużych sum na zawodników i istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że „gazownicy” poszukają wypożyczenia kolejnego zawodnika. Pozostaje również kwestia Linsa, który również jest tylko wypożyczony z Kofu. Takefusa Kubo, 17-letnia perełka w kadrze, został wypożyczony do Marinos, a za rok prawdopodobnie odejdzie do FC Barcelony.

DYQbjV3VoAE_37P

Żeby nie było tak negatywnie, to jedno wzmocnienie przed kolejnym sezonem jest już raczej pewne. Cayman Togashi, który również przebywa w Tokio na wypożyczeniu… wróci do Marinos. Powyższy problem jest właśnie lękiem kibiców o przyszłość. Ciągłe wypożyczenia i strach przed poważnymi wzmocnieniami nie przyniosą na pewno niczego dobrego. Problemy, z jakimi zmaga się Tokyo w tym sezonie to jedno. Drugą sprawą jest przyszłość naszego klubu i tutaj należy zadać sobie tytułowe pytanie. Dokąd zmierza FC Tokyo? Jaka jest przyszłość klubu według działaczy? Wydaje się, że na odpowiedź będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Cokolwiek się jednak nie wydarzy będziemy nadal wspierać klub. Przeżyłem spadek do J2, a także powrót w chwale i grę w Azjatyckiej Lidze Mistrzów i rzecz, która najbardziej rzuciła mi się w oczy i dała do myślenia, to ciągła jedność kibiców. Zarówno w najgorszych, jak i najlepszych momentach, cała społeczność była razem i dopingowała swój zespół z całych sił, co fani FC Tokyo muszą robić nadal, aby pomóc klubowi wyjść z kryzysu w którym się znajduje.
Ja od siebie dodam tylko jedno:

Vamos FC東京!

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Wyświetleń: 246

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze