Zapraszamy na przegląd 23. kolejki J.League!

Consadole Sapporo – FC Tokyo

Sapporo 3-2 Tokyo

Totalna katastrofa Tokijczyków, którzy byli coraz bliżej Hiroshimy, a teraz po 3. porażkach z rzędu, muszą gonić drugie Kawasaki. Dwubramkowe prowadzenie do przerwy nie wystarczyło i fatalna dyspozycja zespołu Kenty Hasegawy, sprawiła iż gospodarze z dalekiej północy sięgnęli po 3 punkty. Dla Sapporo, zwycięstwo oznacza awans na 6. miejsce z jednym meczem do rozegrania więcej. W przypadku zwycięstwa, zespół z Sapporo doskoczy do Tokyo na 2 punkty.

Spotkanie zaczęło się dość spokojnie. Piłkarze obu drużyn nie chcieli podejmować zbędnego ryzyka i narażać się na wczesną utratę bramki.

W 33. minucie Nagai otrzymał piłkę na wolne pole i popędził z nią w kierunku bramki. Nikt nie mógł dogonić piekielnie szybkiego zawodnika Tokyo i ten uciekł goniącym go obrońcom. Gdy już znalazł się w polu karnym, nie szukał strzału, lecz dogrania do lepiej ustawionego Diego Oliveiry i Brazylijczyk umieścił piłkę w pustej bramce.

W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Tokyo podwyższyło prowadzenie. Do siatki trafił Jang, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Keisuke Oty z rzutu rożnego. Wydawało się, że Tokyo w końcu odzyskuje swój rytm i w końcu odniesie zwycięstwo.

W 53. minucie gospodarze złapali kontakt po bramce Kena Tokury. Piłka po strzale Japończyka trafiła w twarz Morishige i zupełnie zmyliła Hayashiego. W obozie „Gazowników” zaczęła pojawiać się nerwowość, a u gospodarzy odżyły nadzieje na korzystny rezultat.

W 68. minucie fatalny błąd przed własnym polem karnym popełnił Muroya, który chciał chyba wybijać piłkę, ale nie wiedział jak się do tego zabrać i w efekcie została ona przejęta przez Shiraia, który ładnym strzałem zza pola karnego doprowadził do wyrównania. Niesamowita euforia wybuchła na Sapporo Dome i właśnie doping kibiców poniósł gospodarzy do poszukiwania kolejnej bramki. Tokyo było zupełnie rozbite. Kenta Hasegawa był bezradny i nie potrafił w żaden sposób wpłynąć na poczynania swojego zespołu.

Najgorsze było jednak przez zawodnikami z Ajinomoto Stadium. W 72. minucie Yonemoto został łatwo wymanewrowany w środku pola przez duet Bothroyd – Chanathip, co zakończyło się bramką tego drugiego. Tajski zawodnik oddał piękny strzał z okolic 20. metra i pokonał golkipera Tokyo. W 76. minucie, Tokyo mogło odpowiedzieć, ale goście znów mieli pecha i uderzenie Linsa zatrzymało się na słupku. Niestety dla kibiców gości, podopiecznych Hasegawy nie było stać na nic więcej i odnieśli oni 3. z rzędu ligową porażkę.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Chanathip Songkrasin (Consadole Sapporo)
Bardzo dobry występ zawodnika rodem z Tajlandii, który dobrą grę zwieńczył piękną bramką na 3:2.

Składy:

Consadole – Gu; Fukumori, Kim, Shindo; Suga (66′ Hayasaka), Fukai (86′ Inamoto), Arano (46′ Shirai), Komai, Chanathip Songkrasin; Bothroyd, Tokura

Tokyo – Hayashi; Ota, Morishige, Jang, Muroya; Omori, Takahagi, Yonemoto (84′ Shinada), Higashi (72′ Maeda); Oliveira, Nagai (72′ Lins)

V-Varen Nagasaki – Cerezo Osaka

Nagasaki 0-2 Cerezo

Cerezo powoli wychodzi z kryzysu i notuje swoje drugie zwycięstwo z rzędu, co zbliża ich do czołowej trójki. Nagasaki notuje 3. porażkę z rzędu i zaczyna się wygodnie układać na ostatnim miejscu w tabeli. Ogromnej złości nie kryli po meczu kibice gospodarzy, ale nie można się im dziwić.

Już w 3. minucie goście objęli prowadzenie. Autorem trafienia był Maruhashi, który wykorzystał dośrodkowanie Souzy i głową pokonał Tokushige.

W 14. minucie dobrą okazję mieli gospodarze. Delgado wybiegł na wolne pole, ale nie zdążył dobiec do futbolówki i ubiegł go golkiper Cerezo. W 45. minucie doskonałą szansę miała ekipa z Osaki. Kiyotake posłał fantastyczną piłkę w pole karne do Takagiego. Pomocnik Cerezo znalazł się sam z piłką na 5. metrze, ale fatalnie przestrzelił. Takagi sam nie mógł uwierzyć, że nie zdobył w tej sytuacji bramki i z pewnością nie jest jedynym, który złapał się w tamtym momencie za głowę. Przed przerwą goście oddali jeszcze jeden strzał, ale jego efekt lepiej przemilczeć. Uderzał Yamaguchi.

Drugą połowę również lepiej zaczęli zawodnicy Cerezo. W 49. minucie groźny strzał w kierunku bramki Nagasaki oddawał Sugimoto, ale bez zarzutu spisał się Tokushige. Gospodarze zostali totalnie zdominowani przez gości. Widać było wyraźną różnicę klas, jaka dzieli oba zespoły. W 80. minucie kolejną dobrą interwencją wykazał się Tokushige, który tym razem musiał odeprzeć strzał Takagiego. Osiem minut później przed doskonałą szansą stanął Sugimoto, ale ponownie fantastycznie interweniował golkiper Nagasaki i nie dopuścił do straty kolejnej bramki.

Niestety dla niego i całego Nagasaki, ta interwencja doprowadziła do rzutu rożnego, po którym bramkę na 2:0 zdobył Jonjic. Chorwat wykorzystał doskonałe dośrodkowanie Maruhashiego i pozbawił złudzeń zawodników gospodarzy.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Yusuke Maruhashi (Cerezo Osaka)
Piłkarz Cerezo był bez wątpienia decydującym zawodnikiem. Najpierw wyprowadził swój zespół na prowadzenie, a później zaliczył asystę przy trafieniu ustalającym wynik meczu.

Składy:

Nagasaki – Tokushige; Takasugi, Bujis, Tagami; Onaga, Isomura, Shimada, Ryutaro (46′ Omoto), Nakamura (85′ Yoneda), Sawada (74′ Suzuki); Juanma Delgado

Cerezo – Kim; Barba, Jonjic, Kimoto; Maruhashi, Souza (90+2′ Akiyama), Yamaguchi, Matsuda, Kiyotake (77′ Mizunuma), Takagi (90′ Fukumitsu); Sugimoto

Shimizu S-Pulse – Urawa Red Diamonds

Shimizu 3-3 Urawa

Wszyscy myśleli, że hitem kolejki będzie spotkanie Hiroshimy z Kawasaki, a tymczasem prawdziwy hit zobaczyliśmy w Shizuoce. Świetną goleadę zaserwowali nam zawodnicy obu drużyn. Oba zespoły nie mogą być jednak zadowolone podziałem punktów. Vegalta, Kashima i Sapporo zwiększyły przewagę nad Reds, a Iwata nad Shimizu.

Gospodarze rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia. Bramkę już w 5. minucie zdobył Kaneko, po świetnym zagraniu Kitagawy, który jednym zagraniem oszukał całą defensywę Reds.

6 minut później było już 1:1. Piękną bramkę z rzutu wolnego strzelił Abe. Zapowiadał nam się piękny mecz w Shizuoce i bynajmniej nas nie rozczarował. W 31. minucie gospodarze cieszyli się z kolejnego gola, ale jak się okazało, trochę przedwcześnie. Strzał Douglasa obronił Nishikawa, ale został powalony przez Kitagawe. Sędzia słusznie odgwizdał faul i bramka gospodarzy została niezaliczona.

Co nie udało się wtedy, udało się 6 minut po wznowieniu gry. W 51. minucie gospodarze ponownie objęli prowadzenie, a na listę strzelców wpisał Douglas.

Dokładnie 10 minut później znów mieliśmy remis. Szybką kontrę gości wyprowadził Muto i zagrał do Fabricio. Wydawało się, że Brazylijczyk straci piłkę, ale duży błąd popełnili defensorzy Shimizu i zawodnik Urawy pokonał Rokutana.

Zaledwie dwie minuty później S-Pulse znów prowadzili. Najpierw strzał Kitagawy trafił w poprzeczkę, ale dobitka Kaneko była już skuteczna gospodarze objęli prowadzenie po raz 3. w tym spotkaniu.

W 72. minucie goście dogonili rywala po raz 3. i znów wyrównali stan rywalizacji. Bramkę zdobył ofensywny środkowy obrońca, czyli Tomoaki Makino, który niczym Sergio Ramos postanowił zabawić się w napastnika i spędzić trochę czasu w polu karnym przeciwnika. Świetne widowisko oglądaliśmy w Shizuoce. Można odnieść wrażenie, że gdyby mecz potrwał kolejne 45 minut to bylibyśmy świadkami kolejnych bramek.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Shota Kaneko (Shimizu S-Pulse)
Japończyk sprawiał mnóstwo kłopotów defensywie Urawy. Był najlepszym zawodnikiem w szeregach S-Pulse i dwukrotnie wyprowadzał zespół na prowadzenie.

Składy:

Shimizu – Rokutan; Matsubara, Kakuda, Hwang, Iida; Ishige (81′ Crislan), Kawai, Shirasaki, Kaneko; Douglas, Kitagawa (87′ Duke)

Urawa – Nishikawa; Makino, Mauricio, Iwanami (59′ Kashiwagi); Kikuchi (79′ Nagasawa), Abe, Aoki, Hashioka, Fabricio Messias; Muto, Koroki (74′ Lee)

Nagoya Grampus – Sagan Tosu

Nagoya 3-0 Tosu

5. wygrana z rzędu Nagoi brzmi wręcz niewiarygodnie. Kapitalna forma zespołu skazywanego na spadek jeszcze parę kolejek temu. Teraz już mało kto mówi o spadku Grampus. Teraz mówi się o ich awansie do górnej części tabeli. Z Tosu jest niestety na odwrót. Przyjście Kanazakiego, Torresa i Toyody miało na dobre wyciągnąć zespół ze strefy spadkowej, a każdy z tych trzech ofensywnych napastników pozostaje nadal bez gola dla Saganu i zespół z powrotem wrócił do strefy spadkowej.

W 16. minucie mogło być 1:0 dla Tosu. Mu Kanazaki wyszedł na czystą pozycję i stanął oko w oko z Langerakiem. Były zawodnik Kashimy Antlers nie wykorzystał jednak tej dogodnej okazji i uderzył wprost w Australijskiego bramkarza. 3 minuty później byliśmy świadkami odpowiedzi ze strony gospodarzy. W podobnej sytuacji znalazł się Xavier, ale posłał piłkę tuż obok słupka bramki Saganu.

W 21. minucie Nagoya przeprowadziła fantastyczną akcję w stylu Barcelony, albo Arsenalu z sezonu 12/13. Świetna wymiana podań z pierwszej piłki zakończyła się fenomenalną asystą Naokiego Maedy i bramką Kanaia. Obrońcy Tosu nie wiedzieli co się dzieje i mogli jedynie przyglądać się co zrobią rywale. W 28. minucie niemal 100% sytuację miał Fernando Torres. Mistrz świata z 2010. roku dostał w polu karnym podanie od Kanazakiego, ale nie potrafił skierować piłki w światło bramki. Mecz z Grampus był 7. meczem Torresa w barwach Tosu i Hiszpan nadal pozostaje bez zdobytej bramki.

W 64. minucie rezultat podwyższył Izumi, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki Tosu. Świetną asystą popisał się w tej sytuacji Neto.

W 75. minucie, piłkę na własnej połowie stracił Torres. Futbolówka trafiła pod nogi zawodników Grampus, którzy nie zmarnowali prezentu od byłego piłkarza Atletico Madryt. Na listę strzelców wpisał się bezapelacyjnie najlepszy piłkarz tego spotkania, Naoki Maeda. W 92. minucie Tosu miało okazję na zdobycie bramki honorowej, ale w znakomitej okazji przestrzelił Kanazaki. To zdecydowanie nie był wieczór napastników Sagan Tosu.
Nagoya rozegrała kolejne bardzo dobre spotkanie, w którym była znacznie lepsza od swojego przeciwnika i zgarnęła zasłużony komplet punktów.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Naoki Maeda (Nagoya Grampus)
Transfer roku w J.League i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Od przyjścia Maedy, Nagoya jest zupełnie innym zespołem, który zmiata każdego napotkanego rywala. Oczywiście z wyraźnym wkładem Maedy. W meczu z Tosu wpisał się na listę strzelców i zaliczył asystę przy pierwszej bramce.

Składy:

Nagoya – Langerak; Kanai, Maruyama, Nakatani, Miyahara; Kodama (55′ Izumi), Neto (75′ Soma), Kobayashi, Tamada (90+1′ Enomoto); Maeda, Xavier

Tosu – Gonda; Fujita, Takahashi, Kim, Kobayashi (68′ Anzai); Ono (84′ Tagawa), Takahashi, Harakawa, Fukuta (65′ Shimaya); Torres, Kanazaki

Kashima Antlers – Yokohama F. Marinos

Kashima 1-0 Marinos

Ostatnie zwycięstwa Sagan Tosu mogły poważnie zaniepokoić kibiców Marinos, którzy przegrali swój 11. mecz w sezonie i mają zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową. Kashima natomiast utrzymała 7. lokatę i nadal ma całkiem bliski kontakt z pierwszą 3.

W 30. minucie pierwszą składną akcję przeprowadzili gospodarze. Piłkę w polu karnym otrzymał Silva, lecz zepsuł najważniejszy element akcji, czyli strzał. W 36. minucie było bardzo blisko trafienia samobójczego Marinos. Ostre dośrodkowanie Yamamoto w pole karne, przeciął Kurihara i był o włos od skierowania piłki do własnej bramki.

4 minuty po zmianie stron Kashima objęła prowadzenie. Sprawy w swoje ręce wziął kapitan Antlers, Endo i mocnym strzałem z powietrza pokonał Iikure. W 60. minucie gospodarze byli bardzo blisko podwyższenia prowadzenie. Znów w roli głównej był Endo, który posłał znakomite dośrodkowanie w pole karne Marinos. Tam odnalazł się Jung, ale z bliskiej odległości przeniósł piłkę nad poprzeczką. Goście próbowali stwarzać zagrożenie pod bramką Antlers, ale ich ataki nie były wystarczająco konkretne i zazwyczaj łatwo zatrzymywali je defensorzy gospodarzy. Dopiero w 73. minucie Marinos zdołali poważnie zagrozić swoim rywalom. Z piłką w pole karne wdarł się Ito i tracąc równowagę oddał strzał, który obronił Sogahata. Dobijać próbował jeszcze Vieira, ale po minięciu bramkarza i obrońców trafił w boczną siatkę. 4 minuty później bardzo blisko zamknięcia mezcu byli gospodarze. Po dośrodkowaniu Suzukiego uderzał Kanamori, ale Japończyk trafił tylko w słupek. W 85. goście odpowiedzieli również strzałem w słupek. Z rzutu wolnego uderzał Amano. Więcej sytuacji nie oglądaliśmy i Kashima zgarnęła komplet punktów.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Yasushi Endo (Kashima Antlers) 
Jak trwoga to do kapitana. Endo brał na siebie ciężar rozgrywania i swoimi podaniami często stwarzał sytuacje kolegom. W końcu sam wpisał się na listę strzelców zdobywając decydującego gola.

Składy:

Kashima – Sogahata; Yamamoto, Inukai, Jung, Ito; Nagaki (87′ Anzai), Silva, Misao, Endo (76′ Kanamori); Serginho (67′ Doi), Suzuki

Marinos – Iikura; Martins (80′ Nakamachi), Cvetinovic, Kurihara; Yamanaka, Amano, Ogihara, Yamada (59′ Vieira), Matsubara (59′ Shinozuka); Otsu, Ito

Vegalta Sendai – Gamba Osaka

Vegalta 2-1 Gamba

Zwycięstwo z Tokyo na nic się zdało, gdyż Gamba nadal okupuje 17. miejsce w tabeli. W Sendai panuję wręcz odwrotne nastroje, gdyż Vegalta wygrała 3. mecz z rzędu i doskoczyła i do Top 3 traci już tylko 5 punktów.

W 14. minucie oglądaliśmy pierwszy strzał Gamby, autorstwa Ademilsona. Brazylijczyk starał się zaskoczyć golkipera Vegalty strzałem z dystansu, ale włożył w uderzenie zbyt dużo siły i piłka przeleciała daleko obok bramki. W 18. minucie przed świetną szansą na objęcie prowadzenie stanęła Vegalta. Piłka spadła pod nogi Nishimury, który z okolic 5. metra próbował pokonać Higashiguchiego. Golkiper Gamby spisał się jednak bez zarzutu i zatrzymał napastnika Sendai.

W 27. minucie, Gamba niespodziewanie objęła prowadzenie. Koh zagrał do wychodzącego na wolne pole Watanabe i były zawodnik Visselu Kobe pokonał Schmidta. Goście mogli schodzić na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem, ale dobrej sytuacji z 44. minuty nie wykorzystał Ademilson.

W 54. minucie zobaczyliśmy typową Gambę z tego sezonu, która popełnia mnóstwo błędów w defensywie. Wykorzystał to Nishimura i pokonał golkipera gości.

3 minuty później było już 2:1 dla Vegalty. Własnego bramkarza pokonał Oh, który co prawda uprzedził napastnika Sendai, ale również go wyręczył i wpakował piłkę do własnej siatki. W 74. minucie ładny strzał z dystansu oddał Nishimura, ale też ładną interwencją popisał się Higashiguchi. W 88. minucie Gamba była bardzo bliska wyrównania. Kurata poradził sobie z obrońcami z Sendai i miał przed sobą tylko bramkarza. Wyglądało to jednak tak, jakby zamknął oczy i po prostu uderzył w kierunku bramki, bo jego strzał był słaby i powędrował prosto w bramkarza. Gamba miała swoje sytuacje w tym meczu, ale była nieskuteczna i zanotowała kolejną porażkę.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Takuma Nishimura (Vegalta Sendai) 
Napastnik Vegalty był najjaśniejszym punktem w ofensywie gospodarzy. Stwarzał najwięcej zagrożenia, co udowodnił strzelając wyrównującą bramkę.

Składy:

Vegalta – Schmidt; Shiihashi, Oiwa, Hiraoka; Sekiguchi (80′ Nagato), Nakano (90+1′ Ryang), Tomita, Okuno, Hachisuka; Nishimura, Abe (84′ Ishihura)

Gamba – Higashiguchi; Oh (67′ Fujiharu), Fabio, Suganuma, Miura; Kurata, Koh, Endo (77′ Fujimoto), Onose (81′ Meshino); Watanabe, Ademilson

Shonan Bellmare – Vissel Kobe

Shonan 0-2 Kobe

Dość łatwe zwycięstwo Kobe, które doskoczyło na zaledwie 4 punkty do 3. Tokyo. Shonan z kolei zaprezentowało się bardzo słabo i brak argumentów piłkarskich próbowało nadrobić brutalnymi zagraniami.

Pierwsza połowa nie należała do najciekawszych połów tego sezonu J.League. Było dużo gry w środku pola, a wszelkie próby przeprowadzenie szybszej akcji przez gości były szybko neutralizowane przez brzydkie faule Shonan.

W 37. minucie Kobe udało się wyjść na prowadzenie. Iniesta zaliczył tzw. asystę drugiego stopnia zagrywając ładną piłkę za linię obrony do Nagasawy. Japończyk natychmiast zgrał piłkę do Mity, a ten z bliskiej odległości pokonał Akimoto i wyprowadził Vissel na prowadzenie. W 41. minucie, po ładnej akcji całego zespołu, strzał oddawał Osaki. Uderzenie pomocnika Kobe było jednak bardzo czytelne dla bramkarza, który pewnie wyłapał ten strzał.

Jedną z nielicznych akcji Shonan oglądaliśmy w 50. minucie. Uderzał Stevanovic, ale zmierzającą do bramki piłkę wybił Watanabe. W 67. minucie zobaczyliśmy kolejną ładną akcję zawodników Visselu Kobe. Iniesta zagrał piłkę do Podolskiego, a ten oddał strzał w kierunku dalszego słupka bramki. Były reprezentant Niemiec posiadający Polski paszport, nie dokręcił wystarczająco piłki i ta minęła słupek strzeżonej przez Akimoto bramki. W 76. minucie Podolski urwał się obrońcom Shonan i popędził z piłką w kierunku bramki. Gdy był już w polu karnym zdecydował się na strzał, ale zamiast uderzyć w dalszy, niepilnowany przez bramkarza róg, uderzył prosto w niego. Na jego szczęście Akimoto popełnił błąd „wypluwając” przed siebie piłkę i Goke skierował piłkę do siatki ustalając tym samym wynik meczu. W 78. minucie bliscy złapania kontaktu byli zawodnicy Shonan. Yamane oddał mocny strzał z dystansu, ale w ostatniej chwili golkiper Kobe sparował strzał na poprzeczkę. W 86. minucie bliski zdobycia bramki dla Shonan był… Akimoto. Bramkarz Bellmare powędrował w pole karne przy okazji rzutu rożnego i minął się piłką dosłownie o parę centymetrów. W 90. minucie, gospodarze znów trafili w obramowanie bramki gości. Tym razem w słupek trafił Yamasaki.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Andres Iniesta (Vissel Kobe) 
Hiszpan był motorem napędowym w niemal każdej akcji przeprowadzonej przez Kobe w tym spotkaniu. Jego świetne zagrania były niezbędne przy obu zdobytych przez Vissel bramkach.

Składy:

Shonan – Akimoto; Saka, Bahia, Yamane; Takayama (75′ Matsuda), Akino (69′ Umesaki), Saito, Ishikawa, Okamoto; Yamasaki, Noda (46′ Stevanovic)

Kobe – Kim; Hashimoto (77′ Bunmatan), Yasser (80′ Nasu), Watanabe, Mihara; Osaki, Furuhashi (46′ Goke), Iniesta, Mita, Podolski; Nagasawa

Jubilo Iwata – Kashiwa Reysol

Jubilo 2-0 Reysol

Po dwóch dość bolesnych porażkach, ekipa Krzysztofa Kamińskiego zdołała w końcu sięgnąć po trzy punkty. Z kolei Reysol wrócili do „normalności” i zanotowali swoją 13. porażkę w sezonie. Oznacza to, że więcej spotkań przegrało tylko Nagasaki.

W 6. minucie, ekipa Krzysztofa Kamińskiego wyszła na prowadzenie po bramce Matsumoto. Japończyk wykorzystał fantastyczne prostopadłe podanie od Yamady.

Gospodarze świetnie zaczęli to spotkanie. W 13. minucie było już 2:0 po bramce Okubo. W dość sporym tłoku Moirishita zdołał odegrać piłkę do byłego zawodnika FC Tokyo i Kawasaki Frontale, a temu udało się zmieścić futbolówkę w bramce Reysol. W 19. minucie powinno być już jednak 2:1 i goście powinni zdobyć bramkę kontaktową. Powinni, bo w 100% sytuacji znalazł się Segawa. Napastnik Kashiwy nie potrafił jednak pokonać Krzysztofa Kamińskiego i posłał piłkę obok bramki. W 28. minucie, Reysol znów byli blisko zdobycia bramki. Zza pola karnego uderzał Esaka, a piłka odbiła się po drodze od obrońcy Jubilo, co mogło zmylić Polskiego bramkarza. Nie zmyliło, bo piłka przeleciała obok bramki. Dobry fragment gości potrwał do końca pierwszej połowy. W 38. minucie głową uderzał Otavio, ale świetnie w bramce spisał się Kamiński. W 84. minucie, znów głównym bohaterem był Krzysztof Kamiński. Polak wyłapał bowiem groźny strzał głową Cristiano. W 95. minucie, szczęścia z dość daleko próbował Ito, ale z takiej odległości nie jest łatwo pokonać świetnie dysponowanego Polskiego bramkarza.
Jubilo odnosi więc bardzo cenne zwycięstwo z Reysol, które znów znalazło się w trudnej sytuacji.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Krzysztof Kamiński (Jubilo Iwata) 
Co tu dużo mówić. Polak znów był najpewniejszym punktem w defensywie Jubilo i zachował czyste konto.

Składy:

Jubilo – Kamiński; Morishita (79′ Fujita), Oi, Takahashi; Ogawa, Yamada, Uehara, Matsumoto, Matsuura (85′ Ito); Kawamata, Okubo

Reysol – Kirihata; Takagi, Kamata, Otavio, Koike; Tezuka (79′ Nakagawa), Koizumi, Kim, Esaka (60′ Cristiano), Ito; Segawa (60′ Olunga)

Sanfrecce Hiroshima – Kawasaki Frontale

Hiroshima 1-2 Frontale

Mecz na szczycie J.League, czyli spotkanie lidera z wiceliderem tabeli. Frontale odnieśli mega ważne zwycięstwo w kontekście walki o mistrzostwo kraju, co dla Sanfrecce z pewnością nie jest najlepszą wiadomością.

Już w 4. minucie Patric trafił do siatki gości, ale sędzia liniowy podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego. Jak pokazały powtórki, słusznie. W 37. minucie znów w roli głównej pojawił się Brazylijski napastnik Sanfrecce, ale tym razem piłka po jego strzale minęła światło bramki. W 43. minucie Patric wygrał walkę o górną piłkę i zagrał ją do ładnie wchodzącego w pole karne Watariego. Napastnik Hiroshimy został jednak powstrzymany przez dobrze interweniującego Junga. W 41. minucie goście mieli swoją pierwszą okazję. Świetnie z rzutu rożnego dogrywał Nakamura Kengo, a w poprzeczkę trafił Taniguchi.

W 56. minucie Hiroshima objęła prowadzenie, oczywiście po bramce Patrica. Brazylijczyk głową pokonał golkipera Frontale, wykorzystując dobre dośrodkowanie Shibasakiego.

Radość gospodarzy nie trwała długo, bowiem w 63. minucie Kobayashi doprowadził do wyrównania. Najlepszy strzelec Frontale wykorzystał podanie Elsinho i umieścił piłkę w pustej bramce gospodarzy.

W 77. minucie Frontale otrzymali rzut karny za zagranie ręką Chiby. Do piłki nie mógł podejść nikt inny niż Kobayashi i napastnik Kawasaki pokonał Hayashiego. Bramkarz Sanfrecce był jednak niezwykle blisko skutecznej interwencji. W 94. minucie Patric był o włos od wyrównania. Brazylijczyk wygrał walkę o pozycję w polu karnym i oddał strzał głową. Był to jednak niecelny strzał i Frontale wywieźli z Hiroshimy niebywale ważne 3 punkty.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Yu Kobayashi (Kawasaki Frontale)
Niezliczony już raz Kobayashi zostaje zawodnikiem meczu z udziałem Frontale. Znów zasłużenie. Jego dwie bramki zapewniły ważne zwycięstwo z liderem tabeli, co pozwoliło odskoczyć również od FC Tokyo.

Składy:

Sanfrecce – Hayashi; Sasaki, Chiba, Nogami, Wada; Kashiwa (69′ Noshino), Inagaki, Aoyama, Shibasaki (78′ Kawabe); Watari (65′ Dangda), Patric

Frontale – Jung; Noborizato, Kurumaya, Taniguchi, Elsinho; Morita, Oshima, Abe (88′ Suzuki), Nakamura (85′ Chinen), Ienaga; Kobayashi (90+3′ Tasaka)

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM

Zapisz

Wyświetleń: 193

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze