Zapraszamy na przegląd 19. kolejki J.League! 

Cerezo Osaka – Vissel Kobe

Cerezo 1-1 Kobe

Kolejna strata punktów przez Cerezo, które nie potrafiło pokonać u siebie grającego bez Iniesty, Visselu Kobe. Goście natomiast zagrali tak jak sobie to założyli i wywieźli z Osaki cenny punkt.

Pierwszy strzał oglądaliśmy w 4. minucie. Autorem uderzenia, był Sugimoto, który próbował wykorzystać dośrodkowanie Matsudy. Na odpowiedź gości musieliśmy poczekać do 25. minuty. Ładną, zespołową akcję Kobe, strzałem kończył Goke, ale trafił zaledwie w boczną siatkę.

W 40. minucie Cerezo wyszło na prowadzenie po samobójczej bramce Watanabe. Japończyk skierował piłkę do własnej bramki, po dośrodkowaniu Souzy.

Druga połowa również zaczęła się od lepszej gry gospodarzy i strzału zawodnika Cerezo, a konkretnie Kakitaniego. Uderzenie skrzydłowego z Osaki było bardzo dobre, ale piłkę zdołał zatrzymać Kim. W 51. minucie Kobe mogło doprowadzić do wyrównania. Masuyama stanął oko w oko z bramkarzem, którego nie był jednak w stanie pokonać. W 72. minucie, goście wyszli z kontrą po fatalnym rozegraniu rzutu wolnego przez gospodarzy. Całą akcję celnym strzałem zakończył Wellington, ale na posterunku był golkiper Cerezo.

Bezpośrednio po tej sytuacji, goście mieli rzut rożny. Z narożnika boiska, piłkę dośrodkował Fujita, a ta niefortunnie odbiła się od nogi Jonjicia. Chorwacki obrońca był wyraźnie zaskoczony, ale nie mniej niż bramkarz Cerezo, który został pokonany przez swojego kolegę z drużyny. Oglądaliśmy w tym spotkaniu dwie bramki i obie były bramkami samobójczymi.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Kenyu Sugimoto (Cerezo Osaka)
Napastnik Cerezo był bez wątpienia wyróżniającą się postacią. Był bardzo aktywny, często szukał strzałów na bramkę i nieco pomógł Watanabe, przy jego trafieniu samobójczym.

Składy:

Cerezo – Kim; Maruhashi, Kimoto, Jonijc, Matsuda; Kakitani (70′ Takagi), Souza, Yamaguchi, Kiyotake (62′ Fukumitsu); Sugimoto, Yamamura]

Kobe – Kim; Bunmatan (85′ Hashimoto), Watanabe, Osaki, Mihara; Goke, Fujita, Mita, Masuyama (68′ Tanaka); Watanabe, Sasaki (46′ Wellington)

Jubilo Iwata – Gamba Osaka

Jubilo 1-1 Gamba

Ekipa Krzysztofa Kamińskiego kontynuuje swoją serię remisów z rzędu. Tym razem Iwata podzieliła się punktami z Gambą Osaka, dla której każdy brak zwycięstwa oznacza krok bliżej do spadku.

Już w 3. minucie gospodarze mieli sytuację bramkową, ale wspaniałą, podwójną interwencją popisał się Higashiguchi. W 23. minucie oglądaliśmy kolejną dobrą okazję Iwaty. Taguchi zagrał dobrą piłkę do Kawamaty, ale ten w doskonałej sytuacji został powstrzymany przez golkipera Gamby, który był najlepszym zawodnikiem goście w 1. połowie. Higashiguchi show trwał nadal. W 31. minucie, mocny i precyzyjny strzał głową oddał Okubo, ale bramkarz Gamby po raz kolejny wykazał się świetną interwencją i wyłapał piłkę uderzoną przez byłego zawodnika m.in. FC Tokyo, czy Kawasaki Frontale.

Po zmianie stron nadal przeważali gospodarze, co mogli skwitować golem w 70. minucie meczu. Świetny rajd lewą stroną przeprowadził Matsuura i oddał bardzo dobry strzał na bramkę Gamby. Z kolejnego pojedynku górą wyszedł jednak Higashiguchi, który cały czas trzymał swój zespół przy życiu. W 73. minucie goście mogli uciszyć Yamaha Stadium w Iwacie, bowiem Hwang Ui-Jo stanął przed świetną okazją do zdobycia bramki. Koreańczyk włożył jednak zbyt dużo siły w uderzenie i piłka przeleciała nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Krzysztofa Kamińskiego.

Co nie udało się wtedy, udało się gościom w 82. minucie. Złe wybicie obrońców Gamby wykorzystał Hwang Ui-Jo, który nie dał szans Polskiemu bramkarzowi na skuteczną interwencję. Iwata, która atakowała cały mecz i nie zdobyła bramki tylko przez wspaniałą dyspozycję bramkarza, straciła bramkę w końcówce meczu i znalazła się w dość trudnej sytuacji. W 88. minucie mogło już jednak być 1:1, gdyż wyborną okazję mieli gospodarze. Uderzał Nakano, a piłka po drodze odbiła się od obrońcy gości i zdawało się, że wpadnie do siatki, myląc leżącego już Higashiguchiego. Ten jednak w kapitalny sposób wspiął się na wyżyny swoich możliwości i sparował piłkę na rzut rożny. W 91. minucie kolejna niemal 100%. sytuacja gospodarzy. Kawamata uderzał głową z okolic 5. metra i… wszyscy doskonale wiemy co było dalej. Kolejna parada Higashiguchiego.

Niestety, dla gości, sam Higashiguchi meczu nie wygra. W 93. minucie do wyrównania doprowadził Oi, który dokonał niemożliwego i pokonał golkipera Gamby. Niesamowita waleczność i dążenie do zdobycia bramki przez zawodników Jubilo, opłaciły się i zdołali oni uratować punkt w doliczonym czasie gry.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Masaaki Higashiguchi (Gamba Osaka)
Co za mecz bramkarza Gamby! Praktycznie w pojedynkę utrzymywał gości przy życiu, broniąc nawet strzały nie do obrony. Kapitalny występ Higashiguchiego.

Składy:

Jubilo – Kamiński; Takahashi, Oi, Shinzato (48′ Ogawa); Yamamoto, Miyazaki, Yamada (67′ Matsuura), Taguchi, Sakurauchi; Okubo (81′ Nakano), Kawamata

Gamba – Higashiguchi; Hatsuse, Fabio, Miura, Oh; Kurata, Koh, Takae (46′ Endo), Fujimoto (84′ Yonekura); Nagasawa (64′ Ademilson), Hwang

Kashima Antlers – FC Tokyo

Kashima 1-2 Tokyo

Znajdująca się w doskonałej dyspozycji Kashima, podejmowała u siebie FC Tokyo, które w poprzedniej kolejce zostało pokonane na własnym stadionie przez Nagasaki. Można było się spodziewać wygranej gospodarzy, ale podopieczni Kenty Hasegawy pokazali, że znajdują się na 2. miejscu przypadkowo i odnieśli bardzo ważne zwycięstwo, notując tym samym drugie zwycięstwo nad Kashimą w tym sezonie. Dublet przeciwko Antlers, Tokyo zanotowało po raz pierwszy w historii.

Już w 13. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Bramkę zdobył Anzai, który w tej sytuacji chciał raczej dośrodkować piłkę w pole karne, a dzięki fatalnej decyzji Hayashiego mógł cieszyć się z gola.

Bardzo szybko, bo już w 19. minucie, FC Tokyo doprowadziło do wyrównania. Diego Oliveira zagrał piłkę na prawe skrzydło do Muroyi. Ten od razu zagrał piłkę w pole karne, a całą akcję wykończył Cayman Togashi. Dla urodzonego w Nowym Jorku, byłego gracza Yokohamy Marinos, był to pierwszy gol w J.League w tym sezonie. 6 minut później mogło być już 2:1 dla gości, po kapitalnym strzale Keigo Higashiego z rzutu wolnego. Pomocnik „Gazowników” uderzył mocno nad murem i golkiper Kashimy końcami palców sparował piłkę na słupek.

Po przerwie spotkanie nieco się wyrównało i mieliśmy sporo gry w środku pola. W 62. minucie, z rzutu wolnego uderzał Silva, ale nieznacznie się pomylił. W 75. minucie Kenta Hasegawa dokonał podwójnej zmiany. Wprowadził na boisko Nagaiego i Linsa. Jak niezwykle trafiona była to zmiana pokazali obaj Panowie dwie minuty później.

Najpierw obaj wymienili między sobą podania głową, potem Nagai popędził prawym skrzydłem gubiąc obrońcę i zagrał w pole karne do Linsa. Sprowadzony z drugoligowego Ventforetu Kofu, Brazylijczyk pokonał Kwona i wyprowadził Tokyo na prowadzenie. W 79. minucie powinno być już 1:3. Lins powalczył o piłkę w okolicach narożnika boiska. Dzięki staraniom Brazylijczyka, futbolówkę przejął Higashi i zagrał do nieobstawionego w polu karnym Nagaiego, który mógł zrobić z piłką co chciał. Niestety dla gości, przeniósł piłkę ponad poprzeczką. Jeszcze w doliczonym czasie gry, Kashima miała znakomitą okazję do wyrównania. Zza pola karnego uderzał Nagaki, ale świetnie interweniował Hayashi, czym zrehabilitował się za błąd, przy pierwszej bramce.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Sei Muroya (FC Tokyo)
Skutecznie kasował każdą ofensywną próbę Antlers na swojej stronie, a także siał niemałe spustoszenie pod bramką rywala, czego efektem była asysta przy pierwszej bramce „Gazowników”. Bardzo dobry występ Muroyi, którym pokazał, że zainteresowanie klubów z Bundesligi nie bierze się znikąd.

Składy:

Kashima – Kwon; Anzai, Machida, Inukai, Nishi; Abe (75′ Kanamori), Silva, Misao, Nakamura (61′ Nakamura); Doi (89′ Tanaka), Suzuki

Tokyo – Hayashi; Ogawa, Morishige, Jang, Muroya; Tanabe, Takahagi, Yonemoto, Higashi; Oliveira (75′ Nagai), Togashi (75′ Lins)

Yokohama Marinos – Sanfrecce Hiroshima

Marinos 1-4 Hiroshima

Lider tabeli J.League przystępował do tego pojedynku po druzgocącej porażce przed własną publicznością z Urawą Reds. Marinos nie grali w poprzedniej kolejce, z powodu tajfunu jaki nawiedził Japonię.

Pierwszy strzał, którego autorem był Endo, oglądaliśmy w 11. minucie. Było to jednak strzał, o którym można jedynie powiedzieć, że miał miejsce. W 23. minucie odpowiedzieli goście i cóż to mogła być za odpowiedź. Fatalny błąd Cvetinovicia próbował wykorzystać Patric, który minął golkipera Marinos i mając przed sobą pustą bramkę trafił w słupek. Trzeba jednak przyznać, że Brazylijczyk znajdował się w trudnej sytuacji. W 31. minucie znów bramce Marinos zagrozili goście. Tym razem uderzał Watari, ale dobrze interweniował Iikura.

Tuż przed przerwą, goście dostali rzut karny, za zagranie ręką Nakagawy. Do piłki podszedł Aoyama, ale jego strzał fantastycznie obronił Iikura. Niestety dla gospodarzy, arbiter dopatrzył się pewnych nieprawidłowości przy wykonaniu rzutu karnego i nakazał powtórzenie „jedenastki”. Tym razem do piłki podszedł już nie Aoyama, a Patric i lider klasyfikacji strzelców J.League nie powtórzył błędu swojego kolegi z drużyny, wyprowadzając Hiroshime na prowadzenie.

43 sekundy po zmianie stron było już po meczu. Dośrodkowanie Shibasakiego z rzutu rożnego wykorzystał Patric i Sanfrecce prowadziło już 2:0.

Cztery minuty później, drugą asystę zanotował Shibasaki, a Watari wpisał się na listę strzelców, mocnym i precyzyjnym uderzeniem w krótki róg.

Na kolejną bramkę czekaliśmy do 71. minuty, kiedy to Chiba podwyższył na 4:0. Japończyk wykorzystał ładne dośrodkowanie Kashiwy.

Gospodarzy stać było na zaledwie jedno honorowe trafienie, którego autorem w 93. minucie był Ito.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Kosei Shibasaki (Sanfrecce Hiroshima)
Skrzydłowy Hiroshimy był najjaśniejszym punktem swojego zespołu, który absolutnie zdominował rywala. Udowodnił to notując dwie efektowne asysty.

Składy:

Marinos – Iikura; Yamanaka, Cvetinović, Nakazawa, Matsubara; Ogihara (69′ Ito), Endo, Amano, Kida (50′ Otsu), Nakagawa (75′ Boumal); Vieira

Hiroshima – Hayashi; Sasaki, Mizumoto, Chiba, Wada; Kashiwa, Inagaki, Aoyama, Shibasaki (79′ Kawabe); Watari (61′ Dangda), Patric (89′ Berisha)

V-Varen Nagasaki – Consadole Sapporo

Nagasaki 2-3 Sapporo

Nagasaki niesione zwycięstwem na Ajinomoto Stadium, podejmowało rewelację z Sapporo. O ile wygrana z Tokyo wlała optymizm w serca fanów z Nagasaki, o tyle, porażka z Sapporo sprowadziła ich zapewne na ziemię. Consadole natomiast wykonało swoje zadanie i zdobyło niezbędne 3 punkty.

Pierwszą groźną sytuację mieli gospodarze. Uderzał Onaga, a piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę. Chwilę później mieliśmy bardziej rzeczową odpowiedź gości. Piłka po strzale Bothroyda ugrzęzła w siatce rywali, ale sędzia dopatrzył się faulu Anglika i słusznie anulował bramkę Sapporo.

Szybko po przerwie, bo już w 51. minucie, znów Bothroyd pokonał Tokushige, ale tym razem zgodnie z przepisami i goście objęli prowadzenie. Po stracie bramki, zawodnicy z Nagasaki zaczęli częściej atakować i coraz mocniej dążyli do wyrównania.

Udało im się to w 72. minucie, kiedy to Yoneda pokonał bezradnego Gu.

Radość gospodarzy nie trwała jednak zbyt długo, bo zaledwie 3. minuty później Sapporo znów objęło prowadzenie. Do siatki trafił Songkrasin, który wykorzystał podanie Miyoshiego i mijając obrońcę zrobił sobie miejsce do oddanie strzału.

Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, znów mieliśmy remis w tym spotkaniu. Tym razem bramkę zdobył Holender, Buijs, który ładnym strzałem lewą nogą pokonał Gu. W ostatnich minutach idealną okazję do zdobycia zwycięskiej bramki miał Onaga, który spudłował z okolic piątego metra od bramki Sapporo.

Zemściło się to na gospodarzach i to bardzo brutalnie, bowiem w 94. minucie meczu bramkę zdobył Tokura. W Nagasaki oglądaliśmy niesamowity mecz walki, który pełen był zwrotów akcji. Niekoniecznie szczęśliwych dla gospodarzy, którzy ostatecznie ulegli ekipie z Sapporo 2:3.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Koji Miyoshi (Consadole Sapporo)
21-letni gracz Sapporo był motorem napędowym swojego zespołu i zaliczył 2. kluczowe asysty.

Składy:

Nagasaki – Tokushige; Takasugi, Bujis, Tokunaga (76′ Tagami); Onaga, Kurogi, Shimada, Ryutaro; Suzuki, Sawada (70′ Niizato), Hiramatsu (58′ Yoneda)

Sapporo – Gu; Fukumori, Kim, Shindo; Suga (86′ Ishikawa), Miyazawa, Fukai (76′ Arano), Komai, Songkrasin, Miyoshi; Bothroyd (71′ Tokura)

Kashiwa Reysol – Shonan Bellmare

Reysol 0-2 Shonan

4. porażka z rzędu, ekipy Reysol. Iście dramatyczna statystyka dla tak mocnego na papierze klubu. Na zupełnie przeciwnym biegunie znajduje się za to Shonan, które przed sezonem było jednym z głównych kandydatów do spadku, a teraz zajmuje spokojne miejsce w środku tabeli i zadziwia nas efektownymi zwycięstwami.

W 2. minucie Cristiano stracił piłkę na własnej połowie, czego efektem była kontra gości. Akcję strzałem zakończył Saito, którego strzał „wypluł” przed siebie Kirihata. Tam niepilnowany był Yamasaki, który bez trudu skierował piłkę do siatki. W 40. minucie ponownie bramki poszukał Yamasaki, ale uderzał z ostrego kąta i trafił tylko w słupek.

w 70. minucie, Akimoto uratował gości przed stratą bramki. Japończyk popisał się świetną interwencją na linii, po strzale głową Kima. Minutę później golkiper Shonan po raz kolejny uratował zespół przed stratą gola i tym razem w sytuacji 1 na 1 zatrzymał Ito. Nie udawało się z bliska, więc gospodarze spróbowali strzałów z dystansu. Jeden z nich, oddał w 80. minucie Tezuka, ale trafił tylko w boczną siatkę. W 2. połowie Reysol byli zespołem lepszym i wydawało się, że wyrównanie jest tylko kwestią czasu. Piłka bywa jednak bardzo przewrotna.

W 83. minucie ekipa Bellmare otrzymała rzut karny za faul Parka. Do piłki podszedł strzelec pierwszej bramki, czyli Yamasaki i pewnym strzałem ustalił wynik tego spotkania.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Ryogo Yamasaki (Shonan Bellmare)
Obrońcy Kashiwy nie potrafili sobie poradzić z napastnikiem Shonan, który zdobył dwie, kluczowe dla przebiegu spotkania, bramki.

Składy:

Reysol – Kirihata; Takagi (85′ Kamekawa), Park, Kamata, Koike; Tezuka, Koizumi (84′ Yamazaki), Cristiano, Kim, Ito; Esaka (75′ Segawa)

Shonan – Akimoto; Saka, Ono (33′ Yamane), Okamoto; Sugioka, Saito, Ishikawa, Fujita, Umesaki (77′ Ogawa), Kikuchi; Yamasaki (90′ Noda)

Shimizu S-Pulse – Sagan Tosu

Shimizu 1-0 Tosu

3. mecz Fernando Torresa i Hiszpan nadal nie poczuł smaku zwycięstwa w J.League. Po remisie z Iwatą, przyszedł czas na drugą porażkę gości, którzy tym razem ulegli stabilnemu i okupującemu miejsce w środku tabeli, Shimizu. Ekipa gospodarzy wyraźnie odżyła po transferze Douglasa, który po raz kolejny zapewnił punkty ekipie z Shizuoki.

W pierwszej części zdecydowanie lepszym zespołem było Tosu. Goście częściej uderzali na bramkę rywala i częściej utrzymywali się przy piłce.

Jednak to gospodarze wyszli na prowadzenie w 20. minucie po bramce z rzutu karnego, autorstwa Douglasa. Trzeba przyznać, że Brazylijczyk doskonale wpasował się do nowego zespołu i sposób wykonania rzutu karnego pokazuje, że poczuł się w Shizuoce bardzo pewnie.

Po przerwie różnica w grze obu zespołów zmniejszyła się, co było zapewne spowodowane prowadzeniem gospodarzy, którym grało się dużo lżej. Doskonałą okazję do „zabicia meczu” miał Duke, ale Australijczyk fatalnie spudłował z dość bliskiej odległości. Piłkę w tej sytuacji dośrodkowywał Douglas. Chwilę później, na połowie Shimizu faulowany był Mu Kanazaki. Gdyby sędzia odgwizdał przewinienie, obrońca S-Pulse najprawdopodobniej opuściłby boisko z czerwoną kartką. Arbiter miał jednak inne zdanie i puścił grę. To wprawiło w prawdziwą wściekłość Kanazakiego, a także pozostałych zawodników i ławkę rezerwowych, Tosu. Potworna wściekłość i gestykulacja Kanazakiego, który był odciągany przez kolegów od arbitra, na nic się zdały i gra była kontynuowana. Powtórki pokazały jednak, że były zawodnik Kashimy Antlers miał rację i sędzia powinien był odgwizdać faul i ukarać kartką obrońcę gospodarzy.  Zawodnicy Saganu Tosu przycisnęli gospodarzy w końcówce, ale nie potrafili skierować piłki do siatki i znów zakończyli mecz bez zwycięstwa.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Douglas (Shimizu S-Pulse)
Brazylijczyk był prawdziwą zmorą dla obrońców Tosu, którzy nie wiedzieli jak sobie z nim radzić. Douglas wykazywał ogromną ochotę do gry i często próbował dryblingów 1 na 1. Zdobył bramkę z rzutu karnego i o mało nie zaliczył asysty.

Składy:

Shimizu – Rokutan; Matsubara, Freire, Hwang, Tatsuta; Kaneko (90+3′ Iida), Kawai, Shirasaki, Duke; Douglas (78′ Hasegawa), Kitagawa

Tosu – Gonda; Yoshida, Takahashi, Kobayashi; Fukuta, Takahashi, Takahashi, Harakawa (65′ Tagawa); Torres (65′ Toyoda), Ono (27′ Anzai), Kanazaki

Urawa Red Diamonds – Kawasaki Frontale

Urawa 2-0 Kawasaki

Urawa się nie zatrzymuje. Po urwaniu punktów Cerezo i zmiażdżeniu Hiroshimy, teraz pewnie pokonują Mistrza Japonii, który przecież goni Tokyo i Hiroshime.

Wszystko zaczęło się zgodnie z planem dla gospodarzy, bowiem już w 7. minucie wyszli na prowadzenie. Asystę zaliczył Muto, a na listę strzelców wpisał się nie kto inny jak Shinzo Koroki, który ładnym, sprytnym strzałem pokonał Junga. W 30. minucie bliscy wyrównania, za sprawą Kobayashiego, byli goście. Napastnik Frontale ładnie przełożył sobie obrońcę, ale zepsuł najważniejszą fazę tej akcji, czyli strzał, który kompletnie mu nie wyszedł. Siedem minut później, Kobayashi znów stanął oko w oko z bramkarzem Urawy. Tym razem miał dużo czasu i miejsca, ale postanowił uderzyć prosto w bramkarza, marnując wyborną okazję do wyrównania. W doliczonym czasie gry znów uderzał Kobayashi, którego często szukała piłka w tym spotkaniu. Niestety dla gości, znów nie potrafił wykorzystać swojej sytuacji i trafił tylko w poprzeczkę. To się mogło bardzo szybko zemścić, bo kilkanaście minut później w pole karne powędrował…stoper Urawy, Makino i był o włos od zdobycia bramki. Wypad iście w stylu Sergio Ramosa.

W 57. minucie ładne wejście w pole karne zaliczył Kashiwagi, który od razu poszukał strzału po dalszym słupku. „10” Urawy była blisko szczęścia, ale nie wystarczająco blisko, bo piłka minęła lewy słupek bramki Frontale. W 66. minucie najlepszą okazję w tym spotkaniu miał Kobayashi, który dostał podanie od obrońcy Urawy i stanął oko w oko z bramkarzem. Mógł zrobić dosłownie wszystko, ale wybrał najgorzej i jego strzał obronił Nishikawa. W 85. minucie kolejną, dobrą sytuację mieli goście. Uderzał… no wiadomo kto, Kobayashi. Wiadomo też z jakim skutkiem. Gdyby napastnik Kawasaki wykorzystał przynajmniej połowę ze swoich okazji, to Frontale skończyliby ten mecz okazałym zwycięstwem.

Ale nie skończyli, bo w doliczonym czasie gry sędzia wskazał na wapno, po świetnym rajdzie Tadanariego Lee i Messias ustalił wynik spotkania, pokonując Junga.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Shusaku Nishikawa (Urawa Red Diamonds)
Bramkarz Urawy ratował skórę swojej drużynie wiele razy, a przede wszystkim w pojedynkach z Yu Kobayashim i bez wątpienia zasługuje na wyróżnienie.

Składy:

Urawa – Nishikawa; Makino, Mauricio, Iwanami; Ugajin, Aoki, Kashiwagi, Hashioka (70′ Moriwaki); Messias, Koroki (80′ Lee), Muto (67′ Abe)

Kawasaki – Jung; Kurumaya, Taniguchi, Nara, Elsinho (78′ Saito); Morita, Oshima, Hasegawa (57′ Suzuki), Nakamura (70′ Chinen), Ienaga; Kobayashi

Vegalta Sendai – Nagoya Grampus

Vegalta 1-2 Nagoya

Od przyjścia Maruyamy z FC Tokyo, Nagoya nie przegrała meczu. Nie wiem, czy obecność byłego „gazownika” sprawia, że cały zespół gra lepiej, ale z pewnością lepiej wygląda ich defensywa, o której dyspozycję nie musi się już martwić reszta drużyny. Z drugiej strony mamy Vegaltę, która nadal ma problem z wygraniem meczu na własnym stadionie.

W 12. minucie pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie gospodarze. Po ładnej, zespołowej akcji, głową uderzał Okuno i pomylił się naprawdę nieznacznie.

W 30. minucie, goście wyszli na prowadzenie. Brazylijczyk Jo zdobył ładną bramkę, po genialnej asyście Naokiego Maedy. Już dwie minuty później mogliśmy być świadkami bramki wyrównującej, ale Okuno, z dość bliskiej odległości, trafił prosto w bramkarza.

Na 5 minut przed regulaminowym końcem pierwszej części, było już 0:2. Ładną piłkę pomiędzy linię obrony zagrał Izumi, a sytuację wykorzystał Naoki Maeda.

Po przerwie, Vegalta wzięła się do odrabiania strat i dość szybko zdobyła bramkę kontaktową. W 53. minucie ładną akcję na prawej stronie przeprowadził Hachisuka, który zagrał do niepilnowanego w polu karnym Nakano. Pomocnik Sendai najpierw został zatrzymany przez obrońcę gości, ale potem zdołał zdobyć bramkę z… pozycji leżącej. W 77. minucie Sendai byli niesamowicie blisko wyrównania, bowiem dobrą okazję do skutecznego uderzenia miał Ishihara. Ofensywny gracz Vegalty nie miał niestety szczęścia i trafił tylko w słupek. W 83. minucie zawodnicy Sendai byli jeszcze bliżej. Havenaar oddał ładny strzał, który również trafił w słupek. Piłka odbiła się jednak od pleców Langeraka, który złapał ją dosłownie na linii bramkowej. Bardzo blisko wyrównania była ekipa Sendai, ale wyraźnie zabrakło im szczęścia i doznali porażki z ostatnią w tabeli Nagoyą.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Naoki Maeda (Nagoya Grampus)
Były zawodnik Matsumoto Yamagi świetnie wprowadził się do nowego zespołu, któremu dał wyraźny zastrzyk nowej energii. W tym spotkaniu znów był świetny i do asysty dołożył bramkę.

Składy:

Vegalta – Seki; Hiraoka, Itakura (80′ Havenaar), Oiwa; Tomita, Nakano, Okuno, Yajima (9′ Nagato), Hachisuka; Nishimura (70′ Abe), Ishihara

Nagoya – Langerak; Kanai, Maruyama, Nakatani, Miyahara; Tamada (65′ Kodama), Izumi (79′ Hattanda), Kobayashi, Xavier (85′ Arai); Jo, Maeda

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Wyświetleń: 25

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze