Dokładnie 7 lat temu, o 13:06 czasu Japońskiego, odszedł od nas Naoki Matsuda.

Naoki urodził się w Kiryu w prefekturze Gunma, 14. marca 1977. roku. Pierwszą styczność z futbolem miał w szkole Maebashi Ikuei, którą ukończył w 1994. roku. Rok później dołączył do Yokohamy Marinos, gdzie już od swojego 1. sezonu grał w pierwszym składzie. W tym samym roku Marinos sięgnęli po Mistrzostwo Japonii i zaledwie 18. letni Matsuda mógł cieszyć się zdobyciem najważniejszego trofeum na krajowym podwórku. Kilkukrotnie był wybierany do 11. sezonu J.League. W Jokohamie spędził 15 lat, wygrał 3 tytuły mistrzowskie i puchar ligi w 2001 roku. W barwach „Marynarzy” rozegrał 385 spotkań, w których zdobył 17. bramek.

Stracił jednak miejsce w podstawowym składzie Marinos i w 2011. roku przeniósł się do Matsumoto Yamagi.

Naoki Yamaga

Dobra gra w Marinos, sprawiła, że w 2000. roku zadebiutował w reprezentacji Japonii, w przegranym spotkaniu z Meksykiem. Jako reprezentant kraju ma koncie 2 Puchary Azji i drugie miejsce na Pucharze Konfederacji z 2001. roku. Wystąpił również na mundialu w 2002. roku. W barwach „Samurai Blue” rozegrał 40 spotkań i raz wpisał się listę strzelców, w spotkaniu towarzyskim z Kazachstanem.

Niestety. W ekipie Matsumoto zdołał rozegrać jedynie 15 spotkań.
4. sierpnia 2011. roku, u 34-letniego Naokiego doszło do zatrzymania akcji serca. Został on przewieziony do szpitala, gdzie lekarze określili jego stan jako „krytyczny”, a dwa dni później, zmarł.

Śmierć Naokiego wstrząsnęła nie tylko całą Japonią, ale i całym piłkarskim światem. Wielu zawodników znało Naokiego osobiście. Z klubu, reprezentacji, bądź po prostu z ligi. Przez długi czas oglądaliśmy więc łzy poszczególnych zawodników w pomeczowych wywiadach, celebracje poświęcone jego osobie i wywieszone na ławce rezerwowych koszulki z jego nazwiskiem.

Dziś, dokładnie 7 lat po jego śmierci, nadal pamiętamy jak świetnym był piłkarzem, oraz jak lubianą był osobą. Naokiego nie ma już między nami, ale na zawsze pozostanie w naszych sercach.

Autor tekstu: Kamil Gala @GalsonHM

PS. Dopisek Adama Błońskiego:

Gdy sięgam pamięcią do początków swojej przygody z piłką Azjatycką, a szczególnie Japońską to widzę tam twarz Naoki Matsudy. Objawia mi się w wspomnieniach w dwóch odmianach, uśmiechniętego, non-stop żartującego z kolegami w przed i w trakcie meczu, oraz płaczącego, z wzrokiem skierowanym ku niebu, przeklinającego swój los po ostatnim gwizdku.

Matsuda1

Wynikało to z faktu iż tworzył jedną z najlepszych 3 osobowych linii obrony, jakie widziałem na własne oczy. DRC Naoki Matsuda, na pozycji „sweepera” dzisiejszy trener Gamby Osaka Tsuneyasu Miyamoto (zamiennie z Ryzo Morioka)i były zawodnik Olympique Marsylia jako DLC Koji Nakata.

DEwr_QAVoAIH9ln.jpg

Trio skonstruowane przez selekcjonera (1998-2002) Philippe Troussier’a miało zadanie tyleż defensywne, co i ofensywne.
Każdy z powyższych zawodników świetnie radził sobie z piłką przy nodze, boki jak właśnie Matsuda i Nakata potrafiły w każdym momencie meczu podłączyć się niczym skrzydłowi do ataku, – co szokowało każdego rywala.
Matsuda gdy przegrywano kluczowe mecze jak w finale Pucharu Konfederacji 2001 Japonia – Francja 1-0, czy w ćwierćfinale MŚ 2002 z Turcją 1-0 za każdym razem był najbliżej strzelającego bramkę.
Każdorazowo obwiniany o błąd, o zbyt późną interwencję.

110804_matsuda9.jpg

Francuski trener Troussier często ganił swojego obrońcę w szatni i w czasie meczu, ale po gwizdku zawsze go bronił.
„Matsuda to marker, to gracz, który w każdym spotkaniu nie chowa się za kolegów, tylko bierze gwiazdy rywali na siebie. Często mówi do partnerów: zostań ja go wezmę”
„On zawsze będzie najbliżej strzelającego nam gole, dlaczego? Bo jest naszym najlepszym obrońcą w destrukcji, więc wiem że on zawsze będzie złapany przez kamery gdy próbuje przeszkodzić rywalowi”
„Czy najlepszy bramkarz na świecie nigdy nie traci goli ?” – Pytał zirytowany trener.

Matsuda 2

Matsuda był niezłomny i był kwintesencją tego, co kocham w Japońskiej piłce.
Rzekomo niewyrażający uczuć Japończyk skoncentrowany podczas spotkań, gdy przegrywał, nie wstydził się łez załamania. Ale zawsze wstawał po klęsce i na kolejnym meczu z jeszcze groźniejszym przeciwnikiem ofiarnie walczył nawet, gdy wiedział, że stoi na przegranej pozycji.
Lojalność to kolejne cecha, która dziś wzrusza i frustruje. Wolał odejść do JFL niżeli zagrać w J1 przeciwko drużynie, w której spędził 16 lat.
Do dziś mówi się, że gdyby pozostał w niewdzięcznej Yokohamie to wykryto by zawczasu jego dolegliwości zdrowotne, ponieważ klub J1 miał zdecydowanie lepszy sztab medyczny niżeli Yamagata która wówczas grała w półamatorskiej lidze.
Nieszablonowość – pamiętam mecze Matsudy na antenie polskojęzycznego Eurosportu 2.
Polacy komentujący ten mecz jak Tomasz Lach, Andrzej Strejlau czy Maciej Terlecki zachwali grającego na pozycji libero Matsudę, który wielokrotnie zaliczał akcję „Coast to Coast” niczym w NBA.
Jeśli ktoś miał przypominać w J.League Franza Beckenbauera to właśnie jeden z protoplastów gry jako środkowy ofensywnych obrońca jakim był gracz „marynarzy.”

20170804-00073890-roupeiro-000-7-view

Wspomnień z tym przesympatycznym piłkarzem, który 2x podnosił Puchar Azji (2000, 2004) nikt nam nie zabierze. Wielka postać ale i wielki smutek za każdym razem, gdy wspomina się jego tragicznie zakończony żywot. Cieszę się, że mogłem oglądać „Matsu” przez 10 lat.
Gdziekolwiek jesteś „Matsu” – Ganbare!

Autorzy tekstu: Kamil Gala @GalsonHM
Adam Błoński @Adam_Blonski

Wyświetleń: 26

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze