Zapraszamy na przegląd 21. kolejki J2. League, w której jak zwykle nie zabrakło emocji, pięknych bramek i niespodzianek.

Ventforet Kofu – Kyoto Sanga

Kofu 1-1 Kyoto

Powoli przestające się liczyć w walce o awans, Kofu, podejmowało na własnym stadionie przedostatnie w tabeli Kyoto, które jak tak dalej pójdzie, przestanie się liczyć w walce o utrzymanie.

Ku zaskoczeniu wszystkich to goście pierwsi zdobyli bramkę w tym spotkaniu. Początkowo sędzia liniowy uniósł chorągiewkę, sygnalizując pozycję spaloną i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że piłkę zagrywał obrońca gospodarzy. Arbiter główny pod naciskiem zawodników z Kioto udał się do sędziego liniowego i po konsultacji obu Panów gol dla Sangi został uznany. Fukuoka mógł więc cieszyć się z bramki i od 16. minuty goście, dość nieoczekiwanie, prowadzili w tym spotkaniu.

Utrata bramki podziałała na zawodników Kofu pobudzająco i już w 20. minucie mieliśmy remis. Bramkę zdobył Lins, dla którego było to ostatnie trafienie w barwach Ventforetu. Brazylijczyk przeniósł się bowiem do FC Tokyo. Asystę przy jego trafieniu zaliczył Yuzawa.

Drugą połowę lepiej zaczęli gospodarze i parę razy byli bliscy zdobycia bramki. Uderzał między innymi Horigome, ale strzał Japończyka doskonale obronił Shimizu. Chwile później po nieporozumieniu obrońców Sangi, zza pola karnego uderzał Lima, ale ponownie dobrze spisał się golkiper gości.

Pomimo dużych nacisków gospodarzy w drugiej połowie, goście zdołali utrzymać korzystny dla nich rezultat i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

Składy:

Kofu – Kawata; Lima, Koide, Imazu; Takano, Kozuka (54′ Michibuchi), Shimakawa, Sato (87′ Mori), Yuzawa; Lins, Barros (32′ Horigome)

Kyoto – Shimizu; Ishibitsu, Masukawa, Someya, Honda (72′ Iwase), Miyagi (23′ Koyamatsu); Fukuoka, Sento, Escudero (85′ Mochizuki), Shigehiro; Lopez

Avispa Fukuoka – Machida Zelvia

Avispa 2-2 Machida

Przenosimy się do Fukuoki, gdzie miejscowa Avispa podejmowała jedną z rewelacji sezonu, czyli Machide Zelvia. Gospodarze przystępowali do tego spotkania po dwóch porażkach z rzędu, co kosztowało ich miejsce w top 3. Goście natomiast, znajdowali się w dobrej dyspozycji i zajmowali trzecie miejsce w tabeli J2, wyprzedzając m.in. Avispę.

Już w 11. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Świetnym podaniem za linię obrony popisał się Suzuki. Na wolne pole wyszedł Jogo, który zagrał piłkę wzdłuż bramki, a futbolówkę do siatki skierował Matsuda. W 24. minucie było już 2:0. Złe wybicie piłki wykorzystał Iwashita, który pokonał bramkarza ładnym strzałem w górny róg. Do przerwy było więc 2:0 i goście znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji.

Jednak doskonale zdawali sobie z tego sprawę i od razu po wznowieniu gry ruszyli do odrabiania strat. Nie potrafili się jednak przebić przez obronę rywala i na tablicy wyników wciąż widniało 2:0 dla gospodarzy.

W 83. minucie Nakashima zdobył bramkę kontaktową do Machidy. Japończyk wykorzystał dośrodkowanie Hirato z rzutu wolnego i ładnym strzałem głową skierował piłkę do siatki.

Niecałe dwie minuty później, goście przeprowadzili znakomitą, szybką akcję, którą zakończyli bramką wyrównującą autorstwa Todaki. Piłkarze Zelvii uciekli więc spod topora i wywieźli z Fukuoki bardzo cenne punkty.

Składy:

Avispa – Kakoi; Wako (87′ Komano), Koga, Tsutsumi, Iwashita; Jogo (60′ Morimoto), Yu, Edamura, Suzuki; Dudu, Matsuda (67′ Ishizu)

Machida – Fukui; Otani, Fukatsu, Fujii, Okuyama; Yoshihama (45+1′ Hirato), Morimura (79′ Babunski), Inoue, Sugimori (70′ Todaka); Suzuki, Nagashima

Kamatamare Sanuki – Tokyo Verdy

Kamatamare 3-1 Verdy

Kamatamare dzięki fatalnej dyspozycji Kyoto Sangi wydostało się ze strefy spadkowej i podejmowało Tokyo Verdy, które z kolei było na fali i przystępowało do tego pojedynku po 4. zwycięstwach z rzędu. Kolejny mecz do którego idealnie pasuje wyrażenie „spodziewaj się niespodziewanego”.

Wszystko zaczęło się zgodnie z planem, bo od bramki gości już w 3. minucie meczu. Piłkarze ze stolicy przeprowadzili ładną, kombinacyjną akcję w swoim stylu, którą zakończył Hayashi.

Gospodarze odpowiedzieli bramką Hary, w 21. minucie, który sprytnym strzałem pokonał Kamifukumoto. Osiem minut później, Sanuki prowadziło 2:1 po trafieniu głową Nagaty. Verdy znaleźli się więc pod ścianą i po przerwie musieli postawić wszystko na jedną kartę.

Niestety dla nich, otworzenie się nie przyniosło im bramki, ale sprawiło, że to gospodarze uderzyli raz jeszcze i w 63. minucie, Hara ustalił wynik spotkania. Co ciekawe, asystę przy tym trafieniu zaliczył bramkarz Kamatamare, Shimizu.

Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy, którzy odskoczyli od strefy spadkowej na dwa punkty. Goście natomiast wypadli z miejsca premiowanego grą w play-offach.

Składy:

Sanuki – Shimizu; Santos, Nakashima, Okamura, Sasaki (84′ Ichimura); Shigematsu (77′ Asada), Watanabe, Nagata, Sasaki; Hara, Kijima (70′ Morikawa)

Verdy – Kamifukumoto; Narawa, Taira, Hatanaka, Ibayashi; Kajikawa, Watanabe, Uchida; Hayashi (65′ Vieira), Sato (65′ Fujimoto), Mori (49′ Pinheiro)

Tochigi SC – JEF United

Tochigi 0-1 JEF

Pozostające bez zwycięstwa od ośmiu meczów Tochigi, grało z JEF United, które chciało zmazać złe wrażenie po porażce z Matsumoto Yamagą w poprzedniej kolejce.

Bramkę dla gości już w 7. minucie zdobył Larrivey, który wykorzystał świetne dośrodkowanie Chajimy i głową wyprowadził gości na prowadzenie.

Tochigi mogło szybko odpowiedzieć, bowiem ładnym strzałem zza pola karnego popisał się Nishiya. Japończyk włożył jednak zbyt dużo siły w to uderzenie i piłka poszybowała tuż nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Rodrigueza. Tuż przed przerwą goście mogli podwyższyć swoje prowadzenie, ale strzał Ibusukiego świetnie obronił Ishikawa.

Po przerwie, gra nieco się wyrównała. Swoje okazje mieli zarówno goście, jak i gospodarze, ale nikt nie potrafił już znaleźć drogi do bramki i ostatecznie utrzymał się wynik z pierwszej części spotkania.

Składy:

Tochigi – Ishikawa; Tada, Fukuoka, Hattori, Hisadomi (69′ Kawata); Nishiya, Okazaki (88′ Sakaki), Henik, Hamashita; Oguro, Kamigata (69′ Pecnik)

JEF – Rodriguez; Takagi (63′ Inui), Masushima, Kondo, Chajima; Tameda, Yada (78′ Yamamoto), Kumagai; Ibusuki (73′ Okano), Larrivey, Funayama

Roasso Kumamoto – Matsumoto Yamaga

Roasso 1-3 Matsumoto

Kolejny mecz Dawida z Goliatem, czyli pojedynek Matsumoto Yamagi, która zajmuje 4. miejsce w tabeli J2 ze słabym Kumamoto, które nie potrafiło wygrać od 5. spotkań.

Lepszego początku goście nie mogli sobie wymarzyć. W 10. minucie na prowadzenie wyprowadził ich rewelacyjny Daizen Maeda, który dopadł do odbitej od słupka piłki.

Trzy minuty później Takasaki podwyższył na 2:0. Świetne podanie za linię obrony posłał Ishihara, a strzelec bramki najpierw ograł obrońcę, a potem precyzyjnym strzałem pokonał Sato.

Przed przerwą Yamaga zdobyła jeszcze jedną bramkę, ale Naoki Maeda znajdował się na pozycji spalonej i arbiter słusznie nie uznał tego trafienia.

Goście byli zdecydowanie lepszym zespołem i stwarzali sobie znacznie więcej dogodnych okazji. Pierwszą po zmianie stron miał Naoki Maeda, ale Japończyk nie zdołał wykorzystać dobrego dogrania Daizena Maedy. Współpraca na linii Maeda-Maeda znów układała się bardzo dobrze i patrząc na poprzednie spotkania, można było się spodziewać, że jak jeden Maeda zdobędzie bramkę, to zrobi to też drugi. Bramkę Daizena oglądaliśmy na początku meczu, a w 63. minucie swojego gola dołożył również Naoki Maeda.

Przy wyniku 0:3 było więc jasne, że niespodzianki nie będzie i 3 punkty powędrują do Matsumoto. Gości stać było tylko na trafienie honorowe, którego autorem w 64. minucie był Minagawa.

Składy:

Kumamoto – Sato; Kuroki, Murakami, Tatara; Katayama, Uehara (62′ Uesato), Yonehara, Tanaka; An (76′ Maki), Minagawa, Ito (68′ Hachikubo)

Matsumoto – Morita; Urata, Iwama, Iida; N.Maeda, Ishihara, Fujita, Paulinho (88′ Okamoto), Iwakami; Takasaki (80′ Nagai), D.Maeda (68′ Serginho)

Omiya Ardija – Ehime FC

Omiya 1-1 Ehime

Wciąż aspirująca do awansu Omiya, podejmowała przed własną publicznością najsłabszy zespół w lidze, Ehime.

Gospodarze długo męczyli się z ekipą gości, ale udało im się wyjść na prowadzenie jeszcze przed przerwą. Bramkę w 31. minucie zdobył Omae, który pokonał Okamoto precyzyjnym strzałem po ziemi.

Radość gospodarzy nie trwała długo, gdyż zaledwie 6 minut później goście dość sensacyjnie doprowadzili do wyrównania. Autorem bramki wyrównującej był Kondo, który świetnym przyjęciem uwolnił się od obrońców i spokojnie pokonał golkipera Omiyi.

Po przerwie, to goście jako pierwsi stworzyli sobie dobrą sytuację. Nishioka uderzał głową, ale jego strzał został zablokowany przez obrońcę. Chwilę później zawodnicy Ardiji postraszyli rywali strzałem Barady, który wylądował na poprzeczce.

Oba zespoły miały swoje okazje w drugiej części, ale wynik nie uległ zmianie i dość nieoczekiwany remis stał się faktem.

Składy:

Omiya – Kasahara; Kawazura, Komoto,Yamakoshi, Sakai; Mateus, Mikado, Oyama, Barada (85′ Yokotani); Omae (75′ Simovic), Tomiyama (82′ Shimada)

Ehime – Okamoto; Maeno, Nishioka, Rindo; Kawahara (58′ Junki), Nozawa, Tanaka, Kogure; Niwa (89′ Nishida), Arita (82′ Kanda), Kondo

Albirex Niigata – Mito Hollyhock

Niigata 1-1 Mito

Albirex zajmujący 15. miejsce i Mito zajmujące 17. lokatę, to zdecydowanie nie to czego oczekiwali fani obu zespołów. Remis w tym spotkaniu tylko pogorszył sytuację obu zespołów.

W 19. minucie Thalles wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Brazylijczyk pewnie pokonał Matsuiego w sytuacji 1 na 1.

Goście próbowali wyrównać jeszcze przed zmianą stron, ale tego dnia dobrze dysponowany był Muralha.

Co nie udało się gościom w pierwszej części, udało się na początku drugiej, bowiem już w 48. minucie, po ładnej indywidualnej akcji, golkipera Albirexu pokonał Kurokawa.

Chwilę później Mito mogło nawet wyjść na prowadzenie, ale mocny strzał Diego kapitalnie obronił Muralha. Parę minut później uderzał Kojima i znów dobrą interwencją popisał się brazylijski bramkarz. Można śmiało stwierdzić, że gospodarzy przed porażką uratował golkiper rodem z kraju kawy.

Składy:

Albirex – Muralha; Yasuda, Hirose (21′ Obu), Tomisawa, Hara; Kawata (74′ Tanaka), Kato, Toshima, Watanabe, Yanagi; Thalles (61′ Yano)

Mito – Matsui; Diego, Hosokawa, Ito, Tamukai; Kimura (67′ Motegi), Kojima, Hiroyuki, Ito (62′ Kishimoto), Kurokawa; Jefferson (85′ Saito)

Tokushima Vortis – Oita Trinita

Tokushima 3-0 Oita

Rywalizacja o pierwsze miejsce w tabeli J2, niekiedy przypomina rywalizację o mistrzostwo w Polskiej ekstraklasie. Jest kilka zespołów, które o to walczą, ale często sprawiają wrażenie jakby zupełnie tego nie chciały. Nie inaczej było i tym razem. Po trzeciej z rzędu wpadce Fukuoki, a także remisie Machidy, przyszedł czas na Oitę, która wysoko przegrała z znacznie niżej notowanym rywalem.

W 13. minucie gospodarze otrzymali rzut karny za zagranie ręką Marutaniego. Japończyk został ukarany żółtą kartką, a „jedenastkę” na bramkę zamienił Iwao. To tyle jeżeli chodzi o pierwszą część.

Po przerwie sytuacja Oity się skomplikowała. Marutani mający już na koncie żółtą kartkę dopuścił się bezmyślnego faulu, za który obejrzał drugi żółty i w konsekwencji czerwony kartonik. Wejście zawodnika Oity było bardzo brutalne i mogło skutkować poważniejszą kontuzją gracza Vortis.

W 69. minucie, było już 2:0 po bramce Shimayi. Japończyk ładnym strzałem zza pola karnego nie dał szans Takagiemu na skuteczną interwencję.

W 84. minucie Oitę dobił Yamasaki, który głową podwyższył na 3:0 i tym samym ustalił końcowy rezultat tego spotkania.

Składy:

Vortis – Kajikawa; Fujiwara, Hirose (64′ Uchida), Ishii, Iwao, Izutsu, Konishi (90′ Maekawa), Omoto, Shimaya, Sisi, Yamasaki (89′ Sonoda)

Oita – Takagi; Baba (64′ Isa), Fujimoto (81′ Mitsuhira), Hoshi, Kawanishi, Kokubu (46′ Kiyomoto), Kotegawa, Marutani, Matsumoto, Suzuki, Tone

Montedio Yamagata – FC Gifu

Montedio Yamagata 2-0 FC Gifu

Znaki na niebie i ziemi wskazują, że Yamagata nareszcie odzyskuje regularność i powalczy o grę w play-offach. To przecież powinno leżeć w aspiracjach tego zespołu od początku sezonu. Co innego Gifu, które sprawia wrażenie iż utrzymanie w J2 to szczyt ich obecnych możliwości.

Gospodarze wyszli na prowadzenie w 25. minucie meczu, po ładnej, zespołowej akcji i bramce Minamiego. Trzy minuty później bramkę zdobył Matsumoto. Trzy minuty które wstrząsnęły ekipą Gifu, które nie potrafiło sobie nic stworzyć w pierwszej części.

Po przerwie świetną okazję na podwyższenie wyniku miała Yamagata, ale Kobayashi dwukrotnie nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem, który popisał się wspaniałą podwójną interwencją. Zawodnicy Montedio nie forsowali już tak tempa jak w pierwszej połowie, co zrozumiałe, bo mieli przecież bezpieczną przewagę. Kontrolowali grę i nie pozwalali gościom na wiele, dzięki czemu dowieźli do końca swoje dwubramkowe prowadzenie.

Składy:

Yamagata – Kushibiki; Matsumoto, Kuriyama, Kaga; Yamada, Nakamura (90′ Motegi), Honda, Miki; Kobayashi (77′ Alvaro), Sakano, Minami (58′ Yuruki)

Gifu – Victor; Fukumura, Takeda, Tamori, Naganuma; Ono (77′ Nakashima), Miyamoto, Mishima (63′ Yamagishi); Furuhashi, Kazama, Tanaka

Fagiano Okayama – Zweigen Kanazawa

Fagiano WYNIK Zweigen

Bezapelacyjny mecz kolejki. Przed spotkaniem nic jednak na to nie wskazywało. Okayama, która nie wygrała od kilku spotkań mierzyła się bowiem z Kanazawą, która zajmuje odległą 14. pozycję i przystępowała do tego meczu po nudnym, bezbramkowym remisie z Kumamoto.

Strzelanie rozpoczęli w 10. minucie gospodarze, a konkretnie Nakama, który strzałem z powietrza pokonał Shiraia. Warto dodać, że piłka po drodze odbiła się od obrońcy i zmieniła kierunek lotu, co zmyliło golkipera gości.

Zawodnicy Zweigen odpowiedzieli tuż przed przerwą. Faulowany w polu karnym był Sakuda, a rzut karny pewnie na bramkę zamienił Quintanilha.

Po przerwie, pierwsi za strzelanie wzięli się goście. Fatalny błąd w defensywie popełnił strzelec bramki, Nakama, a sytuację 1 na 1 z bramkarzem wykorzystał Kato.

Pojedynek w myśl zasady „oko za oko” trwał nadal. W 59. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania za sprawą cudownej bramki Tsukagawy. Bramki, która będzie aspirować do miana bramki kolejki J2.

Nie minęła minuta od bramki Tsukagawy, a goście znów wyszli na prowadzenie. W polu karnym dobrze odnalazł się Ohashi i skierował piłkę do siatki.

10 minut później ładną akcję przeprowadzili zawodnicy Fagiano i znów doprowadzili do wyrównania. Saito dośrodkował w pole karne, tam niepilnowany był Ito i strzałem głową pokonał Shiraia. Na więcej nie było już stać zawodników obu zespołów i mecz zakończył się podziałem punktów.

Składy:

Fagiano – Ichimori; Kiyama, Hamada, Goto; Mimura (72′ Akamine), Ueda, Tsukagawa, Mukuhara; Nakama, Saito (86′ Santos), Ito (80′ Otake)

Zweigen – Shirai; Numata, Sakuda Shoji, Mori; Kato, Ohashi, Fujimura, Kiyohara (84′ Kaneko); Quintanilha (59′ Sato), Sugiura (72′ Miyazaki)

Renofa Yamaguchi – Yokohama FC

Renofa WYNIK Yokohama

Przegrała Oita, punkty straciła Avispa i Machida, więc punkty stracić musiała też Renofa. Z szacunku dla tej ligi powstrzymam się od kolejnego porównania do Polskiej ekstraklasy, ale walka o nieobjęcie pozycji lidera trwa w najlepsze.

Bramkę już w pierwszej minucie zdobył Nomura, wyprowadzając Yokohamę na prowadzenie. Japończyk wykorzystał niezdecydowanie obrońców i dobił obroniony przez Fujishime strzał. W dalszej fazie spotkanie się zaostrzyło, ale nie padło więcej bramek i do przerwy mieliśmy 0:1.

Drugą połowę, goście zaczęli tak jak pierwszą, a więc od zdobycia bramki. W 50. minucie Domingues wykorzystał podanie Kitazumy i pokonał Fujishime.

Renofa mogła szybko odpowiedzieć, ale Kishida trafił w słupek z odległości kilkudziesięciu centymetrów. Wyraźnie skuteczniejsi byli w tym spotkaniu piłkarze z Jokohamy i w 62. minucie Laajab ustalił wynik meczu. Norweg ucierpiał jednak przy bramce i 10 minut później musiał opuścić plac gry. Zastąpił go legendarny Kazuyoshi Miura.

Więcej bramek nie oglądaliśmy i spotkanie zakończyło się wysokim zwycięstwem Yokohamy FC.

Składy:

Renofa – Fujishima; Torikai (52′ Kishida), Watanabe, Tsuboi (65′ Kiyonaga), Mae; Yamashita (46′ Sato), Miyuki, Ikegami, Onose; Onaiwu, Takagi

Yokohama – Minami; Tadokoro, Jong-a-Pin (46′ Kawasaki), Bae, Kitazume; Domingues, Takeda, Nomura, Sato (63′ Nakazato), Watanabe; Laajab (72′ Miura)

Autor tekstu: Kamil Gala                                                                                                  @GalsonHM

Zapisz

Wyświetleń: 74

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze