Zapraszamy na przegląd 19. kolejki J2. League, w której jak zwykle nie zabrakło emocji, pięknych bramek i niespodzianek.

Avispa Fukuoka – Albirex Niigata

Fukuoka - Albirex

Fukuoka, czyli lider z poprzedniej kolejki podejmowała tułający się w środku tabeli Albirex Niigata.

Przewidywania były jasne. Avispa, która nie przegrała u siebie od 7. spotkań, miała łatwo pokonać mocno przeciętnych gości. Niigata postanowiła jednak sprawić niespodziankę i od to ona od początku spotkania wyglądała lepiej. Już w pierwszej części gry strzał Thallesa wylądował na poprzeczce, która uchroniła Avispę od straty gola.

Tuż po przerwie kapitalna interwencja Wako, który wybijał piłkę z linii bramkowej, sprawiła, że nadal jakoś utrzymywał się bezbramkowy remis. Szczęście gospodarzy skończyło się w 75. minucie. Rzut wolny blisko bramki mieli goście, a do piłki podszedł Yasuda, który ładnym strzałem wyprowadził Albirex na prowadzenie. Jak się okazało nie było to ostatnie słowo gości w tym spotkaniu i w 91. minucie Kawata pozbawił złudzeń faworyzowanych piłkarzy Fukuoki.

Porażka kosztowała Avispę miejsce w top3 i do lidera tracą już 3 punkty.

Składy:

Avispa – Kakoi; Wako, Shinohara, Iwashita, Saneto; Matsuda (65’ Hisashi), Yu (60’ Ishizu), Yamase (78’ Kido), Suzuki; Dudu, Morimoto

Albirex – Muralha; Watanabe, Hirose (25’ Obu), Tomisawa, Yasuda; Takagi (62’ Kawata), Toshima, Kato, Isomura; Thalles (85’ Yano), Watanabe

JEF United – Ehime FC

JEF - Ehime

Na Fukude Denshi Arena, gospodarze obiektu, JEF United, mierzyli się z przedostatnim I zdecydowanie jednym z najsłabszych zespołów w J2, Ehime.

Już w 2. minucie piłkarze JEF mogli wyjść na prowadzenie, po strzale Funayamy, ale piłka po uderzeniu Japończyka opadła za późno i trafiła tylko w górną siatkę. Niespełna 5. minut później zawodnicy Ehime stworzyli sobie doskonałą sytuację, którą zmarnował Kawahara. W 13. minucie wspaniałą interwencją po strzale Larriveya popisał się Okamoto, który niemalże z linii wyciągnął zmierzająca do siatki futbolówkę.

Na pierwszą bramkę w tym spotkaniu musieliśmy poczekać do 41. minuty. Takagi wykorzystując drobne zamieszanie w polu karnym Ehime, pokonał Okamoto, zapewniając zespołowi prowadzenie tuż przed przerwą.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Nadal dominowali gospodarze, podczas gdy goście starali się jedynie oddalać zagrożenie. W 60. minucie JEF potwierdziło swoją dominację i Larrivey strzałem w długi róg, pokonał Okamoto, dając gospodarzom bezpieczne prowadzenie.

Gości było stać tylko na jednego, ale jakże pięknego gola, którego w 91. minucie zdobył Kanda. To przepiękne trafienie okazało się być ostatnim mocnym akcentem tego spotkania i faworyzowane JEF pokonało Ehime 2:1.

Składy:

JEF – Rodriguez; Takagi, Masushima, Kondo, Mizobuchi; Tameda (80’ Inui), Sato (46’ Yada), Kumagai; Larrivey, Ibusuki (61’ Kiyotake), Funayama

Ehime – Okamoto; Maeno, Nishioka, Yamazaki; Kawahara, Konda (84’ Kanda), Kogure, Nozawa (63’ Arita), Tanaka; Nishida (46’ Niwa), Junki

Matsumoto Yamaga – Oita Trinita

Matsumoto - Oita

Efektowna, ale ostatnio mało efektywna Oita Trinita, która jak dotąd była rewelacją J2, grała już nie o utrzymanie fotelu lidera, a o utrzymanie miejsca w top3. Yamaga natomiast nie chciała opuszczać miejsca gwarantującego grę w play-offach.

Lepiej w mecz weszli gospodarze, którzy już w 2. minucie oddali celny strzał na bramkę Takagaia. W 6. minucie Daizen Maeda świetnie urwał się lewą stroną i przebiegł z piłką jakieś 50 metrów. Oddał piłkę do Naoki Maedy, a  ten, przy lekkiej pomocy obrońcy, pokonał golkipera Oity, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. W 8. minucie z dystansu uderzał Paulinho i trzeba powiedzieć, że niewiele brakowało, aby podwyższył prowadzenie gospodarzy. W 22. minucie jednak stała się prawdziwa tragedia dla gospodarzy. Środkowy obrońca, Iwama zobaczył czerwoną kartkę za faul na Fujimoto. Goście zaczynali przejmować inicjatywę i w 35. minucie wywalczyli rzut karny, który pewnie, na bramkę zamienił Goto.  Niespełna 5 minut później było już 1:2, po bramce Fujimoto. Pomimo świetnego początku, Matsumoto przegrywało do przerwy 1:2.

Po przerwie gospodarze pomimo gry w osłabieniu starali się doprowadzić do wyrównania, ale albo byli nieskuteczni, albo dobrze w bramce spisywał się Takagai. Goście też mieli swoje szanse, ale na kolejną bramkę musieliśmy poczekać aż do 83. minuty meczu. Zza pola karnego uderzał Isa. Jego strzał obronił Morita, ale do odbitej piłki dopadł Mitsuhira i było jasne, kto zwycięży w tym spotkaniu. Nie było to jednak ostatnie słowo gości i 2. minuty później Goto ustanowił końcowy rezultat spotkania. W końcu oglądaliśmy Oitę z wcześniejszej fazy sezonu. Oitę efektowną, efektywną i punktującą.

Składy:

Yamaga – Morita; Toma, Iwama, Iida; Maeda (25’ Urata), Ishihara, Fujita, Paulinho (76’ Kudo), Iwakami; Nagai (76’ Takasaki), Maeda

Oita – Takagai; Matsumoto, Tone, Suzuki; Kawanishi, Baba (76’ Mitsuhira), Marutani, Kotegawa, Hoshi; Fujimoto (68’ Isa), Goto (89’ Takeuchi)

Mito Hollyhock – Omiya Ardija

Hollyhock - Omiya

Przenosimy się do Mito, czyli miasta, w którym kiedyś swoją siedzibę miał potężny ród Tokugawów, a teraz swoją siedzibę ma tam słynące z tracenia głupich bramek i zajmujące odległe 17. miejsce Hollyhock, które podejmowało Omiyę Ardiję.

Pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie w tym spotkaniu gospodarze. Piłkę w polu karnym dostał Miyamoto, ale nie był w stanie pokonać Kasahary, który łatwo obronił jego strzał oddany lewą nogą. Chwilę później uderzał Ito, ale jego strzał również był za słaby i pewnie wyłapał go golkiper gości.

Dwie minuty po przerwie Omiya wyszła na prowadzenie po niesamowitym strzale z dystansu Tomiyamy. Potężnego uderzenia Japończyka, nie był w stanie obronić Hasegawa i goście prowadzili 1:0. Niedługo później, bo w 55. minucie, było już 2:0. Piłkę z prawej strony zagrał Sakai, a jego akcję wykończył Mateus. Uderzenie Brazylijczyka nie było idealne i Hasegawa powinien był sobie z nim poradzić. Tak się jednak nie stało i Mito przegrywało już 0:2.

W 60. minucie, udało się gospodarzom zdobyć bramkę kontaktową. Błąd popełnił Mikado, który wdał się w niepotrzebny drybling. Piłkę odebrał mu Shirai i zagrał do Ito, który minął bramkarza i posłał piłkę do pustej bramki. Chwilę później znów błysnął Ito. Japończyk minął kilku rywali i zakończył akcję nienajgorszym strzałem, jednak na posterunku był Kasahara, który tym razem nie dał się pokonać.

Tuż przed końcem meczu, piłkę na granicy pola karnego dostał Motegi i oddał mocny strzał w stronę bramki Ardiji. Soczyste uderzenie pomocnika gospodarzy trafiło jednak tylko w słupek, a dobitke z 5. metrów Kishimoto, lepiej pominąć milczeniem.  Nie można odmówić gospodarzom, którzy w drugiej połowie byli lepszym zespołem, starań, ale nieskuteczność i często również zwykły pech, zadecydowały o kolejnej porażce Mito w tym sezonie.

Składy:

Mito – Hasegawa; Diego, Hosokawa, Ito, Tamukai; Ito, Kimura, Hiroyuki, Shirai (85’ Hamasaki), Tanaka (76’ Motegi); Miyamoto (69’ Kishimoto)

Omiya – Kasahara; Kawazura, Komoto, Yamakoshi, Sakai; Mateus (74’ Shimada), Mikado, Oyama, Barade; Omae (90’ Yokotani), Tomiyama

Tokyo Verdy – Kyoto Sanga

Tokyo - Kyoto

Zdecydowanym faworytem tego spotkania byli gospodarze, którzy nie przegrali w lidze od 12. maja. Zespół gości natomiast to największe rozczarowanie tego sezonu J2. Kyoto plasuje się bowiem na 20. miejscu, mając zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową.

Oczywiście od pierwszych minut to Verdy prowadziło grę, długo utrzymując się przy piłce. Pierwszy strzał w tym spotkaniu należał jednak do gości. W 6. minucie meczu w boczną siatkę uderzał Escudero. Gospodarze odpowiedzieli parę minut później, również niecelnym uderzeniem Hayashiego. W dalszej fazie meczu, gra się wyrównała i goście zaczynali poczynać sobie coraz odważniej. W 21. minucie meczu uciszyli Ajinomoto Stadium, gdyż Escudero, strzałem głową, wyprowadził Sangę na prowadzenie.

Podrażnieni zawodnicy ze stolicy, ruszyli do odrabiania strat i do wyrównania doprowadził już w 36. minucie Hayashi. Do przerwy nie wydarzyło się już nic szczególnego i na tablicy wyników widniał remis 1:1.

Po zmianie stron, gospodarze nie popełnili błędu z pierwszej połowy i szybko wyszli na prowadzenie. W 53. minucie w niepotrzebny drybling we własnym polu karnym wdał się Shimohata. Piłkę odebrał Watanabe i natychmiast dośrodkował w pole karne, gdzie na piłkę czekał Sato, który pewnym strzałem głową wyprowadził Verdy na prowadzenie. Gospodarze mieli ten mecz pod kontrolą, co skwitowali bramką Hayashiego w 75. minucie. Tym golem pozbawili gości złudzeń. W 90. minucie gry mogli jeszcze podwyższyć rezultat, ale trafili w poprzeczkę. Zawodnicy Kyoto nie byli w stanie w żaden sposób odpowiedzieć i  3. pkt. zostały w Tokyo.

Składy:

Verdy – Kamifukumoto; Narawa, Hatanaka, Ibayashi, Tamura (52’ Taira); Kajikawa (85’ Inoue), Watanabe, Uchida; Hayashi, Sato (71’ Ri Yong), Fujimoto

Kyoto – Shimizu; Ishibitsu, Shimohata, Muta, Honda; Fukuoka, Sento, Escudero, Shigehiro (61’ Koyamatsu); Iwasaki, Lopez

Ventforet Kofu – Montedio Yamagata

Kofu - Yamagata

Kofu mające na swoim koncie dwa spotkania mniej od reszty ligi, z powodu gry w Levain Cup, podejmowało byłego J.Leagowca, któremu awans w tym sezonie raczej nie zagraża.

Mecz rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami, czyli od bramki już w 4. minucie, którą ładnym strzałem sprzed pola karnego zdobył Sato. I to tyle atrakcji jeżeli chodzi o pierwszą połowę.

Po przerwie, goście zobaczyli, że można doprowadzić w tym spotkaniu do wyrównania, a nawet pokusić się o coś więcej. Zaraz po wejściu na boisko, uderzać próbował Nakayama, ale w dobrej sytuacji nie trafił w światło bramki, kilka minut później spróbował ponownie, ale jego uderzenie głową również przeleciało daleko od bramki Ventforetu. Co nie udało się gościom wtedy, udało się 5. minut przed końcem, za sprawą bramki Rodriguesa, który wykorzystał świetne dośrodkowanie Mikiego. W 93. minucie, w ostatniej akcji tego spotkania Montedio wyszło na prowadzenie. Tym razem strzelec bramki, Rodrigues, wcielił się w rolę asystenta i z rzutu wolnego posłał piłkę w pole karne. Tam najwyżej wyskoczył Kobayashi i pokonał Kawate, zapewniając swojej drużynie pełną pulę.

Składy:

Kofu – Kawata; Byeon (71’ Matsuhashi), Koide, Imazu; Takano, Shimakawa, Sato, Yuzawa; Lins (53’ Tanaka), Kozuka, Horigome (66’ Michibuchi)

Yamagata – Kushibiki; Kumamoto, Kuriyama, Kaga; Yamada (77’ Rodrigues), Nakamura (64’ Yuruki), Honda, Miki; Kobayashi, Sakano (64’ Nakayama), Minami

Roasso Kumamoto – Kamatamare Sanuki

Roasso - Sanuki

Spotkanie na „szczycie” J2. 18. Kumamoto podejmowało bowiem ostatnią i zdecydowanie najsłabszą w tabeli, ekipę Kamatamare Sanuki.

W pierwszej części, dość niespodziewanie, mieliśmy wyrównane spotkanie. W 22. minucie Shigemtasu ładnym strzałem zza pola karnego, wyprowadził Sanuki na prowadzenie i w szeregach gospodarzy zaczęła pojawiać się drobna nerwowość, która rosła wraz z ilością niewykorzystanych przez nich okazji.

Druga połowa, to nieco inny obraz gry i dużo lepsza gra Kumamoto. Do wyrównania jednak doprowadzili dopiero w 71. minucie po strzale Tanaki. Chwilę później mogło być już 2:1 dla gospodarzy, ale wspaniałą, podwójną interwencją popisał się Shimizu, który najpierw w sytuacji 1 na 1 zatrzymał Tanake, a potem sparował atomowe uderzenie zza pola karnego Nakayamy. Na nic więcej zawodników Roasso nie było stać i dość niespodziewanie Kamatamare urwało im punkty.

Składy:

Kumamoto – Sato; Yonehara, Murakami, Kuroki; Katayama, Tanabe (74’ Uehara), Nakayama (81’ Suzuki), Tanaka; An, Minagawa, Hachikubo (59’ Sano)

Sanuki – Shimizu; Alex Santos, Okamura, Nakashima, Takeda; Shigematsu (73’ Morikawa), Sasaki, Nishi (69’ Sasaki), Watanabe, Nagata; Hara

Tokushima Vortis – Renofa Yamaguchi

Vortis - Renofa

Rewelacyjna jak dotąd Renofa Yamaguchi, przy potknięciu Avispy, walczyła o fotel lidera J2. Gospodarze natomiast, chcieli powiększyć swoją przewagę nad strefą spadkową.

W 19. minucie Vortis wyszli na prowadzenie po bramce Ishii, który wykorzystał kapitalne dośrodkowanie Sisi. Zanosiło się więc na kolejną stratę punktów przez zespół z top3. Nic z tego. Goście ruszyli do odrabiania strat i przed przerwą Onose doprowadził do wyrównania, wykorzystując niefrasobliwość obrony gospodarzy.

Po zmianie stron wiele się nie zmieniło. Goście przeważali, a Tokushima atakowała sporadycznymi kontrami. W 64. minucie dublet na koncie miał już Onose, który zdobył fenomenalną bramkę uderzeniem z powietrza. Nie wiadomo do końca, czy miało być to dośrodkowanie, czy taki był zamysł Japończyka, ale wiemy, że wyszło spektakularnie i skutecznie, co dało Renofie jakże ważne zwycięstwo i pozycję lidera J2.

Składy:

Vortis – Kajikawa; Uchida, Osaki, Ishii; Shimaya, Iwao, Sisi, Omoto; Yamasaki, Maekawa (75’ Hirose), Sugimoto (69’ Kano)

Renofa – Fujishima; Torikai (69’ Osaki), Watanabe, Tsuboi, Mae; Yamashita (68’ Kishida), Miyuki, Ikegami (90+3’ Sato), Onose; Onaiwu, Takagi

Zweigen Kanazawa – Tochigi SC

Zweigen - Tochigi

Kolejne spotkania zespołów dołu tabeli, czyli Zweigen vs niepewne gry w J2 za rok, Tochigi.

W pierwszej połowie nie działo się zbyt dużo, poza… dwoma bramkami gospodarzy, które padły kolejno w 39. i 41. minucie. autorstwa Ohashiego i Kakity. Dwie minuty, które wstrząsnęły gośćmi i załatwiły sprawę zwycięstwa w tym meczu.

Druga połowa przypominała pierwszą. Niestety nie przez liczbę strzelonych bramek, a przez liczbę sytuacji i emocje, których praktycznie nie było. Gospodarze mogli co prawda podwyższyć prowadzenie, ale w najlepszej sytuacji Zweigen, Kakita trafił w słupek.

Tochigi nie zwiększa więc przewagi nad strefą spadkową, a Kanazawa, która dzięki temu zwycięstwu przeskoczyła swojego rywala, powoli pnie się w górę w tabeli.

Składy:

Zweigen – Shirai; Numata, Sakuda, Shoji, Mori; Sugiura (86’ Quintanilha), Kato (77’ Miyazaki), Fujimura, Ohashi, Kiyohara; Kakita (68’ Sato)

Tochigi – Leoni; Tashiro (46’ Fukuoka), Hattori, Kan; Tada, Nishiya, Okazaki, Henik (89’ Hamashita), Kawata (72’ Ushinohama); Oguro, Pecnik

Fagiano Okayama – Yokohama FC

Fagiano - Yoko

Niestety, spotkanie Zweigen z Tochigi, nie było wyjątkiem i w Okayamie również można było zasnąć podczas oglądania ich meczu z Yokohamą.

Pierwsza połowa zupełnie bez historii. Wyróżnić można jedynie strzał zawodnika Okayamy z rzutu wolnego, ale piłka, nieznacznie przeleciała obok bramki.

Pierwszy w miarę przyzwoity celny strzał, oglądaliśmy dopiero w drugiej połowie. Oddali go zawodnicy z Jokohamy, a konkretnie Nomura. Posłał on jednak piłkę zbyt lekko i w sam środek bramki, strzeżonej przez Ichimoriego. Pierwsza sytuacja gospodarzy, miała miejsce po strzale Nakamy, ale on również trafił piłką w bramkarza, który po prostu musiał obronić to uderzenie. Chwilę później gospodarze w końcu rozbudzili kibiców w Okayamie. Ciekawie rozegrany rzut wolny, strzałem kończył Ito, ale piłkę zmierzającą pod poprzeczkę, świetnie wyciągnął Minami. Gospodarze nie przestali atakować i Nakama był bliski zdobycia pierwszej, upragnionej bramki w tym spotkaniu. Napastnik Fagiano świetnie przełożył sobie Kawasakiego, ale uderzył tylko w boczną siatkę. Parę minut później, goście w końcu pokazali, że nie przyjechali tylko oglądać jak grają gospodarze i stworzyli sobie nawet 100% sytuację, którą miał Laajab. Norweg uderzył bardzo mocno z powietrza, ale jego strzał wyłapał (tak, wyłapał) Ichimori. Fatalna pierwsza połowa i duża nieskuteczność obu zespołów w drugiej, sprawiły, że spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

Składy:

Fagiano – Ichimori; Kiyama, Hamada, Tsukagawa; Mimura, Takeda, Ueda, Mukuhara; Ito (85’ Otake), Saito (80‘ Fukumoto), Nakama (80’ Akamine)

Yokohama – Minami; Jong-a-Pin, Bae, Kawasaki, Kitazume (74’ Sato); Domingues, Nomura, Watanabe (90+5’ Fuji), Tadokoro, Takeda; Laajab

FC Gifu – Machida Zelvia

Gifu - Machida

Na koniec przenosimy się do Gifu, gdzie walcząca o zachowanie miejsca w top 3, Machida, grała z aspirującym do gry w play-offach FC Gifu.

W  11. minucie meczu, goście stworzyli pierwsze zagrożenie pod bramką rywali. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę uderzał Suzuki, ale posłał piłkę nad poprzeczką. Mocne rozpoczęcie meczu przez gości zostało skwitowane kilkoma rzutami rożnami w bardzo krótkim czasie i zamknięciem momentami, gospodarzy,  w ich polu karnym. Nie zdołali jednak wykorzystać swojego momentu i skierować piłki do siatki.  Zawodnicy Gifu zaczęli wychodzić wyżej, stopniowo dochodząc do głosu w tym spotkaniu. Pierwsze zagrożenie udało im się stworzyć w okolicach 20. minuty, kiedy to strzał Yamagishiego został w ostatniej chwili zablokowany przez obrońców Zelvii. Siedem minut później, ponownie zaatakowali goście. Okuyama przedarł się prawą stroną i dograł w pole karne. Tam niepilnowany był Suzuki, ale mając przed sobą pustą bramkę, fatalnie spudłował. Parę minut później, znów piłkarze Machidy mieli dobrą okazję, za sprawą rzutu wolnego wykonywanego przez Yoshihame. Japończyk uderzył dobrze, nad murem i z dobrą siłą, ale świetnie ustawiony był Victor, który zdołał wyłapać uderzenie piłkarza z numerem „14”. Można spokojnie powiedzieć, że większa jakość piłkarska była po stronie gości, którzy częściej atakowali i robili to dobrze, przeprowadzając ładne, składne akcje, które często kończyły się strzałami. Mimo tego to Gifu mogło schodzić do szatni z prowadzeniem. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, do rzutu wolnego podszedł  Ono i mocnym strzałem trafił w słupek bramki strzeżonej przez Fukuiego. Do przerwy jednak, nie oglądaliśmy bramek.

Druga połowa zaczęła się tak jak pierwsza część, czyli od ataków gości, którzy często podchodzili z piłką pod bramkę rywala. Na bramkę w tym spotkaniu musieliśmy jednak poczekać, aż do 77. minuty. Po rzucie rożnym dla Machidy, piłkę do własnej siatki, w dość niezrozumiały sposób, skierował Furuhashi  i goście zdobyli (no nie do końca sami) swoją upragnioną bramkę.

Niespełna minutę później, Furuhashi mógł się zrehabilitować w najlepszy możliwy sposób, ale w doskonałej sytuacji, którą zresztą sam sobie wypracował kapitalnym przyjęciem piłki, nie zdołał pokonać golkipera Zelvii.  Całe spotkanie nie stało na najwyższym poziomie i mieliśmy sporo zachowawczej, a wręcz siermiężnej gry z obu stron. Poza jedną sytuacją Gifu w drugiej częściej, gospodarze nie byli w stanie poważniej zagrozić bramce Fukuia i ulegli gościom 0:1.

Składy:

Gifu – Victor; Fukumura, Takeda, Tamori, Abe; Ono (66’ Tanaka), Miyamoto, Mishima; Furuhashi, Kazama, Yamagishi (83’ Yabuuchi)

Machida – Fukui; Shimosaka, Fukatsu (81’ Fuji), Otani, Okuyama; Yoshihama (61’ Hirato), Miromura, Inoue, Sugimori (69’ Babunski); Suzuki, Nakashima

Autor tekstu: Kamil Gala                                                                                                  @GalsonHM

Zapisz

Wyświetleń: 25

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze